sobota, 8 marca 2014

Rosyjskie jednostki w Nadniestrzu zostały postawione w stan alarmowy.

Czy Nadniestrze będzie kolejnym celem Rosji? Czy kryzys krymski rozleje się także na Mołdawię? Rosyjskie jednostki w Nadniestrzu zostały postawione w stan alarmowy.

Die Republik Moldau (Moldova) und die Region Transnistrien

Rosyjskim żołnierzom z jednostek rozlokowanych w Nadniestrzu wydano kamizelki kuloodporne, hełmy i ostrą amunicję. Same jednostki postawiono w stan alarmowy. Mnożą się obawy, że ten skrawek Mołdawii, zamieszkały w znacznym stopniu przez Rosjan i Ukraińców, może stać się następnym celem imperialnych zakusów Rosji po opanowaniu przez nią Krymu, gdyby miało do tego dojść.

Obawy w Nadniestrzu


Lokalna prasa w Nadniestrzu donosi, że separatystyczne władze w Tyraspolu obawiają się przeniesienia zamieszek z Ukrainy na tą część Mołdawii, która po rozpadzie ZSRR funkcjonuje jako Nadniestrzańska Republika Mołdawska. O powadze sytuacji świadczy wzmocnienie posterunków i zaostrzenie kontroli paszportowej na przejściach granicznych z Ukrainą.

Na terenie Nadniestrza w dalszym ciągu stacjonuje 14. armia rosyjska, licząca obecnie około 1800 żołnierzy. Na podstawie traktatu w Stambule z 1999 roku, rosyjskie garnizony w Nadniestrzu miały zostać zamknięte do 2003 roku, ale tak się nie stało. W roku 2006 ówczesny rosyjski minister obrony Siergiej Iwanow oświadczył, że żołnierze rosyjscy nie opuszczą tego regionu, "dopóki nie zapanuje w nim spokój".

W związku z obecną, napiętą sytuacją na Ukrainie, Roman Chudiakow, deputowany do Dumy z ramienia Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji, w której jest także cieszący się złą sławą Władimir Żyrynowski, zaapaelował do moskiewskiego MSZ-tu o uznanie Nadniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej i przyspieszone wcielenie jej do Federacji Rosyjskiej. Za takim rozwiązaniem przemawiają, zdaniem Chudiakowe, możliwe rumuńskie manewry wojskowe, które mogłyby doprowadzić do zaanektowania Nadniestrza przez Rumunię. Władze w Bukareszcie i Tyraspolu odrzuciły jego wypowiedź jako niedorzeczną i zaprzeczyły, jakoby planowano takie manewry.

Co planuje Rosja?

Tymczasem w stolicy Mołdawii, Kiszyniowie, rozlegają się głosy ostrzegające przed możliwą agresją ze strony Rosji. Politolog George Constandache twierdzi, że Mołdawia mogłaby ponownie zostać przyłączona do Rosji, gdyby udało się jej doprowadzić do przyłączenia Krymu i rozpadu Ukrainy. Daltego, zdaniem mołdawskiego politologa, parlament w Kiszyniowie powinien zająć jasne stanowisko wobec "rosyjskiej agresji względem Ukrainy" i poprosić UE i USA o ochronę Mołdawii przez siły NATO.

red. odp.: Barbara Cöellen