środa, 10 września 2014

POLACY DOSTAJĄ PO DUPIE - NIEMCY ZARABIAJĄ KROCIE !


Niemiecki eksport notuje rekordowe wyniki, jednak tamtejszy import zwalnia - wynika z najnowszych danych statystycznych. Ekonomiści wskazują, że choć nie jest przesądzone, iż Niemcy zaczęli ograniczać zakupy w Polsce, to wkrótce może się to stać.
Z ostatnich danych niemieckiego Urzędu Statystycznego w Wiesbaden wynika, że w lipcu tego roku tamtejszy eksport osiągnął rekordową wartość - 101 mld euro, i był o 8,5 proc. wyższy niż przed rokiem. Wobec czerwca zwyżka wyniosła 4,7 proc. Z kolei import wyniósł w tym czasie 77,6 mld euro, co oznacza, że w ujęciu rocznym zwiększył się o 1 proc., ale licząc miesiąc do miesiąca spadł o 1,8 proc. W efekcie nadwyżka w bilansie handlowym wyniosła rekordowe 23,4 mld euro.
Największy partner
Dane napływające zza naszej zachodniej granicy są istotne dla polskiej gospodarki, bowiem Niemcy to nasz największy partner handlowy. Według ostatnich danych GUS, pomiędzy styczniem a lipcem tego roku nasz eksport za Odrę stanowił 25,8 proc. całego eksportu Polski. Rok wcześniej było to 25 proc. Z zestawienia Urzędu wynika, że w tym okresie nasz eksport do Niemiec był wart ponad 24,2 mld euro, co oznacza, że w porównaniu z analogicznym okresem 2013 r. urósł on o 8,7 proc.

Główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek odnosząc się do niemieckich danych na temat handlu zagranicznego wskazał, że z punktu widzenia Niemiec jako naszego największego partnera handlowego, bardziej interesujące dla nas jest to, jak prezentuje się tamtejszy import. - Niemiecki import to nasz eksport, a jego spadek oznacza, że jest mniejsze zapotrzebowanie na towary z zagranicy, w tym z Polski. To oczywiście nie jest dobra informacja dla naszej gospodarki - stwierdziła.
Zaszkodzi polskim firmom?
Starczewska-Krzysztoszek dodała, że nie musi to dotyczyć wyłącznie polskich firm produkujących komponenty dla niemieckich fabryk. - Polskie produkty, np. rolno-spożywcze, cieszą się na Zachodzie dobrą renomą, więc możliwe, że Niemcy z nich nie rezygnowali - mówiła.

Zaznaczyła jednocześnie, że wśród polskich przedsiębiorców zapewne znajdą się i tacy, których sprzedaż do Niemiec w ostatnim czasie się zmniejszyła. Jednak w jej ocenie, wynik naszych eksporterów per saldo jest dodatni.

Ekonomista Banku Credit Agricole Krystian Jaworski również stwierdził, że odnotowany spadek niemieckiego importu może dotyczyć komponentów kupowanych nie w Polsce, ale na Wschodzie.

Podkreślił jednak, że opublikowane dane mogą budzić pewien niepokój, gdyż są one kolejnym sygnałem, iż niemiecka gospodarka może "złapać jakąś zadyszkę w drugiej połowie roku".

- Można mieć pewien niepokój, jeśli chodzi o perspektywy ożywienia gospodarczego w Niemczech w trzecim i czwartym kwartale tego roku. Nie jest to jeszcze przesądzone, ale ryzyko się zwiększa - mówił.