czwartek, 31 lipca 2014

Kaczyński Skończy jak Lepper! Powiada Niesiołowski



Według Stefana Niesiołowskiego strategia polityczna prezesa PiS, oparta na ciągłym atakowaniu Donalda Tuska doprowadzi go do klęski. - Jedyna wizja, jaką ma Kaczyński, to "Tusk musi odejść". Poseł PO porównał szefa PiS do nieżyjącego lidera Samoobrony. Niesiołowski twierdzi, że Kaczyński skończy podobnie.

Kaczyński zrobi z Korwina Leppera?

Stefan Niesiołowski w rozmowie z Moniką Olejnik dla Radia Zet w "Gościu Radia ZET", powiedział, że Jarosław Kaczyński skończy jak Andrzej Lepper. – Jedyna jego wizja, jedyne, co ma do powiedzenia, to to, że "Tusk musi odejść". Czyli tak jak Lepper w kółko powtarzał "Balcerowicz musi odejść". Ze znanym skutkiem, ale dla Leppera, nie dla Balcerowicza – powiedział poseł PO – Życzę mu, żeby odszedł na zawsze w hańbie z polskiej polityki, którą sprowadza do rynsztoka – dodał poseł, odnosząc się do środowej debaty w Sejmie.

Monika Olejnik zapytał również o zdanie Niesiołowskiego na temat odwołania przez prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz profesora Chazana z funkcji dyrektora szpitala św. Rodziny w Warszawie. 


Decyzja ta wywołała ogromne oburzenie środowisk katolickich i w prawicowych mediach. – Ja bardzo szanuję ks. kardynała Nycza i nie chcę go krytykować. Ale nie zgadzam się z tym. To prawo ma nie działać? To się sprowadza do tego, że uchwaliliśmy kompromis aborcyjny, a ma on nie obowiązywać? – pytał poseł. Polityk odniósł się również do pomysłu, by prezydent Warszawy została ekskomunikowana za swoją decyzję.

 – Ekskomunika to by była ciekawa operacja. Wydaje się, że coraz bardziej mianuje się ambasadorem Pana Boga pan Terlikowski. I pani Godek, znana z niesławnego występu w Sejmie. To są ludzie, którzy bardzo szkodzą Kościołowi. Bo Kościół to jest miłość, wybaczenie, pochylenie się nad człowiekiem, a nie pogarda i wyzwiska – stwierdził poseł.

LEPPER SKOŃCZYŁ TAK: BO WIEDZIAŁ ZA DUŻO ! 
... choćby to ,że paliwo będzie kosztować powyżej 5 złotych - w tym wypadku musiałby być lepszy od Nostradamusa żeby przewidzieć to, a to dopiero czubek góry niepowodzeń jakie nas spotykają dzisiaj. On wiedział jakie knowania względem narodu szykują zdrajcy.

Za kilka dni mija trzecia rocznica śmierci Andrzeja Leppera. Lidera Samoobrony znaleziono powieszonego w siedzibie partii przy Al. Jerozolimskich w Warszawie. Jego bliscy w wersję o samobójstwie wierzyć nie chcą. Dlaczego? Zbyt wiele dziwnych rzeczy wydarzyło się na chwilę przed jego śmiercią

Lepper

– Znałem Leppera jak nikt inny i była to ostatnia osoba, którą bym podejrzewał o samobójstwo. Stąd moje wątpliwości – powiedział tygodnikowi „WSieci” Artur Balazs, byłym minister rolnictwa i wielki przyjaciel rodziny Leppera. Nikt z bliskich byłego lidera Samoobrony nie wierzy w wersję o jego samobójstwie, choć prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie.

Jak twierdzi żona Leppera – Irena – jeszcze na dzień przed śmiercią rozmawiał z nią o przyszłości. Miał spore długi (ok. 300 tys. zł) ale także plany: miał wrócić na gospodarstwo, miał handlować drewnem z Białorusinami. Mówił, że rodzina jest dla niego ważna. Żonie obiecał, że wieczorem będzie na kolacji. – Żona te kolacje przygotowała, czekała na niego – mówi Balazs. Nie dojechał na nią. Co się wydarzyło?

Wiadomo, że o godz. 20.20 rozmawiał jeszcze z synem przez telefon. Był spokojny. Irena Lepper mówi o jeszcze jednym telefonie. Lepper miał być przerażony, wystraszony i zupełnie zmieniony. Mówił, że wydarzyło się coś ważnego i niespodziewanego. Na drugi dzień rodzina nie mogła się do niego dodzwonić, a współpracownicy w biurze zachowywali się bardzo dziwnie. Dopiero popołudniu współpracownicy weszli do jego biura. Lepper wisiał na sznurku od snopowiązałki zaczepionym na hak od worka treningowego. Rodzina nie potrafi zrozumieć, dlaczego współpracownicy tak długo nie wchodzili do jego biura, choć od rana urywały się za nim telefony.

– Rozmawialiśmy dzień wcześniej, nic nie wskazywało na jakąś tragedię. Uzgodniliśmy o której się spotkamy, o której godzinie. Mówił, że jeszcze ie wie, żeby zadzwonić rano. Zadzwoniłem rano raz, drugi, trzeci... – wspomina w tygodniku Kazimierz Kamiński, kolega z Samoobrony.

– Nawet jeśli to było samobójstwo, to coś się musiało wydarzyć takiego, co go do tego pchnęło. Coś o czym nie wiemy i pewnie nigdy się nie dowiemy – niepokoi się Balazs. Lepper prowadził skrupulatny kalendarz, gdzie notował dosłownie wszystko. Przez ostatnie cztery dni nie zapisał nic... Co wydarzyło się przed jego śmiercią? To pytanie od trzech lat zadają sobie jego bliscy.