środa, 30 lipca 2014

USA : DUMA Ich ROZNOSI PO ZRZUCENIU BOMBY ATOMOWEJ NA JAPONIĘ

To się nazywa duma do samego końca i brak żalu za uśmiercenie 80 tysięcy ludzi za jednym zamachem. Ludobójstwo z rozmachem , ale jak to sami amerykanie widzą, że  to było konieczne!
Co tym razem będzie konieczne , aby wszcząć wojnę i wyeliminować miliony ludzi bez uprzedzeń . Szafowanie sankcjami na prawo i lewo powinno mieć skutek odwrotny i amerykanie powinni wiedzieć ,że kto mieczem wojuje od miecza polegnie, a ta broń jest obusieczna. 
Jestem ciekawy, kiedy narody tych państw opamietają się i sprawią dobry łomot tym tzw, rządom bez skazy.

Nie żyje ostatni członek załogi samolotu "Enola Gay", z którego zrzucono na japońskie miasto Hiroszima pierwszą w historii bombę atomową. Theodore Van Kirk zmarł wczoraj w domu opieki w stanie Georgia. Miał 93 lata.
O śmierci Van Kirka poinformowała dziś jego rodzina. W czasie II wojny światowej Theodore był nawigatorem. Miał 24 lata, gdy 6 sierpnia 1945 roku z samolotu B-29 zrzucono na Hiroszimę bombę atomową o nazwie kodowej "Little Boy".


Theodore Van Kirk, ostatni żyjący członek załogi

Wybuch zabił natychmiast blisko 80 tysięcy ludzi, ale kolejne dziesiątki tysięcy zmarły później na skutek odniesionych obrażeń i choroby popromiennej.

Van Kirk, podobnie jak pozostali członkowie załogi "Enola Gay", nigdy nie żałował swej roli, jaką odegrał w ataku na Hiroszimę. Wierzył, że było to konieczne. - W dłuższej perspektywie użycie bomby atomowej uratowało życie wielu ludzi, gdyż udało się szybko zakończyć wojnę - powiedział w jednym z wywiadów.
Dożył 93 lat w spokoju i szacunkiem - dokonał zbrodni na ludności cywilnej,
Powtarzam raz jeszcze nie jestem ani zwolennikiem USA, ani Rosji - choć w takich momentach trudno nie przyznawać racji Rosji i innym krajom i narodom walczącym z tą dobrotliwą pseudo demokracją i doktryną .