niedziela, 19 sierpnia 2018

Albin Siwak: „Chciałbym dożyć takich dni”

MYŚLICIE, że NARÓD POLSKI o tym SIĘ NIE DOWIE?”

Polskie majątki trafiały w ręce Żydów za zdradę Polski?!!!

Otóż ja, oficer Wojska Polskiego, tu, w obecności wszystkich tu zebranych, daję słowo honoru, że panią przeproszę, jeśli na następne spotkanie przyniesie chociaż jeden akt notarialny, że taki to a taki Icek otrzymał od swego ojca czy matki, spadek w postaci majątku ziemskiego, czy młyna itd. Bo tak odbywa się przekazywanie majątków kolejnemu pokoleniu na całym świecie, a także i w Polsce. Ale pani go nie przyniesie, bo takich aktów notarialnych żaden Żyd nie posiadał.

Posiadał inny akt nadania mu tych dóbr – Dekret cara Aleksandra II, który Żydom i każdemu innemu, nadawał taki majątek.

Wie pani za co? – ZA ZDRADĘ POLSKI.

Polski, która jako jedyne państwo na świecie przyjmowała Żydów ze wszystkich krajów, które Żydów wyrzucały. A wyrzucały liczne kraje Europy – dekretami królów, wyrzucały wielokrotnie na przestrzeni kilku wieków. I przecież nie za dobrą pracę dla kraju, w którym byli, ale za grabież, oszukaństwa, morderstwa, lichwę i przejmowanie władzy w swoje ręce.

Polska ich przygarniała i nadawała liczne przywileje, szczególnie w handlu.

W okresie rozbiorów Polski, Żydzi – ich przywódcy, podsycali i podgrzewali atmosferę do powstań. Ale nie dlatego, żeby Polska zrzuciła jarzmo ucisku caratu. Ale dlatego, że widzieli w dekrecie cara okazję, by posiąść majątki Polaków.

A przypomnę tu państwu, że w tym okresie, kształcić swoje dzieci mogli ziemianin, właściciel tartaku czy młyna lub olejarni lub apteki. To była warstwa ludzi, gdzie patriotyzm przekazywano z pokolenia na pokolenie.

Chłopi posiadający kilka mórg ziemi i klepiący biedę nie myśleli o wykształceniu swych dzieci. I do powstań nie szli synowie biednych chłopów, a właśnie tych ludzi których stać było na naukę swych dzieci.

Żydzi, skwapliwie i dokładnie donosili do władz carskich o tych, co poszli do powstania. I na mocy dekretu carów przejmowali te wszystkie dobra.


Odpłacili narodowi i Polsce za to, że ich, jak swych synów, przygarniała w dniach, gdy wypędzano ich z wielu krajów. Odpłacali zdradą na rzecz ciemiężyciela i zaborcy, i to bez żadnych skrupułów.

Zresztą nie tylko pod zaborem rosyjskim to robili, u Niemców zażądali, by wydzielić część Polski dla nich. A na świecie żądali zrobienia z Polski judeo-polonii.

Na tę okoliczność zachowały się liczne dokumenty tak na świecie jak i w Polsce.

Mojemu dziadkowi i jego bratu, którzy poszli do powstania, nie tylko odebrano całe majątki na rzecz Żydów zdrajców, ale zesłano ich na sybir. I na zawsze zostali na Syberii lub może zginęli po drodze na Syberię.

A pani śmie się tu dopominać zwrotu tych majątków?!

W ten sposób zabieracie całe ulice, np. w Krakowie. Domy, które zostały przez Polskę Ludową, czyli przez Naród, odbudowane lub wyremontowane wy mając swoich prezydentów lub premierów i ministrów odbieracie po cichu, bez rozgłosu.

http://dziennik.artystyczny-margines.pl/polskie-majatki-trafialy-w-rece-zydow-za-zdrade-polski/

piątek, 11 sierpnia 2017

" Okazuje się, że taki układ gwiazd ma miejsce raz na 6000 lat.



Apokalipsa Św. Jana jest chyba najbardziej znaną "zapowiedzią" końca świata. Naukowcom udało się odczytać znaczenie zawartch w niej słów. Okazuje się, że biblijny koniec świata ma nadejść we wrześniu 2017 roku.



Sytuacja jest dość poważna. Zbliżająca się data końca świata to już nie wątpliwe zapowiedzi szamanów i innych "znawców". Tym razem data zawarta jest w Biblii. Początek końca zawarty w 12. rozdziale Apokalipsy św. Jana wyraźnie mówi o zbliżającej się zagładzie. Według naukowców, którzy próbowali rozszyfrować słowa Św. Jana, koniec świata ma się rozpocząć 23 września 2017 roku. Już pierwszy werset 12 rozdziału precyzyjnie podaje termin, gdy wszystko ma się zacząć: "Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu." Okazuje się, że taki układ gwiazd ma miejsce raz na 6000 lat. Co ciekawe, właśnie zbliża się ta data. Według naukowców ma to nastąpić z 23 na 24 września 2017 roku.

Pewna zakonnica wierzy, że dzień końca też nie może być przypadkowy. Jej zdaniem będzie to 70. rocznica decyzji ONZ o ustanowieniu państwa Izrael i 50 lat po zjednoczeniu Jerozolimy. Wszystkie te liczby mają znaczenie biblijne - 50 i 70 oznaczają początek i koniec.

Prorocy obu Testamentów, Starego i Nowego, radzili wnikliwie obserwować i odczytywać znaki na niebie. Prorok żydowski Daniel i św. Jan, doświadczający wizji na skutek kontaktu z aniołem, epatowali w swoich pismach złowróżbnymi znakami, zachęcając do obserwacji zwiastunów mających zapowiadać koniec dziejów.

wtorek, 16 maja 2017

Ojczyzna Ojczyzn staje się homogenicznie pogańska, intelektualnie rozmyta




"Europejska Wspólnota Gospodarcza (EWG) zaleca potrzebę wprowadzenia waluty światowej, która w efekcie położy kres narodowym bankom i monetom. Ich miejsce zajęłyby tak zwane ogólnoświatowe banknoty kredytowe wymieniane przez banki."

"Należy także pamiętać, że w Europie znajduję się największa militarna organizacja, jaką jest NATO, a to dla Globalistów jedna z pierwszorzędnych rzeczy."

Nowy porządek świata. Ideologia, fanatyzm, mit, legenda, fakt czy teoria spiskowa? Są to pytania retoryczne, ponieważ już od samego początku powstania strony globalne-archiwum.pl dowodzimy iż jest to współcześnie realizowana tajna agenda rządowa na czele, której stoją ludzie z pogranicza Syjonizmu, Bankowości i światowej finansjery. To też pisząc artykuł o czasach ostatecznych nie można pominąć zagadnienia Nowego Światowego Porządku czy też Nowego Łady Globalnego. Ten aspekt, ta polityczno ekonomiczna agenda całkowicie wpisuje się w całość wydarzeń eschatologicznych na naszej planecie, wydarzeń, jakie poprzedzą przyjście Antychrysta i będą stanowić fundament jego władzy na Ziemi.

Obecnie głównym celem działań związanych z realizowaniem agendy NWO, jest bliski Wschód na czele z Syrią oraz Europa. Czy Europejska Wspólnota Gospodarcza EWG jest, zatem eksperymentem czy może modelem Nowego Ładu Świata? O EWG nie mówi się zbyt wiele, nie pisze się za dużo to też dziś my napiszemy o Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej. Otóż wielu czołowych przedstawicieli EWG uważa, że źródło obecnego chaosu i nieporządku w świecie jest nieznane i zaleca potrzebę wprowadzenia waluty światowej, która w efekcie położy kres narodowym bankom i monetom. Ich miejsce zajęłyby tak zwane ogólnoświatowe banknoty kredytowe wymieniane przez banki.

Zaskakująca ilość ludzi na naszym globie, nie ma najmniejszego pojęcia, że w świecie istnieją organizacje, które szykują się do zamachu na najwyższą skalę. Światowa Finansjera zaplanowała pozbawić narody tożsamości na rzecz Nowego Ładu Światowego. Autorzy projektu ciszą się, że przeciętnemu człowiekowi taki pomysł wydaje się nie tylko niebezpieczny, ale wprost szalony. Oczywiście to nie jest nobliwa idea, ale Machiawelizm do kwadratu. Entuzjastami Ekonomiczno Politycznego rozwiązania wszelkich problemów w światowej skali są Globaliści.



Owi Globaliści posiadają w swoich rękach sieć przewrotnych organizacji ,,ustawionych’’ do swojej dyspozycji na całym globie, za przykład można podać Georga Sorosa, według naszej redakcji jest to główny Mason Europy, tak zwana głowa węża. Otóż ten człowiek posiada między innymi organizacje będące fundacjami, które w Polsce działają na rzecz NWO i są przeciwne idei Narodowościowej. W większości wyznają apoteozę człowieka maszerującego po drabinie postępu, co jest teoretycznie słuszne, ale i równie złudne, słodka idea zawierająca truciznę. Jeszcze do niedawna Stary Kontynent był homogenicznie chrześcijański, obecnie jakieś demoniczne siły działają z taką mocą, że Ojczyzna Ojczyzn staje się homogenicznie pogańska, intelektualnie rozmyta i całkowicie bez pewnego rodzaju kręgosłupa moralnego.

Rzecz jasna Europa stanowi nie tylko potęgę ekonomiczną, ale przede wszystkim bank wspaniałych umysłów ludzkich, okrzepłych w Zachodniej Kulturze. Nimi chcą rządzić i kierować NAJMĄDRZEJSI Z MĄDRYCH zrzeszeni w tajnych bractwach. Mają oni po swojej stronie Apokaliptyczną Bestię, która coraz częściej jest uosabiania z Belgią, ale o tym napiszemy w dalszej części, gdyż jest to szalenie ważna kwestia. Dziś Europejska Wspólnota Gospodarcza została już praktycznie całkowicie opanowana przez Elity dążące do wprowadzenia Nowego Światowego Porządku. Dodatkowo należy także pamiętać, że w Europie znajduję się największa militarna organizacja, jaką jest NATO, a to dla Globalistów jedna z pierwszorzędnych rzeczy.



Źródło. globalne-archiwum.pl

poniedziałek, 15 maja 2017

Anonymous ostrzega !



W najnowszym filmie zamieszczonym na serwisie YouTube, grupa Anonymous ostrzega, że nadchodzi III wojna światowa. Wszystko ma się zacząć na Półwyspie Koreańskim. Wojna okaże się o wiele bardziej przerażająca, niż można się tego spodziewać i zdewastuje cały świat. Autorzy filmu argumentują, że ten największy w historii konflikt jest nieuchronny. Mają to zwiastować ruchy wielkich mocarstw w okolicy Półwyspu Koreańskiego. "Wojna będzie wyjątkowo zażarta, brutalna i krótka. Zdewastuje świat zarówno na poziomie środowiska naturalnego, jak i na poziomie ekonomicznym" - ostrzega osoba pojawiająca się przed kamerą w białej masce.

Jak przekonują Anonymous, zaangażowanie Stanów Zjednoczonych, Chin i Japonii w konflikt z Koreą Północną, tylko niepotrzebnie zaognia sytuację. Wśród zwiastunów nadchodzącej wojny wymieniono m.in. apele chińskiego rządu, by obywatele Chin wracali z Korei Północnej, czy wezwania Japonii do przeprowadzenia międzynarodowej debaty nad zakazem uderzenia wyprzedzającego. Niepokoić powinny nas również przeprowadzony w ciągu ostatniego miesiąca transport 1250 amerykańskich żołnierzy na północ Australii, czy coraz częstsze próby rakietowe przeprowadzane przez Kim Dzong Una. Czy faktycznie lokalne wojny w Iraku, Syrii, Jemenie czy Afganistanie będą niebawem niczym w porównaniu z tym, co nas czeka?


środa, 12 kwietnia 2017

Kim Dzong-Un podjął decyzję o tym, aby 25 procent mieszkańców Pjongjang opuściło miasto w trybie natychmiastowym

Świat na krawędzi wojny. Ewakuacja ponad pół miliona osób. Szykuje się wspólne uderzenie dwóch mocarstw

Zgodnie z postanowieniem należy pilnie ewakuować 600 tys. osób. Powodem takiej decyzji mają być napięte stosunki ze Stanami Zjednoczonymi.Jedna z interpretacji mówi o tym, że schrony bombowe Pjongjang nie są w stanie pomieścić całej populacji stolicy Korei Północnej, dlatego też część osób będzie musiała opuścić miasto. W pierwszej transzy ma być to 25 procent mieszkańców.

Według drugiej wersji działania Kim Dzong-Una to efekt „kontroli populacji”.

Podano również informację o tym, że wykryto okręt rakietowy przewożący na pokładzie 154 rakiet typu Tomahawk, należący do US Navy, w pobliżu wybrzeża półwyspu koreańskiego.

Według relacji południowokoreańskich mediów sytuacja w sąsiednim kraju jest bardzo napięta, a naród przygotowywany jest na „dużą wojnę”. Wiele osób ma żegnać się z bliskimi, miejscami pracy itd.

Zgodnie z innymi informacjami kilka dni temu widziano w Chinach wojska pomocnicze i załogi lekarzy, które zmierzały do granicy z Koreą Północną. Media podały także informacje, że Chińczycy rozmieścili na granicy z Pjongjangiem 150 tys. żołnierzy.

Z kolei amerykański generał H. R. McMaster powiedział, że Stany Zjednoczone rozmieszczają okręty rakietowe w regionie, a konkretnie w okolicach Japonii. Taką decyzję nazwał rozsądną ze względu na prowokacyjne zachowanie Korei Północnej.

Sytuacja jest szczególnie napięta od kilku dni. Wczoraj Donald Trump napisał na Twitterze, że Korea Płn szuka kłopotów. Jeśli Chiny nie pomogą, rozwiążemy je sami. USA.

Wydaje się jednak, że samodzielne działanie nie będzie konieczne.

Chiny ostrzegły bowiem, że zbombardują instalacje militarne Korei Północnej, jeśli tyran Kim Dzong Un przekroczy dopuszczalne granice.

Państwowy dziennik będący tubą propagandową rządzącej Komunistycznej Partii Chin napisał, że zdaniem władz w Pekinie są granice, poza które nie wolno się posunąć. Jeśli je przekroczy (Kim Dzong Un – Red.) będziemy ich bronić za wszelką cenę, aby chronić bezpieczeństwo i stabilność północno-wschodnich Chin, włącznie z uderzeniem militarnym.

Źródła: dailystar/koreajoongangdaily/pravda/mengnews/wolnosc24

" Lepper nie zdążył powiedzieć tego, co wiedział, a szkoda, bo gdyby zdążył, najnowsza historia Polski mogłaby potoczyć się inaczej. "



Z byłym mjr. ABW Tomaszem Budzyńskim, prowadzącym rozpoznanie Andrzeja Leppera, rozmawiała Aldona Zaorska

Ludzie, którzy mieli dużą wiedzę i byli blisko prawdy, w III RP byli niszczeni systemowo. Tym bardziej niszczono ich wiarygodność i reputację, im bardziej zagrażali poważnym interesom i wpływowym osobom, które za nimi stały. Za swoje odkrycia płacili wysoką cenę oskarżeń i pomówień, a bywało też, że cenę najwyższą.

Sprawa śmierci Andrzeja Leppera jest sztandarową sprawą pokazującą oblicze III RP?

W moim przekonaniu tak właśnie jest. Sprawa śmierci Andrzeja Leppera pokazuje, że III RP była systemem kłamstwa i zbrodni. Lepper nie popełnił samobójstwa i myślę, że nikt, kto przeczyta książkę pt. Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera, nie będzie miał w tym względzie najmniejszych wątpliwości. Zasadnicze pytanie brzmi: jak to możliwe, że ważny polityk, były wicepremier i wicemarszałek sejmu zostaje zamordowany i nikogo nie interesuje ani wyjaśnienie prawdziwych okoliczności, ani wskazanie sprawców tej zbrodni? To pytanie retoryczne. To, że formalnie dotąd nikt nie udzielił na nie odpowiedzi, mówi więcej o III RP, niż jakiekolwiek słowa.

Jak to się stało, że Andrzej Lepper, pokazywany jako „człowiek znikąd”, dotarł do największych tajemnic państwowych?

Andrzej Lepper wszedł w bardzo „niebezpieczne związki” zarówno z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi, jak i – a może przede wszystkim – ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy, a za jej pośrednictwem z rosyjskimi służbami specjalnymi. Służby specjalne z jednej strony takich ludzi jak Andrzej Lepper wykorzystywały, stosując metody nacisku i szantażu, z drugiej dbały o to, by tacy ludzie robili karierę. Bo im więcej znaczą, tym bardziej będą przydatni. Według takiego właśnie mechanizmu SBU Andrzeja Leppera szantażowała, a jednocześnie „karmiła” wiedzą. To właśnie tam, na Ukrainie, a konkretnie nad jeziorem Świteź, Lepper dowiedział się o kulisach kontraktu gazowego…

W internecie można zobaczyć filmik „8 minut, które przesądziło o śmierci Andrzeja Leppera”. Andrzej Lepper z mównicy sejmowej wymienia w nim korzyści majątkowe i nazwiska wpływowych polityków, którzy je przyjęli. Czy faktycznie taka wiedza mogą być dla niego niebezpieczna?


Przewodniczący Samoobrony miał świadomość, że wiedza, którą pozyskał, może być dla niego niebezpieczna. Liczył na to, że może dzięki niej wrócić do wielkiej polityki, ale zarazem zdawał sobie sprawę z tego, że jest to wiedza niebezpieczna dla bardzo ważnych osób, która może stanowić zagrożenie dla bardzo poważnych interesów. To była wiedza z gatunku takiej, która może albo człowieka wynieść wysoko, albo zakopać półtora metra pod ziemią. Niestety, stało się to drugie…

Operacja wyszydzania Andrzeja Leppera trwała wiele lat, ale szczególne rozmiary zyskała po ujawnieniu przez niego sprawy więzień CIA w Polsce. Ci, którzy ją wówczas rozpętali, wiedzieli, że Lepper mówi prawdę?

Oczywiście że wiedzieli. I właśnie dlatego niszczyli jego reputację. Tak to działa, trochę jak w lotnictwie i dotyczy nie tylko Andrzeja Leppera: najsilniejszy ostrzał jest wtedy, gdy jesteś bezpośrednio nad celem. Ludzie, którzy mieli dużą wiedzę i byli blisko prawdy, w III RP byli niszczeni systemowo, tym bardziej niszczono ich wiarygodność i reputację, im bardziej zagrażali poważnym interesom i wpływowym osobom, które za nimi stały. Za swoje odkrycia płacili wysoką cenę oskarżeń i pomówień, a bywało też, że cenę najwyższą.

Czy może Pan zdradzić, skąd Andrzej Lepper posiadł wiedzę o kontrakcie gazowym, co jest uważane za jedną z przyczyn jego śmierci?

Uzyskał ją od takich ludzi jak Mykoła Hinajło* i jego „znajomi” z SBU i z rosyjskich służb specjalnych, czyli od ludzi, którzy z jednej strony Andrzeja Leppera kontrolowali i szantażowali, z drugiej jednak zależało im, by polityk ten powrócił do wielkiej polityki. Mieli już na niego swojego widoki…

Ten kontrakt, niby znany, jest wciąż bardzo tajemniczy. Dlaczego? Co tak naprawdę oznaczał on dla Polski?

Oznaczał, że w sposób niebywały przepłacaliśmy i wciąż przepłacamy za rosyjski gaz – blisko miliard dolarów rocznie przez kilkanaście lat, a Gazprom uzyskał także inne profity, takie jak anulowanie długu i korzystne rozwiązania w systemie własnościowym operatora przesyłowego. Panowie Waldemar Pawlak i Donald Tusk mają naprawdę wielki tupet, nazywając ten kontrakt sukcesem. Tak podpisany kontrakt z pewnością był sukcesem, ale strony rosyjskiej. I tylko rosyjskiej.

Pamiętam, że w lutym 2010 r. podczas spotkania z kilkoma politykami PiS-u w sejmie padły słowa, że podczas pobytu w Moskwie w sprawie tego właśnie kontraktu Waldemar Pawlak nagle gdzieś zniknął „na dwie godziny”. Urwał się na piwo, czy miał tam coś do załatwienia?

Odpowiedzi na to pytanie mogę udzielić dopiero po zwolnieniu mnie z tajemnicy państwowej, co dotąd nie nastąpiło.

Czy jest możliwe, że w sprawie kontraktu gazowego doszło do zdrady interesów Polski?

Odpowiedź na to pytanie z pewnością przyniesie śledztwo, które wszczęto w związku z faktami ujawnionymi w książce Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera. Oczywiście pod warunkiem, że prokuratorom oraz ich przełożonym wystarczy determinacji i odwagi, by pójść wskazanymi przez nas – przeze mnie i Wojtka Sumlińskiego – tropami. Jeżeli tak się stanie, mogę zapewnić, że będzie ciekawie.

Miało dojść do spotkania Andrzeja Leppera z Jarosławem Kaczyńskim, zorganizowanego za pośrednictwem Tomasza Sakiewicza z „Gazety Polskiej”. Andrzej Lepper zginął właśnie dlatego, że mógł powiedzieć Jarosławowi Kaczyńskiemu za dużo?

Jarosław Kaczyński nie ufał Andrzejowi Lepperowi i miał po temu swoje powody. I właśnie dlatego Tomasz Sakiewicz sondował, na ile Andrzej Lepper ma do przekazania przewodniczącemu PiS-u realną wiedzę, a na ile jest to z jego strony pewien rodzaj gry. Lepper nie zdążył powiedzieć tego, co wiedział, a szkoda, bo gdyby zdążył, najnowsza historia Polski mogłaby potoczyć się inaczej. I wiele spraw, dotąd niejasnych, byłoby dziś w pełni zrozumiałych dla opinii publicznej.

Z tego co Pan mówi, wynika, że rodzaj informacji posiadanych przez Andrzeja Leppera był takiego kalibru, iż nawet jeśli zabrał je do grobu, gdzieś powinny zostać „kopie”. Czy one istnieją?

Kopie zostają zawsze. Tak było w 1989 i nie inaczej jest teraz, bo z punktu widzenia pragmatyki służb specjalnych ich zniszczenie byłoby po prostu marnotrawstwem.

W sprawie śmierci Andrzeja Leppera ważna wydaje się osoba mecenasa Ryszarda Kucińskiego, będącego, jak to Pan określił, „na pasku wojskowych służb”. Służby wiedziały, jak groźny jest dla nich Lepper i podstawiły mu swojego człowieka? Skąd wiadomo, że to człowiek wojskowych służb?

Proszę wybaczyć, że na to pytanie nie odpowiem wprost. A nie odpowiem, bo patrząc z mojej perspektywy byłaby to odpowiedź na pytanie: skąd wiadomo, że woda jest mokra? Zresztą bardzo dokładnie wyjaśnił to w swoich książkach Wojtek Sumliński, który w sprawie byłego prokuratora, a później znanego warszawskiego adwokata, Ryszarda Kucińskiego, wyłożył całą wiedzę, jak karty w pasjansie. I jest to wiedza prawdziwa.
Jeśli ABW otoczyło Andrzeja Leppera całą siecią podsłuchów, jeśli w grę wchodziły działania z zakresu tzw. płytkiego wywiadu, to znaczy, że polskie służby posiadły ogromną wiedzę o tym człowieku. Czy w sprawie śmierci Andrzeja Leppera nie jest przypadkiem tak, że służby zostały wykorzystanie nie tyle do ochrony bezpieczeństwa państwa polskiego, co do ochrony polityków, którzy narazili Polskę na niebezpieczeństwo?

Nie mogę na to pytanie odpowiedzieć bez narażania się na ujawnienie tajemnicy państwowej. Mogę natomiast z całą mocą stwierdzić, że w III RP służby specjalne częstokroć zajmowały się nie tyle ochroną bezpieczeństwa państwa, co bezpieczeństwa polityków, którzy, delikatnie rzecz ujmując, nie byli bielsi niż biel.

Panie majorze, w prokuraturze przedstawił Pan „twarde dowody” w sprawie śmierci Andrzeja Leppera i kontraktu gazowego. Jak zostały przyjęte? Czy coś się dalej dzieje? Prokuratura podjęła jakieś działania? Możemy się spodziewać np. ekshumacji ciała śp. Andrzeja Leppera?

Gwoli ścisłości – powiedziałem prokuratorowi tyle, ile powiedzieć mogłem, nie zdradzając tajemnicy państwowej, bo, jak podkreśliłem to wcześniej, dotąd nikt z tajemnicy państwowej mnie nie zwolnił. Ale w moim najgłębszym przekonaniu powiedziałem dość, by prokurator nie miał najmniejszych wątpliwości, że w śmierć Andrzeja Leppera były zaangażowane tzw. osoby trzecie. Powiem to jeszcze raz, by zostać dobrze zrozumianym: nie ma najmniejszych wątpliwości, że Andrzej Lepper został zamordowany. A jeżeli tak, to automatycznie nasuwa się pytanie: kto zabił i dlaczego? Jeżeli prokuratorom oraz ich przełożonym wystarczy determinacji i odwagi, by idąc wskazanymi przez nas tropami poszukać odpowiedzi na te pytania, dojdziemy do spraw kluczowych dla zrozumienia, czym była III RP. I do ludzi, którzy odpowiadają nie tylko za tę zbrodnię.

A jeżeli śledztwo w sprawie śmierci Andrzeja Leppera znowu utknie w martwym punkcie? Co wtedy?

Byłoby bardzo źle. Bo oznaczałoby to, że wciąż uczestniczymy w grze, w którą gramy od początku powstania III RP, a w której chodzi nie o to, by króliczka złapać, lecz o to, by go gonić. A wtedy moglibyśmy sobie powiedzieć: „tyle się zmieniło, a nic się nie zmieniło”. Tak jak dotychczas, przez ostatnich trzydzieści lat. Chcę wierzyć, że tym razem będzie inaczej.

* Mykoła Hinajło – oficjalnie „tylko” były major Armii Radzieckiej, później prawosławny duchowny z przygranicznego Włodzimierza Wołyńskiego, był doradcą Andrzeja Leppera. Już dziesięć lat temu sprawę jego przeszłości i kontaktów z Andrzejem Lepperem na polecenie ówczesnego koordynatora służb specjalnych Zbigniewa Wassermana sprawdzało ABW (przyp. Red.).

http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/4716-byly-mjr-abw-tomasz-budzynski-nie-ma-najmniejszych-watpliwosci-ze-andrzej-lepper-zostal-zamordowany#.WO5KiMnmTSo.facebook