piątek, 28 lutego 2014

FAŁSZOWANIE DANYCH POGODOWYCH - KONTROWERSYJNY CLIMATEGATE -

Climategate


Ujawnienie korespondencji czołowych klimatologów zasugerowało istnienie konspiracji mającej na celu manipulację danymi dotyczącymi globalnego ocieplenia i tego , jaki wpływ ma na nie działalność człowieka. Czy naukowcy rzeczywiście przemilczeli pewne fakty i manipulowali danymi? Widząc nieścisłości w rozumowaniu zwolenników teorii o galopującym globalnym ociepleniu oraz opór, z jakimi spotyka się ono w środowisku samych klimatologów, niektórzy komentatorzy zaczęli nie tylko kwestionować istnienie samego problemu, ale określili Climategate mianem najbardziej haniebnej naukowej afery. Dyskusja nad powodami globalnego ocieplenia i tym, jak stosunkuje się do nich nauka przerosły problem tego, jak radzić sobie z potencjalnymi skutkami.

Dziś o globalnym ociepleniu jako wyniku działań człowieka mówi się niekiedy jako o umyślnym kłamstwie ukutym przez czołowych naukowców. Kiedy 17 listopada 2009 roku haker włamał się do komputera Jednostki ds. Badań Klimatu (CRU) przy University of East Anglia, gdzie znajduje się jedna z czterech na świecie baz danych dotycząca globalnych temperatur a następnie opublikował w Internecie uzyskane stamtąd pliki, opinie jakie pojawiły się wkrótce potem postawiły XXI-wieczną naukę w bardzo złym świetle. Kontrowersyjny australijski dziennikarz Andrew Bolt nazwał nawet sprawę największym przekrętem we współczesnej nauce, a brytyjski pisarz, Christopher Monckton poszedł o krok dalej nazywając naukowców zamieszanych w sprawę szarlatanami i „oszustami, którzy napędzają swe zbrodnie na koszt brytyjskich i amerykańskich podatników”.

CRU, które powstało w 1972 i przy współpracy z UK Met Office Hadley Centre dostarcza informacji na temat globalnego ocieplenia przyłapano na rzekomym rozpowszechnianiu kłamstwa. Wśród ujawnionych 1079 e-maili i 3000 dokumentów wykradzionych z komputera część była autorstwa wiodących klimatologów. Dopatrzeć można się tam było dowodów konspiracji, zmowy oraz potencjalnie nielegalnych prób niszczenia niewygodnych informacji połączonych z otwartą wrogością przeciw ujawnianiu danych i przyznawaniu się do błędów.

Budynek należący do University of East Anglia, gdzie swą siedzibę ma CRU


W liście z 16 listopada 1999 roku, dyrektor CRU, prof. Phil Jones pisze: „Skończyłem właśnie trik Mike'a z dodawaniem do prawdziwych temperatur do każdej serii z ostatnich 20 lat (tj. od 1981 wzwyż) oraz od 1961, aby zatuszować spadek.” Ów e-mail miał być potwierdzeniem tego, że dowody na temat globalnego ocieplenia zmieniano tak, aby pasowały do teorii o wpływie, jaki wywiera na nie człowiek. Kiedy Jones zapytany został o treść listu powiedział, że jego treść została źle zrozumiana. Kolejną z osób zamieszanych w rzekomy skandal był dr Kelvin Trenberth, kierownik sekcji analiz klimatycznych Amerykańskiego Krajowego Centrum Badań Atmosferycznych w Boulder (stan Kolorado). W Internecie opublikowano ponad 100 jego e-maili. W jednym z nich, pochodzącym z 12 listopada 2009 roku, czytamy: „Faktem jest, że nie możemy wyjaśnić braku wzrostu temperatur i jest to śmieszne”. Według niektórych był to jasny sygnał świadczący o tym, że zwolennicy teorii o globalnym ociepleniu nie posiadają żadnych dowodów na wsparcie swych teorii. Zapytany o komentarze Trenberth odparł jedynie, że włamania do organizacyjnego komputera dokonano tylko po to, aby sceptycy mogli podważyć naukowy konsensus w sprawie zmian klimatu.

Informacje, jakie wyciekły z CRU nie były jednak unikatowe. Podobne raporty na temat nienaukowych zabiegów, jakich dokonywała m.in. NASA pojawiały się już w ostatnich latach. Kiedy krytyk globalnego ocieplenia, Stephen McIntyre natrafił na poważne błędy w danych pochodzących z Instytutu Badań Kosmicznych Goddarda (GISS) podważające teorię nt. globalnego ocieplenia, szybko pojawili się tacy, którzy stwierdzili, że błędy te są niczym w porównaniu z szerszym ujęciem sprawy. Jednakże realne ich konsekwencje podsumował fizyk prof. Fred Singer mówiąc:

- Ostatnia zmiana w danych dotyczących historii klimatu uzyskanych przez GISS otwiera zupełnie nowe działy w debacie o globalnym ociepleniu. Mimo to nie pociągnęło to za sobą żadnych oficjalnych oświadczeń ze strony kierującego nim Jamesa Hansena i nie zostało zauważone do czasu, aż nie odkrył tego Steve McIntyre z Climate Audit.

Kiedy zwolennicy teorii o skutkach działalności człowieka na zmiany klimatu używają każdej anomalii pogodowej w walce z oskarżeniami dotyczącymi swego nienaukowego postępowania, szybko odpierają ataki na temat zaniedbań oskarżeniami o globalnym sprzysiężeniu.

Al i misie


Słynne zdjęcie wykonane przez A.Byrd u wybrzeży Alaski

Ogólny wniosek mówił, że nagłaśniana sprawa globalnego ocieplenia była w rzeczywistości konsensusem między nauką, polityką i mediami w celu rozpowszechniania współczesnego mitu mówiącego o tym, że to ludzkość odpowiada za zmiany klimatu. I choć może być tak w rzeczywistości, ta sama rzeczywistość udowodniła, że nauka mimo wszystko nie jest w stanie tego wykazać.

Fotografia dwóch niedźwiedzi polarnych, które utkwiły na topniejącej górze lodowej stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów kampanii. Używał jej także były wiceprezydent USA Al Gore w serii swych wykładów, które wyjaśniały słuchaczom beznadziejną sytuację, w której znalazł się obecnie nasz świat. Dziennikarka Carole C.J. Williams pisała, że zdjęcie to wykonano w sierpniu 2004 roku tuż u wybrzeży Alaski. Jego autorką miała być Amanda Byrd – biolog morski, która podkreślała jednak, że niedźwiedzie nie były w niebezpieczeństwie, gdyż znajdowały się blisko brzegu (a mogą przepłynąć do 100 mil). Jej uwagę przyciągała bardziej zdeformowana góra lodowa, jednakże zdjęcie wkrótce dostało się w ręce innego członka jednostki, na której znajdowała się wówczas Byrd, a następnie przekazane zostało do Environment Kanada. Następnie „adoptował” je Al Gore, który mówił: „Zmniejsza się ich obszar występowania a te piękne zwierzęta zmuszone są siłą do opuszczania planety.”

Należy powiedzieć, że ogólna sytuacja nie była i nie jest wcale taka zła jak widzą to Gore i spółka. W 2007 roku donoszono, że zmniejsza się pokrywa lodowa. Było tak w rzeczywistości, jednak dane Narodowego Zarządu Oceanów i Atmosfery pokazały, że rok później cały zaginiony lód powrócił na swoje miejsce. Stąd też poziom lodu, który skurczył się z 13 milionów kilometrów kwadratowych w styczniu 2007 roku do tylko 4 milionów w październiku tego samego roku w ciągu kilku następnych miesięcy powrócił do pierwotnego stanu. W rzeczywistości dane z 2008 roku pokazywały, że powierzchnia antarktycznych lodowców szelfowych jest o jedną trzecią większa niż zwykle. O tym nie donoszono.

Al Gore musiał być zatem uważany jako człowiek odkrywający prawdę w przeciwieństwie do administracji Busha, wokół której tworzyła się gruba powłoka teorii spiskowych. Doszło do tego, że niechęć Busha w kierunku poruszania sprawy globalnego ocieplenia sprawiała, że opinia publiczna zaczęła uważać je za zjawisko realne i niebezpieczne.

- Al Gore sprawił, że wróciłem do gry i zmusił mnie ponownie do badań nad klimatem – mówił dr Robert Durrenberger. Z powodu dezinformacji, jakich dopuszcza się on wraz ze swą ekipą nt. zmian klimatu zdecydowałem, że zrozumieniem kwestii tego, co naprawdę ma miejsce powinni zająć się prawdziwi klimatolodzy.

Ale gdzie ich znaleźć?

Krytyczny konsensus




Al Gore - laureat pokojowej Nagrody Nobla z 2007 roku za działania na rzecz przeciwdziałania globalnemu ociepleniu

Można stwierdzić, że w wiekach średnich istniał naukowy konsensus odnośnie tego, że Ziemia jest płaska. Dziś podobnie jest z przyczynami globalnego ocieplenia, jednakże dochodzenie do zgody nie zawsze odbywało się w przyjaznej atmosferze. Biblią dla zwolenników globalnego ocieplenia jest raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) z 2007 roku, gdzie mówi się, że do 2100 roku przeciętna temperatura przy powierzchni może wzrosnąć od 1.1 do 6.4 stopnia Celsjusza. Warto podkreślić, że była to jedynie prognoza. Podkreślano także, że w ciągu następnych 20 lat temperatura na świecie zacznie się podnosić.

Jednakże dr Fred Seitz w wydaniu Wall Street Journal z 12 VI 1996 roku zauważył, że spore problemy pojawiły się przy podobnym raporcie z 1995 roku. Seiz pisał: „Raport IPCC, tak jak wiele innych, cieszy się takim uznaniem, ponieważ jest opiniowanych. Chodzi o to, że jest czytany, omawiany, modyfikowany i zatwierdzany przez międzynarodowe gremium ekspertów. Naukowcy ci użyczają mu swego autorytetu, jednak ten raport jest czymś innym niż się wydaje. Nie jest wersją, która została uznana przez wszystkich 60 autorów umieszczonych na stronie tytułowej. W czasie mojej 60-letniej obecności w środowisku naukowym, w tym jako przewodniczący Krajowej Akademii Nauk i Amerykańskiego Towarzystwa Fizycznego, nigdy nie widziałem bardziej poruszającego przykładu korupcji w tworzeniu naukowego raportu niż ta, jaka miała miejsce w przypadku omawianego raportu.” Drugie krótsze porównanie IPPC o nazwie „Podsumowanie dla decydentów politycznych” nie pasuje do tego, co stwierdzili naukowcy w swym raporcie, zaś Seitz stwierdził, że doszło do złej interpretacji.

Prof. Edward Wegman, którego poproszono o opinię, zidentyfikował 42 nazwiska osób, które razem publikowały lub nawzajem opiniowały swe dzieła, stąd też wytworzyło się tam małe kółko wzajemnej adoracji.

Naukowcy sceptycznie podchodzący do ludzkich źródeł globalnego ocieplenia twierdzili, że ich liczni koledzy podzielali ich opinię, jednak bali się o tym mówić publicznie.

- Wiele osób, z którymi rozmawiałem na temat ujawnienia ich podejścia mówiło o… niemożliwości opublikowania swych wniosków w publicznych mediach mówi dr Natan Pandor z Uniwersytetu Żydowskiego w Jerozolimie i autor ponad 70 publikacji naukowych.

Dr William Gray, pionier w dziedzinie sezonowych prognoz huraganów podzielał tą opinię mówiąc, że to nie ludzie są odpowiedzialni za zmiany klimatu zachodzące na Ziemi.

- Robimy wodę z mózgu naszym dzieciom – powiedział. Oglądają Gore’a i mają tego wszystkiego dosyć – dodał.

Gray, jak wielu, nie zaprzecza istnieniu zjawiska, jednakże twierdzi, że to naturalne cykle związane z temperaturą wody w oceanach i związane z zasoleniem wody morskiej, odpowiadają za mające miejsce ocieplenie. Jak dodaje, wkrótce zacznie się jednak podobny cykl przynoszący globalne ochłodzenie, który potrwa przez kilka lat.

- Spojrzymy na to za 10 lub 15 lat i uświadomimy sobie, jak bardzo się myliliśmy – mówi Gray, który sam przyznaje, że poglądy uczyniły go outsiderem w świecie nauki. Wpływ ludzi na atmosferę jest po prostu zbyt skromny, aby mieć wpływ na temperaturę w wymiarze globalnym. Najbardziej zastanawia mnie to, że moi koledzy nie wypowiadają się otwarcie przeciw komuś, o kim wiadomo, że się myli. Wiedzą, że może to nieść za sobą pewne konsekwencje, ale ja nie dbam o nie.

Wykres obalony



Wykres przypominający kształtem kij do hokeja ukazuje nagły wzrost temperatur po okresie wieloletniej stabilności, co stało się powodem wielu dyskusji i kontrowersji

Wydaje się, że w sprawie Climategate wszystko rozgrywało się o rządowe czy też firmowe dotacje. Kluczowy w tej sprawie stał się wykres nazywany „kijem do hokeja” (z racji podobieństwa do niego), który pokazywany był często przez przedstawicieli IPCC w celu uświadomienia odbiorcom nagłego skoku temperatur. Jak się okazało, przy wykresie dokonano pewnych manipulacji. Wykres sporządzony na podstawie komputerowego algorytmu dołączono do raportu IPCC z 2001 roku, zaś potem pokazywany był często w różnych publikacjach. Widać na nim kształtowanie się zmian klimatu w okresie ostatniego 1000 lat. Mimo to szczegółowa analiza danych i algorytmu dokonana przez Steve’a McIntyre i dr Rossa McKitricka ukazała pewne nieścisłości dotyczące tworzenia osławionego wykresu. Dla przykładu, nie zwraca on uwagi na dobrze znany okres Średniowiecznego optimum klimatycznego (MWP), który miał miejsce przed ok. 1000 lat. Był to okres, kiedy m.in. Wikingowie mieszkali i uprawiali ziemię na Grenlandii. Wykres zdaje się również nie uwzględniać tzw. Małej epoki lodowej, która trwała od ok. 1350 o 1859 roku. Wśród relacji z tego okresu znajdziemy historię o lipcowych opadach śniegu w Paryżu, festynach organizowanych na skutej lodem Tamizie oraz ludzi wędrujących przez zamarznięty Bałtyk.

McIntyre i McKitrick odkryli, że był to algorytm, który może stworzyć podobny wykres z grupy przypadkowych liczb. Nie potrzeba było do tego żadnych szczegółowych danych. Nie była to także żadna magia, ale udowodnienie tego, że liczy się statystyka, którą można manipulować.

Udało się zatem zwrócić uwagę na fakt, że naukowcy zajmujący się zmianami klimatu zdawali sobie sprawę z istnienia MWP, jednakże z jakichś powodów nie uwzględnili do w zestawieniu, co nie było zabiegiem przyczyniającym się do ich wiarygodności. Nie powinno być zatem ani zaskoczeniem, ani globalnym sprzysiężeniem to, że osoby takie jak Dennis Avery czy prof. Fred Singer przyglądając się rezultatom tych prac doszły do wniosku, że nadal brak dowodów na to, że globalne ocieplenie sprowokowane zostało działaniami człowieka. Zwracają również uwagę na fakt, że w przeszłości to jednak nagłe i niespodziewane fale ochłodzenia przyczyniały się do śmierci większej ilości osób aniżeli okresy cieplejsze.

Petycja sceptyków

Gdy przychodzi do kwestii globalnego ocieplenia i zmian klimatu pojawiają się próby odwracania kota ogonem. W 1998 roku dr Arthur Robinson, dyrektor Oregońskiego Instytutu Nauki i Medycyny opublikował w Internecie są pierwszą sceptyczną petycję dotyczącą globalnego ocieplenia. Podpisało się pod nią ostatecznie ok. 17.000 Amerykanów posiadających stopnie naukowe. Tzw. Petycja oregońska stała się przeciwwagą dla powtarzanej niczym mantra tezy o „naukowym konsensusie” w sprawie ludzkiej odpowiedzialności za zmiany klimatyczne.

Pod koniec 2007 roku Robinson rozesłał prośbę do sygnatariuszy petycji z prośbą o potwierdzenie wsparcia i poszukanie innych podobnie myślących naukowców, wskutek czego lista powiększyła się niemalże dwukrotnie. Ponad 9000 z 31000 sygnatariuszy petycji posiada stopień doktora. Ponad 31000 sceptyków to także 12 razy więcej niż 2500 osób, które przejrzało i zaopiniowało raport IPCC stanowiący naukowy konsensus.

W maju 2008 roku Robinson zorganizował konferencję prasową połączoną ze spotkaniem ze spotkanie z członkami Kongresu i innymi osobistościami. Niestety nie cieszyła się ona dużą popularnością. Choć poglądy Robinsona mogą nie być popularne, w swej petycji podkreśla on: „Nie ma przekonujących naukowych dowodów, że emisja dwutlenku węgla, metanu i innych gazów cieplarnianych wskutek działalności człowieka prowadzi lub w przyszłości może doprowadzić do katastrofalnych w skutkach zmian temperatury w ziemskiej atmosferze oraz zakłóceń klimatu.”

Chemik z Oregonu zauważył także, że ONZ nigdy nie podjął poważnych rozważań nad innymi problemami związanymi z podejściem do globalnego ocieplenia i według jego opinii wciąż nie udało się zdobyć dowodów na to, że globalne ocieplenie spowodowane jest działalnością człowieka.

Ogranicz i handluj




Kiedy przyglądamy się dowodom prezentowanym przez zwolenników tezy, że to człowiek odpowiada za globalne ocieplenie natrafiamy na kontrargumenty tych, którzy twierdzą, że zjawisko takie w ogóle nie zachodzi. Jedną z przykładowych publikacji cytowanych dla wsparcia tezy o podnoszeniu się temperatur na Ziemi jest raport World Wildlife Fund (WWF) z 14 marca 2005 roku, w którym czytamy, że „himalajskie lodowce należą do najszybciej znikających z racji globalnego ocieplenia.” Jednak wydanie American Meteorological Society’s Journal of Climate z września 2006 twierdziło, że „powiększająca się powierzchnia lodowców w Himalajach niepokoi naukowców alarmujących społeczeństwo o skutkach globalnego ocieplenia, którzy twierdzili niedawno, że właśnie ten proces odpowiada za ich kurczenie się.”

6 listopada 2001 agencja Reuters donosiła: „Najwyższa góra Afryki może stracić całą swą pokrywę lodową do 2015 roku z racji zmian klimatu, które zagrażają i tak skromnym zapasom wody pitnej – stwierdzili przedstawiciele grupy Greenpeace.” Jednak artykuł z 23 listopada 2003 roku opublikowany w magazynie „Nature” stwierdzał, że „choć kuszące wydaje się zrzucanie winy za topnienie lodowców na ocieplanie się klimatu, naukowcy uważają, że kluczem do tego zjawiska może być w rzeczywistości deforestacja obszarów wokół szczytu.”

Całkiem niedawno pojawiły się także ostrzeżenia mówiące o zbliżającej się katastrofie związanej z roztopieniem się powłoki lodowej Grenlandii. W lipcu 2007 roku naukowcy stwierdzili jednak, że Grenlandia przed 500.000 lat była rzeczywiście zieloną wyspą pokrytą lasami. Kogo oskarżyć zatem o ten trend z ocieplaniu się klimatu? Pisarz i filmowiec Michael Crichton jako pierwszy uznał ochronę środowiska za formę współczesnej religii (environmentalism).

Smutne w tym wszystkim jest jednak to, że dyskusję na temat klimatu zredukowano jak się zdaje do kwestii emisji dwutlenku węgla przez człowieka, która z kolei zredukowana została do systemu „ogranicz i handluj”, w którym wcale nie stara się rozwiązać omawianego problemu, a stosuje się system kar dla tych krajów, które emitują jak największą ilość zanieczyszczeń. 

dr James Hansen


Nawet jeden z głównych promotorów globalnego ocieplenia i bohater Climategate, dr James Hansen, nie jest chętny sprowadzaniu dyskusji o klimacie do kwestii ekonomicznych.

- Sprzedaje się odpusty – zauważył przed Szczytem kopenhaskim. Rozwinięte kraje chcą zachować swój sposób działania i spodziewają się nabyć specjalne prawa do tego od krajów rozwijających się za cenę niewielkich dotacji.

Według niektórych Szczyt kopenhaski miał na celu polityczne wykorzystanie „faktów” o globalnym ociepleniu i roli, jaką pełni w nim człowiek w próbie wyznaczenia nowej formy ekonomii. Niestety naukowe braki w teoriach, na których opierać miała się nowa forma ekonomi zostały dodatkowo podcięte przez Climategate. Pozostaje tylko pytane, jak długo będzie grało się kartą ocieplenia klimatu na polu ekonomii nie zwracając uwagi na poważniejsze problemy czy też przeciwdziałanie. Kłótnie trwają, ale nikt nie wie, co robić dalej. .

ZA PRZYKŁADEM USA - ROSJA TEŻ CHCE WKŁADAĆ RYJA W SPRAWY INNYCH PAŃSTW

MILITARNA EKSPANSJA 
ROSYJSKA NA ŚWIAT.


RiaNovosti podaje, że minister obrony Rosji Siergiej Szojgu planuje „rozwinąć stałą obecność wojskową poza granicami poprzez umieszczenie baz wojskowych w wielu innych krajach”, łącznie z Wietnamem, Kubą, Wenezuelą, Nikaraguą, Seszelami i Singapurem. „Rozmowy są w toku, a my jesteśmy blisko podpisania odpowiednich dokumentów” – powiedział Szojgu dziennikarzom w Moskwie. Minister dodał, że negocjacje obejmują nie tylko bazy wojskowe, ale także stacjonowanie w portach w tych krajach, na korzystnych warunkach, a także otwarcie miejsc tankowania dla patrolujących rosyjskich bombowców strategicznych. „Moskwa ma obecnie tylko jedną bazę morską poza byłym Związkiem Radzieckim – w Tartus w Syrii, ale los tej bazy morskiej jest niepewny z powodu trwającej wojny domowej w tym kraju.”

Wydaje się, iż negocjacje na Kubie, które trwają od 2012 roku, przeszły bez większych problemów, gdyż jak podaje AFP, przedwczoraj zacumował w Hawanie duży statek szpiegowski: „W środę rosyjski okręt wojenny zacumował w Hawanie, bez wyjaśnienia ze strony komunistycznej Kuby lub państwowych mediów. Statek Wiktor Leonow CCB-175, mierzący 91,5 m długości i 14,5 m szerokości, zadokował w porcie w Hawanie w pobliżu prawosławnej rosyjskiej katedry. Statek szpiegowski klasy Wisznja lub Meridian, który ma około dwustuosobową załogę, wszedł do służby na Morzu Czarnym w 1988 roku, zanim został przeniesiony siedem lat później do Floty Północnej – podały rosyjskie źródła. Ani władze kubańskie, ani media państwowe nie wspomniały o wizycie statku, w odróżnieniu od poprzednich wycieczek rosyjskich okrętów wojennych.”

Obecne decyzje są więc upublicznieniem trwających od 2 lat działań administracji rosyjskiej. W artykule z 2012 roku pisaliśmy, że prezydent Władimir Putin ogłosił, że radioelektroniczne centrum Lourdes znajdujące się na wyspie zostało zamknięte w „prezencie” dla prezydenta George’a W. Busha obiecującego, że amerykańskie systemy obrony przeciwrakietowej nigdy nie będą rozmieszczone w Europie Wschodniej. Jednak z europejską tarczą antyrakietową pod egidą NATO, obecnie posiadającą „zdolność operacyjną”, ta obietnica została złamana.

„Federacja Rosyjska spełniła wszystkie warunki umowy a nawet więcej. Zamknęła nie tylko kubańskie Lourdes, ale także Kamran w Wietnamie. Zamknąłem je, bo dałem słowo honoru. Ja, jak mężczyzna dotrzymałem słowa. Co też Amerykanie zrobili? Amerykanie nie biorą odpowiedzialności za swoje słowa. Nie jest tajemnicą, że w ostatnich latach USA stworzyło strefę buforową wokół Rosji, nie tylko z udziałem krajów Europy Środkowej, ale także krajów bałtyckich, Ukrainą i Kaukazem. Jedyną odpowiedzią na to może być asymetryczny rozwój rosyjskiej obecności wojskowej za granicą, zwłaszcza na Kubie” – cytuje Putina raport.

„Dzięki pełnej zgodzie kubańskiego przywództwa, 11 maja tego roku, nasz kraj nie tylko wznowił pracę w elektronicznym centrum Lourdes, ale również umieścił na wyspie najnowsze, strategiczne pociski nuklearne „Dąb”. Nie chcieli zrobić tego polubownie, niech teraz sobie poradzą z tym” – dodał Putin.”

Źródło: PrisonPlanet.pl

czwartek, 27 lutego 2014

PRAWDA O ROSZCZENIACH ŻYDOWSKICH.

Chyba dla części z was znany tekst z “netu”. Jeśli nie to polecam przeczytać.

 JOSEPH NITCHTHAUSER – BRAZYLIJSKI ŻYD BRONI POLAKÓW PRZED OSZCZERCZĄ KAMPANIĄ NIENAWIŚCI…

Polska, proszę Pana… Chodzi o to, ze myśmy im (nazistom) pomagali. Ja to powiedziałem dla telewizji brazylijskiej. Ja się nie boję nikogo. Szczególnie nie boję się Żydów. Jestem Żydem, umrę Żydem. Polska była jedynym z siedemnastu krajów, które naziści zajęli, republik, monarchii, który nie dostarczył ani jednego essesmana, ani dobrowolnie, choćby jednego żołnierza do Wehrmachtu. Wszystkie inne kraje dostarczyły. Ukraińcy, Litwini – byli gorsi jak essesmani niemieccy. SS holenderskie – było jeszcze gorsze. Dania – ten piękny kraj, który uratował prawie wszystkich swoich Żydów, dostarczał kontyngenty SS. Francja – była jedynym krajem z krajów okupowanych, w którym Żydów francuskich NIE wyaresztowali Niemcy. Zrobiła to policja francuska bez żadnego ponaglania i rozkazu niemieckiego. A nie mówi sie o tym jak myśmy, Żydzi pomogli nazistom nas zniszczyć. W Oświęcimiu prawie wszyscy znajdujący się tam essesmani byli ranni i przysyłani z różnych frontów. Aby zagazować, a potem spalić, czasem 10 tysięcy, czasem 20 tysięcy ludzi dziennie, potrzeba było paręset osób aby przy tym strasznym procederze pracowali. SS-mani prawie co dwa tygodnie wybierali spośród więźniów żydowskich mocnych, zdrowych mężczyzn, grupę trzystu do pięciuset ludzi, którzy byli przydzielani do pracy w krematoriach i komorach gazowych. Po trzech tygodniach taka grupa szła do komory gazowej, a esesmani wybierali nową. Nigdy według mojej wiedzy i badań, ja do dnia dzisiejszego jeszcze badam problem Holokaustu, nie znalazłem żadnego przypadku, aby ktokolwiek, chociaż jeden Żyd powiedział – nie – ja nie będę pracował przy tym! Co ryzykował? – tylko tyle, że by go od razu zastrzelili. Ci wszyscy, co pracowali w tych komandach, wiedzieli że umrą, że nie będą do końca wojny pracować w krematorium, ładować trupy do pieców, czy wyrywać złote zęby z zagazowanych ludzkich zwłok i ładować je na wózki, aby dowieźć do krematorium. Na polach pracowali Polacy, w fabrykach więcej pracowało Ukraińców, bo Polacy nie chcieli pracować solidnie i Niemcy nigdy nie wiedzieli, co oni wymyślą i zrobią im na złość. Żydów zmuszono oczywiście, aby pracowali w krematoriach i komorach gazowych! Ale można było nie chcieć! Chciało się uratować życie, tylko na jakieś dwa tygodnie? Tak samo w gettach! Przecież Gettami administrowali Żydzi. Byli tam żydowskie władze, żydowska policja wykonująca polecenia niemieckie. To nie Polacy pomagali Niemcom wyznaczać Żydów do transportów – to robili Żydzi. To nie Polacy pilnowali niemieckiego porządku w gettach, ale Żydzi. Nie znam przypadku, aby Żydzi administrujący gettem, odmówili wykonania niemieckiego polecenia. Przecież za to groziło tylko zabicie i to tylko jednej osoby, a nie całej rodziny, jak groziło to Polakom za pomoc Żydowi, a Polacy to robili. Ja jak coś robię, to robię aż do końca i nic nie mówię, na co nie mam 100% dowodów. Ja mam tutaj dokument, który został opublikowany w prasie żydowskiej, tutaj, w Brazylii. W “Redzenia Judaika” – Żydzi amerykańscy nie zrobili prawie nic, aby ratować Żydów europejskich przed zagładą.Ten, co to napisał, to nie był idiota – to był Żyd, który doskonale wiedział co i dlaczego pisze. Nazywał się Oskar Minc. On jeszcze żyje, jest na emeryturze. A co zrobiły inne rządy jeszcze przed 1939 rokiem? Anglicy zamknęli bramy. Delegacji żydowskiej, która udała się do Australii z prośbą o wpuszczenie tam Żydów europejskich, powiedziano, ze nie mają tam żadnych problemów rasowych i nie chcą ich też importować z Europy. Zamknęli drzwi dla Żydów. A wie pan, który kraj otworzył swoje granice wtedy dla Żydów? Nie wie pan? POLSKA, proszę pana. Francja wpuściła nieliczną grupę uchodźców. Polska otworzyła zupełnie granice. Ja nie wiem, dlaczego dyplomacja Polska o tym zupełnie nie mówi. Jak nie wiedzą – to mogą mnie zawołać jako jako świadka.

Angole ramię w ramię z SYJONISTAMI WALCZĄ o mienie żydowskie w Polsce !!! 64 MILIARDY DOLARÓW !!


JAK UTRZYMAĆ PASOŻYTA  ŚWIATA ?

Członkowie brytyjskiej Izby Lordów w czwartkowej debacie nad Holokaustem wskazali na Polskę jako na największe z europejskich państw, które dotychczas nie uregulowało ustawowo kwestii restytucji mienia wobec spadkobierców ofiar Holokaustu.



Wśród państw, w których postęp w uregulowaniu kwestii zwrotu żydowskich majątków prywatnych spadkobiercom dawnych właścicieli uznano za niewystarczający, wymieniono też Rumunię, Węgry, Chorwację i Łotwę.

Uczestnicy czwartkowej debaty nad priorytetami brytyjskiego przewodnictwa w Międzynarodowym Sojuszu na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA) wyrazili nadzieję, że rząd brytyjski wywrze presję na Polskę i inne kraje, by nie zwlekały dłużej z tą sprawą.

– Premier David Cameron zasygnalizował, że jest zaangażowany nie tylko w sprawy upamiętnienia Holokaustu i nauczania o nim, lecz także w kwestię zwrotu własności. Sądzę, że sir Andrew (Andrew Burns – pełnomocnik brytyjskiego rządu ds. problemów po Holokauście – red.) podniesie tę kwestię na szczeblu kontaktów międzyrządowych, a także kanałami UE – powiedział lord Ahmad, rzecznik rządu ds. biznesu w Izbie Lordów.

Czego boi się polski rząd?

– Polska postrzega siebie jako ofiarę wojny, co jest prawdą, ale to samo można powiedzieć o innych krajach, np. Belgii, która uregulowała kwestię restytucji. Być może polski rząd obawia się, że skoro Żydów było w Polsce przed wojną tak wielu (3-3,5 mln – red.), to skala roszczeń może być bardzo duża – zauważyła baronessa Deech, z inicjatywy której odbyła się debata.

Według niej polski rząd powinien wziąć przykład z Austrii i Bułgarii, które powołały do życia komisje ds. uregulowania kwestii pożydowskiego mienia i wyasygnowały na rzecz zaspokojenia roszczeń fundusze, na pierwszym etapie pokrywające je tylko w części, ale uzupełniane stopniowo i docelowo pomyślane jako zamykające sprawę raz na zawsze.

Baronessa Deech, której dziadkowie z obu stron mieli nieruchomości i zakłady produkcyjne w Polsce, w swoim wystąpieniu zwróciła uwagę na znaczenie wykonania Deklaracji z Terezina z 2009 roku podpisanej przez ponad 40 państw w tym Polskę, choć nie w części dotyczącej wytycznych i tzw. najlepszych praktyk.

“Na Polskę należy wywrzeć presję”

Lord Wills zaznaczył, że zwrot mienia “to nie tylko przyznanie, że Żydom wyrządzono krzywdę, ale także zwrot ich dziedzictwa”. Lord Bourne dodał, że “na Polskę należy wywrzeć presję, by wywiązała się z prawnych zobowiązań”. Zgodnie zapewniono, że lekcja Holokaustu nie może być zapomniana i wskazano na potrzebę czujności na przejawy nietolerancji, rasizmu i antysemityzmu.

Wielka Brytania jest jednym z trzech państw założycieli sojuszu IHRA, utworzonego w Sztokholmie w 1998 roku. Jej celem jest promowanie nauczania o Holokauście i śledzenie stanu badań w tej dziedzinie. W ubiegłym tygodniu szef MSZ William Hague powiedział, że W. Brytania chce być w awangardzie zabiegów mających na celu “dopilnowanie, by przyszłe pokolenia zrozumiały przyczyny Holokaustu i rozważyły jego skutki”.

W styczniu premier Cameron powołał komisję z zadaniem opracowania rekomendacji działań, aby “lekcja Holokaustu była obecna w świadomości przyszłych pokoleń i dla nich istotna”. Komisję będą wspierać dwie grupy eksperckie.

Polskie prawo wymaga występowania z indywidualnym roszczeniem przed polskim sądem. Brak ustawy reprywatyzacyjnej w Polsce mimo kilku prób jej uchwalenia, oprócz Żydów krytykowali m.in. spadkobiercy przedwojennych ziemian.

http://fakty.interia.pl/swiat/news-w-brytania-izba-lordow-za-restytucja-mienia-zydowskiego-w-po/podglad-wydruku,nId,1113672

JAK PIĆ WÓDKĘ? - GAJOS MÓWI - PROTASIEWICZ SŁUCHA

Nie był bym sobą , gdybym nie zaczerpną tego wątka , a to wszystko dla dobra naszych przedstawicieli jaśnie panującej nam IVRP  , aby w przyszłości dupy nie dawali (chociaż w tym wypadku niektóre partie polityczne maja swoje dosije)   przy byle popelince za granicą. 


Wujek Janusz opowiada...


DZIWNA ANOMALIA W OKOLICACH JOWISZA -

Dziwną anomalię w postaci n/n obiektu uchwycił obserwator-amator z Włoch . Podczas rutynowego przeglądu nieba natknął się na duży obiekt, zdziwienie było tym większe kiedy stwierdził jego możliwość przemieszczania w przestrzeni kosmicznej.

File 20591

 Obiekt nazwijmy go UFO jest ogromnych rozmiarów .  W jakim kierunku zmierza tego jeszcze nie ustalono. Dziwne jest również to ,że agencje kosmiczne i obserwatoria astronomiczne milczą.  Prawdopodobnie obiekt ten został już wypatrzony wcześniej,  a to co się dzieje teraz jest typowym czekaniem na rozwój wypadków.  Czy ma na swojej drodze wpisaną Ziemię ?  Cóż czas nam to pokaże. 





Incredible object caught near Jupiter, which seems to have a core shaped like the number "8". 
The four frames (gif) indicates it has a flight path, this rules out lens flare in my opinion. 
Whatever this object is, its huge in scale, and its heading our way, so further sightings of this mysterious object should be forthcoming. 
What could it be? Alien Mothership, Extraterrestrial Biosphere, or something else? As always you decide.
Discovery Credit: Raffaele Popolizio

Paweł Kukiz zgasił Wojewódzkiego jak peta.

Człowiek mówiąc wprost to co widzi . Proste przejrzyste działania bez prowadzenia żadnej śmierdzącej zaściankowej polityki. 

Amnesty International: Izrael nadużywa siły wobec Palestyńczyków


Organizacja broniąca praw człowieka Amnesty International (AI) oskarżyła w czwartek władze Izraela o nadużywanie siły wobec Palestyńczyków i "okrutne lekceważenie życia ludzkiego", czego dowodem jest zabicie dziesiątek palestyńskich cywilów w ciągu 3 lat.

W liczącym 87 stron raporcie Amnesty pisze, że od stycznia 2011 roku 45 Palestyńczyków, w tym dzieci, zostało zabitych, a tysiące zostały ranne, choć "nie wydawało się, by stanowili oni bezpośrednie zagrożenie dla żołnierzy izraelskich" stacjonujących na Zachodnim Brzegu J- Ten raport przedstawia dowody, świadczące o powtarzających się śmiertelynch incydentach, których ofiarami ze strony sił izraelskich na Zachodnim Brzegu padają palestyńscy cywile - powiedział dyrektor AI ds. Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej Philip Luther.

Według Amnesty władze Izraela "nie przeprowadzają niezależnych śledztw, które spełniałyby międzynarodowe standardy" i przyczyniają się do tego, że izraelscy żołnierzy pozostają bezkarni.

Organizacja broniąca praw człowieka wezwała izraelskie władze do tego, by "przeprowadzały niezależne, przejrzyste i szybkie dochodzenia za każdym razem, gdy palestyńscy cywile giną lub są poważnie ranni na skutek działań izraelskich sił zbrojnych". AI chce też wywrzeć presję na USA i Unię Europejską, by wstrzymały dostawy amunicji, broni i innego sprzętu do Izraela.

Izraelska armia w komunikacie zarzuciła Amnesty, że "całkowicie ignoruje" fakt, iż w ostatnim czasie liczba przypadków przemocy ze strony Palestyńczyków "znacznie wzrosła". Raport świadczy o tym, że AI "całkowicie nie rozumie, jakim wyzwaniom izraelskie wojsko musi stawić czoło" na Zachodnim Brzegu - oceniła armia. Wyjaśniła, że w 2013 roku doszło do "gwałtownego wzrostu ataków z użyciem kamieni", w których rannych zostało 132 Izraelczyków. Ponadto, według wojska, w ubiegłym roku doszło do "66 ataków terrorystycznych" ze strony Palestyńczyków.

- Armia Izraela przestrzega standardów zawodowych i etycznych - dodano.
(KSG)
Źródło: PAPordanu.

Alior Bank zwolni do 260 osób - PIERWSZE SYMPTOMY UPADŁOŚCI ?

Z NAJWIĘKSZĄ KULTURĄ BANKOWOŚCI WYWALĄ LUDZI DLA PEWNOŚCI .

To sygnał ,że co dobre szybko się kończy. Prawda jest taka ,że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wypada śledzić poczynania tego banku aby nie obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku.


Alior Bank z powodu zmiany struktury organizacyjnej centrali planuje zwolnić w ramach zwolnień grupowych do 260 osób - podał bank w komunikacie. Oszczędności kosztowe wynikające z projektu optymalizacji struktury kosztowej banku wyniosą w latach 2014-2015 około 50 mln zł.



Alior Bank podał, że wprowadza nową strukturę organizacyjną centrali, która będzie obowiązywała od 1 marca.

"Uproszczona struktura zagwarantuje większą skuteczność działania oraz usprawni współpracę zarówno pomiędzy jednostkami centrali, jak i centrali z oddziałami. Zmiany obejmują m.in. zmniejszenie liczby departamentów z 77 do 28 oraz przypisanie nowych odpowiedzialności członkom zarządu" - podał bank w komunikacie prasowym.

WYZNANIE ALKOHOLIKA PROTASIEWICZA - Piłem, ale nie byłem pijany.

SZKODA ,ŻE JESZCZE ZAPOMNIAŁ W TYM ALKOHOLOWYM AMOKU NAZWAĆ ICH ANTYSEMITAMI.  
Wielkie kurwa panisko to zwykły cham , a nie dyplomata skoro zasłania się immunitetem dyplomatycznym. 
Człowiek skromny nie robił by z tego afery. 
POrąbaniec zaś usiłuje za wszelką cenę nadać sobie odpowiednie brzmienie i tym samym wywyższa się na każdym kroku.    
                                                                                                                               
Niemiecka gazeta "Bild" podała na swojej stronie internetowej, że europoseł PO Jacek Protasiewicz wywołał skandal na lotnisku we Frankfurcie. Polityk miał być pod wpływem alkoholu i zachowywać się agresywnie, wyzywając służby lotniskowe od nazistów. Protasiewicz przyznaje, że na lotnisku był, ale przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń.

Jak powiedział Protasiewicz w TVN24, do zdarzenia doszło we wtorek.


"Bild" napisał, że europoseł wysiadł z samolotu "wyraźnie pod wpływem alkoholu", chwiejąc się i bełkocząc. Służby lotniskowe miały się zaś nim zainteresować w hali odbioru bagażu, kiedy rzekomo "porwał" wózek bagażowy innego mężczyzny i pobiegł w kierunku wyjścia.


Wybuch agresji



Według niemieckiej bulwarówki, Protasiewicza zatrzymał strażnik graniczny i zażądał dokumentu. W tym momencie, według relacji "Bild", Polak wybuchł agresją. Miał wyzywać funkcjonariusza od "Hitlera", "nazisty", krzyczeć "Heil Hitler" i pytać się go, czy "był kiedyś w Auschwitz".

Świadek zdarzenia powiedział gazecie, że wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego wyglądał na "bardzo pijanego". Miał mówić też po angielsku, że "jest z Unii Europejskiej".

Wezwani na miejsce policjanci chcieli zabrać Polaka na posterunek, ten jednak miał opierać się i rzucić swoim bagażem. Funkcjonariusze zadziałali zdecydowanie zakładając politykowi kajdanki i odprowadzając go.

Niemiecka gazeta stawia pytanie, czy władze lotniska i policja będą chciały składać zawiadomienie w sprawie prominentnego członka Parlamentu Europejskiego i czy grozi mu jakakolwiek kara ze względu na immunitet. Całe zajście "Bild" nazywa "Nazi-skandalem".


Nagrał "agresywnych" Niemców?

Protasiewicz mówił we "Wstajesz i wiesz" w TVN24, że jest zszokowany tym zdarzeniem. Dodał, że na szczęście częściowo nagrał zachowanie niemieckich celników i policjantów, jest też monitoring lotniska.

W opinii Protasiewicza, cały problem na lotnisku we Frankfurcie wziął się z agresywnego i pyszałkowatego zachowania celnika, który zażądał od niego dokumentów i okazania bagażu do kontroli, co też zrobił.

- Powiedziałem mu tylko, że narusza immunitet dyplomatyczny. A on oddając mi dokument powiedział "raus". Zapytałem więc, czy tak się zwraca urzędnik do obywatela (...) Powiedziałem mu też, żeby się powstrzymał i odwiedził Auschwitz, bo tam Niemcy nadużywali słowa "raus". I wtedy zaczęła się awantura - przyznał Protasiewicz.

Celnicy podeszli do niego po tym, jak wcześniej poskarżył im się jeden z pracowników lotniska. Nie spodobało mu się to, jak relacjonował Protasiewicz, że eurodeputowany wyciągnął sobie wózek spośród innych, które ciągnął.

Protasiewicz stwierdził, że nie tylko celnicy byli agresywni. Dziwnie zachował się także niemiecki policjant, który miał do niego powiedzieć, że nie będzie go bił, bo już bił ukraińskiego działacza społecznego Ihora Łucenkę. - Być może konfabuluje, ale to jest ilustracja tego, co siedzi w głowie tych ludzi, którzy uważają, że przez własną narodowość, są czymś lepszym - powiedział eurodeputowany.

Przyznał, że pił wino na pokładzie samolotu. Dwie małe butelki. Dodał, że być może w tej sytuacji nie powinien był wdawać się w dyskusję z celnikami, ale jednocześnie, jak zastrzegł, nie zamierza tej sprawy pozostawić. Poruszy ją w PE. Chce powiedzieć Niemcom, jak się wyraził, że "nie są nadludźmi".

Poinformował, że wyjaśnień domaga się premier Donald Tusk, którego poprzez ministra Pawła Grasia, uprzedził o incydencie (Protasiewicz jest nie tylko eurodeputowanym, ale też szefem kampanii PO w wyborach do PE oraz szefem dolnośląskiej Platformy). Zadeklarował, że jeśli taka będzie wola szefa rządu, to gotów jest zawiesić swoje członkostwo w PO.

- Mam do siebie pretensje o to, że puściły mi nerwy, wtedy gdy mówiłem, że powinien (celnik - red.) pojechać do Auschwitz i przestać krzyczeć "raus". Przy czym, żeby było jasne, stałem z bagażami, a to on mnie popychał (celnik - red.), nie dałem się popychać, ale fizycznie nie reagowałem na jego zachowanie - powiedział Protasiewicz.

wtorek, 25 lutego 2014

WOJNA NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI.....

OGIEŃ ZOSTAŁ JUŻ WZNIECONY.
 PYTANIE BRZMI CZY SIĘ ROZPRZESTRZENI .
Rosyjski transporter opancerzony pojawił się ulicach Sewastopola. Z kolei Czarnomorska Flota Federacji Rosyjskiej, która stacjonuje na Półwyspie Krymskim, została postawiona w stan podwyższonej gotowości bojowej.

Agencja Interfax powołując się na źródła zbliżone do dowództwa Floty twierdzi, że w Sewastopolu przegrupowywane są rosyjskie siły, aby lepiej zabezpieczyć obiekty należące do wojska.


Według lokalnych dziennikarzy pracujących na Krymie, na jednym z centralnych placów Sewastopola pojawił się rosyjski transporter opancerzony, przewożący żołnierzy piechoty morskiej. Maszyna zatrzymała się na kilkanaście minut i odjechała w kierunku budynku nazywanego "Domem Moskwy".

W Sewastopolu od kilku dni trwają prorosyjskie demonstracje. Część mieszkańców tego portowego miasta domaga się przyłączenia do Rosji.

Tymczasem - jak informuje na swoich stronach internetowych "Niezawisimaja Gazieta" - Flota Czarnomorska została postawiona w stan podwyższonej gotowości bojowej. Moskiewski dziennik powołuje się na źródło w Ministerstwie Obrony Rosji.
Dowódcy są zaniepokojeni

"NG" podaje także, iż dowódcy Floty Czarnomorskiej FR są zaniepokojeni z powodu powołania przez ukraińską Radę Najwyższą Arsena Awakowa na p.o. ministra spraw wewnętrznych, a Wałentyna Naływajczenki - na szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

Dziennik pisze, że Naływajczenko, gdy w czasie prezydentury Wiktora Juszczenki stał na czele SBU, wszelkimi sposobami blokował funkcjonowanie rosyjskiej Floty. - Zabronił on organom (rosyjskiego) kontrwywiadu wojskowego prowadzenia działalności w jednostkach wojskowych. Ścisłemu nadzorowi SBU poddał ruch samochodów Floty Czarnomorskiej FR po Krymie, a jej okrętów - po krymskim akwenie Morza Czarnego - dodaje.
"Sytuacja będzie się zaostrzać"

"NG" cytuje opinię byłego dowódcy Floty Czarnomorskiej, przewodniczącego Komisji Obrony Dumy Państwowej admirała Władimira Komojedowa, według którego istnieje niebezpieczeństwo, że w wypadku dojścia do władzy na Ukrainie nacjonalistów podejmą oni próbę wypowiedzenia porozumienia o stacjonowaniu rosyjskiej Floty na Krymie.

Komojedow przypomniał, że w grudniu ubiegłego roku prezydenci Rosji i Ukrainy, Władimir Putin i Wiktor Janukowycz polecili rządom dwóch krajów przygotowanie projektu porozumienia o wymianie uzbrojenia i sprzętu wojskowego Floty Czarnomorskiej; w lutym z powodu wydarzeń w Kijowie prace te zostały zamrożone.

Admirał wyraził pogląd, że sytuacja na Krymie, w tym wokół Floty Czarnomorskiej, będzie się zaostrzać. Jednak nie spodziewa się on, by Kijów w najbliższym czasie zażądał od Moskwy wycofania rosyjskiej Floty z Krymu.

- W Kijowie nie ma władzy mającej legitymację. Nadciąga ostry kryzys gospodarczy. Tylko szaleńcy mogliby teraz podnieść temat Floty Czarnomorskiej FR. A nawet jeśli propozycje oficjalnie wpłyną, to Moskwa je odpowiednio potraktuje - oświadczył przewodniczący Komisji Obrony Dumy.

Komojedow zauważył, że Rosja fizycznie nie ma dokąd wyprowadzić swojej Floty Czarnomorskiej z zatok Sewastopola - baza w Noworosyjsku jest dopiero w budowie.

Podobnego zdania jest admirał Igor Kasatonow, który także w przeszłości dowodził Flotą Czarnomorską i który zwrócił uwagę, że Moskwa dysponuje wieloma dźwigniami presji gospodarczej na Ukrainę.
"Wyrzucenie floty będzie dla Ukrainy w najwyższym stopniu nieopłacalne"

- Za ich pomocą można wpłynąć na los rosyjskiej Floty nawet w wypadku dojścia do władzy prozachodniego rządu - powiedział i dodał: "Mówiąc brutalnie, wyrzucenie Floty Czarnomorskiej FR będzie dla Ukrainy w najwyższym stopniu nieopłacalne".

Spory wokół warunków dalszego korzystania przez Flotę Czarnomorską z jej głównej bazy w Sewastopolu trwale zakłócają stosunki Rosji z Ukrainą. Poprzednie władze ukraińskie, z prozachodnim prezydentem Wiktorem Juszczenką, nalegały, by rosyjska Flota opuściła Ukrainę w 2017 roku, jak było zapisane we wcześniejszych umowach w tej sprawie.

W kwietniu 2010 roku, po dojściu do władzy Janukowycza, Kijów zgodził się na przedłużenie umowy o stacjonowaniu Floty Czarnomorskiej na Krymie o kolejne 25 lat. Oznacza to, że rosyjska Flota miałaby wycofać się z Ukrainy w 2042 roku. W zamian za to strona rosyjska przyznała Ukrainie 30-procentową obniżkę cen gazu.

Flota Czarnomorska FR odegrała istotną rolę w wojnie z Gruzją w 2008 roku, kiedy to Rosja czynnie przeciwstawiła się dążeniom gruzińskiego prezydenta Micheila Saakaszwilego do odzyskania kontroli nad zbuntowanymi regionami - Osetią Południową i Abchazją.


SŁOŃCE - X CLASS FLARE 4,9

Jest to precedens w skali makro albo zapowiedź dalszych tego typu rozbłysków na słońcu. X 4,9 jest największym wyrzutem koronalnym od ponad 2 lat. Takie zjawiska mogą odpowiadać za nasze złe samopoczucie i wpływać ujemnie na nasz układ nerwowy lecz nie powinny wyrządzić strat w komunikacji. Jak pamiętamy rozbłysk z 1896 posiadał znamiona X 23 więc do tego zjawiska nam daleko kiedy to druty telegraficzne świeciły w nocy iskrząc na całych długościach , a metalowe części raziły prądem ludzi będących w pobliżu. 



Głos Rosji: Polska – Ukraina: Okno z widokiem na psychiatryk.



Dlaczego polskie media uznały polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego za bohatera? Teoretycznie za to, że powstrzymał w Kijowie rozlew krwi. Tyle tylko, że do rozlewu tego doprowadziła realizacja chorego w założeniach projektu pod nazwą „Partnerstwo Wschodnie”, którego autorem jest właśnie R. Sikorski.

JANUKOWICZOWI NIE ZAZDROSZCZĘ ! MAM SWÓJ MAŁY SKROMNY DOMEK.

Wojna – zorganizowany konflikt zbrojny między państwami, narodami lub grupami etnicznymi i społecznymi; rewolucja – znacząca zmiana, która zazwyczaj zachodzi w stosunkowo krótkim okresie; zamach stanu – niespodziewane, często z użyciem siły, przejęcie władzy politycznej w państwie przez jednostkę lub grupę osób, wbrew obowiązującemu prawu (źródło: Wikipedia). Czy któraś z tych definicji pasuje do sytuacji w Ukrainie? Niestety, wszystkie.

Wojna jest rezultatem polityki. Podobnie zresztą jak rewolucja i zamach stanu. Jeśli dochodzi do wojny, powinniśmy mówić o porażce polityki. Chyba, że zależy nam na trupach, wtedy to oczywiście sukces. Dlaczego więc polskie media uznały polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego za bohatera? Teoretycznie za to, że powstrzymał w Kijowie rozlew krwi. Tyle tylko, że do rozlewu tego doprowadziła realizacja chorego w założeniach projektu pod nazwą „Partnerstwo Wschodnie”, którego autorem jest właśnie R. Sikorski. Domaga się więc owacji za ugaszenie pożaru, który sam wzniecił. Rzecz tylko w tym, że go nie ugasił. Ogień się ciągle tli i ma ogromną szansę by ponownie wybuchnąć z wielką siłą.

TAKIE  SYTUACJE SĄ NAM JUŻ ZNANE Z TELEWIZYJNYCH REPORTAŻY O TYM JAK TO DZIELNY STRAŻAK PODKŁADAŁ OGIEŃ POD CZYJEŚ DOMOSTWO , A POTEM ZJAWIAŁ SIĘ NA MIEJSCU KAŹNI JAKO PIERWSZY BY TEN POŻAR UGASIĆ. TAKICH LUDZI JAK WIEMY - ZAMYKA SIĘ W MIEJSCACH ODOSOBNIENIA OD WIĘZIEŃ POCZĄWSZY I NA ZAKŁADACH PSYCHIATRYCZNYCH SKOŃCZYWSZY.   WIĘC NIE POLECAM NIKOMU NAŚLADOWNICTWA BO JAK PRZYPISUJĄ INNI ZACHOWANIE LUDZI BYWA RÓŻNE I CZĘSTO TAKIE ZNAMIONOWE SYTUACJE KOŃCZĄ SIĘ LINCZEM ZE ŚMIERCIĄ WŁĄCZNIE. NIC DODAĆ NIC UJĄĆ.

Anarchia – forma struktury społeczno-politycznej, w której nie ma żadnej ukonstytuowanej władzy. (Wikipedia). I to pojęcie jak ulał pasuje do Ukrainy. W połowie ubiegłego tygodnia Rada Miejska we Lwowie ogłosiła coś na kształt niepodległości miasta. W niedzielę tłum zgromadzony na mityngu w Sewastopolu okrzyknął jednego z biznesmenów merem. Ma ich bronić przed nacjonalistami z zachodniej części Ukrainy. Uwaga! Wszystko to dzieje się w państwie graniczącym z Polską. I jest rezultatem prowadzonej przez polskiego ministra polityki zagranicznej.

USA przestały już kryć się z faktem, że były inicjatorem „Pomarańczowej Rewolucji” w 2004 r. Teraz też specjalnie nie kryją się z tym, że finansowały obecny przewrót. 13 grudnia ur. stworzyły w tym celu specjalny fundusz o wartości 5 miliardów dolarów. Trzeba przyznać, że były to dobrze zainwestowane pieniądze.

Nad kijowskim Majdanem powiewają flagi Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), a na rodaków życzliwie spogląda z portretów rzeźnik narodu polskiego – Stepan Bandera. Jeśli ktoś krzyknie „Chwała Ukrainie!”, tłum natychmiast odpowiada – „Bohaterom Chwała!”. Mordercom – wyjaśnijmy. Jeśli usłyszycie okrzyk „Chwała Narodowi!”, tłum odpowie „Śmierć wrogom!”. Śmierć Rosjanom, Rumunom i Polakom – doprecyzujmy. Wyjaśnijmy też, że autorstwo tych haseł przypisuje się właśnie Banderze.

Czy są powody do obaw? Wiem, państwa zdestabilizowane ostatnio przez USA – Afganistan, Irak, Libia, Syria – wydają się nam egzotyczne bo dalekie. Ale już była Jugosławia mniej. Tocząca się w latach 1992 – 1995 wojna w Bośni i Hercegowinie kosztowała życie ponad 100 tys. osób, a blisko 2 mln zostało uchodźcami. Jugosławia liczyła przed rozpadem niecałe 24 mln. obywateli. Ukraina liczy ich 45,5 mln. I jeszcze jeden istotny szczegół: spadkobiercy haseł i idei Bandery wejdą w najbliższych dniach do rządu. To m.in. rezultat wynegocjowanego przez polskiego ministra spraw zagranicznych porozumienia w Kijowie.

Rozpad kraju jest faktycznie przesądzony. Ewentualne pytanie nie powinno brzmieć „czy do niego dojdzie”, lecz „kiedy”. Ukraina jest bankrutem. Kto, do czasu podziału kraju, weźmie na siebie odpowiedzialność za jego finanse i gospodarkę? UE? – a w imię czego? Rosja? – a po co? A co z tysiącami zagranicznych firm współpracujących z Ukrainą (tylko w Polsce jest ich ok. 4 000)? Odszkodowania dla przyszłych bankrutów? Hm, chyba warto przygotować spis wszystkich polityków, którzy uprzejmi byli zagrzewać protestujących nacjonalistów do walki. Pamiętajmy o nich. O wszystkich.

W niedzielę (23 lutego), protestujący na Majdanie domagali się usunięcia z Ukrainy rosyjskich dziennikarzy… Tego samego dnia, Rada Najwyższa Ukrainy anulowała tzw. ustawę językową, która dawała przywileje językom mniejszości narodowych w regionach Ukrainy o dużych skupiskach tych mniejszości. W tekście anulowanej ustawy wymienionych było 18 języków, w tym j. polski. I pomyśleć, że nacjonaliści ukraińscy nie zdążyli jeszcze wejść do rządu. Za pomoc w zwycięstwie w pomarańczowej rewolucji prezydent Wiktor Juszczenko podziękował Polakom nadając Banderze tytuł bohatera. Tytuł stracił dzięki zabiegom prezydenta W. Janukowycza. Ustawę językową wprowadziła Partia Regionów Janukowycza. Aż boję się myśleć jak teraz podziękują nam ukraińscy nacjonaliści za pomoc w ich zwycięstwie.

Sytuacja na Ukrainie zmienia się dynamicznie. Osobiście nie widzę sensu w snuciu scenariuszy możliwych wydarzeń – nie jestem Wernyhorą i nie wiem co postanowiono w Waszyngtonie. Nie wiem gdzie skryje się Janukowycz jeśli zdecyduje się opuścić Ukrainę. Może w USA? Jeśli faktycznie jest bardzo bogaty z pewnością znajdzie się tam dla niego miejsce.

Graniczymy z krajem ogarniętym chaosem i faktyczną anarchią, w którym nacjonalizm z zabarwieniem faszystowskim jest miara „poprawności politycznej”. Graniczymy z krajem, w którym niebawem dojdzie do gigantycznego kryzysu gospodarczego. Graniczymy z krajem, w którym jedna z partii koalicyjnych głośno mówi o swoich roszczeniach terytorialnych względem Polski. Czy da się to jakoś spuentować? Oczywiście: dziękujemy panie Sikorski. Chwała Bohaterom!

Cyprian Darczewski, polski publicysta, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji

poniedziałek, 24 lutego 2014

SIKORSKI JAK BANDYTA - w gruncie rzeczy straszył OPOZYCJĘ na rękę Janukowyczowi

Na użytek wewnętrzny mówi o dożynaniu watahy. Na eksport ma słowa "podpiszcie albo będziecie martwi". To nie jest język dyplomacji, ale gangsterskich filmów - tak o ostrych słowach Radosława (ryj w trąbkę)Sikorskiego w trakcie rozmów z ukraińskimi opozycjonistami mówi Ryszard Czarnecki. Europoseł PiS twierdzi, że "były one skandaliczne", bo szef MSZ "w gruncie rzeczy straszył na rękę Janukowyczowi". - To wszystko nie ma żadnego znaczenia. Misja zakończyła się sukcesem - bronił Sikorskiego Marek Siwiec z Twojego Ruchu.


Czarnecki odniósł się w "Kropce nad i" do zdania wypowiedzianego przez polskiego ministra w przerwie negocjacji z liderami ukraińskiej opozycji.
Sikorski, którego wypowiedź zarejestrowała jedna z telewizyjnych kamer, rzucił wtedy do jednego z nich: "Mylicie się, bardzo się mylicie. Jeśli nie podpiszecie tego (porozumienia), będziecie mieli stan wojenny, będziecie mieli armię. Wszyscy będziecie martwi".


"Zgrzyt" jak z mafii

Europoseł PiS nazwał po tych słowach szefa MSZ "politycznym mafioso". W "Kropce nad i" słowa te podtrzymał. - Mówiąc to, co powiedział, użył języka, który znamy z filmów kryminalnych, z filmów o mafii. To nie jest język dyplomacji. Na użytek wewnętrzny (Sikorski - red.) mówi o dożynaniu watahy, a na eksport to - tłumaczył.

Polityk, powołując się na swoje rozmowy z ukraińskimi politykami, dodał, że w Kijowie wypowiedź polskiego ministra została dobrze zapamiętana. - To był zgrzyt, to było bardzo niefortunne, niewłaściwe. Byłoby dobrze gdyby minister takiego języka kryminalnego nie używał. Bo to nie jest dobra rzecz dla nikogo - powtarzał europoseł.

W jego ocenie słowa Sikorskiego były dodatkowo "o tyle skandaliczne, że w gruncie rzeczy straszył na rękę Janukowyczowi". - I to jest skandal absolutny - podsumował Czarnecki.


Korytarze rewolucyjne, a nie Wersal

Z większym dystansem do sprawy podszedł europoseł Twojego Ruchu Marek Siwiec, który sugerował, że ocenianie teraz pojedynczych wypowiedzi kogokolwiek jest małostkowe w świetle tego, co się stało. - To jest co najmniej niewłaściwe (...). Nie ma dzisiaj żadnego znaczenia, co minister Sikorski powiedział wtedy komuś do ucha w przejściu - oceniał, zwracając jednocześnie uwagę na to, że gdyby nie wynegocjowanie porozumienia, to rozlew krwi na Ukrainie z pewnością byłby "dużo większy".

- (...) Wypowiedź Sikorskiego być może nie kwalifikuje się do salonów wersalskich, ale na korytarze rewolucyjne się kwalifikowała. Sama misja doprowadziła do takiego skutku, że nie było więcej zamordowanych ludzi - podkreślał Siwiec.

DZIADKOWIE NIE MAJĄ NA CHLEB !! - Dostali karę za gałęzie z lasu


Zofia i Henryk Hop z Brzuski na Podkarpaciu nie mają pieniędzy na jedzenie. By móc się ogrzać, para 70-latków drzewo do opału zbiera w lesie. Kiedy staruszkowie za namową sołtysa chcieli posprzątać gałęzie z wycinki zostali oskarżeni o kradzież drewna. Wyrządzone przez nich straty wyceniono na 11 złotych i 78 groszy... Teraz muszą zapłacić karę, na którą ich nie stać. Sprawą zajęli się leśnicy, policja, sąd, a na końcu komornik.

Zgłosili się na ochotnika


Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu. Wiosną, w pobliżu ich domu, drogowcy wycinali przydrożne drzewa. Pozostałe z wycinki gałęzie trzeba było posprzątać. Kierownik prac zgłosił się więc do sołtysa. - Prosił mnie czy bym nie znalazł kogoś, kto by te patyki posprzątał. W zamian za sprzątnięcie gałęzi mógłby za darmo zabrać do domu - mówi Tadeusz Kołcz, sołtys wsi Brzuska.

Do prac zgłosiło się małżeństwo. Zdecydowali, że pójdą i pozbierają patyki. - No i pojechaliśmy traktorem - mówi Zofia Hop. Jak dodaje, zebrane gałęzie zwozili do domu. Problem pojawił się, kiedy dojazd do kolejnych utrudniły im dwa - jak twierdzą - połamane drzewka.


Wycięli dwa połamane drzewka

- Chcieliśmy wjechać traktorem. To wziął mój chłop wyciął i już - mówi Zofia.

Wycięcie dwóch drzewek spowodowało poważne kłopoty i uruchomiło machinę sądowniczą. Wkrótce w domu Hopów pojawiła się policja. Małżonkowie zostali oskarżeni o kradzież drewna. Straty wyceniono na 11 złotych 78 groszy.

Choć szkody są bardzo małe, staruszków ukarano, bo jak argumentuje Stanisław Rębisz, zastępca nadleśniczego z Nadleśnictwa Bircza "dom można rozebrać wyciągając cegłę po cegle. Tak samo można wyciąć las wycinając małe gałęzie".

"Nie mamy co jeść"

- Zasądzono państwu Hop po 100 zł grzywny i 58 złotych nawiązki - dodaje Rębisz. Jednak pary 70-latków nie było stać na zapłacenie kary, więc sprawa trafiła do sądu. Do egzekucji długu wkroczył komornik, który zajął rentę pana Henryka i emeryturę pani Zofii. - My na łopatkach leżymy. Raz nam uwalili, drugi raz uwalili. Jak trzeci raz uwalą to my tu pozdychamy - mówi z łzami w oczach pani Zofia i tłumaczy, że na zapłacenie kary zwyczajnie ich nie stać. Urzędnicy wiedzą jednak lepiej - i twierdzą, że staruszkom nie wiedzie się źle, bo nigdy nie ubiegali się o pomoc finansową czy materialną.

Jednak to, że o pomoc nigdy nie prosili, nie znaczy jednak, że jej nie potrzebują. - My nie mamy na jedzenie. Nawet kartofli nie mamy, bo są tu straszliwe dziki - dodają.eko//mat

Źródło: tvn24

ZAMACH REWOLUCYJNY w POLSCE JEST ZGODNY Z PRAWEM I LEGALNY

BARDZO WAŻNE OŚWIADCZENIE POLSKIEGO POLITYKA Z KANCELARII PREZYDENTA KOMOROWSKIEGO – UZNAJĄCE ZAMACH REWOLUCYJNY ZA ZGODNY Z PRAWEM I LEGALNY


“Usprawiedliwiony zamach stanu. Polska uznaje Janukowycza za byłego prezydenta – powiedział doradca prezydenta ds. międzynarodowych, Roman Kuźniar w Kontrwywiadzie RMF FM.
- Polska uznaje Janukowycza za byłego prezydenta. To rewolucja. Tu konstytucyjne procedury nie wchodzą w grę. To był zamach stanu sprowokowany przez rządzących to znaczy, że usprawiedliwiony - mówi doradca prezydenta ds. międzynarodowych, Roman Kuźniar w Kontrwywiadzie RMF FM.”




WIĘC DROGA DO USUNIĘCIA PRZESTĘPCÓW JEST OTWARTA !!!

DO DZIEŁA

sobota, 22 lutego 2014

TRUJĄCE OPAKOWANIA ŻYWNOŚCI.



Opakowania chronią żywność przed fizycznymi, chemicznymi i mikrobiologicznymi zanieczyszczeniami podczas transportu, dystrybucji i przechowywania. Jednak same opakowania mogą również stanowić źródło zanieczyszczeń, a także zagrożenie dla naszego zdrowia.

Od dawna mówi się o tym, że plastikowe opakowania, w których przechowujemy lub kupujemy jedzenie i napoje, nie są korzystne dla naszego zdrowia. Potwierdza to najnowszy raport przygotowany przez międzynarodowy zespół naukowców, który został opublikowany na łamach czasopisma „Journal of Epidemiology and Community Health”.

„Długotrwały kontakt z syntetycznymi substancjami chemicznymi stosowanymi do pakowania i przechowywania żywności może być szkodliwy dla naszego zdrowia” – czytamy w opracowaniu. Jak podkreślają badacze, substancje chemiczne użyte do wyprodukowania plastikowego opakowania mogą przenikać do żywności, a ich wpływ na zdrowie nie jest widoczny od razu, ale może uaktywnić się dopiero po wielu latach.

Autorzy badan sugerują, że długotrwałe narażenie na działanie substancji chemicznych w żywności może być częściowo odpowiedzialne za wzrost wskaźników chorób przewlekłych, takich jak rak, autyzm i niepłodności. „Małe ilości substancji rakotwórczych i zaburzających gospodarkę hormonalną sączą się do naszych płatków śniadaniowych, zup w puszkach, krakersów, mrożonych warzyw i pakowanych mięs” – alarmuje jedna z autorek badań, dr Jane Muncke z Food Packaging Forum Foundation.

Zespół przytacza trzy główne powody, dlaczego długotrwały kontakt z substancjami chemicznymi występującymi w plastikowych opakowaniach żywności powinien budzić niepokój.

Pierwszy powód, to obecność rakotwórczego formaldehydu, który w śladowych ilościach może przenikać do naszego jedzenia. W raporcie przygotowanym dla amerykańskiego Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej naukowcy ostrzegają, że częsta ekspozycja na formaldehyd zwiększa ryzyko raka jamy nosowo-gardłowej, ostrej białaczki szpikowej i innych rodzajów nowotworów.

Niepokój naukowców budzą także składniki plastiku, które zakłócają gospodarkę hormonalną organizmu. Chodzi m. in. o bisfenol A (BPA), chemiczny związek, z którego robi się m.in. plastikowe butelki, pojemniki na żywność i napoje. Uważa się, że bisfenol A naśladuje działanie naturalnych hormonów płciowych – estrogenów – i może mieć wpływ na ryzyko związane z wystąpieniem takich schorzeń jak nowotwory, otyłość , wady wrodzone, obniżona płodność u mężczyzn, przedwczesne dojrzewanie, nadpobudliwość psychoruchowa, cukrzyca czy obniżona odporność.

Od czego zależy obecność bisfenolu w pożywieniu? Głównie od temperatury nalanego do niej płynu − pod wpływem wrzącej wody jego uwalnianie się wzrastało nawet 55 razy w porównaniu z zimna wodą. Nawet po 9 latach używania butelki poziom wypłukiwanego bisfenolu był taki sam jak przy nowym naczyniu.

W plastikowych opakowaniach, najczęściej w foliach do pakowania posiłków, obecne są również ftalany. Ftalany, podobnie jak bisfenol A, mogą zakłócać gospodarkę hormonalną organizmu (wpływają na wydzielanie testosteronu odpowiedzialnego za kształtowanie cech męskich), wpływać na płodność (szczególnie u chłopców), zakłócać rozwój narządów rozrodczych, powodować przedwczesny poród, a nawet wady wrodzone płodu.

Trzecim powodem do niepokoju – na który zwracają uwagę naukowcy – jest fakt, że przy produkcji plastikowych opakowań wykorzystywanych jest ponad 4 tys. chemicznych substancji, z czego tylko 25 procent zostało przebadanych pod kątem toksyczności. Problemem jest również skład opakowań żywności – to, jakich substancji używa się do produkcji plastiku jest owiane tajemnicą – producenci ze względu na konkurencje nie chcą ujawniać swoich receptur.

Długofalowy efekt wpływu plastikowych opakowań na zdrowie nie został dotychczas zbadany dlatego naukowcy apelują, by przeprowadzić szczegółowe analizy. − Najbardziej niepokoi mnie wpływ tych związków na wczesny okres rozwoju człowieka. Nie ma co zaprzeczać, że związki uznane za toksyczne, jak wspomniany formaldehyd, znajdują się w plastikowych opakowaniach. Tak po prostu jest. A są też przecież inne, jak bisfenol A, triklosan czy ftalany. Wiadomo, że związki te zaburzają pracę układu hormonalnego. Może to nam nie szkodzi, a może szkodzi? – powiedziała dr Jane Muncke.

Krytycy badań twierdzą, że zagrożenia związane z toksycznymi substancjami w materiałach opakowaniowych są przesadzone. Zwracają uwagę, że rakotwórczy formaldehyd jest obecny praktycznie wszędzie i ma swoje naturalne źródła, także w jedzeniu.

„By dostarczyć swojemu organizmowi taką dawkę formaldehydu, jaka występuje w 100-gramowym jabłku, trzeba wypić 20 litrów wody mineralnej z plastikowych butelek PET. Obawa o przedostawanie się formaldehydu z plastikowych opakowań jest przesadzona. Chyba, że będziemy umieszczać naklejki z napisem ‘może powodować raka’ na świeżych owocach i warzywach – powiedział na łamach czasopisma „Guardian” dr Ian Musgrave, farmakolog z University of Adelaide



Autorka: Joanna Szubierajska

czwartek, 20 lutego 2014

SYJONIŚCI - Żydówka Julia Timoszienko Kapitelman i Żyd Etinzon (Kliczko) wzywa Eurosodomę do interwencji wojskowej na Ukrainie.

I ZNOWU ONI !  MACIE NAMACALNY PRZYKŁAD KTO POCIĄGA ZA SZNURKI . 
W POLSCE MIELIŚMY DOKŁADNIE TEN SAM SCENARIUSZ .
I JAK DOBRZE KALKULUJE TO JESZCZE NIE KONIEC - CAŁA EUROPA POWOLI WRZE.

Żyd Etinzon (Kliczko) wezwał kraje Eurosodomy do interwencji wojskowej na Ukrainie a informacja o tym pojawiła się w poważnej gazecie niemieckiej „Tagesspiegel”.

Witajcie! To jest mój wujek Mojsze ze strony matki. A po prawej mój wujek ze strony ojca. A ten oto jest mój kuzyn Chaim. To właśnie my, razem, wymyśliliśmy jak ściągnąć gojów na Majdan!

„Szefowie państw demokratycznych nie mogą bezczynnie obserwować jak krwawy dyktator zabija swój naród”-powiedział niemieckim dziennikarzom żyd Etinzon-Kliczko.

Partia "Udar" Witalija Kliczko.Żydowskie korzenie, świętowanie judeosatanistycznej chanuki w Kijowie, sygnety dla swoich z heksagramem (gwiazda Dawida), wejście do polityki. Nie bądź goj-bydlakiem! A co ty wiesz o nochatych?

„Rząd świadomie zorganizował prowokację ażeby rozpędzić Majdan przemocą i krwią i zdusić protesty aktywistów”-mówił dalej Etinzon-Kliczko.

Były mistrz bokserski oskarżył Janukowycza o „przestępstwa wobec ludzkości”. Znamienne, że na Ukrainie Etinzon-Kliczko kontynuuje domaganie się negocjacji z prezydentem Janukowyczem ale na Zachodzie otwarcie powiedział o konieczności okupacji Ukrainy.

Żydowska opozycja na Ukrainie. Jak wiadomo praktycznie u wszystkich czołowych przywódców-rewolucjonistów ich pochodzenie jest mało ukraińskie. Na przykład babcia Kliczków, w szczególności chodzi o przywódcę kryptożydowskiej partii „Udar” Witalija Kliczko, jest czystą żydówką i nazywała się Tamara Jefimowna Etinzon. 



Dziadek Julii Timoszienko nazywał się Abram Kelmanowicz Kapitelman.


Żydówka Julia Timoszienko, oficjalnie występująca jako słowiańska blondynka ukraińska. Oczywiście farbowana jak każdy żyd.


Kruczoczarna stepowa chazarka Kapitelman przekształcona później w jasnowłosą Ukrainkę Timoszienko.


Złodziejka Kapitelman, tak zwana Julia Timoszienko, doenergotyzowuje się pod płaczliwą ścianką


Farbowana na blond chazarka stepowa Kapitelman, ksywa Julia Timoszienko, na melinie. Kudłaty pan w czarnym kapeluszu po lewej to także „Ukrainiec”.

Wolna Polska – Wiadomości

Przeklęte książki. „Koniec wojen” z użyciem wojska


Istnieją rękopisy, które są niebezpieczne dla ludzkości. Jednym z nich jest „Rewolucja poprzez naukę, czyli koniec wojen” autorstwa rosyjskiego naukowca Michaiła Filippowa. Zniszczona przez carską służbę ochrony, książka ta nigdy nie została wydana. Jakie niebezpieczeństwo się w niej kryło?



W październiku 1903 roku Michaił Fillipow został znaleziony martwy w laboratorium. Według legend, został on zabity na rozkaz cara Mikołaja II. Policja skonfiskowała wszystkie zapiski naukowca, w tym „przeklęty” rękopis „Koniec wojen”. Car Mikołaj rzekomo zbadał sprawę osobiście, po czym laboratorium zostało zniszczone, a papiery – spalone.

Filippow badał milimetrowe fale elektromagnetyczne i przeprowadzał eksperymenty w zakresie przekazywania energii wybuchu na odległość. W liście do redakcji gazety „Petersburskie wiedomosti” pisał:

We wczesnej młodości przeczytałem u Buckle’a, że za sprawą wynalezienia prochu wojny stały się mniej krwawe. Od tamtego czasu bez przerwy myślałem o wynalezieniu sposobu, który uniemożliwiłby wojny… Kilka dni temu dokonałem odkrycia, którego praktyczne wcielenie faktycznie tego dokona. Chodzi o wynaleziony przez mnie sposób elektrycznego przekazywania fali wybuchu na odległość, w tym na odległość tysięcy kilometrów. A więc siłę wybuchu w Petersburgu można będzie przekazać do Konstantynopola. Sposób jest niezwykle prosty i tani. Jednak prowadzenie wojen na odległość jest szaleństwem, a więc one znikną. Szczegóły opublikuję jesienią w pamiętnikach Akademii Nauk.

Publikacja ta miała stać się 301. pracą naukową badacza. Rozprawa Filippowa nie była teoretyczna, w rzeczywistości dokonał on niezwykłego odkrycia. Gdyby zdążył opublikować swoje badania i wykorzystano je podczas I wojny światowej, najprawdopodobniej świat czekałaby katastrofa.

„Dzięki wiązce krótkich fal mogę odtworzyć całą siłę wybuchu. Fala wybuchowa jest w całości przekazywana wzdłuż niosącej fali elektromagnetycznej. Tym sposobem siłę rażenia ładunku dynamitu zdetonowanego w Moskwie można przekazać do Konstantynopola” – napisał w jednym z listów.

Mikołaj II uratował ludzkość przed zagładą, rozkazując zlikwidować Filippowa i jego prace. Oto co pisze Jacques Bergier w swojej pracy „Przeklęte książki”:

Wynalazek Filippowa niezależnie od tego, czy skorzystają z niego wojskowi lub rewolucjoniści, należy moim zdaniem, do tych, które są zdolne do całkowitego zniszczenia cywilizacji. Odkrycia tego typu powinny być surowo kontrolowane.

Niezwykła postać Michaiła Filippowa wzbudza duże zainteresowanie. Popularyzator naukowy, pisarz, eksperymentator i zagorzały rewolucjonista, obserwowany przez policjantów od czasów zabójstwa Aleksandra II, sporządził trzytomowy „Słownik encyklopedyczny” i założył pierwsze w Rosji poważne czasopismo naukowo-popularne „Przegląd naukowy”, przetłumaczył na francuski „Podstawy chemii” Mendelejewa i opublikował pracę Konstantina Ciołkowskiego „Badanie światowych przestrzeni przyrządami odrzutowymi”. Filippow był obdarzony niezwykłą inteligencją, zdolnością działania na styku wielu nauk i syntezowania. „Przeklęty” rękopis był kluczem do współczesnych odkryć, lecz mógł przyczynić się do zagłady wielu ludzi.

http://polish.ruvr.ru/

Dług obciąża przyszłe pokolenia !!!! - HIRSZ MÓWI ,ŻE DŁUGU NIE MA ....


Ci, którzy uważają, że zadłużenie państwa to zło lubią sobie ponarzekać, że dług obciąża przyszłe pokolenia, że „zaciągnięte dziś długi będą spłacać nasze dzieci i wnuki”, bo „ktoś to kiedyś będzie musiał spłacić” i że to oczywiście niedobrze. Faktycznie, gdyby tak byłoby, to byłoby niedobrze. Na szczęście najczęściej tak nie jest.

Albo ja jestem już głupi i ślepy , albo ten człowiek się naigrywa z ludzi i pierdoli jak mały Kaziu po dużym piwie. Jeżeli państwo ma długi i to przeogromne to ten właśnie dług ciąży na każdym Polaku bez wyjątku. Nie można żyć w długach i kolejnymi spłacać następnych bo to jest obwód zamknięty bez przyszłości dla kraju i każdego Polaka, a pokazywanie komuś ,że pewne należności zostały spłacone to są tylko spłacone do następnego terminu spłaty i tak w kółko. Liczyć na dobrą passę nie ma co bo inne państwa (wierzyciele )  nie pozwolą nam na to nigdy !!!!  powiadam NIGDY!  mając idiotów pracujących za półdarmo należy trzymać jak długo się da i z nich żyć do zasranej śmierci i może jeszcze dłużej jak się da. ad

Ten tydzień bardzo ładnie pokazuje, że państwo nie spłaca długów z pieniędzy podatnika. Długi są spłacane kolejnymi długami. Koszty obsługi długu też są pokrywane z długu.

Zapewne żadne media o tym dziś nie poinformują, ale rząd wydał dziś ponad 15 miliardów złotych. To wydatek związany z zadłużeniem państwa. Dzisiaj rząd wykupił obligacje wyemitowane 2 lata temu. Wyłożył na ten cel 13,66 mld zł. Dodatkowo opłacił też odsetki od innych obligacji – łącznie na kwotę 1,59 mld zł. Wydaje więc w sumie 15,25 mld zł. W ubiegłym tygodniu, dokładnie 15 stycznia rząd spłacił też obligacje dolarowe wyemitowane 10 lat temu. Wydał na ten cel równowartość 2,65 mld zł.

Czyli w styczniu rząd na obsługę i wykup zadłużenia musiał wydać 17,9 mld zł. To więcej niż miesięczne wydatki ZUS na wszystkie renty i emerytury. Skąd rząd miał na to pieniądze? Otóż w tym samym styczniu Ministerstwo Finansów sprzedało na rynku nowe obligacje łącznie za 32,6 mld zł. To kwota rekordowa. Rząd zawsze pożycza najwięcej w styczniu, ale takiego stycznia jak w 2014 r. jeszcze nie mieliśmy.



Źródło: Ministerstwo Finansów, obliczenia własnePolska ze sprzedaży obligacji zdobyła w tym roku ponad 32 mld PLN

W rekordowym do tej pory roku 2010 w styczniu rząd pożyczył z rynku 26,7 mld zł. W tym roku jest to już o 6 mld zł więcej, a przecież styczeń wciąż trwa. Niewykluczone więc, że będzie tego jeszcze więcej.

Ale nawet zostając przy zebranych jak dotąd miliardach – rząd jest w stanie zapłacić z nich 
wszystkie rachunki na rynku i jeszcze mu zostaje 14,7 mld zł. I dobrze, że mu zostaje,bo już w kwietniu trzeba będzie spłacić obligacje pięcioletnie za 20 mld zł, w lipcu kolejne dwuletnie za 10,3 mld zł. Wcześniej, bo już w lutym trzeba wykupić euro obligacje za 1,3 mld EUR, w marcu trzeba spłacić ponad pół miliarda CHF, we wrześniu kolejne 750 mln CHF, a w listopadzie jeszcze 21,5 mld jenów japońskich. Tak wygląda kalendarz finansowy naszego państwa na ten rok. Łącznie trzeba spłacić wierzycielom około 63 mld zł. I do tego pewnie jakieś 20-30 mld zł odsetek. Strasznie dużo pieniędzy. Ale z drugiej strony minister finansów od początku roku w ramach czterech aukcji obligacji zebrał z rynku już ponad 32 mld zł. Zrobił to bez najmniejszego problemu. Na każdej aukcji popyt wyraźnie przewyższał ofertę rządu. W tym tempie resort finansów byłoby w stanie sfinansować całość potrzeb związanych z obsługą długu pewnie gdzieś tak do marca, a do końca maja ściągnąć z rynku jeszcze miliardy potrzebne na pokrycie tegorocznego deficytu budżetowego. I to wszystko bez jakiegokolwiek angażowania podatników.

Na koniec krótkie porównanie. Minister finansów z rynków finansowych pożycza 32 mld zł w trzy 
tygodnie. Z podatku PIT budżet państwa ma 41 mld zł. Ale nie w trzy tygodnie, tylko w rok. Z CIT w ciągu roku do budżetu wpływa 22 mld zł. Takie przynajmniej były założenia na rok 2013. Oczywiście są jeszcze VAT i akcyza, łączne dochody podatkowe budżetu to w 2013 r. 239 mld zł. Ale w tym samym 2013 r. minister pożyczył na rynku 140 mld zł, wystarczająco dużo, żeby spokojnie pokryć wszystkie koszty związane z zadłużeniem państwa.

Oczywiście nie można wykluczyć takiej sytuacji, w której nikt na rynku nie chce już rządowi pożyczyć pieniędzy i wtedy trzeba długi spłacać „pieniędzmi podatnika”. Ale to sytuacje bardzo rzadkie. W normalnej sytuacji dług się roluje, ku wielkiemu zadowoleniu inwestorów, bo oni bardzo chcą go mieć w swoim portfelu.

A co z rosnącym w ten sposób zadłużeniem ? No cóż, jeśli dług rośnie wolniej niż PKB, to nie ma z tym absolutnie żadnego problemu. Wystarczy więc dbać o wzrost gospodarczy. (TO SĄ CZYSTE SPEKULACJE OPARTE I WYCIĄGNIĘTE Z POWIETRZA ) 

Autor: Rafał Hirsch

PRZYSŁOWIOWY KOWALSKI MA SWÓJ KULEJĄCY BIZNES, ZACIĄGA DŁUG W BANKU NA KWOTĘ 50 TYSIĘCY ZŁOTYCH POWIEDZMY UMOWNIE - STRACIŁ PRACĘ DOCHÓD , ALE MUSI OPŁACIĆ MIESZKANIE ,ŻYCIE ITD. 
CO ROBI ? IDZIE DO BANKU I ZACIĄGA DRUGI KREDYT , ABY SPŁACIĆ TE 50 TYSIĘCY , WZIĄĆ NA POKRYCIE OPŁAT MIESZKANIOWYCH ITD. ORAZ MIEĆ NA ŻYCIE CZYLI COŚ NADTO - WIĘC BIERZE 100 TYSIĘCY ZŁOTYCH I TAK ŻYJE, AŻ DO NASTĘPNEGO WEZWANIA DO ZAPŁATY. I TAK PO CZASIE WPIERDALA SIĘ W TO WSZYSTKO SĄD, KOMORNIK I JESZCZE INNI , KTÓRZY ZACZYNAJĄ NA MIN ŻEROWAĆ JAK TE HIENY NAD PADLINĄ. .....  (tu nie trzeba być fachowcem , aby dostrzec te animozje TEN CHORY KRAJ POTRZEBUJE JELENI NA , KTÓRYCH MOŻE ŻEROWAĆ - ONI POŻYCZĄ CI TE PIENIĄDZE Z CHĘCIĄ , ALE TAK SZYBKO NIE WYRWIESZ SIĘ Z ICH ŁAP - nie masz prawa to oni je stanowią )

Pożyczył od Ciotki - spłacił Wuja 
Tak zagrał z rodziną - robiąc ją w chuja.
( tak wygląda motto rządzących )

PAMIĘTAJ PRZECIĘTNY KOWALSKI  W CO WŁAZISZ I Z KIM SIĘ ZADAJESZ.
UKRAINA SPŁYNĘŁA KRWIĄ W SERBII JEST PODOBNIE  Z TYM WYJĄTKIEM - TAM LUDZIE MAJĄ JAJA , A POLAKOM OBCIĘTO TAK JAK PEWNEMU FACETOWI Z PARTII EUNUCHÓW , KTÓREMU SIE W DUPIE POPRZEWRACAŁO I WYDAJE SIE JEMU ,ŻE JEST KOBIETĄ.


 KOŃCOWE PYTANIE - ILE DŁUGU MA POLSKA ?
A MOŻE JEST JUŻ NA PLUSIE ? O CZYM NIE WIEM .