wtorek, 15 kwietnia 2014

Rok 2022 - koniec Izraela?

Podczas gdy irański prezydent Mahmoud Ahmadinejad znalazł się swego czasu w ogniu krytyki zachodnich mediów, gdyż ośmielił się wyobrazić sobie „świat bez Izraela”, jeden z najbardziej wpływowych ludzi na naszym globie Henry Kissinger oświadczył, że w ciągu 10 lat Izraela „nie będzie”.
Z wykładnią tą zgadzają się amerykańskie agencje wywiadowcze (łącznie 16), które opublikowały 82-stronicową analizę pt. „Preparing for a Post-Israel Middle East” („Przygotowania do obrazu Bliskiego Wschodu w erze poizraelskiej”). 

Rok 2022 - koniec Izraela?

Zarówno Kissinger, jak i amerykański wywiad nie przewidują „zmiecenia” tego państwa z powierzchni ziemi, ale jego zupełnie pokojową, niejako naturalną likwidację.


Można sobie zadać pytanie, czy formułowanie tego typu tez nie jest przypadkiem prowokacją, z jakich słynie Henry Kissinger? Czy po to po drugiej wojnie światowej tak intensywnie lobbowano za utworzeniem państwa żydowskiego, czy po to wpompowano w nie tak wiele pieniędzy, aby teraz najzwyczajniej w świecie zrezygnować z jego istnienia? Czy może wypowiedź ta stanowi pewien sygnał ostrzegawczy?

Analizując sytuację na Bliskim Wschodzie można wprawdzie dojść do wniosku, że USA mają problem z Izraelem, jednakże korzyści płynące z istnienia tego państwa (możliwość szachowania państw arabskich, rynek zbytu dla broni etc.) niewątpliwie istnieją, przynajmniej dla pewnych grup Amerykanów, głównie żydowskiej proweniencji.

Jak zatem odczytywać deklarację Kissingera, człowieka o żydowskich korzeniach, świetnie zorientowanego w sprawach międzynarodowych? Wydaje się, że państwo Izrael nie miałoby dla pewnych kręgów racji bytu jedynie w chwili, gdy gotowy by był rząd światowy i co za tym idzie – nastąpiła silna potrzeba skupienia sił w diasporze, aby móc wpływać na politykę poszczególnych państw. Czy to przypadek, że koniec Izraela ma nastąpić wraz z końcem państw narodowych w Europie?

Pamiętajmy, że gdy w drugiej połowie lat 60. XX wieku przywódcy żydowscy stwierdzili, że ludność żydowska w Skandynawii jest niedostatecznie liczna, sprowokowano pogrom w Polsce, co dało asumpt do masowej emigracji polskich obywateli żydowskiego pochodzenia na północ Europy.

Do 2022 roku jest jeszcze daleko, a sytuacja na Bliskim Wschodzie jest już zdestabilizowana i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższej przyszłości miało się coś zmienić. Likwidacja państwa Izrael może nastąpić jedynie w chwili, kiedy państwo to przestanie już być potrzebne, a dojdzie do tego w momencie osłabienia państw arabskich i przejęcia nad nimi kontroli, co właśnie się dokonuje.

Anna Wiejak
fot. sxc.hu
http://prawy.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2031:rok-2022-koniec-izraela&catid=1:aktualnoci

Koniec Izraela jest bliski!

Ave,
Nikt nie żałował likwidacji III Rzeszy i ZSSR, gdyż były to państwa -
zbrodniarze. W zbrodniach konkuruje z nimi obecnie Izrael, jak to jest
powszechnie wiadomo.
Dlatego też jak w końcu Izrael zostanie zlikwidowany nikt po nim nie będzie na
świecie płakał.
I to jest właśnie najlepszy dowód błędnej polityki Izraela w ciągu 20 ostatnich
lat. W pewnym momencie Arabowie byli skłonni zaakceptować istnienie Izraela w
granicach z 1948r., za cenę zwrotu reszty ziem i powrót uchodźców. Ale to by
oznaczało, że wtedy Izrael by był normalnym państwem obywateli, a nie państwem
żydów. Ale to tak jakby żądać od III Rzeszy rezygnacji z nazizmu, a od ZSSR z
komunizmu.
I Izrael propozycje odrzucił, żądając ziemi bez ludzi i nie dając w istocie
niczego w zamian.
W tej sytuacji świat zauważył prawdziwą naturę Izraela - rasistowskiego państwa
zbrodniarzy, skrywającego się pod maską demokracji liberalnej. Obecnie na
świecie uznaje się powszechnie, że to właśnie istnienie Izraela jest
największym wyzwaniem dla międzynarodowej sprawiedliwości
Jakie są tego skutki?
Normalnie opinia publiczna świata i ogół państw stoi na straży suwerenności
państw, w tym i tych najmniejszych. Dlatego likwidacja państw przez inne jest
czymś wyjątkowym i mogą sobie na to pozwolić tylko najpotężniejsze państwa, za
cenę wrogości reszty świata. Wystarczy sobie przypomnieć reakcje świata na
aneksje Hitlera, czy Stalina.
Wyjątkiem jest likwidacja państw - zbrodniarzy, jak właśnie III Rzesza, który
to krok spotkał się z aplauzem opinii publicznej.
Podobnie w odniesieniu do Izraela opinia publiczna świata dochodzi powoli do
wniosku, że kraj ten jest państwem - zbrodniarzem i tylko jego likwidacja może
przywrócić pokój na Bliskim Wschodzie i zapocżątkować dialog Zachodu ze światem
islamu.
Izrael nie będzie więc mógł liczyć na pomoc świata, gdy w końcu Arabowie
wygrają którąś wojnę i wrzucą Izraelitów do morza.
"Bo kto ni razu nie był człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże".
Dodam, że ja także darzyłem do pewnego czasu sympatią Izrael, kraj bliższy nam
kulturowo, niż Arabowie. Do czasu, kiedy wyszła na jaw cała nazistowska
polityka Izraela. Teraz uważam, że dla takiego państwa - zbrodniarza nie ma
miejsca na świecie.

http://forum.gazeta.pl/forum/w,50,1749893,1749893,Koniec_Izraela_jest_bliski_.html