poniedziałek, 24 marca 2014

Brak porozumienia między Bydgoszczą a Toruniem grozi odebraniem im ponad 150 mln zł

Przez odwieczną niechęć Bydgoszcz i Toruń mogą stracić 150 mln zł


Animozje między Bydgoszczą a Toruniem mają historyczne podłoże

Brak porozumienia między Bydgoszczą a Toruniem grozi odebraniem im ponad 150 mln zł przeznaczonych na wspólne projekty w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych (ZIT). - Mamy tak dużą rozbieżność zdań, że stoimy naprawdę przed bardzo poważnym zagrożeniem - alarmuje wiceminister infrastruktury i rozwoju Adam Zdziebło.
Zintegrowane Inwestycje Terytorialne (ZIT) to porozumienie samorządów dotyczące wspólnych inwestycji finansowanych ze środków unijnych. Według rządowych założeń w województwie kujawsko-pomorskim ma powstać bydgosko-toruński ZIT, na którego funkcjonowanie przeznaczono 153,8 mln zł.


Kosztowna rozbieżność

Ciągle jednak nie ma porozumienia w tej sprawie pomiędzy władzami Bydgoszczy i Torunia. - Mamy tak dużą rozbieżność zdań pomiędzy tymi dwoma ośrodkami miejskimi, że stoimy naprawdę przed bardzo poważnym zagrożeniem, że pieniądze kierowane na ZIT mogą nie zostać przez te dwa miasta wykorzystane. Ostatnią rzeczą, którą (...) pani wicepremier Bieńkowska chciałaby zrobić, to odebrać pieniądze lub palcem z Warszawy wskazać jak to ma wyglądać - powiedział w poniedziałek Zdziebło.

Mamy tak dużą rozbieżność zdań pomiędzy Bydgoszczą a Toruniem, że stoimy naprawdę przed bardzo poważnym zagrożeniem, że pieniądze kierowane na ZIT mogą nie zostać przez te dwa miasta wykorzystane. Ostatnią rzeczą, którą (...) pani wicepremier Bieńkowska chciałaby zrobić, to odebrać pieniądze lub palcem z Warszawy wskazać jak to ma wyglądać
Adam Zdziebło, wiceminister infrastruktury i rozwoju

Wiceminister zaznaczył, że resort infrastruktury i rozwoju chce, aby w takich sytuacjach "samorząd sam zdecydował, sam wybrał i realizował". - Nie chcemy absolutnie powrotu do gospodarki centralnie planowanej. Natomiast najdalej idącą konsekwencją, przy braku porozumienia w tym ZIT, jak i w każdym innym w Polsce, jest odebranie tych pieniędzy - przestrzegł Zdziebło.
Bydgoszcz kontra Toruń, czyli 10 do 14

Spór pomiędzy władzami Bydgoszczy i Torunia w sprawie ZIT dotyczy m.in. liczby samorządów z obu tzw. obszarów funkcjonalnych, przewodniczenia i podziału środków. Bydgoszcz podpisała deklarację o przystąpieniu do Związku ZIT z 10 gminami i powiatem bydgoskim, a Toruń z 14 gminami i powiatem toruńskim.

Bydgoskie władze chcą, aby na czele Zarządu ZIT stał prezydent Bydgoszczy, a władze Torunia chcą, aby pracami kierowali przewodniczący i dwaj zastępcy - przedstawiciele miast wojewódzkich. Według koncepcji bydgoskiej pieniądze byłby dzielone proporcjonalnie do liczby mieszkańców, a według toruńskiej - "w oparciu o programy oraz charakter projektów".
LOGIKA NAKAZUJE WYDATKI OPIERAĆ O PRZEDMIOT ZAKUPU.  PROSTY PRZYKŁAD - CHCĘ KUPIĆ TELEWIZOR DO DOMU TO JAKIMI KRYTERIAMI SIĘ NALEŻY POSŁUGIWAĆ ?  TO PROSTE KUPUJĘ TELEWIZOR DO DOMU , GDZIE KORZYSTAĆ Z NIEGO BĘDĄ DOMOWNICY I TO NIE WAŻNE ILE OSÓB ...?  WAŻNE JEST ILE MUSZĘ WYDAĆ I CZY MNIE STAĆ NA ZAKUP . BRUSKI I JEGO ŚWITA DO MĄDRYCH NIE NALEŻAŁ I NIE NALEŻY . ALE TO JEGO KOŃCÓWKA WIĘC GUBI SIĘ W REJONACH.

Przed tygodniem marszałek województwa Piotr Całbecki poinformował, że w związku brakiem porozumienia wystąpił do rządu o podjęcie decyzji w sprawie funkcjonowania zintegrowanych inwestycji w regionie. Jako jeden z możliwych wariantów wskazał powstanie dwóch odrębnych ZIT i koordynowanie przez marszałka ich wspólnych projektów.
Autor: rf/klim/ / Źr pap