czwartek, 25 września 2014

POLACY UCIEKAJĄ Z KRAJU - TO JUŻ NASTĘPNI BEZ PERSPEKTYW W KURWIGRODZIE !

zbliżamy się do rekordowej emigracji



Wejście Polski do Unii Europejskiej większości ludzi kojarzy się pozytywnie, jako zdobycz. Jest to jednak przyczyna wszystkich problemów. Na skutek wejścia do Wspólnoty nastąpiło wyrównanie poziomów cen towarów. Litr benzyny kosztuje w całej UE mnie więcej tyle samo, z uwzględnieniem lokalnej siły nabywczej. Paliwo jest prawie dwa razy droższe niż w bogatych Stanach Zjednoczonych.

Jednocześnie z wyrównywaniem cen towarów powinny rosnąć pensje Polaków, ale niestety nie wzrosły tak bardzo jak powinny i proces ten w wielu miejscach wydaje się być w zawieszeniu. Nadal wiele osób pracuje za przysłowiowe 1500 netto, pracując cały miesiąc po 8 godzin dziennie.

Rząd w Polsce ciągle mówi o potrzebie tworzenia nowych miejsc pracy, ale jednocześnie dociska śrubę przedsiębiorcom i to przeważnie z segmentu małych i średnich firm, oszczędzając wielkie korporacje. Prawda jest taka, że miejsca pracy powstają w 2/3 w małych firmach, które gnębione wysokimi podatkami nie są w stanie zapłacić ludziom więcej.

Poza tym nałożenie ponad 47% podatku na pracę etatową zwanego składką ZUS, powoduje, że nawet, jeśli przedsiębiorca chce dać komuś zarobić to pasożytujące państwo będzie próbowało zabrać swój haracz z ciężkiej pracy takiego człowieka. Haracz ten jest tak duży, że wypłaty są małe i gdy ktoś nie ma perspektywy zmiany zaczyna myśleć o emigracji.

Oczywiście wśród emigrantów są tez ludzie odważni, pragnący przygody. Wyjeżdżają i nagle okazuje się, że można uczciwie pracować w kraju, w którym haracze są mniejsze i żyć na poziomie podróżując po świecie. Nic dziwnego, że rośnie liczba ludzi, którzy też, tak jak były premier Tusk, pragną uwolnić się od tego syfu i zaznać normalności.

Fala emigracji z Polski na zachód może teraz dopiero przybrać na sile. Sytuacja geopolityczna Polski jest nie do pozazdroszczenia. Wszyscy rozprawiają o wojnie z Rosją, a w polskim wojsku trwa cicha mobilizacja.

Nagle mundurowi zaczęli spisywać samochody do wykorzystania przez armię. W całym kraju WKU wysyłają wezwania rezerwistom, starając się między innymi ustalić stan inwentarza do pełnienia roli mięsa armatniego. Wojsko nie wie po prostu ilu z młodych ludzi, którzy na wypadek wojny będą nosić karabiny, pozostało jeszcze w Polsce.

Powstanie takiej atmosfery spowoduje, że jeszcze więcej młodych ludzi pomyśli o emigracji z kraju o tak niepewnej przyszłości. Niewątpliwie eskalująca się sytuacja międzynarodowa może spowodować wzrost ilości emigrantów z Polski. Nikt przecież nie chce zginąć za naszą klasę polityczną, która wplątała nas w prawdopodobny konflikt z Rosją.

Gdy podsumuje się czynniki ekonomiczne i polityczne należy się spodziewać, że będą stymulowały eksodus Polaków na zachód. Nie należy się też spodziewać, że ktoś, kto żyje na emigracji w dobrobycie, wpadnie na pomysł, aby wrócić do zagrożonej wojną Polski.

Dla tych, którzy jednak zostają w kraju nad Wisłą, to raczej zła wiadomość. Oznacza to, że ciężar utrzymania potężnej rzeszy emerytów, rencistów i udających pracę urzędników, będzie rozłożony na coraz mniej osób. Niewątpliwie skutkiem emigracji będzie podwyższenie podatków i fiskalnej kontroli nad niedobitkami tych, którzy jeszcze tu zostali.