poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Waldemar Skrzypczak: Putin się nie zatrzyma - BZDURA !

Jeżeli ktoś jest podatny na tego typu sugestie w postaci bzdur to dziwię się jeszcze ,że Putin już nie najechał wszystkich krajów byłych republik rosyjskich w tym Polskę , Czechy, Słowację Węgry itd - o Litwie, Łotwie, Estonii, Ukrainie, Białorusi, Mołdawii nie wspominam.  
Lepszej sytuacji do najechania nie było - ale co nic się nie dzieje ! W związku z powyższym należy i tak wyciągnąć kasę i to ile się da. Pamiętajcie ,że uzbrojenie to będzie użyte przeciwko nam - nam ludziom , którzy wyjdą na ulicę manifestować swoje roszczenia w stosunku do rządu kiedy to przypadkiem zbankrutuje zus, banki czy też inne urzędy odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo.  Dziadostwa tolerować nie możemy .
Rozszabrowany został nasz przemysł i inne gałęzie z tym związane - jak oni teraz widzą naszą obronność?  Najlepiej jest kupić sprzęt i tym samym wzbogacić inne kraje wiodące prym na rynku handlującym bronią . 

Najpierw muszą powstać lub zostać przywrócone zakłady przemysłowe , które były potęgą naszej gospodarki, a dopiero później pogadamy o naszej sile. Zakupionych 100 czołgów czy też samolotów nie zrobi z nas herosów wojen. To co drzemie w naszym narodzie jest to nasza duma i przywiązanie do tradycji lecz żaden drugorzędny fircyk noszący byle co na pagonach znający się na orężu w czysto teoretycznych rozważaniach nie powinien być brany na poważnie. 

Nie łudźmy się, że Putin się zatrzyma. Jego kolejnym krokiem będzie Polska - mówi gen. Waldemar Skrzypczak w wywiadzie dla tygodnika "Wprost". 

Twierdzi też, że Polska bez wsparcia NATO jest w stanie bronić się najwyżej trzy dni. - Nie oszukujmy się, mamy za mały potencjał, aby oprzeć się armii masowej, takiej jak rosyjska. W MON był pomysł na redukcję armii, ale nie ma już pomysłu na jej odbudowę - tłumaczy gen. Skrzypczak.

Gen. Waldemar Skrzypczak tłumaczy w wywiadzie dla tygodnika "Wprost", że polskaarmia jest w fatalnym stanie. W dodatku Rosjanie zdają sobie z tego sprawę. - Przez ostatnie trzy lata na terenie Wielkiej Brytanii złapano 300 agentów rosyjskich. W Polsce nie złapano żadnego, mimo że jest ich u nas pięć razy więcej. Rosyjscy szpiedzy są wszędzie, w tym także wokół wojska, i bardzo dobrze wiedzą, jak wygląda stan armii - argumentuje generał.

Skrzypczak twierdzi też, że rosyjskie służby, w sposób zakamuflowany, biorą udział w przetargach organizowanych przez polską armię: Chodzi tu o lokowanie na terenie Unii Europejskiej firmy z kapitałem rosyjskim, często ukrytym. Takie podmioty dają ceny dumpingowe i wygrywają przetargi, powodując tym samym zmniejszenie się zamówień dla polskiego przemysłu zbrojeniowego.

W rozmowie z Piotrem Nisztorem generał Skrzypczak zauważa, że sytuacja w Europie robi się coraz bardziej napięta. Krytykuje przy tym uległość Niemiec wobec Rosji. - Angela Merkel wie, że zwarcie z Putinem jej się po prostu nie opłaca. Jeżeli jednak Europa nie powie stanowczego "stop", przywódca Kremla będzie dalej realizował politykę, którą kiedyś prowadził Stalin. A wtedy czeka nas powtórka z Jałty i Teheranu - tłumaczy.

Co gorsze, gen Skrzypczak ma wątpliwości, czy w razie konfliktu zbrojnego NATO będzie mogło nas wesprzeć. - Sojusz nie posiada formacji, która przyszłaby nam z pomocą, np. w postaci całej ciężkiej dywizji zdolnej do działań obronnych lub manewrowych. Amerykanie mają swoje wojska rozproszone po świecie, w Europie tego nie ma - konkluduje.

Więcej w dzisiejszym wydaniu "Wprost"