niedziela, 29 marca 2015

ULICZNA EGZEKUCJA AFERZYSTY - ZŁODZIEJA Z KRĘGU „ELYT” R.P !!




„Za zło wyrządzone krajowi”

Jedna z najgłośniejszych korupcyjnych afer w okresie międzywojennym była związana z Wandą Parylewiczową, siostrą legionisty i ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. Będąc żoną jednego z najbardziej wpływowych prawników w polskim sądownictwie, prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie Franciszka Parylewicza, w zamian za płatną protekcję oferowała stanowiska w administracji publicznej, liczne koncesje i zwolnienia z podatków oraz korzystne wyroki sądów. Nie omieszkała też przywłaszczyć sobie, na podstawie sfałszowanych pokwitowań, prawie 14 tysięcy złotych ze Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet, a z kasy Stowarzyszenie Rodziny Urzędniczej ponad tysiąc złotych. We wrześniu 1937 roku jej kilkuosobowy gang, zwany przez prokuratorów „mafią z Tarnowa”, zasiadł na ławie oskarżonych, ale najwyższy wyrok jaki zapadł na procesie krakowskiego Sądu Okręgowego to 3,5 roku więzienia, zaś niektórzy zostali oczyszczeni z zarzutów. Główna oskarżona zmarła w trakcie śledztwa.

Niewielkie wyroki dotykały także inne prominentne osoby. We wrześniu 1927 roku na pięć lat więzienia skazano generała Michała Rolę-Żymierskiego za nadużycia finansowe przy dostawach dla wojska masek przeciwgazowych. Ten były oficer-legionista nie tylko naraził Skarb Państwa na straty w wysokości 150 tysięcy dolarów, ale wstrzymał dostawy gaśnic w ustawionym przetargu, pozbawiając w ten sposób budynków wojskowych ochrony przeciwpożarowej. Został też zdegradowany i wyrzucony z armii.

Ferowane przez sądy – niskie w stosunku do popełnionych przestępstw – wyroki spotykały się z ostrą krytyką mediów i oburzały społeczeństwo. Niektórzy zaś brali sprawy we własne ręce. Jak choćby sierżant Wojska Polskiego Wacław Trzmielowski, który 17 kwietnia 1926 roku w Warszawie zastrzelił byłego ministra poczty i telegrafów Huberta Linde. Tłumacząc swój czyn usprawiedliwiał go tym, że obawiał się zbyt łagodnego wymiaru kary dla (byłego już) prezesa Pocztowej Kasy Oszczędności, oskarżonego o nadużycia w swojej firmie. Wyrok w jego sprawie miał zapaść dwa dni później. „Sprawca zabójstwa oddał się sam w ręce władz bezpieczeństwa i oddał broń ze słowami: „Zabiłem Lindego za zło, wyrządzone krajowi” – informowały 22 kwietnia 1926 roku na swoich nagłówkach ówczesne gazety.
Artur Krasicki dla Wirtualnej Polski
źródło: -LINK-



TAK ZAŁATWIA SIĘ SPRAWY I TAK POWINNY BYĆ ZAŁATWIONE WSZYSTKIE AFERY PLATFORMY OBYWATELSKIEJ I RESZTY ZŁODZIEJI POOKRĄGŁOSTOŁOWYCH ..WSZYSTKICH OPCJI POLITYCZNYCH 

DLA CZEGO DLA TEGO ŻE TO NARÓD JEST SUWERENEM A NIE JACYŚ MIANOWANI PRZEZ KRYMINALISTÓW URZĘDNICY WYMIARU „SPRAWIEDLIWOŚCI”

====================
SIERŻANT WOJSKA POLSKIEGO WACŁAW TRZMIELOWSKI POWINIEN BYĆ WYMIENIANY W JEDNYM SZEREGU Z BOHATERAMI NARODOWYMI !!
miziaforum.wordpress.com

Unia ma Polskę w dupie - interesy ważniejsze ? ależ oczywiście 1939 BIS.


Schroeder: Obawy Polski wobec Rosji nie mogą decydować o polityce UE
Schroeder: Obawy Polski wobec Rosji nie mogą decydować o polityce UE

Zrozumiałe ze względu na historię, obawy Polaków przed Rosją, nie powinny decydować o kształcie polityki całej UE wobec Moskwy - stwierdził były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder w wywiadzie dla tygodnika "Der Spiegel".

- Rozumiem istniejące w Polsce obawy wynikające z historii, które nie pozwalają niektórym na racjonalne podejście do Rosji. Następstwa paktu pomiędzy Hitlerem a Stalinem z 1939 roku (pakt Ribbentrop-Mołotow) są odczuwalne do dziś - powiedział Schroeder.

Te obawy nie mogą jednak decydować o polityce całej UE wobec Rosji - zaznaczył były kanclerz.

Wskazując jednocześnie, że Polska jest obecnie członkiem UE i NATO. - Polska i kraje bałtyckie mają obecnie stopień bezpieczeństwa wykluczający, jeśli myślimy racjonalnie, zagrożenie ze strony innych (krajów) - podkreśli były kanclerz Niemiec.

- Nie znam nikogo, także w Rosji, kto byłby tak zwariowany, że rozważałby kwestionowanie terytorialnej integralności Polski czy krajów bałtyckich - dodał Schroeder.

W interesie Niemiec


Były kanclerz Niemiec przyznał, że aneksja Krymu była naruszeniem prawa międzynarodowego.

- Trzeba jednak być realistą. Powrót Krymu do Ukrainy jest wysoce nieprawdopodobny. Europejska polityka musi poradzić sobie z tą rzeczywistością" - zauważył.

Polityk SPD uznał za oczywiste, że Rosja obawia się okrążenia przez NATO. Jak dodał, postawa niemieckiego rządu, który uniemożliwił - wbrew stanowisku USA - w 2008 roku przyjęcie Ukrainy do Sojuszu, była "dalekowzroczna".



Schroeder potwierdził, że jego zdaniem w interesie Niemiec jest pomaganie Putinowi we wzmacnianiu Rosji. - Jesteśmy zainteresowani w tym, by Rosja była silna, a nie by się rozpadła - podkreślił.

W wywiadzie, przeprowadzonym z okazji 200. rocznicy urodzin Ottona von Bismarcka, Schroeder chwalił kanclerza za "ostrożną i mądrą" politykę zagraniczną, w tym sojusz z Rosją. W niemieckim konserwatyzmie współgrały zawsze dwa nurty: strach przed Rosjanami i stanowisko rusofilskie wynikające z wielu kulturowych podobieństw, w literaturze czy muzyce - wyjaśnił. Bismarck był kanclerzem Rzeszy w latach 1871-1890.

Schroeder kierował niemieckim rządem w latach 1998-2005. Był zwolennikiem zbliżenia z Rosją. Odszedł z polityki po porażce w wyborach do Bundestagu w 2005 roku.

ROZBIÓR POLSKI W TOKU ...?  WYGLĄDA TO DOKŁADNIE TAK SAMO JAK W 1939 . 
 WYPIERDOLIĆ TYCH WSZYSTKICH SKURW...... PRĄCYCH DO WOJNY OD JAKIEJKOLWIEK WŁADZY -  TO BĘDZIE  NAJLEPSZA DECYZJA . TRACĄ MILIONY NA DOZBRAJANIE CZEGOŚ CO NIE ISTNIEJE BO NIE ZAISTNIEJE , NIKT IM NA TO NIE POZWOLI.  
W tym wypadku prezydentem może zostać Kukiz czy nawet Ogórek lecz nie ta mściwa hołota. 

sobota, 28 marca 2015

"My po prostu nie wierzymy w księży ! "

KOŚCIÓŁ BEZ WIERNYCH JEST TYM SAMYM CO OPAKOWANIE PO WYPITYM NAPOJU! JEST PUSTY I NIEPRZYDATNY - STAJE SIĘ ZWYKŁYM I BEZUŻYTECZNYM ŚMIECIEM...
"Nie pozwolę, aby mój syn musiał znosić zachcianki tego księdza, który nie powinien mieć do czynienia z młodzieżą – mówi. To, że Marcin nie chodzi na religię, nie oznacza jednak wcale, że nagle przestał wierzyć w Boga. – My po prostu nie wierzymy w księży – podkreśla zirytowana mama."
Kolejny skandal po rekolekcjach grozy w Gryficach na zachodnim Pomorzu. Ks. Tomasz W. (37 l.) – który niewinne spotkanie rekolekcyjne młodzieży zamienił w horror zakończony falą omdleń uczniów – ukarał niektórych za nieobecność podczas kolejnych dni modlitw! – Kazał mi za karę przepisać w zeszycie religii encyklikę papieską, ponieważ nie byłem na dwóch dniach rekolekcji – potwierdza 17-letni Marcin Brzeziński, licealista z Gryfic.


Po czymś na kształt egzorcyzmów podczas pierwszego dnia trzydniowych rekolekcji uczniowie z Gryfic byli przerażeni. Wielu nie chciało już uczestniczyć w spotkaniach w kolejnych dwóch dniach. Dlaczego?
Mściwy ksiądz zrobił listę obecności i nieobecnym wymyślał kary! – Kazał mi przepisać 100-stronicową encyklikę papieską do zeszytu – żali się jeden z ukaranych, Marcin Brzeziński. – Nie mogłem wziąć udziału w tych spotkaniach, bo miałem wtedy zajęcia z doradztwa zawodowego – tłumaczy.

Niestety dla księdza rekolekcjonisty nie liczyła się przyszłość licealisty, tylko modlitwa wstawiennicza, którą musiał odmawiać z innymi uczniami. Na przepisywanie dokumentu chłopak poświecił aż dwa dni!


.... kiedyś kapłan nie musiał się wiele starać , aby mieć autorytet wśród swoich owieczek - po prostu go miał z urzędu. Taka prawda. Dzisiaj kiedy owce zaczynają zadawać pytania - mądre pytania , okazuje się rzecz niebywała - autorytety naszpikowane mądrością teologiczną są tylko i wyłącznie autorytetami samymi dla siebie! 
Kiedy zaś nie mają koncepcji na przyciągnięcie wiernych do siebie - puszczają wodze fantazji i mamy to co mamy - czyli zagubionych ludzików podpartych ponoć wysokim wykształceniem ! Wykształcenie to nie wszystko - każdy z nich powinien posiadać lecz jest to nie możliwe ... powinien posiadać charyzmę w tym co robi - ilu posiada coś takiego?? Nie ma takiego. To przykre , ale taka jest prawda. Do tego tu i ówdzie zdaje się słyszeć co wyprawiają kapłani z ludźmi i sami ze sobą . Kościół powinien zostać oczyszczony z wszelkiej maści pederastów ze skłonnościami do pedofilii i przemocy psychicznej i fizycznej - tego nie da się obejść w sposób nie zauważalny. 
To ,że nasz kościół przechodzi poważne załamanie każdy z nas widzi i wie. Nagonka na kościół jest prowadzona na niespotykaną skalę w dziejach historii choć w średniowiecznej Francji odnotowano taki przypadek, ale to historia. 
Powyższe wydarzenie nie przynoszą splendoru duchownym - nie, nie . Gdyby ludzie mogli i mieli takie pozwolenie z pewnością naznaczali by takich wypalonym znamieniem jak to niegdyś robił kościół w odstępstwie od siłą nawracanej wiary - nic na siłę, ale o tym też należy pamiętać.

NAGONKA

Kościół stoi pod ścianą "płaczu" , a ci co do nich należy ta ściana  płaczą - tak płaczą , ale ze śmiechu. Któregoś roku całkiem z przypadku obsłużyłem dwie kolędy - tak zdarza się . Przyjąłem księdza - proboszcza parafii we własnej osobie u siebie w mieszkaniu. Po odbytej ceremonii poświęcenia usiedliśmy wygodnie we fotelach. 
Postanowiłem zapytać co osoba duchowna sądzi o podejściu syjonistów do naszego kościoła i duchowieństwa?  Wiedziałem ,że temat jest gorący więc albo podejmie temat albo też nie i będzie ok.  Kościół jak sam oznajmił jest napiętnowany, nielubiany przez żydów - powiem to tak pokrótce więcej można by było opisać lecz chodzi mi tylko o to jak sytuacja się przedstawia z punktu widzenia przedstawicieli naszego  kościoła bo skoro wypowiada się jeden czy dwóch to oznacza ,że coś w tym jest . Więc proboszcz będąc w przeszłości na wycieczce w ziemi świętej tj. w Jerozolimie w Betlejem jak sam stwierdził "doznałem upokorzenia przez  tubylców ze znamieniem dawidowym".  Kiedy szedł z innymi duchownymi w wierze po ulicach zostali wielokrotnie opluci i opluwani w sposób dosłowny za każdym razem kiedy pojawiali się w miejscach kultu. Daje to wiele do myślenie i zarazem osłania nam obraz tego iż w sposób namacalny kościół jest dyskryminowany w większym lub mniejszym tego sława znaczeniu przez pogromców Jezusa. Rozmowa trwała dobre 45 minut czyli jedna lekcja została odrobiona. 

Drugą kolędę zaliczyłem będąc u mojej babki. Oczywiście tu również po odbytej ceremonii poświęcenie mieszkania i rozmowie ze sędziwą  seniorką , zajęliśmy miejsca we fotelach . Moje pytanie jak za pierwszym razem tyczyło się powyższych faktów. Ksiądz początkowo przyjrzał mi sie dokładnie- pytając czy oby jakiś artykuł nie ukarze się w prasie z podaniem jego danych . O to ksiądz nie musi się martwić .  Więc zaczął opowiadać jak  to pewnego dnia wybrał się na wycieczkę szkolną z uczniami pewnej ze szkół gimnazjalnych do obozu zagłady w Oświęcimiu. Jak powiada było ciepło więc i mnogość wycieczek dopisywała. W kolejce do zwiedzania stało wielu między innymi  uplasowała się tuż przed nami wycieczka młodzieżą żydowską  anglojęzyczną . Oni weszli pierwsi my za nimi .  To co wówczas zobaczyłem jak stwierdził zapamiętam do końca życia to przekracza swoje wyobrażenie jak można innych piętnować antysemityzmem i oskarżać o cokolwiek będąc jeszcze gorszym beż umiaru. 
Ci młodzi żydzi nie potrafili zachować się w miejscu , gdzie ponoć na ich narodzie dokonano holokaustu  o co tu chodzi? Oni robili sobie zdjęcia w różnych pozycjach w miejscach kaźni ludzi -nie bacząc na nikogo ! Na wagonach w pozycjach leżących z różnymi gestami i co najobrzydliwsze  to w piecach krematoryjnych . Nie wytrzymałem  ! Musiałem zareagować oni kpili z miejsca tragedii i gehenny wielu ludzi. Podszedłem i zwróciłem im uwagę w sposób dobitny i prawdopodobnie czekała mnie riposta to mieli wymalowane na swoich twarzach lecz zobaczyli u mnie koloratkę dokładnie - zobaczyli koloratkę i to ich powstrzymało na tyle skutecznie ,że zahamowali swoje głupkowate zachowanie.  
Nasze dzieci , nasza młodzież o której mówi się źle potrafi zachować się w sytuacjach do której trzeba mieć umiar i wiedzą jak mają się zachować w takich miejscach jak obóz koncentracyjny jakim jest Oświęcim. Ta rozmowa również trwała ok . 45 minut i uważam ,że wiele wniosła coś w moje życie jak i teraz wasze. 
Kościół to są księża to tylko są zwykli ludzie , ale ludzie , a człowiek ma to do siebie ,ze potrafi się mylić i popełnia błędy jak każdy inny. Lecz pederastów i im podobnych należy zwalczać . (ahd)

piątek, 27 marca 2015

Bydgoszcz - "Dzieci" znowu mdlały na rekolekcjach?

To mógł być atak terrorystyczny - panikują rodzice. - Należało wezwać policję, by sprawdzić, czy nie rozpylono groźnej substancji - pouczają policjanci. - A może nastolatki nie jadły śniadania? - uspokaja dyrekcja.


Coś w tym jest ...? Kiedy wczoraj czytałem artykuł o omdleniach w Gryficach i larum jakie powstało można było wysnuć różne wątki, a podyktowane one zostały tym iż ktoś zasugerował  wykonanie egzorcyzmów przez księdza oskarżając go o to ... no cóż mogło być i tak lecz prawda jest zupełnie inna i odpowiedź znalazła się sama , a dokładnie na podobnych rekolekcjach z tym ,że w Bydgoszczy.  Poniższe dowody wskazują na to ,że no niestety sami rodzice poza czubkiem własnego nosa i uczciwości własnych pociech nic innego nie chcą widzieć - oczywiście nie wszystkich.

Oto parę komentarzy z artykułu EX.Bydgoskiego dotyczącego w/w rekolekcji.





******************************************************

Fakt - te czynności wykonywane w sposób raptowny mogą doprowadzić do omdleń i są na to dowody 
 *********************************************************************************


Mam nadzieję ,że powyższe komentarze rozwieją tajemnice rekolekcji.

Resztę materiału można doczytać w poniższym linku i dokonać korekty w co wierzą młodzi ludzie ?  


czwartek, 26 marca 2015

3 szczepionki , które powinny być absolutnie zakazane



3 szczepionki dla dzieci które powinny być 
absolutnie zakazane
3 Vaccines That Should Be Banned And Never Administered To Any Child
MRHEALTH • Dave Mihalovic - 2.09.2014 [skrót]

ebolas

1. DTaP lub DPT - błonica, krztusiec (koklusz) i tężec [Diphtheria, Pertussis (Whooping cough) i Tetanus]

Prawdopodobnie najgroźniejsza ze wszystkich szczepionek, powoduje więcej przypadków niepełnosprawności i chorób, i stanowinajwiększe zagrożenie, nawet przekracza MMR (odra, świnka i różyczka).

W 2012 koklusz był tak powszechny w całej Ameryce, liczba zachorowań podwoiła się w porównaniu z 2011, że epidemiolodzy i służba zdrowia nawet potwierdzili, że powodem tego może być szczepionka.

Przyczyna może równie dobrze być spowodowana wieloma ładunkami toksyn w szczepionce DPT, do których należą (ale nie tylko):formaldehyd, wodorotlenek aluminium, fosforan aluminium, timerosal i polisorbat 80. Oznacza to, że każda szczepionka DPTzawiera czynniki rakotwórcze, neurotoksyczne, immunotoksyczne i sterylizujące [bezpłodność], tak jak wiele szczepionek przeciwko grypie. Te chemikalia następnie akumulują się u dziecka z każdą kolejną szczepionką, dalej wprowadzając dodatkowe toksyny zkażdym wstrzyknięciem, co powoduje osłabianie układu odpornościowego.

W marcu 2012, w Australii zgłoszono niebezpieczne nowe szczepy bakterii kokluszu. Naukowcy badający te szczepy powiedzieli, żeodpowiadała za to sama szczepionka. Powodem tego jest fakt, że choć koklusz przede wszystkim przypisuje się zakażeniuBordetella pertussis, jest także spowodowany innym ściśle powiązanym patogenem zwanym B. parapertussis, przed którymszczepionka nie chroni. Dwa lata wcześniej, naukowcy z Penn State już poinformowali, że szczepionka przeciwko kokluszowiznacznie zwiększała kolonizację B. parapertussis, powodując tym samym ogniska kokluszu odporne na szczepionkę.

Różne badania wykazały co następuje:

1 - skuteczność szczepionki wynosiła tylko 41% u dzieci w wieku 2-7 lat, i zaledwie 24% u dzieci w wieku 8-12 lat.

2 – 4-krotnie zwiększa ryzyko zachororowania na zapalenie mózgu [encephalitis]

3 – 6-krotnie zwiększa ryzyko zachorowania na astmę

4 – może prowadzić do stałego uszkodzenia mózgu

5 – u wcześniaków związki z przejściowym wzrostem lub nawrotem bezdechu

6 – 5-krotnie zwiększa ryzyko drgawek gorączkowych [febrile seizures] w dniu zaszczepienia

7 – komplikacje w centralnym układzie nerwowym, nagły zgon, zapalenie szyjnych węzłów chłonnych [cervical lymphadenitis] i konwulsje

8 – nie ma żadnej potrzeby szczepienia przeciwko tężcowi, niezależnie od wieku i miejsca zamieszkania pacjenta.


2. HPV – przeciwko rakowi szyjki macicy (brodawczak ludzki - Human Papillomavirus)

Prawdopodobnie największe oszustwo szczepionkowe ostatniego stulecia. Jest niczym więcej niż sposobem osiągania zyskówkosztem zdrowia dzieci na całym świecie. Ze względu na przytłaczającą ilość skutków ubocznych związanych ze szczepionką, terazagencje zdrowia zachęcają pracowników służby zdrowia by nie zgłaszali niepożądanych reakcji, wyraźna wskazówka że coś jestbardzo nie tak.

Skutki szczepionki badano przez okres 5 i 8.4 lat po etapie 2, podczas gdy rak szyjki macicy rozwija się 20-40 lat od chwili infekcji HPV.

Wyniki badań:

1 – nie jest szczepionką zapobiegającą, nie daje gwarancji, lekarze nigdy nie udzielą dokładnych wyjaśnień o ryzyku i korzyściach szczepionki bo sami ich nie znają. Mogą jedynie polegac na informacjach od producentów szczepionki, gdyż nigdy nie zbadano jej absorpcji przez organizm, dystrybucji w nim, metabolizmu i wydalania szczepionki i nie przeanalizowano jej składników

2 - nie oszacowano korzyści z niej dla kobiet już zainfekowanych wirusem (aktywnych seksualnie niezależnie od wieku)

3 – szczepionka zwiększa obecność szczepów HPV, a nie likwiduje je

4 – kiedy Gardasil dostał licencję w 2006 i 11-12-letnim dziewczynkom zaaplikowano 3 dawki szczepionki, zgłoszono tysiące przypadków nagłej utraty przytomności w ciągu 24 godzin, bólów mięśni i osłabienia, choroby Guillaina Barre (GBS), chronicznego zmęczenia, paraliżu twarzy, zapalenia mózgu, reumatoidalnego zapalenia stawów, tocznia [lupus], zakrzepów krwi, zapalenia nerwu wzrokowego [optic neuritis], stwardnienia rozsianego [multiple sclerosis], udarów mózgu, ataków serca i innych poważnych problemów zdrowotnych, łącznie ze zgonami – po aplikacji szczepionki HPV.

3. MMR – odra, świnka i różyczka [measles, mumps, rubella]

1 - w latach 1990 amerykańscy rodzice zgłaszali niepokój wobec związku MMR z autyzmem i chorobą jelitową Crohna.

2 - Brian Hooker opublikował wyniki swoich badań: zwiększona o 340% liczba zachorowań na autyzm wśród afro-amerykańskich dzieci, zwłaszcza którym szczepionkę podano w wieku poniżej 2-3 lat.

3 - dr Samy Suissa z McGill University w Montrealu (Kanada): ponad 45% zwiększone ryzyko autyzmu u zaszczepionych dzieci.

Dziewięć sposobów jakimi szczepionki niszczą odporność

1 - zawierają liczne środki chemiczne i metale ciężkie, jak rtęć i aluminium, które hamują funkcjonowanie systemu odpornościowego. Rtęć niekiedy powoduje zmiany w działaniu i żywotnosci limfocytów

2 – zawierają obce tkanki i obce DNA / RNA hamujące system odpornościowy poprzez zjawisko odrzucania obcych tkanek

3 – zmieniają proporcje między naszymi komórkami T i pomocniczymi / supresorowymi. . . jak w przypadku AIDS. Ta proporcja jest kluczowym wskaźnikiem odpowiednio działającego systemu odpornościowego

4 – zmieniają działanie metaboliczne PMN i redukują ich możliwości chemotaksyczne, a PMN to nasza obrona przed patogenicznymi wirusami i bakteriami

5 – osłabiają naszą odporność nadmiernie wykorzystując system odpornościowy poprzez wprowadzanie do organizmu ciał obcych, metali ciężkich, patogenów i wirusów. metale ciężkie spowalniają ten system, podczas gdy wirusy rozrastają się i dzielą. To tak jakby skuć się łańcuchami i załozyć sobie kajdanki przed pływaniem.

6 – zatykają system limfatyczny i węzły chłonne dużymi cząsteczkami białkowymi, które nie zostały wystarczająco rozłożone w procesie trawiennym, bo szczepionki w zastrzykach pomijają trawienie. To daltego szczepionki wiąże się z alergiami, bo zawierająduże białka, które jako krążące kompleksy immunologiczne (circulating immune complexes - CIC) powodują to, że organizm staje się alergiczny

7 – pozbawiają organizm istotnych zwiekszających odporność substancji odżywczych: wit. C, A i cynk, koniecznych dla sprawnego systemu odpornosciowego. To te substancje odżywcze wzmacniaja ten system, karmią komórki krwi i makrofagi, i umożliwiają im optymalne funkcjonowanie

8 – są neurotoksyczne i spowalniają poziom transmisji nerwowej i komunikacji z mózgiem i innymi tkankami.Teraz wiemy, żeniektóre limfocyty porozumiewają się bezpośrednio z mózgiem poprzez złżony zestaw neuroprzekaźników. Zmieniając te czynniki osłabia rownież naszą odporność.

9 – osłabiają odpornośc komórkową kiedy wstrzykuje się szczepionkę. Adjuwanty składają się z emulsji olejowych, elementów mineralnych (które mogą zawierać metal ciężki – aluminium), produkty bakteryjne i lipozomy (umożliwiają opóźnione wydalanie substancji). Te skutki uboczne samych adjuwantów to: nadaktywność komórek B prowadząca do patologicznych poziomów produkcji przeciwciał, jak również alergiczna reakcja na same adjuwanty.

Co się wydarzyło w Gryficach ?

Egzorcyzmy. 
Dzieci mdlały przy modlitwie ??


Trzydniowe rekolekcje wielkopostne w Gryficach (woj. zachodniopomorskie) miały przybliżyć młodzież do Boga i Kościoła. Zamieniły się jednak w koszmar. Ksiądz rekolekcjonista zrobił z nich mszę egzorcystyczną, podczas której młodzi uczestnicy zanosili się płaczem, a nawet mdleli! Małe dzieci były przerażone tym, czego doświadczyły


W rekolekcjach brało udział aż 1000 uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych z powiatu gryfickiego. Podczas kilku dni zajęć młodzież miała zgłębić wiarę w Boga i poświęcić się odnowie duchowej poprzez modlitwę. Rekolekcje odbiegały jednak daleko od założonego programu.


Prowadzący je ksiądz Tomasz W. (37 l.) zamienił je w egzorcyzmy, których młodzież doświadczyła na własnej skórze. Pierwszego dnia spotkania ksiądz wywołał na scenę kilka osób i każdej przystawiał dłoń do czoła, powtarzając: „Duchu Święty, przyjdź”. To miało być wstąpienie Ducha Świętego w ciało poprzez modlitwę do Boga. Uczestnicy tak niekonwencjonalnych modlitw po dotknięciu przez księdza tracili kontrolę nad swoim ciałem, upadając na ziemię, a nawet mdlejąc! (czy ksiądz wykonał ten obrządek z premedytacją wedle ścisłych reguł kościelnych czy jest to cwana zagrywka uderzająca w kościół ? Nie przypominam sobie z przeszłości podobnych sytuacji , gdzie rekolekcje były prowadzone w ten sposób...  Dzieci mdlały ?  Może to coś innego  doprowadziło je do stanu w jakim sie znalazły , a zbiegi okoliczności skupiają się tylko na jednym wątku. Na obrazku widać ,że te rzekome dzieci są już w odpowiednim wieku i swój rozum mają i wiele filmów już w życiu obejrzały...?  To tylko domysły, ale wszystkie argumenty są możliwe. Egzorcyzm to poważna sprawa i byle jaki księżulo nie może prowadzić rytuału oczyszczenia nie mając praktyki w tej dziedzinie.  Nie chcę być obrońcą za wszelką cenę kościoła bo ten w przeszłości jak i w czasach teraźniejszych  już wyrządził wiele krzywd , ale jeżeli doszło do przeprowadzenia egzorcyzmu - to należy się zastanowić nad tym co się wydarzyło na prawdę ?  Jeżeli ten rytuał był uwieńczony powiedzmy sukcesem - to skąd wziął się sukces w postaci omdlenia jako jeden z warunków oczyszczenia. Czy nasze społeczeństwo staje sie coraz bardziej podatne na sugestie czy jest to rodzaj opętania . Szczerze mówiąc należało by się przyjrzeć komunikacji i przekazom podprogowym , których nie widać, nie czuć , nie słychać , a są - to jest szalenie niebezpieczne , ale praktykowane  zaś robić to może dosłownie każdy !  ).

Percepcja podprogowa (subliminalna) – oddziaływanie na mózg informacji bez jego świadomości ich spostrzegania.
Dotyczy bodźców wzrokowych lub słuchowych, które trwają zbyt krótko, by mogły zostać świadomie zarejestrowane (w przypadku percepcji wzrokowej oznacza to bodźce trwające krócej niż 0,04 sekundy) albo są zamaskowane innymi bodźcami, które mają wpływać na przetwarzanie innych bodźców.
Podobnie niektórzy uczeni uważają, że bodźce odbierane podczas snu są przetwarzane w podobny sposób. Niekiedy uważa się, że takie słabe bodźce nie powodując świadomej refleksji, czynią nas bezbronnymi, gdyż nie możemy się obronić przed zawartą w przekazie sugestią. W efekcie sugestia ta mogłaby być traktowana jako własna myśl lub zalążek pomysłu bądź pragnienia, podobnie jak w przypadku sugestii hipnotycznej. 

W latach 80. zarzucano stosowanie przekazu podprogowego niektórym zespołom rockowym, które w ten sposób miały propagować satanizm lub nakłaniać do samobójstwa (słynna sprawa płyty Stained Class zespołu Judas Priest). Miały one rzekomo umieszczać w piosenkach komunikaty, które były słyszalne dopiero wtedy, gdy utwór był odtwarzany "od tyłu". Współcześnie reklama podprogowa stosowana jest w celach politycznych. (info.wiki)



Egzorcyzm (gr. ἐξορκισμός, exorkismós - zaprzysiężenie, zaklęcie) – obrzęd poświęcenia mający na celu uwolnienie człowieka, zwierzęcia, miejsca lub przedmiotu od „wpływu złego ducha”.
W Kościele katolickim egzorcyzmem nazywany jest obrzęd liturgiczny mający na celu usunięcie bezpośredniego wpływu Szatana na osobę, ewentualnie (rzadziej) zwierzę, miejsce lub przedmiot w formie opętania, dręczenia lub zniewolenia. Egzorcyzmy w Kościele katolickim należą do sakramentaliów.

Mimo, że półprzytomni uczniowie wymagali natychmiastowej pomocy medycznej, prowadzący zajęcia ks. Tomasz zakazał podnosić osoby leżące na ziemi, ponieważ – według niego – w ten sposób doświadczyły istnienia Boga. Gdy już uczniowie podnosili się z ziemi sami, zachowywali się dziwnie: zataczali się, wybuchali histerycznym śmiechem czy płaczem.

Młodzież uczestnicząca w tym spotkaniu była zszokowana takim sposobem prowadzenia rekolekcji. Następnego dnia na zajęcia przyszła już tylko połowa uczestników, gdyż wielu uczniów nie chciało ponownie doświadczyć metod księdza z Gryfic.

Także pedagodzy surowo oceniają taki sposób prowadzenia rekolekcji. – Modlitwy zaprezentowane przez księdza i kontrowersyjny sposób prowadzenia rekolekcji zamiast przybliżyć to oddali młodzież od wiary w Boga i Kościoła – mówi Izabela Krempińska (35 l.) pedagog specjalny, dyrektor Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej ze Szczecina.

– Dzieci są jeszcze zbytnio nie dojrzałe emocjonalnie, aby doświadczać modlitw podczas, których wstępuje w nich Duch Święty. Metody zaprezentowane przez duchownego powinny być praktykowane w zakonach, a nie u osób świeckich, ponieważ ta modlitwa jest podobna od tych co się uprawia w sektach religijnych - kończy pani pedagog.

Tymczasem Kuria Szczecińska, jak się okazuje, nic nie wie o kontrowersyjnych rekolekcjach. – Co do rekolekcji w Gryficach to jak do tej pory nie dotarły do Kurii w Szczecinie żadne niepokojące sygnały od rodziców - mówi Ks. Sławomir Zyga (48 l.) rzecznik archidiecezji Szczecińsko - Kamieńskiej. – Jeśli opiekunowie dzieci mają zastrzeżenie co do formy prowadzonych zajęć przez ks.Tomasza mogą kierować skargi od Wydziału Wychowania Katolickiego Kurii w Szczecinie. Za program rekolekcji szkolnych jest odpowiedzialny proboszcz danej parafii.

Polacy kupują więcej rosyjskiej żywności

"Made in Russia" bije rekordy

"Made in Russia" bije rekordy. Polacy kupują więcej rosyjskiej żywności

Zaskakujący efekt rosyjskiego embarga. Import produktów żywnościowych z napisem "Made in Russia" bije rekordy – donosi "Metro".

Po tym jak Rosja wprowadziła embargo na zachodnią – w tym polską – żywność, eksport do Rosji spadł w ub.r. prawie 30 proc., do rekordowo niskiego poziomu 880 mln euro. Tymczasem my kupiliśmy od Rosjan produkty żywnościowe za 160,6 mln euro, to 78,9 proc. więcej niż w 2013 r. – wynika ze wstępnych danych resortu rolnictwa.

Dlaczego?


Takiego boomu na rosyjskie produkty rolno-spożywcze nigdy nie było. Zadziałał efekt osłabienia rubla – wyjaśnia Zbigniew Ekiert z Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji przy Ambasadzie RP w Moskwie.


Jak mówi, w ciągu ostatniego roku wartość rubla wobec euro czy dolara obniżyła się blisko połowę, co oznacza, że rosyjskie produkty stały się dla zagranicznych odbiorców o połowę tańsze. Polscy biznesmeni zauważyli okazję i chętniej zaopatrują się na rynku rosyjskim – dodaje.
Jakie produkty?

Według Ekierta świetnie widać to np. w obwodzie kaliningradzkim. Dziś coraz mniej opłaca się jeździć do Polski na zakupy; zdarza się za to, że to Polacy niektóre produkty mogą kupić taniej po rosyjskiej stronie, nie tylko żywność, ale nawet elektronikę – zauważa.

środa, 25 marca 2015

NEWS OF THE WEEK - Putin announces sovereignty ruble ^^^ WIADOMOŚĆ DNIA - Putin ogłasza suwerenność rubla

Informacja przemilczana przez media głównego nurtu - Putin znacjonalizował centralny bank Rosji, przywracając tym samym suwerenność rubla. Komentarz Izabeli Litwin do aktualnych wydarzeń gospodarczych w Rosji i wynikających z tego konsekwencjach dla całego świata.
Information concealed by the mainstream media - Putin nationalized the central bank of Russia, thereby restoring the sovereignty of the ruble. Comment Izabela Litwin to current economic developments in Russia and the resulting consequences for the whole world.



NACJONALIZACJA CENTRALNEGO BANKU ROSJI


Informacja o nacjonalizacji Centralnego Banku Rosji ma wielką wagę. Odebranie przez Rosję, będącą jak by się wydawało mocarstwem, dopiero teraz uprawnień do instytucji decydującej o emisji pieniądza, od najważniejszej światowej rodziny banksterskiej – Rothschildów, dowodzi, że dopiero teraz to Państwo odzyskało suwerenność od międzynarodowej finansjery. W rękach prywatnych rodzin bankierskich są: Bank Rezerwy Federalnej w USA, Bank Anglii, Centralny Bank Europejski, Bank Rozliczeń Międzybankowych w Bazylei spełniający funkcje Centralnego Banku Ziemi. Jedynie nieliczne kraje mają banki centralne niezależne od Rothschildów i innych głównych rodzin bankierskich. Waga tej decyzji jest wielka i nieobecność publiczna Putina przez ponad 10 dni dowodzi, że musiała odbyć się walka z poplecznikami międzynarodowej finansjery. Za próbę emisji własnego pieniądza i niezależność od międzynarodowych bankierów zabito kilku prezydentów USA, w tym Abrahama Lincolna i Johna Fitzgeralda Kennedy’ego. Za podobne decyzje mniejsze państwa były niszczone wojną, a ich ich przywódców zabijano: Saddama Husajna w Iraku – za zamianę dolara na euro w transakcjach za sprzedawaną ropę; Muammara Kadafiego w Libii – za zamiar wyemitowania waluty afrykańskiej opartej na złocie.


Jak ważną sprawą jest emisja pieniądza powiedział dwa wieki temu Meyer Amschel Rothschild [Cytat z filmu „Money as Debt”]: „Daj mi kontrolę nad podażą pieniądza narodu i nie będzie mnie obchodzić, kto tworzy ich Prawa” .

Natomiast Gutle Schnaper, żona tegoż Mayera Amschela Rothschilda i matka jego pięciu synów stwierdziła: „Gdyby moi synowie nie chcieli wojen, to by żadnych nie było.”

Redakcja KIP

Oto następny krok (milowy) w kierunku Wyzwolenia Ziemi. Może są to te bardzo ważne wiadomości obiecane wcześniej. Simon Parkes potwierdza tę informację (czytaj na końcu wpisu). Z powodu tych posunięć w stronę nacjonalizacji najprawdopodobniej był nieudany zamach stanu w Moskwie przez pro-zachodnich oligarchów. Dwa pożary, kilkudniowa nieobecność Putina, przemieszczenia wojsk, ciężarówki pod Kremlem mogły mieć z tym coś wspólnego. Kr




Putin ma zamiar znacjonalizować Bank Centralny Rosji kontrolowany przez rodzinę Rothschildów w celu ustabilizowania spadku rubla.

Doniesienia z Euro-med.dk:

Zgodnie z konstytucją, CBR należy do obcego państwa – Miasta Londynu (miasto w mieście – skupisko wielu największych banków) i wykonuje zlecenia z Londynu i Waszyngtonu. Ten bank może tylko drukować pieniądze w powiązaniu z gotówką w walucie obcej, co nie jest wystarczające dla celów Putina. CBR nawet musi kupować obligacje (bezwartościowe) za dolary z zakupu rosyjskiej ropy naftowej – w wyniku czego dolary powracają do Federalnej Rezerwy!

Ponadto Putin jest pod naciskiem Zachodu, który chce go obalić i zastąpić oligarchami o zachodnich poglądach. Tak więc, ambasador USA w Moskwie, Tefft, powiedzial bardzo wyraźnie: „Wyprzemy Putina z urzędu i zainstalujemy naszego człowieka jako lidera rządu (nawet wymienił osobę po imieniu) oraz mianujemy nowych ministrów„.

Dlatego Putin musi mieć obecnie silną armię, aby zapobiec poddaniu się Rosji dla USA.
Fyodorov powiedział w wywiadzie: Rozłam w rosyjskiej elicie miał miejsce dwa miesiące temu i część elity postanowiła pozostać z Putinem.

Putin następnie podjął decyzję, która zdefiniuje następne wydarzenia.

Ponadto logika

1) stanu wyjątkowego lub

2) geopolitycznej wojny weszła w życie, gdy jesteśmy pod presją.

Oznacza to:

1) Ameryka teraz nie może zmniejszyć swojej presji, podczas gdy

2) my po prostu cieszymy się tą presją, ponieważ to zmusza nas technologicznie do narodowego wyzwolenia.

Od wielu lat nie mogliśmy uzyskać de-offshoringu (ściągnięcia operacji biznesowych z powrotem do kraju), ale amerykański nacisk spowodował to w jeden dzień.

Putin musi teraz bezlitośnie oczyścić piątą kolumnę – w naszym Banku Centralnym, w Ministerstwie Finansów, w Ministerstwie Gospodarki.

Ale przede wszystkim Putin postrzega Zachód jako wielkiego spekulanta przeciwko wartości rubla.
Zaplanowanie w prosty sposób:

1) rozłam w rządzie,

2) identyfikacja piątej kolumny w rządzie, w biznesie i w mediach,

3) oczyszczenie,

4) równoległa aktywna pozycja na Ukrainie, ponieważ Ukraina i Rosja jest tym samym – jak powiedział Putin.

Takimi słowami określił swoje stanowisko i strategię dla Rosji.

Nacjonalizacja Centralnego Banku Rosji byłaby pierwszym sygnałem i oznaczałaby ostateczne zerwanie z Miastem Londynu Rothschilda / Imperium Brytyjskim / „Brytyjską (banksterską) Koroną” i jej narzędziem, Stanami Zjednoczonymi.

Ich związek był napięty od czasu, gdy Putin przejął udziały Jukosu Rothschilda / Chodorkowskiego. Dlatego Putin waha się z nacjonalizacją. On również nadal potrzebuje zezwolenia do wyegzekwowania swojego planu jako silnego człowieka. Do tego potrzebuje „wielką konieczność„, która jest przypuszczalnie bliska ze względu na agresję USA.

18 marca, 2015

http://yournewswire.com/putin-to-nationalise-rothschild-central-bank/

19 marca 2015, Simon Parkes: Mam kilka bardzo ważnych tematów dla mojego następnego biuletynu, ale po prostu chcę was poinformować, że w alternatywnych mediach mówi się, że prezydent Putin rozważa nacjonalizację Centralnego Banku Rosji. Mogę potwierdzić, że jest już on znacjonalizowany, a tym samym rękawica została rzucona pod nogi rodziny Rothschildów. Więcej o tym w biuletynie na początku następnego miesiąca.

Przetłumaczyła Krystal

https://krystal28.wordpress.com/2015/03/20/nacjonalizacja-centralnego-banku-rosji/

wtorek, 24 marca 2015

Poważny konflikt ideologiczny w USA.

Zagrożenie dla globalnej pozycji Waszyngtonu

Zła prognoza dla państw Zachodu

Bardzo wysoki poziom konfliktów ideologicznych i politycznych w Stanach Zjednoczonych jest zagrożeniem dla globalnej pozycji Ameryki - ostrzegł dr Bartłomiej Nowak w rozmowie z Onetem. - Siła USA została osłabiona; inne państwa nie chcą już grać według reguł Waszyngtonu - dodał ekspert z CSM i wykładowca uczelni Vistula. Narastające podziały są nie tylko rysą na wizerunku amerykańskiej "wyjątkowości", ale także pesymistyczną prognozą na przyszłość dla całej społeczności Zachodu.


Natężenie sporów politycznych w Stanach Zjednoczonych coraz bardziej niepokoi ekspertów. W tym kontekście w mediach, co jakiś czas, przytaczane są badania sprzed kilku miesięcy przeprowadzone przez sondażownię Pew Research Center. Świadczą one o narastających podziałach ideologicznych, zarówno w kwestiach polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej - linia konfliktu przebiega od kwestii obyczajowych, a kończy się na decyzjach mogących mieć wpływ na globalną pozycję USA.

Rosnąca temperatura sporów politycznych zaczyna przypominać sytuację, z jaką mamy do czynienia w Polsce. Na "amerykańskiej wyjątkowości", charakteryzującej się m. in. unikalną zdolnością do poszukiwania kompromisu, pojawiły się wyraźne rysy. Dr Bartłomiej Nowak z Centrum Stosunków Międzynarodowych w rozmowie z Onetem ostrzega, że Stanami Zjednoczonymi "coraz trudniej jest rządzić", a ich globalna pozycja zaczyna słabnąć. Ostrzeżenia naukowca są jednocześnie złą prognozą dla światowej pozycji całej "społeczności Zachodu", której USA przewodzą od czasu zakończenia II wojny światowej.

Światowy sondaż Pew Research. Potwierdzono koncepcję "amerykańskiej wyjątkowości"

W październiku 2014 roku Pew Research Center przeprowadziło badania opinii publicznej w 44 państwach dotyczące kwestii indywidualizmu, etyki pracy oraz wpływu czynnika religijnego na możliwość osiągnięcia sukcesu. Zdaniem ekspertów, ich wynik potwierdza koncepcję "wyjątkowości" Stanów Zjednoczonych. Aż 57 proc. respondentów z USA nie zgodziło się z tezą, że "sukces zależy w dużej części od sił, które pozostają poza naszą kontrolą", podczas gdy "średnia" w innych państwach wyniosła 38 proc. Z badań wynika również, że Amerykanie wierzą, iż ciężka praca się opłaca - taka ocenę wyraziło 73 proc. respondentów, podczas gdy "średnia" dla innych państw wyniosła 50 proc.

Obywatele USA wyróżniają się także pod względem poziomu religijności, zwłaszcza w porównaniu z innymi bogatymi państwami. Autorzy badania zwracają uwagę, że w bogatszych krajach religia odgrywa mniejszą rolę niż w państwach biednych. Ale Amerykanie nie tylko są narodem bogatym, ale także narodem, dla którego religia jest bardzo ważna - tak sytuację postrzega 54 proc. obywateli USA - zwłaszcza w porównaniu z kolejnymi trzema państwami zachodnimi na liście - Kanadą (24 proc.), Australią (21 proc.) i Niemcami (21 proc.), Amerykanie są także najbardziej optymistycznym wśród najbogatszych państw, o czym świadczy wynik 41 proc.

Rysy na wizerunku USA. Konflikt ideologiczny osiągnął historyczny poziom

Na tym optymistycznym (dla Amerykanów) wizerunku, pojawiają się jednak rysy, jeśli zostanie on zestawiony z wcześniejszym badaniami opinii publicznej dotyczącymi "typologii politycznych". Pierwszy taki sondaż Pew Research przeprowadziło w 1994 roku. Z najnowszych badań z czerwca 2014 roku wynika, że z każdym rokiem w Stanach Zjednoczonych zwiększa się podział na tle ideologicznym. W ciągu ostatnich 20 lat w znaczący sposób zwiększyła się liczba osób (z 10 proc. do 21 proc.) identyfikujących siebie jako "zdeklarowanych liberałów" lub "zdeklarowanych konserwatystów".

Philip Bump, dziennikarz "Washington Post", oceniając kilka dni temu te badania, podkreślił, że podziały ideologiczne dotyczą zarówno bieżącej polityki, jak i spraw związanych z "życiem codziennym". Największe różnice występują pomiędzy osobami, które aktywnie angażują się w sprawy polityczne. W porównaniu z 1994 rokiem, aż o 10 proc (do poziomu 39 proc.) spadła liczba osób identyfikujących się z "centrum". Co więcej, Republikanie przesuwają się coraz bardziej "na prawo", a Demokraci - "na lewo", co świadczy o "usztywnianiu się" poglądów.

Dr Nowak: w USA nasila się polaryzacja, coraz trudniej znaleźć kompromis

Dr Bartłomiej Nowak w rozmowie z Onetem przyznaje, że polaryzację polityczną w USA widać już od dłuższego czasu. Zdaniem eksperta Centrum Stosunków Międzynarodowych, jednym z głównych czynników takiego stanu rzeczy jest regularne zmienianie granic okręgów wyborczych, co, oczywiście, ma także związek z kwestiami ideologicznymi.

- Kandydaci chcący wygrać w tych okręgach muszą trzymać się poglądów swojego elektoratu, a nie starać się znaleźć kompromis pomiędzy różnymi opcjami. Skutek jest taki, że obie główne partie polityczne w Kongresie w zasadzie dziś nie rozmawiają ze sobą - podkreślił dr Nowak. - W przeszłości walka była również twarda, ale w kluczowych sprawach można było znaleźć kompromis. Dzisiaj natomiast walka zaczyna przenosić się nawet na politykę zagraniczną - dodał.

- Druga bardzo negatywna sprawa, to bardzo duży wpływ pieniędzy na politykę, czemu sprzyja także ostatnia reforma prawa wyborczego. Jeśli przeciętny kongresman spędza dzisiaj mniej niż 1/3 dnia na zdobywaniu funduszy, to bardzo ogranicza swoje szanse na ponowny wybór. Można mówić wręcz o pewnej "oligarchizacji polityki" - ocenił.

Rośnie temperatura sporów politycznych. Stany Zjednoczone "podzielone na pół"?

Natężeniu sporów w USA sprzyja także "jednolitość polityczna". Według Pew Research, bardziej jednolita jest lewica, jako że liczba "zdeklarowanych liberałów" w latach 1994-2014 wzrosła z 5 proc. do 23 proc., podczas gdy liczba "zdeklarowanych konserwatystów" w analogicznym okresie - z 13 proc. do 20 proc. Narastającym zjawiskiem jest oraz ostrzejsza identyfikacja polityczna, której znakiem jest "wrogość na tle partyjnym". W porównaniu z rokiem 1994 roku podwoiła się bowiem liczba osób, które negatywnie oceniają poglądy reprezentowane przez sympatyków "partii przeciwnej".

Osoby o "najbardziej skrajnych" poglądach coraz częściej twierdzą, że polityka "partii przeciwnej" jest prowadzona "w tak zły sposób, że zagraża dobrobytowi Stanów Zjednoczonych". Wymownym symbolem partyjniactwa w ostatnich latach stały się spory w Kongresie objawiające się "zamykaniem instytucji rządowych" (government shutdown) lub groźbą takiego scenariusza. Rezultatem takiego stanu rzeczy są niskie oceny pracy kongresmenów, a także prezydenta, któremu przeciwnicy zarzucają... uprawianie "polityki partyjnej"; określenie to już dorobiło się za Oceanem statusu największej politycznej obelgi.

Zagrożenie dla tradycji politycznej USA? Coraz gorsza pozycja klasy średniej

Pew Center zwraca jednak uwagę, że poglądy większości Amerykanów nie są deklarowane w jednoznaczny sposób, tak więc obywateli USA trudno jest podzielić na 100-procentowych liberałów lub 100-procentowych konserwatystów. Zresztą od samego początku znajdowało to odbicie w praktycznym funkcjonowaniu systemu politycznego USA, gdzie konieczne było nie tylko współdziałanie polityków obu głównych partii, ale także współdziałania kongresmenów z prezydentem.

Przypomina o tym komentarz sondażowni, w którym podkreślono, że Amerykanie uważają, iż "ich przedstawiciele powinni spotykać się "w połowie drogi", by rozwiązywać kwestie sporne, a nie upierać się przy swoich stanowiskach". Ale dr Bartłomiej Nowak wskazuje, że narastające podziały wynikają także ze zmieniającej się demografii Stanów Zjednoczonych. - Obama został przecież wybrany w dużej części dzięki głosom Latynoamerykanów. Sam poluzował prawo dotyczące imigracji; to będzie czynnik, który w większym stopniu wpłynie na tożsamość USA, niż same spory polityczne - ocenił.



Zdaniem eksperta CSM, wpływ na kształt amerykańskiej tożsamość będzie miała także "erozja" klasy średniej. - Problem rozwarstwienia społecznego nabiera ostrości. Jeśli w USA coraz mniejsza grupa osób będzie korzystała z dotychczasowego modelu gospodarczego, to jest to bardzo duże wyzwanie dla całych Stanów - podkreślił w rozmowie z Onetem.

Konserwatyści kontra liberałowie - Republikanie kontra Demokraci

Temperatura konfliktów w Kongresie oraz sporów o zakres kompetencji pomiędzy władzą ustawodawczą i wykonawczą pokazuje, że politycznej "zgody ponad podziałami" w USA, istotnie, jest coraz mniej. Zwolennicy Partii Demokratycznej są obecnie najbardziej krytyczni wobec biznesu i "niewystarczającego" wsparcia ze strony rządu, podczas gdy zwolennicy Republikanów krytycznie patrzą na kwestie obyczajowe (np. legalizacja małżeństw homoseksualnych) oraz sprawy związane z imigracją.

Spory polityczne, wynikające z różnic ideologicznych oraz "konfliktu" wartości liberalnych i konserwatywnych, były za Oceanem obecne od zawsze, ale jedność zawsze ratowało przywiązanie do wartości obywatelskich, stanowiących kanon "amerykańskiej wyjątkowości". Choć badania Pew Reserch mogą poddawać w pewną wątpliwości unikalną zdolność Amerykanów do jednoczenia się w czasach największych kryzysów i utylitarnego podejścia do polityki, to jednak całkowicie jej nie podważają. Kluczową kwestią pozostaje zdolność do budowania konsensusu, która przeżywa jednak coraz trudniejsze chwile.

Lista najbardziej dzielących spraw. "Stanami coraz trudniej rządzić"

Wśród kwestii, które obecnie dzielą najbardziej zwolenników Partii Demokratycznej i Republikańskiej są: reforma prawa imigracyjnego, funkcjonowanie zreformowanej opieki zdrowotnej (tzw. ObamaCare), budowa rurociągu Keystone, zmiany w systemie podatkowym, kwestia międzynarodowych umów o wolnym handlu z Europą (TTIP) i państwami Azji (TPP) oraz ochrona środowiska naturalnego. Kwestia satysfakcjonującego rozwiązania tych kwestii będzie testem dla szans na odbudowę "amerykańskiego konsensusu".

Należy pamiętać, że w USA identyfikacja z wartościami konserwatywnymi czy liberalnymi wśród wyborców i polityków zależy także np. od klucza geograficznego. Powoduje to możliwość doraźnych aliansów politycznych między niektórymi skrzydłami Demokratów i Republikanów. Taka praktyka pokazywała, że choć ideologia mogła dzielić, to praktyczne względy przesądzały jednak o dążeniu obu stron do kompromisu i do załatwienia konkretnych spraw.

Dr Nowak ostrzega jednak, że i w tym względzie zachodzą już głębokie zmiany. - Znany politolog, Francis Fukuyama, mówi o gniciu Ameryki. Demokracja amerykańska jest wciąż silna, przeszła niejeden kryzys i zawsze następowało jej "odnowienie". Ale Stanami jest coraz trudniej rządzić - powiedział ekspert CSM. - Niektórzy używają już nawet pojęcia o "latynizacji" amerykańskiej polityki - zaznaczył.



Możliwe kłopoty w polityce zagranicznej. Umowa TTIP nadzieją na zgodę?

Cie­ka­wym przy­kła­dem może być tutaj kwe­stia za­wie­ra­nia przez USA umów o wol­nym han­dlu. Ame­ry­ka­nie, ge­ne­ral­nie, po­pie­ra­ją ne­go­cjo­wa­ne obec­nie umowy TTIP i TPP, choć po­par­cie nie jest osza­ła­mia­ją­ce. Co cie­ka­we, więk­szym po­par­ciem cie­szy się umowa z Ka­na­dą i pań­stwa­mi Azji (55 proc.) niż umową z Eu­ro­pą (53 proc.). W przy­pad­ku obu umów prze­wa­ża­ją jed­nak De­mo­kra­ci - w przy­pad­ku TTIP w sto­sun­ku 60 proc. do 44 proc., a w przy­pad­ku TTP - 59 proc. do 49 proc.

Po­ziom po­par­cia su­ge­ru­je, że kon­sen­sus par­tyj­ny w tym za­kre­sie nie bę­dzie spe­cjal­nie trud­ny do osią­gnię­cia, choć, co cie­ka­we, klu­czem może być tu po­par­cie Re­pu­bli­ka­nów. Uwagę na to zwró­cił Erik Brat­t­berg z Atlan­tic Co­un­cil przy­po­mi­na­jąc, że Re­pu­bli­ka­nie i Biały Dom mają sporo wspól­ne­go, a prze­szko­dą w li­be­ra­li­za­cji han­dlumogą być wła­śnie De­mo­kra­ci. Wy­po­wiedź eks­per­ta po­ka­zu­je nie tylko, że w każ­dej z naj­więk­szych ame­ry­kań­skich par­tii ist­nie­ją we­wnętrz­ne po­dzia­ły, ale także, że nadal ist­nie­je pewne pole do współ­pra­cy w kwe­stiach stra­te­gicz­nych, choć i ono ulega stop­nio­we­mu za­wę­że­niu.

Zła prognoza dla Zachodu i Polski. "Inne państwa nie chcą już grać według reguł USA"

Dr Nowak zwra­ca uwagę, że na świe­cie mamy do czy­nie­nia ze zmia­ną ukła­du sił, szcze­gól­nie w ob­sza­rze go­spo­dar­ki. Jego zda­niem, Stany Zjed­no­czo­ne jesz­cze długo będą naj­waż­niej­szym mo­car­stwem, ale dys­funk­cjo­nal­ność sys­te­mu po­li­tycz­ne­go USA może "sku­tecz­nie osła­biać" ich po­zy­cję. - Po pierw­sze, do­szło do osła­bie­nia „mięk­kiej siły” - USA nie są już mo­de­lem dla in­nych państw. Po dru­gie, wszyst­kie świa­to­we or­ga­ni­za­cje go­spo­dar­cze, np. MFW, któ­rych USA były li­de­rem, tracą dziś na zna­cze­niu - za­uwa­żył eks­pert.

W oce­nie dra No­wa­ka, Mię­dzy­na­ro­do­wy Fun­dusz Wa­lu­to­wy, Bank Świa­to­wy czy Świa­to­wa Or­ga­ni­za­cja Han­dlu za­czy­na­ją po­wo­li ustę­po­wać miej­sca sil­nym blo­kom re­gio­nal­nym, po­wsta­ją­cym np. w Azji. - Po­zo­sta­łe pań­stwa wolą teraz bu­do­wać wła­sne or­ga­ni­za­cje, za­miast grać we­dług reguł wy­zna­cza­nych przez Wa­szyng­ton, czy, ogól­nie, Za­chód - dodał na­uko­wiec w roz­mo­wie z One­tem.

Osła­bie­nie po­zy­cji USA to bar­dzo zła wia­do­mość dla glo­bal­nej po­zy­cji wszyst­kich państw two­rzą­cych spo­łecz­ność Za­cho­du, m. in. z uwagi na na­pię­tą sy­tu­ację mię­dzy­na­ro­do­wą. Na­dzie­ją na po­pra­wę sy­tu­acji za Oce­anem byłby po­now­ny zwrot ku "dzia­ła­niom po­nad­par­tyj­nym" w ame­ry­kań­skiej po­li­ty­ce, a szan­są na wzmoc­nie­nie po­zy­cji Za­cho­du by­ło­by za­war­cie po­ro­zu­mie­nia TTIP.

Obec­na sy­tu­acja to jed­nak wy­raź­ny sy­gnał ostrze­gaw­czy dla Wa­szyng­to­nu, a po­śred­nio także dla so­jusz­ni­ków USA - głów­nie państw eu­ro­pej­skich. Po­dzia­ły w Sta­nach Zjed­no­czo­nych to także zła wia­do­mość dla Pol­ski. jeśli cho­dzi o moż­li­wość znie­sie­nia wiz, co mo­gło­by na­stą­pić w związ­ku z pra­ca­mi nad re­for­mą imi­gra­cyj­ną. "Amne­stia" dla czę­ści nie­le­gal­nych imi­gran­tów ogło­szo­na przez Ba­rac­ka Obamę do­pro­wa­dzi­ła jed­nak do ostre­go sporu z po­li­ty­ka­mi Par­tii Re­pu­bli­kań­skiej. Z uwagi na obec­ne po­dzia­ły nie można spo­dzie­wać się, że szyb­ko zo­sta­nie wy­pra­co­wa­ne roz­wią­za­nie, które sa­tys­fak­cjo­no­wa­ło­by obie stro­ny kon­flik­tu.

niedziela, 22 marca 2015

Stany Zjednoczone chcą wciągnąć Europę w długą „zimną wojnę” z Rosją.



Takiego zdania jest premier Węgier Viktor Orban. Według niego, Budapeszt nie powinien w tym jednak uczestniczyć, bo może się to źle skończyć dla interesów jego kraju.
... i tu  należy się zgodzić z wypowiedzią Orbana. USA za wszelką cenę chcą się reaktywować poprzez umocnienie dolara na światowym runku co w rezultacie w normalnych warunkach byłoby sprzeczne nie tylko z logiką , ale też doktryną bankowo-finansową - inne kraje takie jak Grecja myślą o bankructwie kraju i można powiedzieć ,że jest to jedyne wyjście z patowej sytuacji. USA raczej po trupach , a dopnie swego bo w ich mniemaniu słabsi z ich punktu widzenia muszą być zawsze podlegli - czy oby na pewno? Mądry naród z mądrym rządem jest w stanie dokonać przełomowych czynności na poprawę warunków społeczno gospodarczych w kraju. To co  dzieje się aktualnie na Węgrzech nie jest niczym nowym polityka Orbana jest prawidłowa lecz dla tyranów , banksterów i im podobnych jest znakiem do działania , aby inni nie poszli  w ślady Węgier bo kruche będą ich plany na przyszłość , a horyzont wpływów się za węży i to znacznie.  W Polsce jest dokładnie tak samo - brakuje tylko tego wewnętrznego impulsu czyli woli narodu na dokonanie rewizji wewnątrz samych , aby obrać odpowiednią drogę w dobrym kierunku.  Partie polityczne te najbardziej znaczące nie przyniosą nam żadnych rozwiązań co najwyżej dokonają odwrócenia kota ogonem - nic więcej. Polska musi reaktywować swój trzon w gospodarce przemysłowej , której byliśmy na wysokich pozycjach w rankingach światowych - tego się nie da ukryć!  Dzisiaj jesteśmy dziadami pozostawionymi na pastę losu i co najważniejsze jesteśmy uzależnieni od innych nie mamy nic swojego - to jest czarna rozpacz, a my im w tym pomagamy dokładnie nic nie robiąc w tym kierunku. ahd 

Ingerowanie w sprawy innych krajów jest samozwańczą prerogatywą Stanów Zjednoczonych. Waszyngton może pozwolić sobie na dyktowanie warunków wszystkim, a małe kraje europejskie nie mogą tutaj stanowić wyjątku. Węgry narażają się na ryzyko skreślenia z listy przyjaciół Białego Domu i wpisania na listę jego wrogów.

Przyczyną tego jest stanowisko premiera, który, ku wielkiemu zdziwieniu Waszyngtonu, odważył się na wyrażenie własnej opinii, a amerykańskie marzenie scharakteryzował jako dążenie do hegemonii nad światem.

Nie jest to pierwsze oświadczenie Viktora Orbana, które nie spodobało się partnerom Węgier za granicą. Jego słynne przemówienie programowe spowodowało zamieszanie nawet wśród jego węgierskich zwolenników. Orban zaproponował w nim przyznanie podwójnego obywatelstwa wszystkim Węgrom mieszkającym w innych krajach, w tym na Rusi Zakarpackiej na Ukrainie. Kijów, rzecz jasna, z miejsca wyraził swoje oburzenie, a MSZ Węgier pośpiesznie sprostowało, że szef rządu nie miał w ten sposób niczego złego na myśli.

Donald Tusk, już z Brukseli, także nie przepuścił okazji do wypowiedzenia się w tej sprawie. Praktycznie natychmiast poparł Kijów i wytknął Orbanowi, że jego wypowiedź padła w niewłaściwym czasie i w niewłaściwym miejscu.

Na wypowiedź Orbana zareagowały również USA. Znany ze skrajnych poglądów i agresywności senator John McCain, tępy i zawzięty „młotek na wrogów USraela”, w ogóle nazywa premiera Węgier „neofaszystowskim dyktatorem”. Za swą przesadnie – w opinii Waszyngtonu – wyważoną postawę wobec Rosji cenę musiało zapłacić najbliższe otoczenie węgierskiego premiera: pod pretekstem walki z korupcją przeciwko niektórym jego urzędnikom wprowadzono sankcje osobiste i zakazano im wjazdu na terytorium Stanów Zjednoczonych.

Wygląda wszelakoż na to, że Viktor Orban respektuje starożytną zasadę Amicus Plato sed magis amica veritas , co by się w tym przypadku tłumaczyło na „Waszyngton jest moim przyjacielem, ale prawda jest ważniejsza od przyjaźni”. I nadal mówi o wielkim dla Węgier znaczeniu i potrzebie zbudowania Gazociągu Południowego oraz krytykuje politykę partnerów europejskich i amerykańskich.

„Można by z tego ogólniej wnioskować, że prestiżowa dotąd przyjaźń ze Stanami Zjednoczonymi staje się dla Europejczyków tak uciążliwa, że milczenie jest coraz trudniejsze” – stwierdza w tym kontekście Władimir Bruter, ekspert z rosyjskiego Międzynarodowego Instytutu Badań Humanistyczno-Politycznych:

W Europie Środkowej wielu już ma szczerze dość dyktatu Ameryki, która naraża te kraje na wiele problemów, w tym gospodarczych i wewnętrznych. Wystarczy przypomnieć Czechy, gdzie już zarysowała się pewna różnica między prezydentem a rządem. Oznacza to, że poczynania Stanów Zjednoczonych są traktowane w tych krajach jako destrukcyjne.



Jednak nie istnieje żadna realna alternatywa. Konfrontacja Europy ze Stanami Zjednoczonymi także nie jest najlepszym wyjściem. Natomiast tworzenie linii podziału wewnątrz Europy może doprowadzić bardzo przecież słabo sklejoną jeszcze wspólnotę do stanu śmierci klinicznej. Odpowiedzi na pytanie, gdzie i jak można znaleźć wyjście z zaistniałej sytuacji, nie ma na razie także i Viktor Orban.

Za podważanie narzuconego przez USA kursu geopolitycznego, mszczą się one przy pomocy sankcji i publicznego potępienia niesubordynowanych wasali. Ale w ostatnim czasie coraz wyraźniej miejsce na czarnej liście USA okazuje się miejscem zgoła honorowym. W środowiskach niezależnej opinii publicznej, także na Zachodzie staje się ono znakiem uznania dla wierności zasadom etyki, oraz dowodem pragmatycznego umysłu i trzeźwości niezależnego myślenia.

http://jeznach.neon24.pl

Ingerowanie w sprawy innych krajów jest samozwańczą prerogatywą Stanów Zjednoczonych. Waszyngton może pozwolić sobie na dyktowanie warunków wszystkim, a małe kraje europejskie nie mogą tutaj stanowić wyjątku. Węgry narażają się na ryzyko skreślenia z listy przyjaciół Białego Domu i wpisania na listę jego wrogów.

Źródło: http://marucha.wordpress.com/2015/01/03/co-orban-przeskrobal/

ORBAN: Odpowiedni człowiek na odpowiednim stanowisku - Kraj jest mu bliski



Orban wyprasza z Węgier Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Wcześniej spłaci  mu jego pieniądze pożyczone przez byłego premiera.

Orban

Pogrążone w straszliwym kryzysie Węgry – jak opisują kraj rządzony przez Viktora Orbana lewicowe media z Europy zachodniej – chce przed terminem spłacić pożyczkę, zaciągniętą przez znanego z „prawdomówności” socjalistycznego premiera Ferenca Gyurcsany’ego.

To z pewnością dla konsumentów mainstreamowych mediów będzie spore zaskoczenie. Rząd Węgier, odsądzany od czci i wiary, także za fatalnie prowadzoną politykę gospodarczą, zgłosił chęć spłaty przed terminem pożyczki zaciągniętej w 2008 r. od Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

[Przepraszam bardzo – jakie u diabła zaskoczenie? Czy przeciętny kretyn w jakikolwiek sposób kojarzy stan gospodarczy kraju z jego zdolnością spłacenia długów? Czy w ogóle zastanawia się, jak to możliwe, że kraj rzekomo na granicy bankructwa chce swoje długi spłacić przed czasem? – admin]

Jak pisze dziennik „Fakt”, do spłacenia Węgrom pozostało 2,2 miliarda euro. Termin spłaty to koniec marca przyszłego roku, jednak Viktor Orban zadeklarował spłatę długu do końca obecnego roku.

Na dodatek władze kraju naszych bratanków chcą wymówić siedziby MFW w Budapeszcie. Jest to spełnienie jednej z obietnic złożonej przez Orbana w 2010 r., tuż po objęciu władzy. Chodzi o uniezależnienie się Węgier od kontroli finansowej ze strony międzynarodowych organizacji i doprowadzenie do suwerenności gospodarczej.



Przy okazji inna ciekawa wiadomość z Węgier sprzed dwu tygodni:

Handel w niedzielę zakazany. Węgierski parlament przyjął ustawę głosami Fideszu.

Od marca przyszłego roku na Węgrzech zakazany będzie handel w niedzielę – taką ustawę przyjął we wtorek parlament głosami centroprawicowej partii rządzącej Fidesz.

Nikt nie powinien być zmuszany do pracy w niedzielę — powiedział premier Viktor Orban.

Zakaz zacznie obowiązywać od 15 marca 2015 roku, ale zawiera wiele wyjątków, obejmujących przede wszystkim mniejsze sklepy.

Skutki wprowadzenia ustawy w życie odczują przede wszystkim należące do zagranicznych sieci supermarkety, które zaczęły się pojawiać na Węgrzech po demokratycznej transformacji 1989 roku i zarabiają przede wszystkim w niedziele. Wielkopowierzchniowe sklepy decyzją rządu Orbana muszą już płacić nadzwyczajne podatki i inne dodatkowe opłaty – przypomina agencja dpa.

Minister gospodarki narodowej Mihaly Varga deklarował wcześniej, że sprzeciwia się temu pomysłowi, gdyż co piąty Węgier robi zakupy w niedzielę. Według właścicieli supermarketów pracę straci z powodu zakazu handlu 15-20 tysięcy osób. (.. a czy w takich krajach jak Niemcy czy Austria handel jest uprawiany w niedzielę ???  Jakoś tam potrafią pogodzić wolną niedzielę w całym kraju - jest to tylko głupie pierdolenie skurwysynów spod ciemnej gwiazdy posiadających miliardy na swoich kontach - Dlatego poszukiwania silnych i głupich do niewolniczej pracy nie ustają. Już widzieli się na runku ukraińskim , a tu dupa nic z tego  )
Slaw/ „Fakt”

sobota, 21 marca 2015

POLSKA: Armia czeka na rezerwistów czyli "weśta i sie pobawta"

OBOWIĄZKOWE ĆWICZENIA WOJSKOWE
Pobór wojskowy 2015



Do wojska mogą wziąć każdego, kto jest zdolny do służby wojskowej, brzmi oficjalny komunikat. Obowiązkowe ćwiczenia wojskowe obejmą 21 tys. rezerwistów. Wcześniej tylko tych, którzy przeszli czynną służbę. Obowiązkowe ćwiczenia wojskowe obejmą każdego zdolnego do noszenia broni. POBÓR DO WOJSKA 2015 rozpoczęty. Kogo obejmą obowiązkowe ćwiczenia wojskowe?
Ewa Kopacz podpisała rozporządzenie, które pozwala wezwać niemal każdą osobę do odbycia obowiązkowych ćwiczeń wojskowych. Do tej pory, powołani mogli zostać jedynie ci, którzy mają za sobą służbę czynną. Resort obrony planował wezwać w tym roku na szkolenia ponad 21 tysięcy żołnierzy rezerwy z całej Polski. Miałyby to być ćwiczenia jedno-, pięcio- lub dziesięciodniowe. Wszystko zależy od potrzeb danej jednostki. A to dlatego, że armia jest coraz nowocześniejsza, ma lepszy sprzęt i teraz trzeba rezerwistów nauczyć go obsługiwać. Tak przynajmniej wynika z uzasadnienia rozporządzenia. 

Rzecznik Sztabu Wojskowego w Katowicach, płk Kazimierz Misiaszek nie ukrywa, że nie mamy do czynienia z pospolitym ruszeniem młodych do WKU.
 - Na razie odnotowaliśmy w całym województwie mniej niż 200 ochotniczych zgłoszeń i dotyczą one tylko chęci odbycia szkoleń w weekendy

czwartek, 19 marca 2015

Bydgoszcz ma swoje 5 minut ? stacjonuje tam batalion łączności NATO

Bomba jądrowa spadnie na Bydgoszcz i zaczną rozmawiać z Putinem ?

Wyobraźmy sobie, że Rosja zrzuca małą bombę jądrową np. na Bydgoszcz. Co zrobi Zachód? (...) Będzie dużo hałasu, ale politycy zaczną szukać porozumienia z Putinem – przekonuje Siergiej Kowaliow, znany rosyjski opozycjonista.


Co to znaczy mała bomba atomowa ?  15 kiloton robi wyrwę do 1 km w epicentrum z siłą rażenia do 8 km , a jej skutki odczuwalne będą , aż po Inowrocław  ...

Rosja przerzuciła do obwodu kaliningradzkiego wyrzutnie rakiet Iskander. Oficjalnie odbywa się to pod płaszczykiem „sprawdzania gotowości sił zbrojnych”. Iskandery to jednak bardzo niebezpieczna ofensywna broń mogąca przenosić głowice jądrowe. Ich zasięg to nawet 500 kilometrów – w ich zasięgu jest więc duża część Polski. Czy Rosja może po nie sięgnąć w wypadku konfliktu z Polską?
Rosyjski opozycjonista Siergiej Kowaliow (86 l.) uważa, że taka możliwość istnieje.

Dlaczego akurat Bydgoszcz? To miasto cenne z jednego podstawowego względu: stacjonuje tam batalion łączności NATO, a w razie konfliktu takie obiekty niszczy się w pierwszej kolejności.


http://www.fakt.pl/polityka/siergiej-kowaliow-co-sie-stanie-gdy-zrzuca-bombe-atomowa-na-bydgoszcz,artykuly,532360.html


Bydgoszcz od zawsze była w centrum uwagi  zachodu za czasów zimnej wojny ze względu na zakłady przemysłowe (Zachem) i zbrojeniowe (Belma) oraz wiele innych w pobliskim regionie. Teraz ze wschodu ze względu na swoje położenie i w mniejszym stopniu powyższy batalion łączności i lotnisko kiedyś wojskowe teraz pożal się boże - pasażerskie lecz w dalszym ciągu nadające sie do użytku wojskowego.
Powyższy artykuł jaki ukazał się w Gazecie Wyborczej jest tylko swego rodzaju propagandą na zasadzie gdybania ...  szczerze mówiąc nikt z normalnych ludzi zaznaczam normalnych nie chce wojny. Każdy ma swoje cele na przyszłość - i cchce żyć normalnie . A  KTO CHCE WOJEN NIECH WSZCZYNA JE U SIEBIE .

środa, 18 marca 2015

We Frankfurcie nad Menem płoną radiowozy. Uliczny protest przeciwko polityce trojki !!

UDZIAŁ W MANIFESTACJI WZIĘŁO 
OK. 10 000 OSÓB 
Z WIELU KRAJÓW EUROPY !

Jednak istnieją kraje i ludzie w których odzywa się odpowiedzialność za losy kraju w którym rządzą obce instytucje finansowe. W Polsce zaś biedne muły z marchewkami w dupach nie wiedzą czy to jest produkt spożywczy czy też zwykłe dildo ...? Na tym polega problem w Polsce .  Polska przygotowuje się do wojny i nie szuka rozwiązań lecz przeciwnie "pchła narzuca sankcje na psa" -  śmieszne . 
Setki ludzi nie tylko protestują w centrum Frankfurtu nad Menem, pod siedzibą Europejskiego Banku Centralnego. Ulice spowija dym, a niemieccy policjanci, którzy stracili w wyniku podpalenia kilka radiowozów, skierowali przeciwko alterglobalistom m.in. armatki wodne.

Uliczny protest we Frankfurcie nad Menem

Za środowym protestem stoi grupa nazywająca siebie Blockupy. Jej liderzy informowali od połowy lutego, że 18 marca wyjdą na ulice Frankurtu, by protestować przeciwko polityce tzw. trojki, czyli Komisji Europejskiej, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Centralnego.


W środę ma się też odbyć oficjalne otwarcie nowego gmachu Europejskiego Banku Centralnego.
Protest przeciwko troice

Alterglobaliści z ruchu Blockupy uważają, że instytucje finansowe nie mają prawa do dyktowania warunków, na jakich funkcjonuje i steruje swoją gospodarką jakikolwiek kraj, nie są bowiem prawnym instrumentem jego działania.

We Frankfurcie zebrali się pod samą siedzibą Europejskiego Banku Centralnego, by protestować przeciwko - jak stwierdzili - "sankcjom finansowym" nałożonym m.in. na Grecję i Cypr przez tę instytucję oraz MFW. Alterglobaliści chcą też zwrócić uwagę na to, że Unia Europejska staje się "narzędziem" w rękach bankierów dbających tylko i wyłącznie o swoje interesy.

Nie wiadomo jeszcze, do jakich rozmiarów rozrośnie się protest. Blockupy ma nadzieję, że pojawi się na nim co najmniej siedem tysięcy ludzi, którzy przyjadą z różnych stron Niemiec oraz 3-4 tysięcy alterglobalistów z innych krajów Europy Zachodniej.

wtorek, 17 marca 2015

Zabawa się skończyła: przekaz Putina skierowany do zachodnich elit jest najważniejszym od czasu mowy Churchilla o ”żelaznej kurtynie”


Większość ludzi w angielskojęzycznych częściach świata przegapiła przemówienie Putina na konferencji Klubu Wałdajskiego w Soczi kilka dni temu lub też ci z was, którzy słyszeli o tym przemówieniu, nie mieli okazji go przeczytać, a tym samym nie wiedzą o jego doniosłości. (Dla państwa wygody, poniżej podaję link do pełnego zapisu tego przemówienia.) Zachodnie media starały się zignorować lub przekręcić jego znaczenie. Niezależnie od tego, co myślicie, albo nie myślicie, o Putinie (jak słońce i księżyc, on nie istnieje po to, byście musieli wyrobić sobie o nim opinię), jest to prawdopodobnie najważniejsze przemówienie polityczne od czasu mowy o „żelaznej kurtynie”, wygłoszonej przez Churchilla 5 marca 1946 roku.
W tym przemówieniu Putin nagle zmienił zasady gry. Wcześniej gra w polityce międzynarodowej odbywała się w następujący sposób: politycy wypowiadali się publicznie w trosce o utrzymanie przyjemnej fikcji suwerenności narodowej, ale wypowiedzi te były wyłącznie na pokaz i nie miały nic wspólnego z treścią polityki międzynarodowej; w międzyczasie, brali udział w tajnych kuluarowych negocjacjach, podczas których wypracowywano rzeczywiste układy. Wcześniej Putin starał się grać w tę grę, oczekując jedynie tego, że Rosja będzie traktowana jako równorzędny partner. Jednak nadzieje te legły w gruzach, więc na tej konferencji oświadczył, że gra się skończyła, wyraźnie naruszając przy tym zachodnie tabu poprzez zwrócenie się bezpośrednio do ludzi, ponad głowami elitarnych klanów i przywódców politycznych.
Rosyjski bloger chipstone tak podsumował najistotniejsze punkty przemówienia Putina:Rosja nie będzie już grać w gry i zaangażować się w kuluarowe negocjacje “o pietruszkę”. Jednakże Rosja jest gotowa do poważnych rozmów i porozumień, jeśli będą one sprzyjać bezpieczeństwu zbiorowemu, będą oparte na zasadach sprawiedliwości i uwzględnią interesy obu stron.Wszystkie systemy globalnego bezpieczeństwa zbiorowego leżą teraz w gruzach. Nie ma już żadnych międzynarodowych gwarancji bezpieczeństwa. Podmiot, który je zniszczył, nosi nazwę: Stany Zjednoczone Ameryki.Budowniczowie Nowego Porządku Świata zawiedli, zbudowawszy zamek z piasku. Czy ma powstać jakikolwiek nowy porządek świata, czy też nie, nie jest kwestią decyzji samej Rosji, ale taka decyzja nie zostanie podjęta bez udziału Rosji.Rosja opowiada się za konserwatywnym podejściem wobec wprowadzania innowacji do porządku społecznego, ale nie sprzeciwia się badaniu i omawianiu takich innowacji, celem sprawdzenia, czy wprowadzenie którejś z nich może być uzasadnione.Rosja nie ma zamiaru łowić ryb w mętnych wodach tworzonych przez stale powiększające się amerykańskie „imperium chaosu” i nie ma żadnego interesu w budowie własnego nowego imperium (nie jest to konieczne – wyzwania Rosji leżą w rozwoju jej wystarczająco rozległego terytorium). Rosja nie jest też skłonna do działania jako zbawca świata, jak zdarzało się to w przeszłości.Rosja nie będzie próbowała formatować świata na swój obraz i podobieństwo, ale nie pozwoli też nikomu przeobrazić jej na cudzy wizerunek. Rosja nie odseparuje się od świata, ale każdy, kto spróbuje odciąć ją od świata, z pewnością zbierze burzę.Rosja nie życzy sobie szerzenia chaosu, nie chce wojny i nie ma zamiaru żadnej wszczynać. Jednak dzisiaj Rosja widzi niemalże nieuniknioną możłiwość wybuchu globalnego konfliktu, jest na to przygotowana i nie przestaje się przygotowywać. Rosja nie wojuje, ale też nie boi się wojowania.Rosja nie zamierza brać czynnego udziału w udaremnianiu działań tych, którzy wciąż próbują konstruować swój Nowy Porządek Świata – jak długo ich wysiłki nie zaczną rzutować na kluczowe interesy Rosji. Rosja wolałaby stać z boku i patrzeć, jak sami nabijają sobie coraz więcej guzów na swoich biednych głowach. Ale ci, którym uda się wciągnąć Rosję w taki proces poprzez lekceważenie jej interesów, poznają prawdziwy sens cierpienia.W prowadzeniu swojej polityki zewnętrznej, a tym bardziej polityki wewnętrznej, władze Rosji nie będą opierać się na elitach i ich zakulisowych rozgrywkach, ale na woli narodu.
Do tych dziewięciu punktów chciałbym dodać dziesiąty:
10. Jest jeszcze szansa na budowę nowego porządku światowego, w którym będzie można uniknąć wojny światowej. Ten nowy porządek świata musi z konieczności obejmować Stany Zjednoczone – ale wyłącznie na takich samych warunkach, jakie obowiązują wszystkich innych: z przestrzeganiem prawa międzynarodowego i umów międzynarodowych, powstrzymaniem się od wszelkich jednostronnych działań oraz z pełnym poszanowaniem suwerenności innych narodów.
Podsumowując: czas zabawy się skończył. Drogie dzieci, odłóżcie zabawki. Nadszedł czas podejmowania decyzji przez dorosłych. Rosja jest na to gotowa, a świat – jest ?

W piątek [24 października – przyp. tłum.], Władimir Putin wygłosił najważniejsze przemówienie na temat polityki zagranicznej, odkąd został prezydentem Rosji w 2000 roku. Michaił Gorbaczow powiedział, że to było najlepsze i najbardziej znaczące przemówienie w całej karierze Putina.
Putin nakreślił w nim wyraźny kurs dla Rosji, definiując jej miejsce w stosunkach międzynarodowych oraz określając zasady i cele polityki zagranicznej.
Reakcja zachodnich elit politycznych i mediów była żałośnie nieadekwatna. Przemówienie przyciągnęło zaskakująco mało uwagi. Nacisk został położony nie na to, co powiedział Putin o Rosji i stosunkach międzynarodowych w ogóle, ale na to, co konkretnie powiedział o USA.
Zachodnie komentarze w przeważającej mierze i niesłusznie traktują to wystąpienie jako po prostu krytykę polityki zagranicznej USA („diatryba„) z Putinen obłudnie ją potępiającym z powodu odczucia, że jest ona skierowana przeciwko niemu. Przyjęto też założenie, że przemówienie jest niepokorną odpowiedzią Putina na politykę sankcji USA nałożonych na Rosję od początku kryzysu ukraińskiego, chociaż w rzeczywistości ledwo dotyka tej kwestii.
Putin miał wiele do powiedzenia na temat amerykańskiej polityki zagranicznej i to, co powiedział, było bardzo krytyczne. Jednak skupianie się wyłącznie na tej części wystąpienia jest odmową sprawiedliwej oceny oraz ignorowanie jego bardzo spójnej ramy intelektualnej.
Putin okazał się być zupełnie innym człowiekiem niż jego portret stworzony w zachodnich mediach, przedstawiających go jako agresywnego ekspansjonistę, nacjonalistycznego demagoga i hazardzistę. Okazał się również różnym od Putina, jakim kilka innych osób chciałoby go widzieć. Każdy, kto oczekiwał Putina prowadzącego jakąś wielką krucjatę przeciwko USA, sądząc po tym przemówieniu – będzie rozczarowany. Jak niektórzy zauważyli, tym, czego Putin rzeczywiście oczekuje od USA, jest nie konflikt, ale współpraca.
Wizja systemu międzynarodowego przedstawiona przez Putina jest głęboko konserwatywna – to fakt, który sam potwierdził po przemówieniu w odpowiedzi na jedno z pytań. Wątkiem przewijającym się w całej wypowiedzi jest typowo konserwatywna tęsknota za stabilnością i brak zaufania do zmian, pragnienie przewidywalnego, opartego na zasadach systemu, w którym suwerenne prawa narodów są szanowane i w którym zmiany, o ile do nich dojdzie, nie są wspierane lecz ograniczane i odpowiednio zarządzane.
Ponieważ obawy Putina dotyczą stabilności, a więc tego aspektu jego wizji, który byłby natychmiast rozpoznany przez europejskiego konserwatystę w starym stylu, ale który jest całkowicie obcy nowoczesnemu zachodniemu liberałowi, należy wskazać, że aspekt ten jest całkowicie neutralny pod względem wartości. O ile dziś Zachód zwyczajowo dzieli narody na demokracje i dyktatury i na tej podstawie decyduje o swojej postawie wobec nich, Putin traktuje je wszystkie podobnie, uważając, że wewnętrzne sprawy państw winny być przedmiotem ich troski.
U podstaw wszystkiego leży wiara w potrzebę uporządkowanego systemu utrzymywanego przez równowagę sił. Dla Putina największym wkładem ZSRR w zabezpieczanie stabilności międzynarodowej było właśnie zapewnienie przeciwwagi dla USA. Wiele miejsca w przemówieniu zajmuje narzekanie na utratę tej przeciwwagi, jaką kiedyś stanowił ZSRR.
Część przemówienia, która krytykuje politykę zagraniczną USA, opiera się na następujących założeniach: USA odurzyły się nieoczekiwaną pozycją, osiągniętą w wyniku upadku ZSRR, i – zamiast działać w celu zachowania stabilności systemu międzynarodowego – wpadły w szał, podejmując ciąg brutalnych jednostronnych działań, ukierunkowanych na przekształcenie świata na swój własny obraz i zgodnie z własnymi interesami, w celu utrwalenia dominacji.
W trakcie tego procesu odrzucono porządek i stabilność, otrzymując w rezultacie przemoc i chaos. Putin recytuje listę: Kosowo, Irak, Afganistan (kreśląc rys historyczny poczynając od wsparcia USA udzielonego dżihadystom przeciwko armii radzieckiej w latach 80.), Libia, Syria i teraz Ukraina, wskazując, że w żadnym z tych miejsc nie jest lepiej, niż było, zanim USA zaczęły się nimi interesować.
W uderzającej frazie, która mogła zostać uznana za obrazę USA, Putin porównuje Stany Zjednoczone do „nowobogackich”, którzy w sposób zupełnie nieodpowiedzialny trwonią nieoczekiwany przypływ gotówki.
Przemówienie pokazuje również, gdzie Putin widzi pozycję Rosji. W innej uderzającej frazie Putin powiedział, że nie chce, by Rosja obejmowała przewodnictwo w czymkolwiek, poza ewentualną obroną prawa międzynarodowego.
W wystąpieniu tym wieloktrotnie przejawiało się głębokie przywiązanie do prawa międzynarodowego, interpretowane w sposób najbardziej konserwatywny: na podstawie dokumentów prawnych, tekstów traktatów i orzeczeń sądowych. Twórcze wysiłki (jak określa to Putin) reinterpretacji prawa międzynarodowego we własnym interesie Zachodu (jak R2P) [zasada “Responsibility to Protect”, “Odpowiedzialność za Ochronę” – przyp. tłum.] zostają odrzucone, jako racjonalizacje dla naruszania go.
W przeciwieństwie [do tej zasady], odpowiedź Putina na zachodnią krytykę jego polityki krymskiej jest obrona tejże w najbardziej tradycyjny sposób, przez powołanie się na Kartę Narodów Zjednoczonych oraz opinię doradczą Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie Kosowa.
Przygotowanie prawnicze Putina jest tym aspektem w jego wykształceniu, z którego niewielu na Zachodzie zdaje sobie sprawę. Sądząc z jego słów, ukształtowało go to co najmniej w tym samym stopniu, co służba w KGB.
Jest to wizja Rosji jako opoki systemu międzynarodowego, działającej wspólnie z sojusznikami z Chin i państw BRICS, aby powstrzymać USA, gdzie to możliwe, ratując Amerykę przed jej własnymi szaleństwami, przy jednoczesnym przestrzeganiu prawa międzynarodowego, porządku świata i stabilności.
Jest to wizja, którą europejscy mężowie stanu z XIX wieku natychmiast uznaliby za ważną, ale współcześni liderzy polityczni w USA i Europie ledwo ją pojmują, co jest jednym z powodów niewielkiego zrozumienia tego przemówienia.
Jest to wizja bardzo popularna w Rosji – kraju o wielu zawirowaniach w historii, gdzie porządek i stabilność są wysoko cenione. Jest to także bez wątpienia wizja odpowiadająca interesom Rosji. Wschodząca gospodarka Rosji potrzebuje stabilnego i uporządkowanego środowiska międzynarodowego, zapewniającego odpowiednią przestrzeń dla jej rozwoju.
Co ważne, w trakcie przemówienia Putin wielokrotnie dawał jasno do zrozumienia, że rozwój gospodarczy pozostaje dla Rosji nadrzędnym priorytetem i że rząd nie podejmie żadnych działań odwetowych, które mogłyby stanąć temu rozwojowi na przeszkodzie.
Jest to też wizja, która może stać się bardzo popularna na całym świecie (poza obozem zachodnim), gdzie rządy i ludzie stają się coraz bardziej wyczuleni na ingerencję Zachodu w ich sprawy.
Na Zachodzie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, wizja ta nieuchronnie będzie postrzegana jako wyzwanie.



Pod tym linkiem znajduje się relacja wideo z całości tej sesji. Fragment napisany wyżej zaczyna się od 2:07:12.