sobota, 20 września 2014

Granica z Niemcami strzeżona pilnie. Wschód Polski opustoszały


Zbrodnicza niefrasobliwość, a może coś więcej…
Żyrinowski prawdę ci powie choć to w jaki sposób się wyraża można na różne wersje komentować . 


Zaskakujące wnioski przynosi ostatni program „Bliżej” Jana Pospieszalskiego. Były wiceszef MON Antoni Macierewicz wskazywał, że groźby Władimira Putina, jakoby wojska rosyjskie mogły być w Warszawie w ciągu kilku dni „nie są wzięte z powietrza”.




Gry wojenne, które były przeprowadzane w zespołach strategicznych, pokazują, że przewaga rosyjska, jeśli nie zmienimy stanu naszej armii, może naprawdę zagrozić, iż taki atak mógłby być skuteczny

— tłumaczył w programie.

CZYTAJ TAKŻE: Rosyjskie wojska w trzy dni w Warszawie? Macierewicz: to nie jest wzięte z powietrza…

Tym bardziej dziwi więc analiza, prezentowana przez autorów programu. Okazuje się, że nie tylko struktura armii jest w Polsce patologiczna (zgodnie z szacunkami na jednego dowódcę przypada 0,9 szeregowego!), ale fatalna jest też struktura terenowa polskich wojsk.

Okazuje się, że Polska traktuje wschodnią część kraju w sposób zupełnie niepoważny. To może się skończyć oddaniem wschodniej części kraju niemal za bezcen w sytuacji zagrożenia.

Ppłk. Krzysztof M. Gaj z Narodowego Centrum Studiów Strategicznych, wskazuje, że sposób rozmieszczenia wojsk w Polsce to do dziś pochodna struktury Układu Warszawskiego.


Rozmieszczenie sił lądowych w Polsce jest pokłosiem tego, co zostało nam po Układzie Warszawskim. Jednostki o najniższych stopniu ukompletowania stacjonowały na ścianie wschodniej. W związku z tym one jako pierwsze poszły pod motek

— mówił ekspert, tłumacząc dlaczego na wschodzie kraju jednostek jest mniej, a ich gotowość do działania jest mała.

Dr Gaj wskazywał, że jednostki, które są gotowe do działań bojowych natychmiast, znajdują się na zachodzie i południu Polski.


Te jednostki, które ostały się na Wschodzie mają bardzo niski stopień ukompletowania

— tłumaczy.

Co istotne jedynie te jednostki, których stopień ukompletowania jest bliski 80 procentsą „z miejsca” gotowe do działań bojowych.

Z analiz przeprowadzonych przez dziennikarzy, zobrazowanej na mapach, wynika jasno, że najlepiej chroniona jest granica polsko-niemiecka. Wschodnia część kraju jest traktowana po macoszemu. Szczególnie dziwi jednak wartość bojowa jednostek rozlokowanych wzdłuż granicy z Obwodem Królewieckim, czyli coraz agresywniejszą Rosją.

Tam stacjonują trzy jednostki, z której tylko jedna, 16 Giżycka Brygada Zmechanizowana, jest gotowa do natychmiastowych działań bojowych. Jej ukompletowanie wynosi 85 procent. Katastrofalnie wygląda z kolei sytuacja 9 Braniewskiej Brygady Pancernej i 20 Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej. Ta pierwsza jest kompletna w 15 procentach, druga – 23.

Jak tłumaczyli eksperci jednostki ukompletowane na poziomie 15-20 procent mogą być gotowe do dziań bojowych w przeciągu od kilku tygodni do dwóch miesięcy. To oznacza, że w wojnie z Rosją mogą nie zdążyć wziąć udziału!

Politycy, zwolennicy pacyfizmu, pożyteczni idioci, czy agenci wpływu przekonują od lat, że Polska nie potrzebuje i nie stać jej na dużą i silną armię. Jednak okazuje się , że IIIRP z niewiadomych przyczyn zachowuje się, jakby to Niemcy były naszym największym wrogiem, jakby Berlin zagrażał nam militarnie.

Coraz agresywniejsza Rosja, prowadząca od lat wojny w Europie, nie jest traktowana jako zagrożenie dla Polski. Tak przynajmniej wynika z decyzji dotyczących rozmieszczenia wojska w kraju.

Nawet jeśli Polska nie ma pieniędzy na wojsko, nie da się obronić decyzji, by struktura terenowa polskiej armii wyglądała tak, jak ma to miejsce obecnie. Ona wygląda wprost jak zaproszenie Rosji do inwazji…