poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Jego obrzydliwość sikorski: OTO JAK CHAM ZOSTAŁ MAGNATEM - tfu !

TAKIEGO ZACHODU CHCIELIŚCIE ! 
 KTO TO WIDZIAŁ W DUMNYM NARODZIE POLSKIM TAKIE BEZECEŃSTWA ! JESZCZE JEST CZAS , ABY KOPNĄĆ W DUPĘ PAŁOROBÓW I TO TAK MOCNO ,ŻE GÓWNO IM ŁBY POROZBIJA.

Najwyraźniej Radosław Sikorski (51 l.) zapomniał o brytyjskich manierach! Po tym jak Ministerstwo Administracji zgodziło się, by wyodrębnić administracyjnie kawałek wsi, na którym mieszka, i utworzyć tam Chobielin-Dwór, minister zachowuje się jak istny dyktator! Wydaje naokoło polecenia. Uzbrojonym oficerom BOR, którzy mają pilnować bezpieczeństwa szefa dyplomacji, nakazał odwieźć służbowym samochodem zaprzyjaźnione dzieci. - Można było zamówić taksówkę, ale po co - komentuje to rzecznik MSZ. Za ten prywatny kurs zapłacili Polacy!

Jaśnie Pan Sikorski traktuje ochronę BOR jak służbę


Poziomu bezczelności Sikorskiego nie da się zmierzyć! Jak informowaliśmy w weekend, szef dyplomacji w zeszłym roku stwierdził, że zagraniczni goście mają problem z dotarciem do jego domu. Uznał więc, że ziemia, na której stoi jego posiadłość, powinna stać się osobną miejscowością o nazwie Dwór Chobielin. Lokalni włodarze wyrazili na to zgodę. A Ministerstwo Administracji doprecyzowało, że miejscowość powinna się nazywać Chobielin-Dwór. Teraz pozostaje w zasadzie formalność (ponowna zgoda ludności lokalnej) i Sikorski będzie miał swoją wieś!

Jaśnie Pan Sikorski traktuje ochronę BOR jak służbę

Być może to dopiero początek jego ekspansji terytorialnej! Bo już teraz zachowuje się jak dyktator, który sam stanowi wszelkie prawa. Przez ostatnie dni minister odpoczywał razem z żoną i dwójką dzieci w swojej posiadłości, która stoi na 13 hektarach ziemi. Byli tam też dwaj chłopcy zaprzyjaźnieni z dziećmi Sikorskiego. Jaśniepan, jak na prawdziwego pana przystało, wydawał polecenia. Kazał ogrodnikowi przystrzyc trawę, a następnie polecił ochraniającym go funkcjonariuszom, by odwieźli młodych gości!

Po raz kolejny Sikorski wykorzystał funkcjonariuszy BOR do prywatnych celów. - W takich sytuacjachnic nie mamy do powiedzenia. Każdy sprzeciw to niemal pewna utrata pracy - mówi nam jeden z byłych funkcjonariuszy tych elitarnych służb.

Jaśnie Pan Sikorski traktuje ochronę BOR jak służbę

Co na to MSZ? - Nie ma nic zdrożnego i złego w tym, że funkcjonariusze BOR odwieźli dzieci znajomych ministra. BOR po prostu wracał na nocleg do Bydgoszczy i zabrał tę dwójkę dzieci - przekonuje nas Marcin Wojciechowski, rzecznik BOR. - Jechali spać? Przecież zdjęcia wykonane zostały około godziny 17.00? - drążymy. - Oczywiście, że można było zamówić taksówkę. Ale po co, skoro były wolne miejsca w aucie BOR? Nie szukałbym tu sensacji - dopowiada Wojciechowski. A przyzwoitości też nie.