wtorek, 23 października 2012

W ciągu najbliższych miesięcy świat może zostać sparaliżowany. Naukowcy: szykujmy się na najgorsze

Pora przygotować się na najgorsze - grzmią naukowcy. W ich opinii, w najbliższych miesiącach nasza dzienna gwiazda będzie wyjątkowo niespokojna. Ma to związek z nadchodzącym apogeum aktywności Słońca, która prognozowana jest na 2013 r. Według ekspertów, istnieje poważne niebezpieczeństwo wystąpienia burzy słonecznej, która doprowadzi do katastrofy o zasięgu globalnym.


Pomimo tego, że zwykli ludzie raczej nie zdają sobie z tego sprawy, rządy wielu krajów przygotowują się na możliwy kryzys spowodowany przez zwiększenie się liczby wybuchów na naszej najbliższej gwieździe. "Władze wielu państw podchodzą do tej sprawy bardzo poważnie" - powiedział Mike Hapgood, specjalista ds. meteorologii przy Rutherford Appleton Laboratory. "Niektóre z prognozowanych zjawisk są bardzo rzadkie, ale kiedy już do nich dojdzie, skutki mogą być katastrofalne".
Ekspert z ośrodka badawczego, usytuowanego w mieście Didcot, w hrabstwie Oxfordshire, zdradził, że ośrodki zarządzania kryzysowego działające w poszczególnych krajach wymieniają obecnie zagrożenia związane ze skutkami burz słonecznych jednym ciągiem obok takich niebezpieczeństw, jak wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi czy wystąpienie fal tsunami - poinformował serwis "Sky News".

Jeśli dojdzie do burzy słonecznej o największej przewidywalnej sile, skutki mogą być opłakane. Może dojść do awarii sieci elektrycznych, urządzeń telekomunikacyjnych oraz satelitów. Ryzyko wystąpienia takiego znaczącego zjawiska wynosi co dekadę (u szczytu aktywności Słońca) ok. 12 procent. Ostatni raz taki słoneczny kataklizm miał miejsce 150 lat temu, a w związku z tym, że zgodnie z oceną ekspertów, anomalia występuje średnio co 100 lat, jest wielce prawdopodobne, że właśnie w ciągu najbliższych kilku lub kilkunastu miesięcy zostaniemy skonfrontowani z katastrofą o trudnych do wyobrażenia sobie dziś skutkach.

Najbardziej powinniśmy obawiać się tzw. koronalnych wyrzutów masy (z ang. CME - coronal mass ejections), czyli olbrzymich obłoków plazmy, które wyrzucane są w przestrzeń międzyplanetarną z prędkością przekraczającą często 5 milionów kilometrów na godzinę. Razem z CME, w kierunku naszej planety kierowane są olbrzymie pokłady materii (miliardy ton gazów emitujących promieniowanie rentgenowskie i ultrafioletowe), mogące sięgać odległości kilkudziesięciu milionów kilometrów. Zjawisko polegające na cyklicznym wzroście aktywności Słońca nie jest oczywiście niczym nowym. W ostatnich latach obserwować można rosnącą aktywność Słońca. Przez 11 lat wzrasta ona regularnie, aby potem zacząć ulegać obniżeniu. Szczyt aktywności naszej gwiazdy w bieżącym cyklu przewidywany jest na 2013 r.

Można by więc powiedzieć, że skoro występuje ona z taką regularnością, to nie ma się czym przejmować. Nic bardziej mylnego - wszystko przez to, że erupcje, do jakich dochodzi na gwieździe mają szczególnie niekorzystny wpływ właśnie na wspomniane urządzenia elektroniczne, stacje transformatorowe, narzędzia komunikacyjne czy aparaturę GPS. W ciągu ostatnich kilkunastu lat wzrosła popularność rozwiązań, których dostępność jeszcze kilka dekad temu była znacząco ograniczona. To wszystko oznacza, że skutki obecnych burz magnetycznych mogą być dla ludzkości bardziej dotkliwe niż kiedykolwiek przedtem.

Specjaliści obawiają się, że w przypadku najgorszego może dojść do sytuacji, w której np. znajdujące się powietrzu samoloty pasażerskie utracą łączność radiową z wieżami kontroli lotów. Nie trzeba chyba dodawać, czym mógłby skutkować powstały w takiej sytuacji chaos.

Już w tej chwili naukowcy z Europy oraz Ameryki Północnej zawiązali współpracę. W razie nadchodzącego niebezpieczeństwa mają informować rządy, firmy energetyczne oraz przewoźników lotniczych o skali zagrożenia.

Odnaleźli podwodne miasto. "To Atlantyda!"




Odnaleźli podwodne miasto. "To Atlantyda!"

11 lat temu media na świecie zaczęły informować o wydarzeniu, które stać się miało prawdziwą sensacją. Dwoje naukowców przyznało wówczas, że udało im się rozwiązać jedną z najbardziej intrygujących zagadek w dziejach, która nieustannie porusza wyobraźnię ludzi na całym świecie. Badacze trafili na podwodne miasto, które zatopione jest u wybrzeży Kuby. Bez cienia wątpliwości stwierdzili, że odnalezione ruiny to legendarna Atlantyda. Ich rewelacje zostały udokumentowane za pomocą materiałów filmowych oraz zdjęć. Pomimo wielu lat, które minęły od odkrycia, środowisko naukowe zdaje się wciąż przemilczać temat. Sensacja dotyczyła pozostałości osady, która znajduje się nieopodal linii brzegowej Kuby i położona jest na głębokości ok. 182 metrów. Dwoje naukowców - Paul Weinzweig i Pauline Zalitzky - stwierdziło, że natrafili na ślady zabudowy, kiedy przeczesywali morskie podłoże za pomocą podwodnego robota. Jak wspominają, to co udało im się odnaleźć, przeszło ich najśmielsze oczekiwania. Ich oczom ukazał się wspaniały obraz - wielkie, starożytne miasto. Choć trudno w to uwierzyć, część zabudowy znajdowała się w doskonałym stanie. Podekscytowani członkowie wyprawy twierdzili, że stanowi ona wspaniałe dziedzictwo, pozostawione przez przedstawicieli prastarej kultury, którzy zetknęli się z niszczycielskim żywiołem. Weinzweig i Zalitzky, którzy kierowali badaniami, stwierdzili, że największe wrażenie zrobiły na nich świetnie zachowane posągi, które obrazują postać sfinksa (podobno jest ich tam przynajmniej kilka), a także monumentalne piramidy. Według pojawiających się informacji, mają być one podobne do tych, które znajdują się w Egipcie, ale są od nich znacznie większe. Na dnie odkryto też tajemnicze symbole i piktogramy. Co ważne, niektóre z nich podobne są do tych, które znajdują się na Kubie. Zdaniem naukowców, odnalezione ruiny znalazły się pod wodą ok. 10 tysięcy lat temu, pod koniec ostatniej epoki lodowcowej. Zalegająca w wielu miejscach pokrywa lodowa zaczęła się wówczas gwałtownie topić, prowadząc do tego, że niżej położone obszary znalazły się pod wodą. W rejonie, w którym została rzekomo odnaleziona Atlantyda, przetrwać miała tylko Kuba. Jak sugerują eksperci, pod koniec ostatniego zlodowacenia, poziom wód w morzach i oceanach był o ok. 120 metrów niższy od obecnego. Wraz z procesem ocieplania się klimatu i podnoszeniem się poziomu wód, wiele obszarów, także tych zamieszkiwanych przez ludzi, zostało bezpowrotnie utraconych. Pod wodą znaleźć się miał też m.in. obszar obecnych Karaibów. Wraz z rewelacjami ujawnionymi wówczas przez naukowców, w sprawie zaczęło się też pojawiać wiele sensacyjnych wątków. Pogłębiły się m.in. spekulacje, że wiedzę na temat podwodnych skarbów, które są być może częścią zaginionej Atlantydy, mają od dawna Amerykanie. Mieli oni posiąść tajemnicę już kilka dekad temu, podczas kryzysu kubańskiego. "Amerykański rząd odkrył to miejsce już w latach 60. XX w., podczas tzw. kryzysu kubańskiego. Atomowe okręty, które znajdowały się wówczas w zatoce, natrafiły na piramidy" - powiedział Luis Mariano Fernandez, dziennikarz zajmujący się tematem. "Amerykanie niemal natychmiast zamknęli to miejsce i przejęli kontrolę nad nim oraz znajdującymi się w tej strefie obiektami. Chcieli mieć pewność, że to wszystko nie trafi w ręce Rosjan".We wszystkich tych doniesieniach, które upowszechnione zostały za sprawą odkrycia dokonanego przez Weinzweiga i Zalitzky, pojawił się jednak jeden szkopuł - miejsce odnalezienia domniemanych skarbów prastarej cywilizacji nie do końca pokrywa się z lokalizacją, w której Atlantyda miała się znajdować według istniejących już źródeł kulturowych.
Zgodnie z opisem Platona, Atlantyda była bajeczną wyspą położoną nieopodal Słupów Heraklesa, jak nazywano niegdyś Cieśninę Gibraltarską. Cudowne miejsce zamieszkiwane było przez doskonale rozwiniętą cywilizację. Wszystko zostało jednak zniszczone prawdopodobnie przez trzęsienia ziemi i powodzie.
Pomimo tego, że Weinzweig i Zalitzky dokonali wspaniałego odkrycia, które stanowić może potencjalne wyjaśnienie wielkiej zagadki zaginionej Atlantydy, sprawa zaskakująco szybko została wyciszona. Tajemnicą zatopionego, kubańskiego miasta zajmowali się od tamtej pory głównie przedstawiciele telewizji zgłębiających tematykę popularnonaukową. Pojawiały się też sugestie, że twórcami niezwykłych struktur byli przedstawiciele kultur żyjących w Meksyku oraz Ameryce Południowej - Azteków oraz Majów. Więcej nie wiadomo.

"To wspaniałe anomalie, ale tyle, co powiedziałem na temat tej sprawy, może dziś powiedzieć każdy" - odpowiedział po ujawnieniu znaleziska John Achave, przedstawiciel jednej ze znanych stacji telewizyjnych.

W jeszcze bardziej zaskakujący sposób odpowiedział wówczas Robert Ballard, profesor oceanologii: "To zbyt głęboko. Byłbym zaskoczony, gdyby to byli ludzie. Musicie zapytać się sami, jak się tam dostali" - wyznał z rozbrajającą szczerością.

Takich lakonicznych wypowiedzi pojawiło się w sprawie znacznie więcej. W wielu z nich zauważyć można było szokujący brak zainteresowania naukowców tematem, a przecież nie kto inny, jak właśnie oni, powinni wykazać się tutaj szczególnym poziomem dociekliwości.

Pomimo licznych prób nagłaśniania sprawy, o mieście, które zajmuje powierzchnię ok. 2 kilometrów kwadratowych, pamiętają dziś nieliczni, a mainstreamowe media jak milczały w sprawie, tak milczą. Dlaczego? To pytanie także pozostaje bez odpowiedzi.

poniedziałek, 15 października 2012

PIB ufo istoty – USA- UKRYWA TECHNOLOGIE – DLACZEGO?



CO MYŚLĄ I MÓWIĄ LUDZIE NA TEN TEMAT ….

CHOĆ JEST ZŁOŻONY
TO ZAWSZE BYŁ TEMATEM TABU.


CO MYŚLĄ I MÓWIĄ LUDZISKA …….

…a, może Bóg jest kosmitą…
kruczek0 w odpowiedzi do: Mietek Krakowski (Pokaż komentarz) 2 godz. temu


Szanowny Panie Mietku, proszę dokładnie przeczytać Stary Testament. Upadli aniołowie byli i są na Ziemi. Kiedyś udawali “bogów”, teraz udają “kosmitów”. Sprytne skurczybyki. Pozdrawiam.

witmike w odpowiedzi do: Mietek Krakowski (Pokaż komentarz) 7 godz. temu


Domniemana podroz na Ksiezyc? Uuuuu….cos temu panu sie pomylily napoje? Lekko mowiac.

gorylatko 19 godz. temu


autor tego filmu jest głupszy niż ustawa przewiduje niema takiego czegoś jak kosmici, a poza tym w Bibli nie ma nic o tym że bóg stworzył kosmitów

Mietek Krakowski 1 dzień temu


Wszystko stałoby się jasne, gdyby uważnie czytać Biblię. Tam jest jasno napisane, że upadli aniołowie nie zostali strąceni do jakiegoś piekła, tylko NA ZIEMIĘ!

Przez jakiś czas tu mieszkali w fizycznej formie i nawet zapładniali ludzkie kobiety, ale po potopie zostali pozbawieni formy fizycznej i krążą wokół Ziemi.

Oni nie pochodzą z obcych galaktyk, tylko są tutaj cały czas! A że są istotami międzywymiarowymi, to mogą używać zarówno technologii, jak i mocy duchowych.

witmike 1 dzień temu 2


ehmmmm a najśmieśnijesze jest to że watykan jest stolicą pedofili tam jest tak ułożone prawo by można było być pedofilem….. Hmmm Religia mówi nam w dekalogu czwartego przykazania “Czcij Ojca swego i Matkę swoją” a czy zgwałcona dziewczynka przez ojca ma go dalej czcić?

QuBenQ 3 dni temu


głupim narodem się łatwiej struje i tak władza robi z nim co chce jak np upozorowali atak terorystyczny na wtc tylko po to by rope z iraku kraść teraz niby chcą pokojowo do Syrii wstąpić i sie okaże że tylko po ropę znowu… a czy prorok hmmm to nie przyjeżdza do mnie taka dziewucha z stanów na wakacje a dokładnie z New York jest rok młodsza ode mnie ale gdy ja byłem w klasie I technikum to ona u siebie już studiowała a rok młodsza była a poziom nauczania jest u nich zerowy na studiach ma ułamki

QuBenQ w odpowiedzi do: RafalGlon (Pokaż komentarz) 3 dni temu
Odpowiedz


2 wież ? prorok ?

RafalGlon w odpowiedzi do: QuBenQ (Pokaż komentarz) 4 dni temu


kurde co to jest

jakby iść tym tropem to komuś by portfel się skurczył

a ciężko by to było
vipr2011 4 dni temu

niedziela, 7 października 2012

OBCE IMPLANTY W CIAŁACH LUDZI - FAKT CZY BUJDA


Scientific Study of Alien Implants



.Dr Roger Leir – jedyny na świecie lekarz zajmujących się usuwaniem tzw. implantów prezentuje dwie niezwykłe historie ludzi, z których ciał wydobył tajemnicze i wciąż budzące ogrom kontrowersji maleńkie „urządzenia”. Posiadały one szereg niezwykłych właściwości, lecz ich pochodzenie wciąż owiane jest tajemnicą. Czego możemy dowiedzieć się z analizy niewielkich implantów o tych, którzy wszczepiają je niektórym z nas. ____________________
Roger Leir, UFO Matrix

Kiedy badacze zaczynają mówić o obcych istotach, ich myśli kierują się głównie w stronę zbioru wyobrażeń o wysoce zaawansowanych cywilizacjach (znacznie starszych od naszej), z którymi mamy nadzieję się kiedyś skontaktować. Należy zauważyć jednak, że zjawisko UFO i hipoteza o jego pozaziemskim pochodzeniu to właściwie „nic nowego”. Zjawiska podobne do współczesnych relacji o NOL-ach rozgrywały się już wcześniej. Choć pojawia się wiele idei i opinii odnośnie tego, gdzie mogą się znajdować „przystanki" owych pozaziemskich cywilizacji, nikt z drugiej strony nie przedstawił naukowych danych mogących rzucić nieco światła na to zjawisko. Jednym z czynników sprawiających dlaczego tak jest może być to, że owe domniemane istoty działają niepostrzeżenie i w tajemnicy, nie pozostawiając po sobie fizycznych śladów. Kiedy w 1995 r. rozpoczynałem swe badania nad implantami, byłem jeszcze w pełni „naukowym" sceptykiem. Jedną rzeczą było rozważanie możliwości mówiącej, że naszą planetę odwiedzają obcy, a zupełnie inną sprawą to, że od czasu do czasu porywają oni jej przedstawicieli. Kompletną niedorzecznością wydawało się z kolei to, że z bliżej nieznanych powodów poddają oni część z porwanych procedurze implantacji. Wraz z kolegami pierwsze operacje usuwania tych obiektów przeprowadziliśmy właściwie dla żartu. Wkrótce jednak okazało się, że „implanty" (czymkolwiek są) stanowią rzecz całkowicie realną i materialną. Od tego czasu wydobyłem chirurgicznie wiele z nich. Od samego początku pojawiło się na tej drodze wiele niespodzianek i nadal nie przestają one nas zadziwiać.

Dziś uważam je już za coś, co należy badać najlepiej, jak się tylko da. Ostatnio udało nam się przeprowadzić szesnastą z kolei operację, która okazała się być jednym z najciekawszych i najbardziej przekonujących przypadków.

Choć na chwilę obecną badania metalurgiczne nie zostały dokończone, udało się nam zgromadzić wystarczająco dużo danych, które porównaliśmy z innymi przypadkami. Jednym z czynników, które ułatwiły nasze badania nad kwestią „obcych implantów" było to, że udało nam się także poszerzyć naukową radę naszej organizacji A&S Research o kilku badaczy ze stopniami naukowymi poświęconych szczerze kwestii przeprowadzania dalszych badań. Dzięki temu możliwe było opracowanie kilku naukowych teorii, o których nie wie opinia publiczna. Materiał zaprezentowany w tym artykule będzie odnosić się do piętnastego i szesnastego przypadku chirurgicznego usunięcia obcych implantów oraz naukowych faktów wynikających z tych zdarzeń.

JOHN: OPERACJA NUMER 15

Operacja na 15 pacjencie twierdzącym, iż posiada implant wszczepiony przez obcych miała miejsce w roku 2009. Pacjentem był mężczyzna dobiegający 50-tki, którego będziemy nazywać Johnem. Zgłosił się on do mnie uskarżając się na ból w stopie. Nigdy też, jak twierdził, nie myślał o sprawie UFO i uprowadzeniach przez obcych. Prześwietlenie wykazało, że w dużym palcu jego stopy znajduje się niewielki metaliczny przedmiot, umieszczony bardzo blisko kości. Kiedy pacjent został o tym powiadomiony, wspomniał o tym, że wielokrotnie widywał mnie w programach telewizyjnych poświęconych zjawisku NOL. Było to nieco dziwne, bo w większości przypadków obejmujących opowieści o obcych, pacjenci zgłaszali się do mnie otwarcie i bezpośrednio twierdząc, że w ich ciele znajduje się coś określanego jako „implant".

Kolejnym ciekawostką był zawód Johna. Jak się okazało, był on jednym z wiodących krajowych uczonych zajmujących się nanotechnologiami.

Życie prywatne Johna w czasie, kiedy się ze mną skontaktował, było w rozsypce. Jego „naukowa część” mówiła mu nieustannie, iż cała sprawa związana z implantami od obcych to jedna wielka bzdura, bez żadnych naukowych uzasadnień. Co więcej, stale pogarszały się jego relacje z żoną, która jak mówił, nie dawała wiary w jego opowieści, choć jak się potem okazało, miała z tymi sprawami więcej wspólnego niż on.

John przeszedł testy A&S Research. Konsultował się również z pracującą w organizacji hipnoterapeutką światowej sławy, Yvonne Smith. Cały czas staraliśmy się postępować ściśle zgodnie z protokołem zakazującym sesji hipnotycznych przed próbą wydobycia implantu (choć wkrótce uległo to małej modyfikacji i zależne było od przypadku).

John przeszedł zabieg usunięcia implantu bardzo dobrze. Jedną z cech, która odróżniała go od innych tego typu zabiegów było to, że w czasie usuwania obiekt zaczął się rozpadać, przez co zmuszeni byliśmy wyjmować go we fragmentach. Na jednym z prześwietleń widoczny był także pozostały w ciele metalowy fragment. Tuż przed zabiegiem okazało się jednak, że… zniknął. Nie wydobyliśmy go. Nie wypadł. Zwyczajnie zniknął na naszych oczach i nie mamy na to żadnego wyjaśnienia Oprócz tego pojawiło się jeszcze jedno odchylenie od normy. Jakieś 48 godzin po zabiegu, wyjmowałem z chłodziarki plastikowy pojemnik z kawałkami implantu. Pojemnik wyglądał całkiem normalnie. Wstrząsnąłem znajdującymi się w środku kawałkami metalu, po czym zaobserwowałem niespotykane dotąd zjawisko. Fragmenty implantu zaczęły się powoli „reorganizować” na dnie pojemnika, przybierając najwyraźniej w pierwotny kształt (sprzed chirurgicznego usunięcia). Zostało to zarejestrowane na nagraniu i nie znam innego przypadku, w którym doszłoby do czegoś podobnego. Brak tu również jakichkolwiek racjonalnych wyjaśnień.

Analiza tkanki otaczającej obiekt nie wykazała jakichkolwiek zmian zapalnych i podobnie, jak w innych przypadkach, zaobserwowano u Johna wrośnięcie włókiem nerwowych w implant.

RON: OPERACJA 16

Szesnasta operacja przeprowadzona została w kwietniu 2010 r. na mężczyźnie, który twierdził, że został uprowadzony przez obcych. Nazwijmy go fikcyjnym imieniem Ron. Posiada on wiele wspomnień z przypadku swej rzekomej abdukcji, do której doszło, gdy miał ok. 10 lat w miejscu nieodległym od dzisiejszego miejsca jego zamieszkania. Znajdował się wówczas w towarzystwie swoich dwóch przyjaciół, którzy mieli nieco odmienne wspomnienia na temat tego, co wówczas zaszło. Żaden z nich nie próbował jednak sesji hipnozy regresyjnej, mimo faktu, że wielokrotnie poruszali oni temat dotyczący szczegółów zdarzenia.

Z czasem jeden z kolegów Rona wyprowadził się z Tennessee, a drugi przeniósł do Kansas. Nie rozmawiali ze sobą przez wiele lat, aż do czasu, kiedy Ron skontaktował się ze mną i ustaliliśmy termin zabiegu. Choć od czasu dziwnego incydentu minęło wiele lat, Ron przesłał mi zdjęcia rentgenowskie swojego domniemanego implantu. Były ciekawe. Jak się okazało, znajdował się on w tym samym miejscu, co implant usuwany przeze mnie jakiś czas temu innemu pacjentowi. Miał tez metaliczną formę i znajdował się w nadgarstku. Przed zabiegiem zadałem Ronowi serię pytań, które okazały się być na tyle obiecujące, aby wciągnąć go na naszą listę osób oczekujących na zabieg. Jednak samo zbieranie funduszy na operację zajęło nieco czasu. Nasz sponsor, który obiecał uiścić wszelkie związane z nią koszta, wycofał się z przedsięwzięcia na dwa tygodnie przez zabiegiem.

Wkrótce skontaktował się jednak ze mną meksykański ufologiczny gwiazdor, Jaime Maussan, który obiecał pokryć wszelkie koszta zabiegu, jeśli tylko uzyska zgodę na jego sfilmowanie. Kiedy Jaime dowiedział się o pozostałych dwóch uczestnikach abdukcji, również zdecydował się pokryć koszty związane z dalszym postępowaniem. Jeden z nich nie mógł jednak zjawić się na miejscu z powodu problemów osobistych. Ron i jego kolega, Dan, przeszli następnie sesję hipnotyczną z Yvonne Smith, którą zarejestrowano na wideo. W przypadku Dana pojawiły się pewne problemy z mentalną blokadą. W przypadku sesji hipnotycznej Rona mieliśmy do czynienia z typowym scenariuszem abdukcji, który rozegrał się na biwaku, kiedy główny bohater miał ok. 10 lat. Co ciekawe, pozostała dwójka również zachowała strzępy świadomych wspomnień z tego wydarzenia. Ron pamiętał dokładnie szczegóły wyglądu spodniej części statku. Sesja z Yvonne wykazała, że przypomniał sobie także, jak wraz z pozostałymi chłopcami „wznosi się” do UFO (co ciekawe, zrobił to z punktu widzenia 10-latka, przy czym podkreślał on, jak bardzo miłe było unoszenie się w powietrzu). Opisał on także wnętrze statku, widziane tam urządzenia, jak i to, że położony został na „stole operacyjnym”, gdzie wszczepiono mu domniemany implant.

24 kwietnia 2010 r. Ron przeszedł zabieg usunięcia implantu, który odbył się bez większych problemów. Tuż po usunięciu obiekt został przebadany pod mikroskopem. Choć jego analizy wciąż trwają, udało się ustalić, że wykazywał szereg podobnych właściwości, co inne implanty, takie jak brak reakcji zapalnej po usunięciu czy obecność włókien nerwowych w biologicznej próbce.

PORÓWNANIE I NAUKOWA PRÓBA PODSUMOWANIA

miejscowienie w ciele: W przypadku Johna obiekt znajdował się w drugim palcu lewej stopy. W przypadku Rona, umiejscowiony był w prawej ręce.

Wygląd i charakterystyka implantów: Obiekt wydobyty z ciała Johna miał walcowaty kształt i otoczony był ciemno-szarą twardą membraną, spotykaną także w innych przypadkach implantów. Membrana ta przewodzi prąd elektryczny i jak uważa się, może powodować oddziaływanie między urządzeniem a systemem nerwowym.

Implant Rona miał kształt prostokątny. Otoczony jest czymś przypominającym nabłonek, zawierającym znacznego rozmiaru pęcherzyki żółtawej substancji, która po analizie wykazała dużą zawartość kwasu laurynowego. Spektrum tej substancji odpowiadało spektrum oleju kokosowego, przez co przyjęto, że znaleziona substancja jest estrem kwasu laurynowego.

Ponieważ zarówno on, jak i olej kokosowy znane są ze swych właściwości antybakteryjnych, zdaje się, że pęcherzyki oleju miały za zadanie zapobiegać infekcji, która mogłaby zakłócić połączenie implantu z systemem nerwowym człowieka.

Oba implanty były „podłączone” do systemu nerwowego mężczyzn poprzez nerwy ruchowe. W przypadku implantu Rona ich zwoje w pobliżu implantu zostały zobrazowane pod mikroskopem tuż po usunięciu.

Obecność nanorurek węglowych: Analiza wykazała istnienie nanorurek węglowych w obu implantach. Ponadto ich analiza przy pomocy elektronowego mikroskopu skaningowego (SEM) wykazała istnienie struktur przypominających druciki o średnicy 10 mikrometrów. W obu przypadkach stanowią one główne połączenie elektryczne do urządzeń.

Skład implantów: Oba obiekty były metaliczne i składały się głównie z żelaza. W przypadku Johna, analiza spektrometrem ICP-MS wykazała także 5% niklu i śladowe ilości innych metali, w tym galu (Ga), germanu (Ge), platyny (Pl), irydu (Ir). Co ciekawe, przypominały one składem żelazo znajdowane w meteorytach.

Implant Johna posiadał także zewnętrzną otoczkę przypominająca macicę perłową. Składem przypominał z kolei materiał biologiczny, taki jak muszla lub kość.

Analiza wykazała w nim duże stężenie wapnia (Ca), krzemu (Si), węgla (C), tlenu (O), fosforu (P) i siarki (S). Analiza danych izotopowych uzyskana dzięki badaniu ICP-MS wskazała na istnienie w implantach rzadkich izotopów. Możliwość obcego pochodzenia omawianych obiektów wymaga jednak dalszych analiz.

W przypadku implantu Rona analiza EDX wykazała, że składa się on w większości z żelaza (Fe) z domieszką węgla (C), tlenu (O), glinu (Al), krzemu (Si), fosforu (P), siarki (S), chloru (Cl), wapnia (Ca) i potasu (K) oraz chromu (Cr). W implancie Rona nie wykryto śladów niklu. Połowa egzemplarza nadal znajduje się w badaniu. Obiekt wydobyty z ciała Rona również posiadał zewnętrzną okładzinę, która w tym przypadku była świecąca i czarna. Analiza EDX wykazała, że składa się ona głównie z węgla (C), tlenu (O), fosforu (P) i żelaza (Fe).

Właściwości mechaniczne: Obiekt Johna był bardzo kruchy i po usunięciu rozpadł się na kilka części. Uznaliśmy, że za jego nietrwałość odpowiadały zawierające się w nim mikroskopijne zwoje nanorurek. Pokryte one były czymś, co przypominało w dużym stopniu zewnętrzną powierzchnię implantu. Być może był to system elektroniczny odpowiadający za prawidłowe funkcjonowanie urządzenia.

W przeciwieństwie do pierwszego implantu, obiekt usunięty z ciała Rona miał bardziej jednolitą strukturę. Był również niezwykle twardy i nie dało się go rozpołowić nożem, brzytwą ani obcęgami. Ponieważ analiza wnętrza obiektu przy pomocy SEM wymagała jego rozczłonkowania, wykorzystano w tym celu specjalną maszynę przemysłową, jednak i ona nie była w stanie go przeciąć. Warsztat, gdzie przeprowadzono tą operację ocenił twardość materiału, z którego wykonano implant na najwyższą w skali Rockwella.

Obiekt zabrano następnie do laboratorium laserowego, gdzie próbowano przeciąć go przy pomocy lasera pulsacyjnego o dużej mocy.

Inne właściwości: Oba obiekty otoczone były polem magnetycznym o wartości ok. 10 mGaussów i emitowały sygnały radiowe. Implant Rona nie zawsze był aktywny. W ciałach innych osób sygnały te były często trudne do wychwycenia. Po rozczłonkowaniu części obiektów dopasowywały się do siebie „automatycznie", co działo się być może dzięki emitowanemu przez nie polu magnetycznemu.

Jasne staje się, że możemy dowiedzieć się bardzo wiele na temat odwiedzających nas obcych „gości" poprzez badanie miniaturowych obiektów, które zostawiają oni w ciałach niektórych z nas.

                                                                                                       

propozycja: dwa bardzo poważne filmy naukowe, znanego doktora medycyny który zajmuje się wydobywaniem implantów ufo z ciał ofiar !

Dr. Leir

UFOTV: Scientific Study of Alien Implants - Full


http://www.youtube.com/watch?v=ux_Zkqc79gA

Alien Implants - Special Update - Dr. Roger Leir LIVE

http://www.youtube.com/watch?v=ybPaGerF0TU

piątek, 5 października 2012

Synchroniczność o 11:11, 22:22

świetny temat i jest tak faktycznie
ludzie piszą

22.22,  11.11, 11.22, 22.33, 23.33, 23.22, 22.11... 
Dawno temu zacząłem zwracać uwagę na to, że bardzo często trafiam na takie godziny. Nie było to na zasadzie, że zacząłem cześciej takie godziny widywać, kiedy zwróciłem na to uwagę, tylko zwrócłem na to uwagę właśnie dlatego, że bardzo często na takie godziny trafiałem. Kiedyś miałem tak, że grubo ponad tydzień, każdego dnia kładłem się spać równo o godzinie 2.22. Zawsze przed zaśnięciem zerkam jeszcze na telefon, by zobaczyć godzinę i akurat w tym momencie była ta godzina. Często zdarzała się też 3.33. Wiem, że kiedy zaczniemy na to zwracać uwagę, nasz umysł wyłapuje takie liczby mimowolnie, ale u mnie te liczby pojawiały się i pojawiają nadal bardzo często. Nie mam bladego pojęcia co to znaczy, nie chcę się zagłębiać w numerologię, bo łatwo tutaj wpaść w jakieś paranoje, ale wydaje mi się, że albo jest to masa dosyć dziwnych przypadków, albo... nie wiem. 

możliwe wyjaśnienie

Świat jest pełen tajemnic i magii. A może zwykłych zdarzeń i znaków, które jedni potrafią dostrzec, a inni albo nie widzą albo nie rozumieją, więc wolą powiedzieć, że to nieistotne.
Godzina 22:22 towarzyszyła mi od dziecka… no tak chciałabym napisać, ale tak nie było. Przecież jako dziecko spałam słodko /zazwyczaj/ w momencie jej nadejścia. Odkryłam ją pod koniec szkoły średniej i od tamtego czasu ciągle wraca.
Ale dlaczego akurat 22:22, czy 11:11 ma być ważniejsza, lepsza, istotniejsza niż choćby 8.34 lub 19.46? Czy samo powtórzenie liczb ma coś zmienić, dać jakąś wyjątkową wartość lub znaczenie?
A może to wymysł tych co szukają wszędzie tajemnic i zagadek, muszą sobie ubarwiać życie na różne sposoby, infantylnie wierzą w baśnie i znaki…
Kto zna odpowiedzi?Kto jest ich na tyle pewien, że mógłby je obstawić?Ja nie.

Przedstawiam więc wam kilka z możliwości.
Synchroniczność to mówiąc najprościej powiązanie między zdarzeniami, które z pozoru przeczy zasadzie przyczyny i skutku. Przykładowo jeśli nastawisz budzik odpowiednio wcześnie i wykonasz wszystkie poranne czynności w zaplanowany sposób to najprawdopodobniej zdążysz do pracy. To zasada przyczyny i skutku. Ale jeśli któregoś dnia zasapana skręcisz w inną drogę i ledwo zdążysz do pracy, a później okaże się, że gdybyś jechała tą zwykłą to byś trafiła na wypadek i gigantyczny korek… to już będzie synchroniczność. Nie było przyczyny więc skutek jest jakby przypadkowy.

Ale czy to naprawdę przypadek?


Pozornie godzina 10:10, 11:11, 20:20, czy 22:22 nic nie znaczą, ale gdy przyjrzeć się im bliżej okazuje się, że jednak może być inaczej.
Wyjaśnienie racjonalne:W rzeczywistości dość często nieświadomie spoglądamy na zegarek. Zwracamy na to dopiero uwagę gdy występuje godzina, która wydaje nam się wyjątkowa jak właśnie np.: 20:20 czy 11:11 i wówczas to rejestrujemy, szukamy specjalnego znaczenia. W rzeczywistości to nic nadzwyczajnego a jedynie coś na co nasza podświadomość zauważa. To jak z kobietami w ciąży. Dopóki nie jesteś ty lub twoja partnerka w ciąży, albo choć nie myślicie o tym intensywnie, to nie zwracacie uwagi na ciężarne kobiety wokoło. Gdy zachodzisz w ciąże nagle ulice są pełne ciężarnych.


Wypowiedz życzenie

Szczególnie wiele osób pracujących nad rozwojem osobistym lub uczących tego innych, dostrzega tego typu liczby nie tylko na zegarku ale wszędzie wokoło. O ile w Polsce przyjmujemy, że to może być symboliczny, znaczący czas lub moment, to w krajach anglosaskich przyjęło się wypowiadać w tym momencie życzenie, a świadome zarejestrowanie tego ciągu znaków uznaje się za dobry omen.
“Lightworkers” – misjonarze światłaOsoby, które na którymś etapie życia zaczęły zwracać uwagę na tego typu godziny, to Misjonarze Światła. Ich zadaniem jest niesienie pomocy innym, poprawianie cudzego bytu, praca nad zmienianiem świata na lepsze. Przecież każdy może zwracać uwagę na te godziny a jednak robią to nieliczni. Szczegółowo rodzaj powołania tłumaczy dokładna godzina, którą dana osoba obserwuje. 10: 10 to nastawienie na wdrażanie nowych ścieżek działania, 11:11 zdanie jednoczenia ludzi dla dobra ludzkości i szczytnych idei, 20:20 wykorzystanie ogromnej intuicji by wskazywać ścieżki rozwoju ludzkości, 22:22 tworzenie organizacji dbających o cudze dobro, zmieniających ludzi i świat na lepsze.Energia miłości działań misjonarzy światła ma działać jak wysoka wibracja, jasne światło, zmieniające ziemię na lepsze.


Znak od wszechświata

Jeśli więc Twój umysł skupia się na tego typu godzinie, za każdym razem gdy ją zauważysz zadaj sobie pytanie:Dlaczego zwracam na to uwagę?Co takiego dzieje się w tym momencie?Co mam zacząć robić lub przestać właśnie teraz?Dlaczego szukam znaczeń tych godzin i gdzie mnie to prowadzi?
Pojawia się też wyjaśnienie /np. u Jana Van Helsinga/, że akt zauważania godziny 22:22 to dowód, że jesteśmy we właściwym miejscu o właściwym czasie, inaczej mówiąc, że nasze życie biegnie dokładnie tak jak zaplanowała nasza dusza.
A może jesteś Misjonarzem światła i właśnie Twój symboliczny budzik dzwoni i przypomina ci o twoim szlachetnym powołaniu.


Cóż, jeśli mam wierzyć w to co niewyjaśnione to lubię takie wersje. Każdy powód jest słuszny by robić rzeczy dobre i o tym pamiętać.

czwartek, 4 października 2012

Trwają prace nad nową bronią masowej zagłady!

pochłaniacz materii

W Chinach trwają prace nad nową bronią masowej zagłady – taką sensacyjną informację podały wczoraj amerykańskie media. Kiedy cały świat jest zajęty zwalczaniem, bądź też skrytą produkcją bomby atomowej, w chińskich laboratoriach trwają prace nad tajną bronią, która ma zrewolucjonizować siły zbrojne Chin. Generator czarnych dziur – najniebezpieczniejsza broń jaką człowiek może wymyślić.


Przypomnijmy, że czarna dziura to obiekt astronomiczny, który silnie oddziałuje na swoje otoczenie, tak że nawet światło nie może uciec z jego powierzchni. W chińskich laboratoriach trwają pracę nad stworzeniem takowej dziury, która w warunkach ziemskich byłaby wstanie pochłaniać wszystko, co znajdzie się w jej zasięgu.- Zaznaczam, że są to tylko spekulacje, jednak poparte wiarygodnymi dowodami – powiedział prof. Thomas Wiktorsky amerykański wykładowca, polskiego pochodzenia z University of California.Chińczycy nigdy nie przyznają się do prowadzenia takich badań. Jednak jeżeli to prawda, poziom bezpieczeństwa na świecie drastycznie spadnie.

Czarne dziury, miałyby być niewielkimi obiektami, o krótkiej żywotności oraz silnym przyciąganiu. Maja one pochłaniać wszystko co spotkają na swojej drodze – ludzi, budynki, sprzęt techniczny – po czym ulegają samo destrukcji. Nie będę tutaj zagłębiał się w aspekty naukowe, bo dla zwykłego śmiertelnika są one zupełnie nie zrozumiałe, ale mogę powiedzieć, że wszystko rozbija się o tzw. „Promień Schwarzschilda”, który opisuje się: rschw= 2GM/c2 – kończy swoją wypowiedź Wiktorsky
Powstaje pytanie jak długo będziemy czekać na odpowiedź Białego Domu, który na razie wstrzymuje się od komentowania tej sprawy. Tak więc czy szykuje się kolejna zimna wojna?