wtorek, 29 kwietnia 2014

IZRAEL PAŃSTWEM APARTHEIDU


Izraelski minister transportu Israel Kac potępił słowa sekretarza stanu USA Johna Kerry'ego, który miał stwierdzić, że jeśli Izrael nie doprowadzi wkrótce do porozumienia pokojowego z Palestyńczykami, to może przekształcić się w państwo apartheidu. Amerykanin utrzymuje, że źle zrozumiano jego słowa i nic takiego nie powiedział.

ŻYDOWSKI KAC MORALNY

co Kerry miał na myśli przytaczając Izraelowi apartheid ? To ,że Israel jest taki jak to ujęto w sentencji nic więcej.


"Kerry, wstydź się. Są słowa, których nie można używać. W tym dniu narodowych obchodów upamiętniających ofiary Holokaustu amerykański sekretarz stanu przedstawia nas jako państwo apartheidu, nas, państwo, które jest zagrożone zniszczeniem" - napisał na Facebooku oburzony Israel Kac, członek Likudu, partii premiera Bejnamina Netanjahu.


Kerry zaprzecza oskarżeniom. - Nie sądzę, abym kiedykolwiek publicznie, czy prywatnie powiedział, że Izrael jest państwem apartheidu, czy też zamierza się nim stać - podkreślił Kerry w swym oświadczeniu.

- Nie urodziłem się wczoraj, aby nie wiedzieć, że słowa mogą być źle zrozumiane, nawet w sposób niezamierzony, i jeśli mógłbym cofnąć taśmę, wybrałbym inne słowo - podkreślił minister.





Również Departament Stanu oświadczył, że minister "nigdy nie nazwał Izraela państwem apartheidu". Resort nie zaprzeczył jednak, że Kerry użył słowa opisującego system segregacji społecznej, funkcjonujący w latach 1948-1994 w Republice Południowej Afryki.


Doniesienia z zamkniętej sali

Kerry wypowiadał się na ten temat w piątek podczas zamkniętego spotkania z wysokimi rangą urzędnikami państwowymi i ekspertami z USA, krajów Europy Zachodniej, Rosji i Japonii. O przebiegu spotkania poinformowała w poniedziałek AFP, powołując się niedzielny artykuł na portalu "Daily Beast".

- Dwustronne porozumienie to jedyne rozwiązanie. Jednolite państwo (izraelskie) niesie ze sobą zagrożenie przekształcenia się w państwo apartheidu z obywatelami drugiej kategorii; może też stać się krajem, który zniszczy swój potencjał dążąc do stworzenia państwa żydowskiego - miał wg mediów powiedzieć Kerry.

Amerykański sekretarz stanu miał również podkreślić, że fiasko procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie może doprowadzić też do ponownej eskalacji przemocy ze strony Palestyńczyków, która będzie wymierzone w Izrael. Jednocześnie Kerry miał skrytykować władze izraelskie za posunięcia, które oddalają perspektywę porozumienia. Wśród nich - zdaniem mediów - wymienił program rozbudowy osiedli żydowskich. Zwrócił jednak uwagę, że wina za obecny impas spoczywa również na przedstawicielach palestyńskich władz.