czwartek, 13 marca 2014

Jeżdżą na Ukrainę i występują na Majdanie zapewniając o polskim poparciu.

Godny analizy artykuł będący formą rozważania na zasadzie co by było gdyby ....? 



Elita władzy w Polsce – co zyskują mieszając na Ukrainie?


Widzimy w mediach rzecz nieprawdopodobną. Oto politycy od prawa do lewa, rządzący i opozycjoniści – mówią w sprawie Ukrainy jednym głosem.


Jeżdżą na Ukrainę i występują na Majdanie zapewniając o polskim poparciu.

Wsparli przewrót na Ukrainie polskimi pieniędzmi z podatków, oraz dalej wspierają finansowo nowy rząd Ukrainy, choć w Polsce pieniędzy brak na wszystko!



Czy to nie zastanawiające, że polskie elity wspierają banderowców, którzy głośno mówią i domagają się oderwania od Polski Przemyśla i kilkunastu powiatów?

Ukrainą rządzą ludzie, którzy chcą rewizji granic i przejęcia części polskiego terytorium, spadkobiercy UPA.

Ja rozumiem, że najlepszą obroną jest atak, więc oni atakują, bo boją się tego, że to Polsce, nam - należy się Lwów i ogromne tereny na wschodzie, będące dziś częścią państwa ukraińskiego.

Ale przecież w Polsce żaden z polityków nawet słowem się nie zająknął na ten temat i nie żąda zwrotu tych terenów Polsce (i słusznie) - dlaczego jednak popierają tak niebezpieczną dla nas władzę?

Czy to nie zastanawiające, że polskie elity narażają nasz kraj ogromnie Rosji, że podejmują to wielkie ryzyko, zarówno polityczne, ekonomiczne, a może nawet wojenne, ryzyko które może polski naród słono kosztować, i to w sytuacji kiedy Zachód wciąż robi z Rosją interesy i prawdziwych sankcji finansowych nie chce, bo nie chce na tym tracić?


Jaką korzyść odnieść mogą polskie elity - dla samych siebie - prowadząc tak ryzykowne działania? Jest tu jakiś plan, jakiś sens?


Nikt w naszym kraju nie zdaje sobie sprawy z kondycji narodu polskiego i państwa polskiego, tak dobrze jak zdaje sobie z tego sprawę rząd.

Rząd ma wszystkie potrzebne instrumenty i wszystkie realne dane i analizy, aby wiedzieć, co w trawie piszczy, aby potrafić przewidzieć przyszłe (swoje, rządowe) problemy.


Jakie to będą problemy?
REWOLUCJA kochani.
Majdan w wydaniu polskim.



(w innych moich tekstach pisałem o kondycji kraju i narodu co uzasadnia tezę o rewolucji)

Rząd doskonale zdaje sobie sprawę, że rewolucja, bunt narodu, zbliża się wielkimi krokami.

To dlatego uchwala się ostatnio takie prawo jak ustawa 1066 o „wspólnych operacjach” gdzie funkcjonariusze obcych krajów, będą mogli korzystać z takich samych uprawnień jak polscy policjanci czy agenci ABW, czyli będą mogli posiadać i używać broni palnej, korzystać z środków przymusu bezpośredniego oraz środków pirotechnicznych na terenie naszego kraju.

Obce służby porządkowe, będą mogły uczestniczyć w ochronie imprez masowych, wspólnych patrolach, obserwacjach (czyli inwigilacji), ale także w tłumieniu ewentualnych wystąpień polskich obywateli przeciw władzy.



Aby zapobiec rewolucji należy zniszczyć czynniki ewentualną rewolucję wspierające.



Przykładowo za komuny jednym z czynników wspierających samoorganizowanie się społeczeństwa, tworzącym zarzewie opozycji, zarzewie buntu wobec władzy – były wielkie zakłady pracy, czyli stocznie, huty, kopalnie. Tam, w jednym miejscu, pracowały tysiące ludzi, którzy codziennie się widywali, znali, mieli wspólne cele, i mogli się w końcu zorganizować, co też nastąpiło.



Jednak dziś nie ma już w Polsce wielkich zakładów pracy.

A cała idea Solidarności została skutecznie zniszczona przezBolesława, Magdalenkę, ekipę Nocnej Zmiany rządzącej Polską i ich obcych mocodawców, tak aby narodowi do głowy nie przychodziło już w przyszłości, znów się tak zorganizować, aby naród zapomniał, że "w kupie siła".



W Polsce pozostał juz tylko jeden główny i podstawowy czynnik każdej rewolucji:



NARÓD



A naród, który ma niewiele do stracenia – jest szczególnie niebezpieczny.



Więc naród - trzeba teraz osłabić, ogłupić, rozwodnić, zniszczyć, podzielić, skierować jego energię w pożądanym, innym kierunku - aby zachować władzę.


To, że trwa wojna na linii władza (elita Polski) – naród, świadomych i mądrych ludzi, mających otwarte oczy i umysły – przekonywać nie muszę.

Elita pragnie zachować własną pozycję oraz musi wykonywać polecenia swoich mocodawców z Zachodu.

Bunt i rewolucja w Polsce przekreśliłyby plany Zachodu odnośnie tego jak ma wyglądać sytuacja w naszej część Europy, oraz pozbawiłyby polskie elity swojej wysokiej pozycji i uprzywilejowania w naszym kolonialnym kraju.

Jest zapewne wiele scenariuszy przebiegu konfliktu na Ukrainie. Przeanalizujmy jeden z nich z punktu widzenie korzyści władzy w Polsce.

Wyobraźmy sobie, że kryzys na Ukrainie znacząco pogłębia się. Dochodzi do ograniczonej interwencji rosyjskiej, do ograniczonej wojny ukraińsko – rosyjskiej, a może nawet do ograniczonej wojny NATO – Rosja.


Ginie sporo ludzi (także Polaków), są znaczące straty materialne, chaos i anarchia na Ukrainie rosną. Następują duże ruchy ludności, ludność migruje, ucieka przed wojną.

W mediach polskojęzycznych trwa pranie mózgu na najwyższych obrotach.



Następują rozmowy pokojowe.


Ukraina zostaje podzielona, część południowo - wschodnią wchłania Rosja, pozostała część pozostaje pod ochroną NATO i administracją UE, w tym głównie Polski, która takie „zdanie” od UE otrzymuje.



W Polsce powstają obozy dla uciekinierów z Ukrainy, a granica Polsko – Ukraińska zostaje otwarta i do polski napływa ogromna masa ludności ukraińskiej.

Być może zachodnie ziemie Ukrainy zostają bezpośrednio włączone do Polski, stanowiąc jakąś autonomię wewnątrz Polski, jednak pod opieką UE, która strzegłaby praw Ukraińców w Polsce i stała na „straży” tej autonomii.



Efekt?



Polski naród i Polska jako kraj byłby obarczone kosztami tego przedsięwzięcia, którego by już nie udźwignęły.



Ukraińcy stanowiliby bardzo dużą część populacji nowej Polski i w myśl zasady „dziel i rządź” – zniszczyłoby to jednolitość narodową naszego kraju, w którym teraz nie ma prawie żadnych mniejszości narodowych.



W takiej Polsce sporom politycznym i społecznym podsycanym przez celowo stworzoną nienormalną sytuację przez UE – nie byłoby końca.



W takim kraju dochodziłoby do walk wewnętrznych, czegoś może nawet na kształt wojny domowej, ale nie do rewolucji skierowanej przeciw władzy (gdzie dwóch się bije tam władza korzysta).



Władza polska objęłaby wtedy rolę rozjemcy, dobrego wujka, który chce pogodzić ze sobą szowinistów z obu stron – polskiej i ukraińskiej (zasada dziel i rządź).



Cały wysiłek polskiego narodu skupiłby się wtedy na przetrwaniu w nowej sytuacji konkurencji z Ukraińcami na rodzimym rynku pracy, zamiast myśleć o rewolucji i prawdziwych zmianach w Polsce na lepsze.

Uwaga Polaków zostałaby skierowana w innym kierunku.



Teraz inny kontekst.

Dyskutowaliśmy ostatnio na temat utworzenia Unii Słowiańskiej.



W opisanym wyżej scenariuszu Polacy i Ukraińcy zostaliby na siebiecelowo napuszczeni jako konkurenci polityczni do urzędów lokalnych oraz konkurenci ekonomiczni na bardzo chorym i wyniszczonym już polskim rynku pracy.

Konkurowaliby o pieniądze z polskiego budżetu centralnego, a „dobry wujek” rząd rozdzielałby pieniądze, w taki sposób, abydodatkowo poróżnić Polaków z Ukraińcami.

Wszystkim tym sterowałaby odgórnie, z tylnego siedzenia, Unia Europejska.

Polski rząd zaogniałby wszystkie możliwe spory poprzez ustanowieniechorych zasad wewnętrznych w kraju i następnie nagłaśniałby te spory tworząc wielką wzajemną niechęć obydwu narodów – taki scenariusz skutecznie i ostatecznie skłóciłby obydwa narody i sprawił, że ewentualna Unia w przyszłości mogłaby nie zaistnieć.



Oczywiście nie musi dojść do żadnej wojny, aby to zrealizować.

Powyższe, podobne cele UE i rząd polski osiągnąć także mogą bez scenariusza wojennego na Ukrainie!!!



Polecam ten fantastyczny (a może i nie) scenariusz pod rozwagę.



Ten uczynił - kto skorzystał.
Po owocach poznacie ICH.