poniedziałek, 10 marca 2014

Wychodzimy na świrów. Pakują nas w rolę głównego kraju, który walczy o sankcje, których nie będzie.

- Mam wrażenie, że niektórzy pakują Polskę w rolę głównego kraju, który walczy o sankcje przeciwko Rosji, których, z góry wiadomo, nie będzie. Wychodzimy na takich świrów, którzy na końcu rozbiją sobie nos o ścianę - mówił w TVN24 Paweł Kowal. Zaznaczył, że nie podoba mu się stanowisko Niemiec, które obiecywały działania ws. Ukrainy, ale ich nie realizują.

Paweł Kowal

"Niemcy pokazują swoją hipokryzję. Przez ostatnie 2-3 lata Berlin twierdził, że jeżeli Julia Tymoszenko będzie na wolności, to przeszkody w podpisaniu umowy stowarzyszeniowej ustaną. Julia jest na wolności, ale wczoraj okazało się, że nie można podpisać od razu całej umowy stowarzyszeniowej, czego chce i Ukraina, i np. Polska, ale tylko jej część polityczną. Po tym wielkim zamieszaniu, po tym, jak zginęło stu ludzi, po tym, jak cały świat niby popiera Ukrainę, Niemcy twierdzą, że dziś nie możemy podpisać umowy, która przecież została już w szczegółach dopracowana i czekała tylko na podpis Janukowycza. Dlaczego? Co się stało?" - pisał kilka dni temu Kowal na swoim blogu na Tokfm.pl.
"Wychodzimy na takich świrów"

Europoseł podtrzymał zdanie w programie "Jeden na jeden" w TVN24. - Przez lata Niemcy mówili, że jeśli Tymoszenko wyjdzie z więzienia, a na Ukrainie zaczną rządzić demokraci, to ich odpowiedź będzie natychmiastowa. A tak się nie stało - zaznaczył.

I dodał: - Mam wrażenie, że niektórzy pakują Polskę w rolę głównego kraju, który walczy o sankcje przeciwko Rosji, których, z góry wiadomo, nie będzie. Wychodzimy na takich świrów, którzy na końcu rozbiją sobie nos o ścianę. A sprawa najważniejsza pozostaje w cieniu. Dla nas najważniejszym jest dotrzymanie danego słowa.

Kowal przypomniał także, że szef niemieckiego MSZ Frank-Walter Steinmeier mówił początkowo, że szczyt G8 w Soczi z udziałem Putina się odbędzie. Angela Merkel oświadczyła z kolei, że nie weźmie udziału w szczycie. - Wydawało im się, że to jest takie sprytne. Jedno mówi Merkel, drugie - Steinmeier. A Putin się temu przyglądał, i co mu z tego wyszło? Że nie dość, że mówią różne rzeczy, to jeszcze mało robią - stwierdził.

- Powinniśmy się domagać od Niemiec wsparcia dla Ukrainy, jak było obiecane, a nie połowy z tego - dodał.

Kowal zaznaczył również, że sankcje wobec Rosji muszą być dobrze przemyślane i nie powinny dotykać zwykłych obywateli, ale środowiska władzy i oligarchów, którzy najbardziej wspierają Putina.