czwartek, 30 kwietnia 2015

1 MAJ - ŚWIĘTO LUDZI PRACY - ZAWSZE PAMIĘTAJ !

Święto 1 maja w Polsce

Na ziemiach polskich pierwsze obchody miały miejsce w 1890 roku i odbywały się niejednokrotnie wbrew woli zaborców współorganizowane m.in. przez działaczy II Proletariatu. Masowe demonstracje, pochody oraz starcia z carskim wojskiem, policją oraz kozakami, a także wspierającymi je nacjonalistycznymi bojówkami miały miejsce w czasie rewolucji 1905 roku na ziemiach polskich zaboru rosyjskiego, organizowały je głównie Polska Partia Socjalistyczna, Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy oraz BUND. Podobnie liczne pochody i demonstracje klasowych organizacji robotniczych i partii lewicowych, w tym Polskiej Partii Socjalistycznej, żydowskiego BUND-u, nielegalnej Komunistycznej Partii Polski, Polskiego Stronnictwa Ludowego „Wyzwolenie”, Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi odbywały się też w ten dzień w okresie II RP, często były one atakowane przez policję oraz nacjonalistycznych bojówkarzy, dochodziło do morderstw działaczy klasowych związków zawodowych i partii lewicowych. Po zakończeniu wojny rząd komunistyczny nadał dniu 1 maja status święta państwowego, wolnego od pracy i stan ten trwa do chwili obecnej. W czasach PRL organizowano tego dnia pochody pierwszomajowe.




Sytuacja w Chicago była napięta już kilka lat przed wydarzeniami z 1886 roku. Fatalne warunki pracy, niskie płace i praca do dwunastu godzin na dobę były standardem. (Skąd my to znamy ?!)Dodatkowo antykapitalistyczne nastroje były podsycane przez radykalnych agitatorów, walczących m.in. o ośmiogodzinny dzień pracy. Opór robotników skierował się przeciwko właścicielowi firmy McCormick Harvester Co. W wyniku próby modernizacji zakładu, która spowodowałby zwolnienia ogromnej rzeszy pracowników jego stosunki ze związkami zawodowymi nie układały się najlepiej. Pociągnęło to za sobą strajk robotników, w wyniku którego właściciel fabryki zmuszony został do radykalnych ustępstw. Nie trwało to jednak zbyt długo. Już w lutym 1886 roku dokonał zwolnienia wszystkich pracowników.



Żydzi ginęli w Polskich Komorach Gazowych.

ZASRAŃCY ZNOWU SZKALUJĄ NASZ KRAJ BEZPODSTAWNIE !



Skoro środowiska żydowskie rozpętały przeciwko Polakom taką zmasowaną kampanię oszczerstw, to chyba warto przypomnieć, że w gettach były też Judenraty i żydowska policja pomagająca otwarcie w eksterminacji własnego narodu. Skoro zatem Polacy mają się bić w piersi, za nielicznych szmalcowników, którzy notabene często ginęli z rąk Armii Krajowej, to może warto, aby Żydzi zastanowili się nad swoim współudziałem w szoah.

Trzeba będzie chyba jednak sprzedać te lasy, bo potężny naród bankowy jak widać nie odpuszcza w ataku na teoretycznie istniejącą Polskę. Zakłamywanie historii trwa w najlepsze i obudziliśmy się właśnie w świecie, w którym wszyscy uznają za pewne, że holokaustu dokonali Polacy w Nazistowskiej Polsce, a Żydzi ginęli w Polskich Komorach Gazowych. W ten sposób ofiara, czyli zniszczona Polska, według światowej opinii publicznej staje się katem odpowiedzialnym za ludobójstwo w czasie II wojny światowej. Można już o Polakach napisać wszystko, a antypolonizm staje się modny.

Stąd już tylko krok od zaimplementowania w światowej opinii publicznej kolejnego kłamliwego zwrotu, który służy do zakłamywania historii wojny i to zaledwie 70 lat po jej zakończeniu. Obecnie panująca retoryka sugeruje, że najgorsi byli Polacy i beznarodowi Naziści. Zresztą nie tak znowu beznarodowi, bo jedna z kolportowanych ostatnio kłamliwych fraz to "Nazistowska Polska", tak jakby nie było żadnej okupacji męki narodu polskiego w tych czasach.

Autorem tekstu w Jerusalem POst, porównującego zagładę Ormian do zagłady Żydów, to Tal Harris. On sam przedstawia się jako wnuk dwóch Żydów ocalałych z holokaustu i jest doktorantem na Uniwersytecie Goethego we Frankfurcie. Co ciekawe w tekście nie pada ani razu słowo o Niemcach, ale pada sformułowanie "Polish gas chamber" - "polska komora gazowa i taki przekaz idzie w świat.


http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/izraelski-dziennik-pisze-o-polskich-komorach-gazowych-ciag-dalszy-upokarzania-polski

http://www.jpost.com/Opinion/Too-important-for-politics-to-get-in-the-way-400621

Kradli jedzenie z uzdrowiska wśród amatorów dań głównych dominują... związkowcy z zarządu zakładowej Solidarności.



Wreszcie wydało się, kto kradnie jedzenie z domów uzdrowiskowych w Krynicy (Małopolska). Złodziejami okazali się pracownicy tychże domów, którzy w torbach wynosili chleb, owoce, masło a nawet zupy i całe dania

Sprawa była tak delikatna, że musiała się nią zająć firma detektywistyczna. Śledczym udało się złapać amatorów darmowego jedzenia, wśród których dominują... związkowcy z zarządu zakładowej Solidarności. Oskarżeni o kradzież pracownicy są na urlopach i lekarskich zwolnieniach, więc od kilku dni nie pojawili się w pracy. Anonimowy rozmówca portaluSadeczanin.info twierdzi, że ten proceder trwał od bardzo dawna, a pracownicy, którzy przywłaszczali sobie produkty żywnościowe z kuchni domów zdrojowych, nie widzieli w tym nic złego. Jedyne, czego żałują, to że... dali się złapać za rękę. (.. w tym wypadku może ten ktoś też by chciał mieć z tego jakieś profity lecz brak wykonywanej pracy w tej lub podobnej placówce mu na to nie pozwala i stąd wynikły problemy ? )




Natychmiast po ujawnieniu kradzieży przystąpiono do remanentów we wszystkich domach zdrojowych. Szacunkowe straty mogą sięgać nawet miliona złotych na przestrzeni ośmiu–dziewięciu lat, bo tyle miało trwać wynoszenie jedzenia przez pracowników. Sprawą zajmuje się krynicka policja, która postawiła już zarzuty kradzieży 11 osobom.

.. Wiadomym jest nie od dzisiaj ,że taki proceder trwał już od dawna i to wszędzie. Dzieje sie tak w hotelach, szkołach, barach, kawiarniach dosłownie wszędzie tam gdzie mamy do czynienia z wydawaniem żywności.  Powyższa sprawa ma zupełnie inne podłoże ..? Bowiem zamieszani są w to związkowcy , a komuś cholernie sie to  nie podoba , ale co tam pal licho związkowców wrócmy do tematu.  
Było już tak za komuny i jest teraz . Kiedyś brali żywność tzw. odpadową pracownicy zatrudniani w placówkach gastronomicznych i im podobnych bo i po co miała się żywność zmarnować mówiąc ściślej - wyrzucona. Takie były czasy  srogiej komuny.  Byli też tacy i owszem , którzy się podorabiali na kradzieżach żywności w tych czasach , ale to na większą skalę lecz ci na dzień dzisiejszy są dobrze ustawieni bo kradli maksymalnie ,a dzisiaj siedzą w lożach honorowych i cieszą się zdrowiem i zaradnością prowadząc przy tym - być może podobne lokale stąd ich wiedza na powyższe tematy. 

Jeżeli zaś faktycznie ktoś kradnie z premedytacją ową żywność należy się kara i już zgodnie z artykułem  - nie ma wytłumaczenia. 

Minęły osławione 25 lat dobrobytu jakie nam niesie jaśnie panująca III RP i proceder się powtarza , a może i nawet nasila - pytanie dlaczego?  Czy ludziom jest tak dobrze ,że muszą się skłaniać do takich nisko wartościowych czynów czy może tym razem to ubóstwo nadaje rytm tych powiedzmy kradzieżom .  Czy należy wyciągać z tego wnioski ?  - ależ oczywiście i to dogłębnie . W tym wypadku należy sprawdzić wszystkie przesłanki jakimi kierowali się owi "złodzieje" i poddać porównaniu czynu zabronionego z innymi złodziejami ,którzy uniknęli jakiejkolwiek kary , gdzie można to zauważyć w poniższym przypadku:(ahd)

Sikorski oczyszczony z zarzutów. Prokuratura umarza śledztwo
Prokuratura umorzyła w środę śledztwo w sprawie wydawania przez Radosława Sikorskiego ryczałtu na biuro poselskie na przejazdy prywatnym autem. Chodziło o sprawdzenie, czy faktycznie Sikorski wydał w ramach obowiązków poselskich tyle, ile deklarował. Według prokuratury obecny marszałek Sejmu nie popełnił przestępstwa. Tak samo jak inni posłowie objęci postępowaniem.

Dzisiaj to postępowanie zostało umorzone - potwierdza informacje tvn24.pl Dariusz Korneluk, szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Prokurator dodaje, że umorzenie dotyczy w sumie 26 posłów, których obejmowała sprawa.
Okazało się, że najlepiej udokumentowane przejazdy ma posłanka Krystyna Pawłowicz z PiS. Przedstawiła szereg dokumentów świadczących o korzystaniu z aut w celach służbowych.Nie było afery z urodzinami
Prokuratura umorzyła także wątek ws. zorganizowania w pałacyku MON w Helenowie urodzin Sikorskiego. Do prokuratury pod koniec 2014 roku wpłynął donos, według którego impreza urodzinowa miała się odbyć prawie dwa lata temu w pałacyku MON w Helenowie i była rzekomo finansowana z publicznych pieniędzy. Miała kosztować około 200 tysięcy złotych. Autor zawiadomień zastrzegł jednak, że nie jest pewny tych informacji.
- Nie ma afery z urodzinami Radosława Sikorskiego na koszt MON dementował w grudniu rzecznik resortu obrony Płk Jacek Sońta. Potwierdził, że urodziny ówczesnego szefa MSZ odbyły się w pałacyku, ale za wynajęcie - według jego słów - zapłacił sam Sikorski, przelewem, na podstawie faktury wystawionej na niego. Impreza miała kosztować kilkanaście tysięcy złotych.
Prokuratura potwierdziła te słowa.Oczyszczony po raz drugi
To drugie umorzenie sprawy Sikorskiego. Prokuratura już raz badała tę sprawę po zawiadomieniu Bartosza Kownackiego z PiS. W marcu 2014 roku odmówiła wszczęcia śledztwa, bo stwierdziła, że - jako minister - Sikorski korzystał z limuzyny, a w ramach poselskich obowiązków mógł korzystać z prywatnego auta i rozliczać te podróże z budżetu Sejmu. Więcej szczegółów ujawnił jednak tygodnik "Wprost". Prokuratura postanowiła wszcząć śledztwo. A Andrzej Seremet, prokurator generalny uznał, że wcześniej zarzuconą sprawę prokuratura powinna jednak podjąć. I tak oba śledztwa połączono w jedno. Zostało ono umorzone.

Ludzie czy wy jeszcze nadążacie za tym co się dzieje w tym bezpruderyjnym państwie?  LUDZIE MUSZĄ KRAŚĆ ŻYWNOŚĆ W PAŃSTWIE DOSTATKU - O IRONIO ?

Dalej jeżeli Polska gwarantuje innym obcym przybyszom wikt i opierunek za nasze pieniądze to czy należy karać nas polaków za ubóstwo we własnym kraju ?  Ten temat jest dobrym tematem i pozwala na nieco więcej niż tylko na sprowadzenie na tych ludzi osądu zgodnego tylko i wyłącznie z literą prawa polskiego. Czy to przystoi w demokratycznym   powiedzmy kraju? Dać obcemu , a zabrać swojemu?  
Nie tak dawno była mowa o sprowadzeniu do polski uchodźców - pytanie jak by to miało wyglądać > czy tak:





A może powinniśmy zrobić to tak - jak ludzie zrobili to na osławionej  Ukrainie wrzucając urzędasa do kibla - widać ,że jest zadowolony co? !   Ale tam jest jego miejsce !

wtorek, 28 kwietnia 2015

UPADEK OBYCZAJNOŚCI W EUROPIE ZACHODNIEJ !



NIEMIECKA Rada Etyki, oficjalny organ doradczy Bundestagu, Bundesratu i niemieckiego rządu orzekła, że rząd powinien rozważyć zmianę prawa, tak by zalegalizować kazirodztwo. To postanowienie to efekt dyskusji, jaka rozgorzała na nowo po ogłoszeniu przez Europejski Trybunał Praw Człowieka wyroku w sprawie niemieckiego rodzeństwa, żyjącego jak mąż z żoną - informuje thelocal.de.

Według dostępnych danych, relacje kazirodcze między rodzeństwem zdarzają się bardzo rzadko w zachodnich społeczeństwach - stwierdzili członkowie Rady Etyki. Uznali jednocześnie, że ci, którzy w takich relacjach pozostają dowodzą jednak, że ich sytuacja jest bardzo trudna - uważają, że ich podstawowe prawa nie są respektowane, są zmuszani albo do zachowania swojego związku w tajemnicy albo do rozstania.


Zdaniem większości członków Rady Etyki prawo karne nie jest dobrym sposobem, by stanowić granice dopuszczalnych zachowań seksualnych. Uważają oni, że ryzyko urodzenia chorego dziecka nie jest wystarczającym powodem, żeby zabraniać związków kazirodczych. Według przegłosowa­ne­go przez Radę stosunkiem głosów 14 do 9 postanowienia, zawarty w prawie karnym zakaz oznacza głębokie naruszenie prawa do samodecydo­wa­nia o swoim życiu seksualnym.

PEDOFILIA, PEDALSTWO, PEDERAŚCI, LESBY, KAZIRODZTWO, EUTANAZJA I WILE INNYCH PRZYWAR ZACHODNIEGO BRUDNEGO LECZ KOLOROWEGO ŚWIATA WYCZERPUJE PUNKTY W DEKALOGU .

GDYBY BÓG FAKTYCZNIE ROZPRAWIŁ SIĘ Z SODOMĄ I GOMORĄ W SPOSÓB OCZYWISTY JAK PODAJĄ ŹRÓDŁA TO Z PEWNOŚCIĄ TEN WĄTEK MUSI TEŻ ZOBACZYĆ SWÓJ FINAŁ W SPOSÓB NAMACALNY - CZYLI UNICESTWIENIE W TYM WYPADKU CAŁEGO GATUNKU LUDZKIEGO. W PRZYPADKU WSPOMNIANEJ SODOMY I GOMORY BYŁ TO PROCEDER REGIONALNY TAK W DZISIEJSZYCH CZASACH JEST TO JUŻ PROBLEM GLOBALNY - I TYLKO NIELICZNI MOGLIBY LICZYĆ NA JAKIŚ GEST ZROZUMIENIA.


POLSKA JEST JESZCZE KRAJEM , GDZIE TRADYCJE SĄ UTRZYMYWANE NA POZIOMIE NIE POZWALAJĄCEJ NA MAKSIMUM PERWERSJI ZE STRONY ODMIEŃCÓW I TO ICH BOLI .

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

USA: JEŚLI NIE MYŚLISZ JAK TWÓJ RZĄD .... to jesteś

Jesteś psychicznie chorym człowiekiem - Amerykańscy naukowcy postawili diagnozę 

Psychiatrzy: posiadanie własnych poglądów to choroba psychiczna. (I JUŻ)

Po przeczytaniu poniższego artykułu dochodzę do pewnych konkluzji 

Ciekawy artykuł z serwisu Natural News odnośnie nowej klasyfikacji chorób i zaburzeń psychicznych DSM. Według tego systemu jeszcze bardziej rozszerzono kryteria diagnostyczne chorób psychicznych. Nie głosujesz na demokratów bądź republikanów (USA)? Jesteś chory psychicznie, cierpisz na ODD. Nie głosujesz na PO, PiS, SLD, PSL, i w dodatku nie chcesz spełniać się w roli rodzica i niewolnika u polskiego kapitalisty za 1680 brutto? Cierpisz w takim razie na ODD i jesteś chory psychicznie.

Nowe wydanie DSM (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, DSM), jako ludzi „zaburzonych” określa tych, którzy nie zgadzają się z tym, co głosi aktualnie władza. Jest takie jedno mądre powiedzonko – „Dokładnie wiemy jaka będzie przyszłość. Problemy mamy jedynie z przeszłością, ona ciągle się zmienia”. Oznacza ono ni mniej ni więcej, że władze, w zależności od różnorakich warunków, głoszą co chcą, a wersje jedynie słusznej prawdy, podawanej jako stały i niezmienny pewnik, zmieniają się co chwila.

Również podobnie jest w nauce. Ten, kto ma odpowiednią ilość pieniędzy – rozdaje granty, tworzy grupy lobbingowe, think-thanki, „zespoły ekspertów, ma wpływ na system uczelni, kształcenia. Stać go na działanie na rynku wydawniczym i księgarskim, na opłacenie polityków, urzędników, lekarzy, a także reklam w TV, we fragmentach seriali, teleturniei..

Ten system to hydra wzajemnych powiązań, gdzie na sprzedaży jednej szczepionki zarabia jedna korporacja farmaceutyczna je produkująca, ekspert, lekarz, polityk, urzędnik SANEPIDu, media które je reklamują. A potem, co równie ważne – druga, trzecia i czwarta korporacja, które produkują lekarstwa na skutki uboczne tych szczepionek.

Wróćmy jednak do „Oppositional Defiant Disorder” (ODD), bo tak nazywa się ta nowo odkryta dzięki „super nowoczesnym i super rzetelnym badaniom” choroba. W myśl tej choroby praktycznie każde zachowanie emocjonalne może być uznane za zaburzone i podlegające hospitalizacji / leczeniu. To właśnie orwellowska myśl medyczna – celowo rozmywać kryteria chorób psychicznych, by właściwie każde zachowanie przy odpowiedniej, „kreatywnej” interpretacji, móc uznać za objaw choroby. Nie jest dozwolony nawet stupor i spokój, bo ten może zostać uznany za tzw „objaw ubytkowy” schizofrenii i leczony.

Istotnie, każde zachowanie, każda opinia, która przeczy obowiązującemu ideowo-społeczno-politycznemu status quo, może być uznana za „zaburzoną”, „społecznie niedostosowaną” i poddawana leczeniu. Szpitale psychiatryczne w każdym państwie skrywają te osoby, które mają odwagę ujawniać przekręty, pranie brudnych pieniędzy, przestępstwa i zbrodnie elit politycznych. Od czasów ZSRR jest to najbardziej wygodna metoda pozbywania się przeciwników politycznych, bo po kilku latach stosowania haloperidolu w szpitalu psychiatrycznym, człowiek jest fizyczną i psychiczną roślinką.

Australia: "Zero tolerancji" dla imigrantów - wojsko w akcji


Australijczycy nie tak dawno stanęli przed podobnym wyzwaniem jak Europejczycy, gdy do ich brzegów zaczął zmierzać gwałtownie rosnący strumień nielegalnych imigrantów. Władze Australii przyjęły ostrą politykę, która zdaniem premiera Tony'ego Abbota dała pożądany efekt. Teraz proponuje on Europie, aby poszła śladem Australii.


- Jedynym sposobem na zapobieżenie śmiertelnym katastrofom na morzu i ukrócenie przemytu ludzi, jest zatrzymanie łodzi płynących do Europy – powiedział Abbott, komentując doniesienia o hekatombie imigrantów na Morzu Śródziemnym, gdzie w ciągu tygodnia utonęło ponad tysiąc osób próbujących nielegalnie dostać się do UE. – Kraje europejskie muszą przyjąć bardzo twarde prawa, które powstrzymają przemyt ludzi na Morzu Śródziemnym – dodał australijski premier.
Początki fali imigracji
Abbott jest przekonany o słuszności australijskiego rozwiązania, bowiem w znacznej mierze sam jest jego autorem. W 2013 roku przewodząc Koalicji Liberalno-Narodowej wygrał wybory parlamentarne deklarując wprowadzenie ostrych praw antyimigracyjnych. Zdecydowana postawa w tej kwestii zjednała mu wielu wyborców, którzy byli rozczarowani polityką dwóch wcześniejszych rządów centrolewicowych.

Pierwszy z nich, pod przewodnictwem premiera Kevina Rudda, w 2008 roku zdecydowanie rozluźnił politykę imigracyjną, która była dziełem wcześniejszych rządów konserwatywnych. Zlikwidował między innymi tak zwane „Pacific Solution”, czyli program, w ramach którego flota Australii patrolowała morze i przechwytywała łodzie z imigrantami, których wysyłano do obozów przejściowych na wyspie Nauru oraz Manus, należącej do Papui Nowej Gwinei. Tam oczekiwali na ewentualne nadanie statusu uchodźcy, lub tak długo, aż zgodzą się wrócić do ojczyzny, lub kraju z którego wyruszyli.

„Pacific Solution” rodziła protesty części społeczeństwa oraz obrońców praw człowieka, którzy wskazywali, że w obozach panują bardzo złe warunki i dochodzi w nich do aktów przemocy ze strony urzędników. Australia byłą również krytykowana przez agendy ONZ.

Źródło: DIAC ImagesTak wyglądał w 2012 roku obóz na wyspie Nauru, już po rozbudowie i modernizacji



Tragedia na morzu

Po rozluźnieniu kontroli morskiej granicy gwałtownie zaczęła rosnąć fala nielegalnych imigrantów przemycanych do Australii małymi statkami. Proceder wyglądał niemal identycznie jak ten, który ma obecnie miejsce na Morzu Śródziemnym. Zdecydowana większość imigrantów pochodziła z rozdartego wojną domową Afganistanu, oraz Sri Lanki, gdzie taki sam konflikt dopiero co się zakończył. Punktem startowym była właśnie Sri Lanka, na której słabe władze nie mogły, bądź nie były zainteresowane, zwalczaniem przemytników ludzi.

Według statystyk prezentowanych przez australijski parlament, w 2008 roku do Australii przybyło morzem tylko około stu nielegalnych imigrantów. Drugie tyle zatrzymano w drodze. Rok później, już po zniesieniu „Pacific Solution”, nielegalnie do brzegów Australii dotarło 2,7 tysiąca osób. W 2013 roku liczba ta wzrosła drastycznie do ponad 20 tysięcy. Z perspektywy obecnych problemów UE może się to wydawać niewiele, ale Australia liczy około 25 razy mniej obywateli, niż wszystkie państwa Wspólnoty razem wzięte.

Wśród Australijczyków rosło niezadowolenie społeczne wynikające z napływu coraz większej ilości skrajnie biednych i wymagających pomocy państwa nielegalnych imigrantów. W katastrofach starych i skrajnie przeładowanych łodzi przemytników ginęły setki ludzi. Według obecnych władz w latach 2012 i 2013 w ten sposób życie straciło łącznie około 1,2 tysiąca osób. Trzeba było zrobić „coś”, aby zapobiec ludzkiej tragedii na morzu i jednocześnie rozwiązać sam problem nielegalnej imigracji.


Źródło: Australian Customs and Border Protection ServiceWojsko i służby graniczne stworzyły skuteczną sieć wyłapywania podejrzanych statków zmierzających ku północy Australii


Powrót do ostrych zasad

W obliczu narastającego kryzysu już w 2012 roku drugi rząd lewicy pod przewodnictwem premier Julii Gillard zaczął przywracać do życia elementy „Pacific Solution”. Ponownie zawarto umowy z władzami Nauru oraz Papui Nowej Gwinei i na nowo otwarto zamknięte w 2008 roku obozy. Rozbudowano również areszt imigracyjny na Wyspie Bożego Narodzenia (terytorium zależne Australii), która znajduje się mniej więcej w połowie trasy ze Sri Lanki do Australii. Liczba osób przebywających w tych placówkach zaczęła gwałtownie rosnąć i pod koniec 2013 roku wyniosła rekordowe 12 tysięcy. Tylko małej części przyznawano azyl.

W 2013 roku urząd premiera krótkotrwale sprawował ponownie Kevin Rudd, który zajął wówczas zdecydowanie odmienne stanowisko niż w 2008 roku. Zamiast swojej starej polityki otwartych drzwi, zadeklarował otwarcie, że nielegalni imigranci nigdy nie otrzymają prawa do osiedlenia się w Australii i mogą się spodziewać tylko odesłania do obozów.

Od dzisiaj ludzie poszukujący azylu, którzy przybędą do Australii nielegalnie na pokładzie łodzi, nigdy nie otrzymają zgody na osiedlenie się.
Kevin Rudd, lipiec 2013


Przywracanie ostrej polityki imigracyjnej odbywało się pod hasłami „walki z przemytnikami ludzi”, których obarczano winą za tragedie na morzu i bogacenie się na nieszczęściu innych.

Nowy kurs australijski władz spotkał się z krytyką organizacji pozarządowych, ONZ i obrońców praw człowieka. Zatrzymani na otwartym morzu imigranci byli i są zsyłani do obozów bez wyraźnej podstawy prawnej oraz przetrzymywani tam przez nieokreślony czas. W aresztach mają panować złe warunki, ochrona oraz urzędnicy mają być brutalni a wśród osadzonych panuje „atmosfera beznadziei”. W 2013 roku doszło nawet do buntu w obozie na Nauru, w wyniku którego została zniszczona większość budynków.
Abbot usztywnia kurs
Choć to lewica w praktyce ponownie uruchomiła program zdecydowanej walki z nielegalną imigracją, to jest on obecnie kojarzony głównie z prawicowym Abbottem. Objął on bowiem urząd pod koniec 2013 roku, kiedy nowa polityka imigracyjna dopiero się rozkręcała a do Australii nadal siłą rozpędu płynął strumień ludzi. Abbott z „zatrzymania łodzi” uczynił jedno z głównych zadań swojego rządu i jeszcze bardziej zaostrzył politykę.


Obecnie działa tak zwana Operacja Sovereign Borders, która została rozpoczęta we wrześniu 2013 roku. Do walki z imigrantami zaprzęgnięto wojsko, które jest głównym wykonawcą nowej polityki „zero tolerancji”. Nadrzędnym celem jest zawracanie z drogi łodzi przemytników ludzi. Władze chcą uniknąć zatrzymywania imigrantów, którzy po zesłaniu do obozów stają się długotrwałym „problemem”.

Prowadzona jest też kampania informacyjna, głównie na Sri lance oraz w Indonezji, gdzie za australijskie pieniądze lokalne władze mają przekonywać ludzi, iż nie ma sensu wybierać się w ryzykowną podróż do Australii, bowiem i tak nigdy nie uda się do niej dotrzeć. Równocześnie wspierana jest walka z gangami przemytników ludzi.

Jak twierdzi rząd Abbotta, takie działania przyniosły wymierny skutek. Liczba nielegalnych imigrantów, którzy dostali się morzem do Australii, od początku 2014 roku ma wynosić zero. Jednocześnie coraz mniej ludzi ma przebywać w obozach na Nauru i Manaus. Obecnie ma być ich mniej niż dwa tysiące. Według Abbotta wskazuje to dość jednoznacznie na sukces jego polityki i skuteczność ostrego przeciwdziałania nielegalnej imigracji.

Szczerze mówiąc nikomu nie powinno się odmawiać pomocy , ale należy pamiętać ,że ci właśnie imigranci są specyficzni i odbiegają kulturowo od nas.  Dla mnie imigrant to osoba , która potrzebuje natychmiastowej pomocy z takich , a nie innych pobudek i co ważne potrafiąca się dobrze z asymilować ze społeczeństwem danego kraju. Co to oznacza ?  Dla przykładu nie mieszać nas polaków lub innych ludzi mieszkających na tej szerokości geograficznej bo jest wiadome ,że są to ludzi z wiarą chrześcijańską , katolicy w większości z różnymi odcieniami , ale noszący brzemię krzyża. Ci zaś usiłują się wedrzeć na nasze terytorium w celu krzewienia własnej kultury z wyznaniem włącznie podpartej budową meczetów i świątyń  , a to jest już problem na skalę światową i grozić to będzie w sposób bezpośredni nam - dokładnie tak. Ja np. powiedzmy wyjeżdżam do Francji czy też do Niemiec ja tam znajdę kościół i pomimo barier językowych jestem po części u siebie.  Podałem Francję ..  tam jak nam wiadomo połowa tego kraju jak podają niektóre źródła grozi islamizacja ,a w roku 2025 ma zostać pochłonięty ten kraj właśnie przez islam. To nie brzmi optymistycznie - chyba ,że ktoś robi to w sposób zdecydowany tzn. robi to z premedytacją chcąc celowo wywołać konflikt miedzy wyznawcami , a jest to poważny i chyba najpoważniejszy z konfliktów. Więc nie dziwię się Australijczykom ,że działają w taki sposób chcąc położyć kres przemianom ich kraju.  I na prawdę nie trzeba być rasistą lecz człowiekiem oddanym ojczyźnie , narodowi ,aby to zauważyć .(ahd)   

ROSJA: TAK WYGLĄDAJĄ amerykańskie TAJNE satelity zwiadowcze Lacrosse !

Jak widać obraz wojny może przybierać różne oblicza, ale to już nie są przelewki !!

Naukowcy pracujący w Ałtajskim Centrum Optyki Laserowej opublikowali pracę naukową, w której zamieścili serię zdjęć pokazujących amerykańskie satelity zwiadowcze Lacrosse. Do niedawna wywiad USA w ogóle zaprzeczał ich istnieniu a do dzisiaj nie ujawniono jak wyglądają. Satelity zwiadowcze są w USA otaczane bardzo szczelną tajemnicą. Eksperci amerykańscy zastanawiają się, dlaczego w ogóle doszło do ujawnienia zdjęć.

Dokument z ujęciami tajnych satelitów został przygotowany przez zespół naukowców, którzy przy pomocy specjalistycznej aparatury zamontowanej w Ałtajskim Centrum Optyki Laserowej, przez ponad dekadę obserwowali różne obiekty na orbicie. Ich praca miała oficjalnie na celu stworzenie systemu obserwowania satelitów czy pojazdów kosmicznych, które mają problemy techniczne. Dobrej jakości zdjęcia z ziemi mogłyby w takiej sytuacji pomóc w ocenie sytuacji.


Niezależnie od deklarowanego celu, wśród kilkunastu serii ujęć zamieszczonych w publikacji pojawiły się trzy, które wywołały duże zainteresowanie, znacznie większe niż cała praca naukowa. Widać na nich amerykańskie satelity zwiadowcze Lacrosse, oznaczone przez Rosjan 2, 4 i 5. Zdjęcia są pierwszymi, które pozwalają ocenić jak właściwie wyglądają ci tajni kosmiczni szpiedzy USA. Obserwatorzy-amatorzy nie dysponują sprzętem, który pozwoliłby wykonać tak dokładne ujęcia.


Satelity Lacrosse prawdopodobnie należą do największych kiedykolwiek umieszczonych na orbicie. Ich zadaniem jest obserwować powierzchnię Ziemi przy pomocy silnego radaru, który umożliwia wykonywanie „zdjęć” bez względu na to czy cel jest zakryty chmurami, lub pogrążony w ciemności. Do 2008 roku władze USA, oraz odpowiadające za satelity zwiadowcze Narodowe Biuro Zwiadu (NRO), w ogóle zaprzeczały ich istnieniu.


Obecnie wiadomo, że satelitów Lacrosse umieszczono w kosmosie pięć
. Pierwszy wyniósł w 1988 roku prom kosmiczny Atlantis, a kolejne startowały już przy pomocy rakiet. Numer 1 i 2 już zakończyły swój żywot i spłonęły w atmosferze, ale trzy nadal okrążają Ziemię i najpewniej służą wywiadowi USA. Najnowszy został wystrzelony na orbitę w 2005 roku. Obecnie w kosmosie są już trzy satelity nowszej generacji nazywane Topaz, ale Lacrosse prawdopodobnie nadal stanowią ważne źródło informacji dla NRO.

Rosjanie ujawnili jedną z największych tajemnic wywiadu USA

"Paranoja" tajności

Do dziś nie było wiadomo jak właściwie wyglądają same urządzenia Lacrosse. NRO ujawniło tylko jedno bardzo słabej jakości zdjęcie, mają przedstawiać jeden z satelitów podczas budowy w zakładach Lockheed Martin. Ze zdjęć Rosjan też nie można dowiedzieć się wielu szczegółów, ale jest jasne, że satelity mają rozłożone bardzo duże anteny radarowe. Te oznaczone numerami 2 i 4 mają je o kształcie parabolicznym, a numer 5, czyli najpewniej najnowszy, ma prostokątną. Jak piszą specjaliści z Federacji Amerykańskich Naukowców (FAS), rozmiar anteny pozwala ogólnie ocenić możliwości satelitów, ale ze względu na dobro własnego państwa nie poruszają tego tematu głębiej.


Wygląd i parametry techniczne urządzeń należących do NRO należą do najpilniej strzeżonych tajemnic w USA. Dotychczas do wiadomości publicznej nie przedostawały się praktyczne żadne informacje tego rodzaju, chyba że w wyniku oficjalnego odtajnienia starszych modeli satelitów. Podobnie sytuacja wygląda w Rosji. Kosmiczny zwiad jest bardzo skrupulatnie chroniony przed ciekawskimi osobami postronnymi.

Eksperci FAS zastanawiają się, dlaczego Rosjanie w ogóle ujawnili zdjęcia. - Służby USA bardzo paranoicznie podchodzą do ujawniania zdjęć satelitów zwiadowczych, tak swoich jak i przeciwnika. Rosyjska paranoja jest co najmniej tak samo wielka, więc dlaczego to trafiło do wiadomości publicznej? - zastanawia się w rozmowie z FAS były analityk CIA Allen Thomson.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/zdjecia-satelitow-lacrosse-rosjanie-pokazuja-satelity-lacrosse,536929.html

niedziela, 26 kwietnia 2015

Ewangelia według Judasza, dokument



Ewangelia według Judasza, dokument






Film Jamesa Barrata przedstawia historię jednego z najbardziej tajemniczych tekstów w historii chrześcijaństwa. Znaleziony w końcu lat 70-tych XX wieku przez egipskiego rolnika manuskrypt przez niemal 30 lat przeszedł burzliwą drogę. Kilkukrotnie zmieniał właściciela, był przedmiotem kradzieży, leżał przez kilkanaście lat w bankowej skrytce, co doprowadziło do znacznego pogorszenia jego stanu, aż w końcu został zakupiony za 300 tysięcy dolarów i poddany badaniom mającym na celu stwierdzenie jego autentyczności. W pracach tych brali udział najwybitniejsi światowi eksperci z różnych dziedzin (m.in. historycy religii, fizycy określający wiek przedmiotów przy zastosowaniu metody radiochronologii czy też tłumacze języka koptyjskiego, w którym napisano apokryf). Ci ostatni, badając tekst dokumentu, stwierdzili, że Judasz tak naprawdę nie zdradził Chrystusa, lecz tylko wykonywał powierzone mu przez niego zadanie...

Banderowcy z batalionu „Azow” ukrzyżowali człowieka

A TERAZ  PATRZCIE KOMU SPRZYJACIE !




DALSZA CZĘŚĆ FILMU TO PODLANIE BĘZYNĄ UKRZYŻOWANEGO I SPALENIE GO ŻYWCEM NA KRZYŻU
TO SĄ WŁAŚNIE „ŻOŁNIERZE” Z KTÓRYMI PIJĄ WÓDKĄ POLSCY OFICEROWIE W.P …III R.P

piątek, 24 kwietnia 2015

W USA POLSKA NAZISTOWSKA JEST I BASTA !

KŁAMSTWO WYPOWIEDZIANE PO STOKROĆ STAJE SIĘ PRAWDĄ !!  JESZCZE NIKT TEGO WAM NIE POWIEDZIAŁ .  TO CO SIĘ DZIEJE W USA POD ADRESEM POLSKI I POLAKÓW TO JUŻ JEST PRAWDZIWA  PLAGA I NIE WYSTARCZY WYCIĄGANIE WNIOSKÓW LECZ ZDECYDOWANA REAKCJA W SPOSÓB CZYNNY NIE BIERNY. 
Szokująca gra Mattela
I CZEGO TU JESZCZE WIĘCEJ OCZEKIWAĆ ?

W edukacyjnej grze karcianej wyprodukowanej przez firmę Mattel, największego w USA producenta zabawek, pojawia się określenie "nazistowska Polska". Ambasada RP w Waszyngtonie , jak zapewniono PAP w czwartek, już wysłała do prezesa firmy list z interwencją.

 

O grze donosi "Nowy Dziennik", jedna z najstarszych gazet polonijnych w USA. Jak pisze gazeta, chodzi o bardzo popularną grę karcianą "Apples", w której dzieci mają łączyć hasło z jednej karty z definicją znajdującą się na drugiej. Gra jest w sprzedaży nie tylko w USA, ale i w innych krajach i jak podaje na opakowaniu producent: już sprzedano ponad 3 mln egzemplarzy.
W jednej z edycji gry pt. "Party Tin" znalazła się karta, na której dzieci mogą przeczytać, że film "Lista Schindlera" w reżyserii Stevena Spielberga z 1993 roku opowiada "prawdziwą historię katolickiego przedsiębiorcy, który uratował 1 tys. Żydów z nazistowskiej Polski".

PLUJESZ ŚWINI W TWARZ , A ONA MÓWI ,ŻE TO DESZCZ PADA

Nie cackać się z USA!

Ponad dwie trzecie Polaków uważa, że polskie władze powinny ostrzej reagować na przypisywanie rodakom współudziału w Holokauście przez wysokich rangą amerykańskich urzędników – wynika z sondażu SW Research dla „Newsweeka”.
James Comey FBI


Taką opinię deklarują osoby głównie w wieku powyżej 35 lat, mieszkańcy najmniejszych i największych miast w Polsce oraz osoby z niższym wykształceniem. Co piąta osoba w wieku do 24 lat oraz co czwarty mieszkaniec wsi uważa jednak, że polskie władze nie powinny ingerować w publiczne wypowiedzi amerykańskich urzędników na temat Holocaustu – komentuje Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.

W ubiegłym tygodniu dyrektor FBI James Comey przemawiając w Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie na temat sprawców zagłady Żydów użył sformułowania: „mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski, Węgier i wielu innych miejsc”. Wywołał tym burzę w Polsce.

„Polskie władze mogłyby rozważyć dalsze kroki, włącznie z krokami sądowymi ws. słów szefa FBI.
(...) Pozwałbym pana Comneya za jego wypowiedź. Należałoby rozważyć to na gruncie prawa amerykańskiego i tam go pozywać” – powiedział kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda w TVN24.  (Sami widzicie ,kto powinien być prezydentem Polski i Polaków , a kto się nie nadaje już w przedbiegach - ludzie otwórzcie oczy ! On chce sprawiedliwości przed sądem USA  - KICz)

Wiceszef MSZ Rafał Trzaskowski odparł w programie w TVP Info, że „gdybyśmy wszystkich chcieli pozywać do sądów, to by się kończyło bardzo długimi rozprawami, gdzie na wokandzie byłaby historia Polski. Nie wiem, czy to jest dobry pomysł”.

Także prezydent Bronisław Komorowski ocenił w TVN24, że „byłoby rzeczą nieodpowiedzialną, gdybyśmy chcieli rozwiązywać tę sprawę na zasadzie wojny ze Stanami Zjednoczonymi. Trzeba szukać po stronie USA sojuszników i przyjaciół, którzy tłumaczą nonsensowność słów szefa FBI”.  (Następny włazidupa , który za nic ma godność każdego Polaka i szafuje nami jak osranymi pantalonami na bazarze ??!  śmiech!)

Sam dyrektor FBI James Comey w odręcznym liście przekazanym w środę Ambasadorowi RP w Waszyngtonie stwierdził: „Żałuję, że powiązałem Polskę z Niemcami. Państwo polskie nie ponosi odpowiedzialności za okrucieństwa, których dopuszczali się naziści”.

Zabrakło jednak dobitnych przeprosin, podobnie jak trzy lata temu, gdy o „polskim obozie śmierci” wspomniał prezydent USA Barack Obama.


Co to za pierdoły tu są wypisywane !  Nie ingerować w wystąpienia polityków USA ?  Należałoby zerwać jakiekolwiek stosunki z tym krajem i mieć święty spokój z tymi syjonistycznymi poplecznikami .  Znaleźli sobie kozła ofiarnego , gdzie w sposób zdecydowany i nie pierwszy raz atakują nasz kraj za ludobójstwo -  nie mając zielonego pojęcia jak było bo i skąd ma wiedzieć tłuk nie znający historii .  W europie każdy dzieciak wie kto był zaangażowany w II wojnie światowej i po ,której stronie walczył , a tam za oceanem ludzie nie są wykształceni w stopniu nawet  podstawowym .  Jest to banda gnoi bez honoru.  Polska zamiast utrzymywać dobre stosunki z krajami w europie -gnomy z pod ciemnej gwiazdy szukają kumpli dziesiątki tysięcy kilometrów stąd i po co ?  Tylko się ośmieszają w oczach innych europejczyków.  To jest kurwa farsa i to na wielką skalę ! W dupę komuś włażą , aby ktoś zechciał Polakom wizy znieść ....?  Tu na prawdę trzeba mieć toi toja w głowie naładowanego fekaliami . Wczoraj tj. 23 kwietnia 2015 roku na pierwszej stronie Gazety Wyborczej jest artykuł jak to sam winowajca chciał przeprosić Polaków lecz i tu UWAGA !  RZĄD USA JEMU ZABRONIŁ PRZEPRASZANIA POLAKÓW ZA HOLOKAUST !!  Kto jest mądry ten zrozumie Kto tak na prawdę z nami pogrywa !  koniec 

Europosłowie PO poparli Eksport Islamistów do Polski

Jeszcze kilka dni temu przedstawiciele PO zaklinali się, że o żadnych przymusowych eksportowanych imigrantach islamskich z Afryki nie ma mowy


w Europie trwa obecnie wielka wojna cywilizacji. Jedną z jej oblicz jest trwająca nieprzerwanie inwazja na Europę zwana eufemistycznie "problemem z imigrantami". Okazuje się, że przybyszów z Afryki jest zbyt dużo. Mówi się nawet o dwóch milionach uchodźców.

Oznacza to, że Polska ze względu na swoją wielkość i populację, będzie musiała przyjąć setki tysięcy imigrantów, którym trzeba będzie zapewnić dach nad głową i wyżywienie. Tym samym na naszych oczach realizuje się najczarniejszy scenariusz eksportowania Islamistów do krajów UE dotychczas nie doświadczających tej konkwisty. Bardzo ostro na temat tego pomysłu wypowiadają się Czesi, ale naród ten szanuje się w przeciwieństwie do Polaków. Nie wiadomo jednak co zdołają dla siebie wynegocjować. Polacy od czasu gdy na unijną synekurę poszedł były premier Tusk, nawet nie negocjują, zgadzając się na wszystko.



Wyznawcy Islamu tępią obecnie niemiłosiernie wszystkich Chrześcijan i to w sposób bardzo podobny do tego w jaki byli oni niszczeni na początku istnienia Chrześcijaństwa, czyli w czasach gdy istniał jeszcze Starożytny Rzym.


zmianynaziemi

środa, 22 kwietnia 2015

**Dziwne osuwisko ziemi w Rosji

Oto niezwykłe nagranie przedstawiające nie zbadany do końca fenomen jaki miał miejsce 1 kwietnia w rosyjskiej miejscowości Zarecznyj znajdującej się w obwodzie penzeńskim, na zachodzie Rosji. Ziemia powoli kroczy przed siebie pochłaniając wszystko co znajduje się na jej drodze.


poniedziałek, 20 kwietnia 2015

POLITYKĘ MAMY W DUPIE ! Rosyjscy motocykliści przejadą bezpiecznie przez Polskę – oświadczyli polscy motocykliści



Uczestnicy dorocznej pielgrzymki tradycyjnie rozpoczynają w ten sposób sezon motocyklowy na polskich drogach i modlą się o bezpieczną jazdę. Centralnym punktem dwudniowego spotkania była msza święta, odprawiona w południe przed sanktuarium. Przewodniczył jej metropolita mińsko-mohylewski
"Rosjanie przejadą przez Polskę bezpiecznie"

Na zakończenie głos zabrał komandor Rajdu Katyńskiego Wiktor Węgrzyn, który przeczytał rezolucję uchwaloną przez aklamację, nawiązującą do trwającej w Polsce dyskusji w sprawie przejazdu przez Polskę grupy rosyjskich motocyklistów pod nazwą Nocne Wilki.

"My, polscy motocykliści zebrani na 12. Zlocie Motocyklowym Jasna Góra 2015 im. ks. Ułana Zdzisława Jastrzębiec Peszkowskiego, potwierdzamy naszą solidarność ze wszystkimi motocyklistami świata, zapewniamy na terytorium Polski bezpieczeństwo i gościnność. Dziś, kiedy funkcjonariusze gazet i telewizji polskojęzycznych, posługując się kłamstwem, realizując antypolskie cele, rozpętali nieznaną dotychczas w polskiej tradycji, polskiej kulturze nagonkę na naszych gości, motocyklistów rosyjskich, zachęcając wręcz do fizycznej wobec nich przemocy, oświadczamy: motocykliści rosyjscy przez Polskę przejadą bezpiecznie" – napisali motocykliści w rezolucji.

"Nie dopuścimy do żadnych awantur, zapewniamy im bezpieczny przejazd i gościnność, taką jak oni nam od 14 lat zapewniają, motocyklistom Rajdu Katyńskiego i wszystkim naszym wyprawom na Wschód. Rajd rosyjskich motocyklistów z Moskwy do Berlina w 70. rocznicę ich zwycięstwa nad Niemcami, odwiedzający pola bitewne i cmentarze dziadów, ma takie samo znaczenie dla Rosjan, jak Motocyklowy Rajd Katyński dla Polaków" – dodali.abp Tadeusz Kondrusiewicz, wcześniej metropolita moskiewski, który wygłosił też homilię.
Polska eskorta rosyjskich motocyklistów


Węgrzyn poprosił o przyjęcie rezolucji poprzez wciśnięcie klaksonów, co motocykliści uczynili. Zapowiedział spotkanie z Rosjanami w dniu 27 kwietnia o godz. 9.00 czasu polskiego na przejściu granicznym Brześć-Terespol. Według jego zapowiedzi, następnie polscy motocykliści mają jechać z Rosjanami przez Polskę - kto będzie mógł na różnych odcinkach. - Bojkot, atak na rosyjskich motocyklistów, jest wbrew naszej kulturze, jest wbrew naszym obyczajom polskim – dodał Wiktor Węgrzyn.

Nocne Wilki to klub motocyklowy zaprzyjaźniony z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Poparł m.in. aneksję Krymu przez Rosję. Lider zespołu Aleksandr "Chirurg" Załdostanow znajduje się na amerykańskiej liście osób objętych zakazem wjazdu do USA.

Członkowie organizacji pod koniec kwietnia chcą przejechać trasą Moskwa-Berlin, by uczcić 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej. Zapowiadają, że przejadą z Moskwy przez Mińsk, Brześć, Wrocław, Brno, Bratysławę, Wiedeń, Monachium, Pragę, Torgau do Berlina.


nieznana do tej pory nauce choroba pojawiła się w Afryce - Wirus-mutant zabija w 24 godziny!



Nowa, nieznana do tej pory nauce choroba pojawiła się w Afryce. W Nigerii zaraziły się nią już 23 osoby, nie żyje 18. Zabija w ciągu doby i naukowcy wiedzą jedno – to nie ebola!

Jak podaje agencja AFP, do tej pory nieznaną chorobą – która zabija w ciągu 24 godzin od wystąpienia objawów – zaraziły się 23 osoby, z czego umarło 18. Przypadki zachorowań wystąpiły w mieście Ode-Irele w Nigerii. Pierwszymi objawami tej zarazy są – jak podaje natemat.pl – bóle głowy, utrata masy ciała, zaburzenia widzenia czy utrata przytomności.

Badania laboratoryjne, jakie udało się już przeprowadzić, wykluczyły, że mieszkańcy Ode-Irele zmarli na ebolę. Wirus odpowiedzialny za nową chorobę rozprzestrzenił się zaledwie w ciągu trzech dni, na przełomie 13-15 kwietnia.

Tajemnicza choroba w Nigerii

Rzecznik prasowy nigeryjskiego rządu Kayode Akinmade zaapelował do epidemiologów ze Światowej Organizacji Zdrowia oraz ekspertów z rządowych agencji, by przyjechali do Odo-Irele i pomogli w ustaleniu, jaka choroba przyniosła śmierć kilkunastu osobom.

Od zmarłych pobrano próbki krwi, moczu oraz płynu mózgowo-rdzeniowego. Zostały one wysłane do uniwersyteckiego szpitala klinicznego w Lagos, gdzie zostaną szczegółowo przebadane.

Dzieci są „złe dla planety - Urzędnik ONZ chce wyludnić Ziemię



Wysocy rangą urzędnicy starają się przeforsować pogląd, iż liczba ludności powinna zostać zredukowana w celu skutecznej walki ze zmianami klimatu. Ten niezmienny pogląd jest ustawicznie propagowany przez Christiane Figueres (Sekretarza Wykonawczego Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu – UNFCC). W 2013 r., Figueres odbyła rozmowę z założycielem Climate One – Gregiem Daltonem, która dotyczyła mających wpływ na zmiany klimatu „współczynników dzietności wśród ludzi”.

Komentarze w tej sprawie zaczynają się w poniższym materiale od czasu 4:20:






Według opinii Daltona, „powiązaną kwestią jest współczynnik dzietności wśród ludzi”. Dodaje on również, że „wielu ludzi ze środowisk związanych z energią oraz środowiskiem nie chce zbytnio się w to angażować, gdyż wskaźniki urodzeń są kwestią obciążoną politycznie. To nie jest po prostu ich sprawa”. Pyta on następnie, “czy nie jest prawdą, że powstrzymanie wzrostu populacji, mającego wpływ na zwiększenie się poziomu emisji gazów cieplarnianych, byłoby jednym z największych środków nacisku?”

Figueres z kolei odpowiada, “oczywiście, niższa liczba ludzi wywierałaby mniejszy wpływ na stan zasobów naturalnych”, wspominając, że szacunkowe obliczenia wskazują, iż do roku 2050 liczba ludności wrośnie do 9 miliardów.

Dalton następnie pyta Figueres czy przewidywana liczba może być w jakiś sposób opóźniona, lub zatrzymana. „W takim razie, czy 9 miliardów to liczba z góry przesądzona? Klamka zapadła, nie ma szans, żeby to zmienić?”

Istnieje presja w systemie by iść w tym kierunku; na pewno możemy je zmienić, prawda? Możemy z pewnością zmienić te liczby”, odpowiedziała. „Naprawdę, powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby zmienić te liczby, bo już dzisiaj przekraczamy planetarną pojemność planety” – dodała.
Climate One jest samozwańczym forum dyskusyjnym, na którym porusza się sprawy publiczne. Organizacja opowiada się za zdecydowanymi działaniami skierowanymi na walkę ze zmianami klimatu. Climate One jest oddziałem znajdującego się w San Francisco Klubu Kalifornijskiego (The Commonwealth Club of California). Zasadniczo jest to miejsce jałowych debat regularnie odwiedzane przez głowy rządów i przedstawicieli korporacyjnego biznesu.

Figueres jest na ogół znana z kontrowersyjnych wypowiedzi na temat zmian klimatu. Urzędniczka Organizacji Narodów Zjednoczonych już poprzednio opisała cel UNFCC (Ramowa konwencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu), jako „całkowitą transformację struktury ekonomicznej na świecie”.

Wypowiedź około 1:40:






Wielokrotnie również mówiła o tym, że komunistyczna dyktatura w chińskim stylu jest lepiej dostosowana do walki z globalnym ociepleniem, niż amerykański system konstytucyjny. Figueres powiedziała w zeszłym roku „Bloomberg News”, że rząd Chin, który ciągle wymusza aborcje, akty dzieciobójstwa, czy przymusową sterylizacje, „robi to co należy” w świetle kwestii zmian klimatu. I to wszystko pomimo, że Chiny są zdecydowanie największym producentem gazów cieplarnianych.

Figueres zwróciła również uwagę, że podział w amerykańskim kongresie jest „bardzo szkodliwy” wobec uchwalania ustaw dotyczących zmianach klimatu. Podczas gdy Komunistyczna Partia Chin ustala zasady na mocy dekretu to prezydent Obama przystaje na to, pod warunkiem, że będzie mógł kontynuować omijanie Kongresu, poprzez wydawanie rozporządzeń wykonawczych w sprawach zmian klimatu.

„Info Wars” stale zwraca uwagę, wiązanie kwestii zmian klimatu z zagadnieniem przeludnienia jest całkowicie nie do przyjęcia.

W krajach rozwiniętych, liczba ludności zmniejsza się, podczas gdy w krajach trzeciego świata gwałtownie wzrasta. Industrializacja przyczynia się do stabilizacji poziomu populacji. Modele populacyjne stale wykazują, że populacja ustabilizuje się na poziomie 9 miliardów w roku 2050, a następnie ulegnie powolnemu zmniejszaniu. Zgodnie z raportem ONZ „liczba ludności w krajach najbardziej rozwiniętych pozostanie na stałym poziomie 1,2 miliarda do roku 2050”.

Wspierane przez ONZ polityki depopulacji również pozostają w bezpośredniej sprzeczności z ich własnymi badaniami na ten temat. Kiedy kraj ulega industrializacji, średnia liczba dzieci wynosi 1,6 na gospodarstwo domowe, tak więc populacja krajów zachodnich ulega zmniejszaniu. Trend ten można dostrzec na obszarze Azji, w takich krajach jak Japonia, czy Korea Południowa. ONZ oświadczyło, że populacja osiągnie wartość szczytową na poziomie 9 miliardów, następnie się zmniejszy. W dodatku, jak podkreśla the Economist, na dzień dzisiejszy współczynnik dzietności ulega zmniejszaniu.

W momencie, gdy radykalni ekolodzy starają się przeforsować idee deindustrializacji świata w obliczu tak zwanego zagrożenia węglowego. Działanie to odwróci trend, który w naturalny sposób przyczynia się do zmniejszenia liczby dzieci. Jeśli fanatycy zmian klimatu będą wdrażali w życie swoje pomysły to globalna populacja będzie wzrastać, co spowoduje prawdziwy problem w postaci przeludnienia. Stanowi to kolejny przykład szkodzenia środowisku Ziemi przez histeryków globalnego ocieplenia, którzy powstrzymują rozwój przeludnionych krajów, tym samym pozbawiając je możliwości obniżenia przyrostu naturalnego.

Nawet będąc adwokatem diabła i przyznając, że ludzie przyczyniają się znacznie do ocieplenia klimatu i jest nas zbyt wielu, pomijając zarazem skojarzenia z eugeniką związaną z ideami kontroli populacji oraz depopulacji, okazuje się, że te metody zasadniczo nadal nie są właściwym rozwiązaniem wobec zagrożeń postrzeganych jako zmiany klimatu. Realnym rozwiązaniem mogłaby być pomoc w podnoszeniu standardów życia zatrważająco ubogich krajów trzeciego świata, pozwalając im na industrializacje, a tym samym stabilizacje liczby ludności. Zamiast tego, kraje trzeciego świata doświadczają podwojenia cen żywności z powodu polityki zmian klimatu, przyczyniającej się do przekształcania ogromnych połaci obszarów użytków rolnych w ziemie przeznaczane na uprawę roślin na potrzeby biopaliw. W dodatku forsowane przez rozwinięte kraje cięcia w emisji CO2 sparaliżują już i tak słabe systemy ekonomiczne biednych krajów oraz dotkniętych biedą ich mieszkańców.

Łączenie polityki ekologicznej z projektami depopulacji, toruje drogę eugenice. Nie ma się więc co dziwić, że w tym kierunku napływają hordy plugawych elit błagających o stołki na pierwszej linii frontu eksterminacji ludzkości.



Jednym z przykładów tych “elit” jest znajdująca się w Wielkiej Brytanii organizacja The Optimum Population Trust (OPT), która już poprzednio podjęła inicjatywy mające na celu zachęcanie bogatych członków społeczności krajów rozwiniętych do udziału w programach równoważenia emisji dwutlenku węgla, finansujących projekty nastawione na ograniczanie populacji krajów rozwijających się.

W 2007 roku, wyżej wspomniana grupa opublikowała raport obwieszczający, iż dzieci są „złe dla planety” oraz posiadanie licznej rodziny powinno zostać zdyskredytowane jako przykład środowiskowego przestępstwa, w taki sam sposób jak częste, długotrwałe loty, jeżdżenie dużym samochodem, czy nieużywanie ponownie plastikowych torebek.


Ten sam temat dyskusji wciąż przewija się pośród grup zajmujących się polityką publiczną, ekologów oraz najbardziej wpływowych naukowców w amerykańskim rządzie. Można by sądzić, że pomysły sterylizacji, czy depopulacji nie mogły by być zaakceptowanie przez opinie publiczną, jednakże powyższe idee są akceptowane oraz popularyzowane jako rozwiązanie dla ludzkości.

Szefowa zespołu ONZ zajmującego się kwestiami zmian klimatu daje możliwość dyskusji na te tematy, w niektórych kwestiach aktywnie domagając iście dyktatorskich rozwiązań, które zezwalałyby na polowanie na matki będące w ciąży z drugim dzieckiem, uprowadzanie ich do kontrolowanych przez rząd szpitali, gdzie byłyby odurzane a ich dzieci zabijane – wszystko w imię ratowania Ziemi.

Autorstwo: Steve Watson
Źródło oryginalne: PrisonPlanet.com

Bezmyślność USA to doskonały gwóźdź do trumny dla całej planety.

Starfish Prime
przyczyna wybuchu epidemii raka


W latach 1920. zachorowalność i śmiertelność na raka wynosiła ok. 5%. Obecnie wynosi ponad 50%. Ostatnio dużo mówi się o narastającej epidemii raka. Przyczyny szuka się w GMO, toksynach, niezdrowym stylu życia, itd. Do grona podejrzanych należy zaliczać też mało znany projekt Starfish Prime.


Był to projekt armii USA z lat 1960-1970. W projekcie chodziło o testowanie ładunków nuklearnych w wysokich warstwach jonosfery. Chodziło o to, żeby rakiety wysyłać jak najwyżej jonosfery. W tych warstwach znajduje pas Van Allena – pas radiacyjny – obszar wysokiego promieniowania. Eksperymenty polegały na eksplodowaniu ładunków termojądrowych właśnie w pasie Van Allena dlatego, że jest tam wysokie naładowanie ładunkami elektrostatycznymi i dzięki temu badano w jaki sposób fala dociera do powierzchni Ziemi. Można było obliczyć prędkość grawitacyjną ładunków. Na zdjęciu powyżej eksplozja z 9 lutego 1962 r.

Do dzisiaj te ładunki opadają powoli na ziemię! Możliwe, że obserwowany od 30 lat wzrost zachorowań na raka jest efektem tego eksperymentu.

Na podstawie: Hiperprzestrzeń
Źródło: Altermedium.net

niedziela, 19 kwietnia 2015

RFIT Znamię Bestii - temat przytoczony w ramach przypomnienia


Znamię Bestii
Słowo Boże ostrzega!

„(16) I sprawia[Bestia], że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło (17) i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. (18) Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba ta bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.” Apokalipsa 13:16-18

„(2) I poszedł pierwszy, i wylał swą czaszę na ziemię. A wrzód złośliwy, bolesny, wystąpił na ludziach, co mają znamię Bestii, i na tych, co wielbią jej obraz.” Apokalipsa 16:2

„(9) A inny anioł, trzeci, przyszedł w ślad za nimi, mówiąc donośnym głosem: Jeśli kto wielbi Bestię, i obraz jej, i bierze sobie jej znamię na czoło lub rękę, (10) ten również będzie pić wino zapalczywości Boga przygotowane, nie rozcieńczone, w kielichu Jego gniewu; i będzie katowany ogniem i siarką wobec świętych aniołów i wobec Baranka. (11) A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy czciciele Bestii i jej obrazu, i ten, kto bierze znamię jej imienia. (12) Tu się okazuje wytrwałość świętych, tych, którzy strzegą przykazań Boga i wiary Jezusa.” Apokalipsa 14:9-12

**********************************
ZNAMIĘ BESTII
CZYLI ZNAKOWANIE BIOMETRYCZNE

Dr Hanrick Eldeman, główny analityk Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej w Brukseli, ujawnił że plan „Odnowy świata” jest już realizowany. Światowy kryzys ekonomiczny na początku 1974 r. doprowadził do spotkania przywódców krajów EWG, doradców i naukowców w czasie którego dr Eldeman przedstawił zgromadzonym „BESTIĘ”. (…) „Bestia” to gigantyczny trzypiętrowej wielkości komputer, ulokowany w administracyjnym budynku siedziby EWG w Brukseli.

Brussels Electronical Accounting Surveying Terminal
Jest to samoprogramujący się komputer, który będzie w stanie rejestrować i kontrolować wszystkie transakcje finansowe na świecie. Planuje się wprowadzenie cyfrowej indentyfikacji wszystkich zamieszkałych na świecie ludzi. Każdy mieszkaniec naszej planety otrzyma swój indywidualny numer składający się z trzech sześciocyfrowych liczb, który będzie niezbędny dla przeprowadzenia jakiejkolwiek transakcji. W ten sposób wyeliminujemy problemy wiążące się ze stosowaniem niedoskonałych kart kredytowych. Taki numer identyfikacyjny będzie dla ludzkiego oka niewidoczny, umieszczony na czole lub zewnętrznej stronie dłoni człowieka. Będzie możliwy do odczytania tylko poprzez stosujący podczerwień skaner w specjalnych miejscach weryfikacyjnych lub handlowych”. (MOODY MAGAZINE)



Integralną częścią śledzenia i zbierania danych bestii, jest wszczepiany pod skórę biochip, który ma służyć nie tylko do identyfikowania i lokalizowania ludzi, ale za jego pomocą będzie można również zdalnie sterować człowiekiem, gdyż poprzez bio czip można kontrolowac pracę nawet pojedynczych komórek w organizmie człowieka. Niska częstotliwość, na jakiej działa biosensor, powoduje, że człowiek staje się anteną. Poprzez zwiększenie lub zmniejszenie częstotliwości można podnosić lub obniżać poziom adrenaliny w jego organizmie, sterując tym samym emocjami człowieka. Można też wysyłać lub odbierać sygnały z pojedynczych komórek nerwowych, w wyniku czego oże on zostać użyty do wywołania wewnętrznych szoków badź zmian zachowań danej osoby, poprzez pobudzanie, wywołanie lęków lub wytwarzanie euforii.




DR. CARL W. SANDERS – TWÓRCA BIOCHIPU


Fragmenty artykułu opublikowanego w czasopiśmie NEXUS (Australia) VI-VII 1994r.

Są to cytaty z oświadczeń dr Carla W. Sandersa, który był naukowcem odpowiedzialnym za stworzenie biochipu. Dr Sanders jest inżynierem elektronikiem, wynalazca, członkiem i konsultantem wielu rządowych organizacji. Pracuje też dla IBM, General Electric, Honeywell i Teledyne.”





„Trzydzieści dwa lata mojego życia spędziłem na pracy w dziedzinie elektroniki, projektując mikrochipy dla potrzeb biomedycznych. W 1968 r. zostałem zaangażowany prawie przypadkowo do badań nad rozwojem projektu dotyczącego leczenia złamanego kręgosłupa u młodej kobiety. W trakcie pracy nad tym projektem wszyscy byliśmy podekscytowani. Byłem naczelnym inżynierem, odpowiedzialnym za pracę stu naukowców, jak również za wyniki badań. Kulminacyjnym punktem tych doświadczeń był biochip, który według mnie jest ”Znakiem Bestii”. Biochip jest ładowany dzięki zmianom temperatury ciała, co wyklucza częste zmiany baterii zasilającej. Wydano ponad 1.5 miliona dolarów na badania dotyczące znalezienia miejsc na ludzkim ciele, gdzie występują największe wahania temperatury. Pierwszym miejscem jest czoło w okolicach linii włosów, a drugim zewnętrzna cześć dłoni. Pracując nad mikrochipem nie mięliśmy pojęcia, że może być on użyty jako procesor do identyfikacji ludzi. Nasze dzieło miało służyć ludzkości.”


„Kiedy praca nad chipem była już zaawansowana, nasi pracodawcy oświadczyli, że wobec nieopłacalności użycia biochipu do leczenia kręgosłupa, trzeba dlań znaleźć bardziej lukratywne zastosowanie. W trakcie dalszych badań zauważyliśmy, że częstotliwość, na której pracuje chip, ma duży wpływ na zachowanie się człowieka. Polecono nam wówczas zbadać możliwości manipulacji ludzkimi zachowaniami przy pomocy biochipu… Okazało się, że jest to możliwe. Wykazano np., że przy pomocy biochipu można powodować wzrost stężenia adrenaliny we krwi. Tego rodzaju mikrochip nazywaliśmy ”Rambo”. Można też wysyłać i odbierać sygnały z pojedynczej komórki nerwowej. Umożliwi to kontrolę organizmu w zupełnie nowy sposób. Może on być użyty do wywołania wewnętrznego szoku, zmiany zachowania, pobudzenia lub wielu innych zastosowań, jednych dobrych, drugich wątpliwych, innych złych. W biochipie znajduje się wiele tysięcy komponentów, włączając maleńką baterię litową. Byłem przeciwny użyciu litu jako źródła zasilania baterii, lecz w tym czasie NASA używała litu do wielu rzeczy. Rozmawiałem z lekarzem Bostońskiego Centrum Medycznego na temat wpływu skoncentrowanego litu na ludzkie ciało. Według niego w przypadku uszkodzenia czipu może dojść do ciężkich owrzodzeń. Wycofałem się z prac nad tym projektem, wiele razy jednak byłem konsultantem. Brałem również udział w wielu konferencjach jako ekspert w dziedzinie programowania mikrochipów. Na jednej z takich konferencji omawiana była sprawa kontroli i identyfikacji ludzi. W tego rodzaju konferencjach uczestniczyli miedzy innymi Henry Kissinger i pracownicy CIA. W miarę postępu prac nad rozwojem biochipu, najważniejszym punktem badań stało się jego zastosowanie do identyfikacji ludzi. Skupiono się nad problemem załadowania w biochipie danych takich jak: nazwisko, wizerunek osoby (zdjęcie twarzy), numer ubezpieczeniowy (SIN), odciski palców, fizyczny opis osoby, historia rodziny, adres, zawód, informacje o rozliczeniach podatkowych i kryminalna przeszłość.

W chwili obecnej do Kongresu USA został skierowany projekt ustawy mówiący o możliwości wszczepienia biochipu w ciało niemowlęcia bezpośrednio po urodzeniu, w celu identyfikacji. Prezydent USA, na podstawie ”Emigration Control Act z 1986r., ustęp 100”, może wprowadzić według własnego uznania różne typy i sposoby identyfikacji ludzi – może to być niewidzialny tatuaż albo elektroniczny nadajnik pod skórą. Zastanówmy się i przyjrzyjmy się tym wszystkim faktom. To co nadchodzi, nie przyjdzie od razu jako wielki szok. Ale ścieżka prowadząca do tych zmian, została już wytyczona!” dr Carl W. Sanders



Od tego czasu wprowadzono już wiele dokumentów zawierających czipy: karty płatnicze czy dowody tożsamości. Dane o których wspomina dr, Sanders dzisiaj są już wprowadzane do pamięci czipów. Zastosowanie czipa w różnych dziedzinach życia i staje się coraz bardziej powszechne.





Apokalipsa św. Jana 13:16-18
„(16) I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło (17) i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. (18) Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba ta bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.” Ap. 13:16-18


Apokalipsa św. Jana 14:8-12
„(8) A inny anioł, drugi, przyszedł w ślad mówiąc: Upadł, upadł wielki Babilon, co winem zapalczywości swego nierządu napoił wszystkie narody! (9) A inny anioł, trzeci, przyszedł w ślad za nimi, mówiąc donośnym głosem: Jeśli kto wielbi Bestię, i obraz jej, i bierze sobie jej znamię na czoło lub rękę, (10) ten również będzie pić wino zapalczywości Boga przygotowane, nie rozcieńczone, w kielichu Jego gniewu; i będzie katowany ogniem i siarką wobec świętych aniołów i wobec Baranka. (11) A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy czciciele Bestii i jej obrazu, i ten, kto bierze znamię jej imienia. (12) Tu się okazuje wytrwałość świętych, tych, którzy strzegą przykazań Boga i wiary Jezusa.” Ap. 14:8-12
Apokalipsa św. Jana 16:1-2
„(1) Potem posłyszałem donośny głos ze świątyni, mówiący do siedmiu aniołów: Idźcie, a wylejcie siedem czasz gniewu Boga na ziemię! (2) I poszedł pierwszy, i wylał swą czaszę na ziemię. A wrzód złośliwy, bolesny, wystąpił na ludziach, co mają znamię Bestii, i na tych, co wielbią jej obraz.” Ap. 16:1-2
Apokalipsa św. Jana 16:10-11
„(10) A piąty wylał swą czaszę na tron Bestii: i w jej królestwie nastały ciemności, a ludzie z bólu gryźli języki (11) i Bogu nieba bluźnili za bóle swoje i wrzody, ale od czynów swoich się nie odwrócili.” Ap. 16:10-11

****************************************************************************************************************************************************

„Znamię Bestii – 666″

Poniższy tekst nie jest próbą udowodnienia, że akurat obecnie wypełnia się cytowany poniżej fragment Apokalipsy św. Jana. Ma on jedynie na celu zwrócenie uwagi na pewne potencjalne zagrożenia dla wolności osoby ludzkiej, jakie niesie ze sobą obecny rozwój technologiczny. Taka sytuacja może mieć miejsce szczególnie wtedy gdy nauka i technika zamiast służyć dobru człowieka, staje się narzędziem terroru w rękach finansowej oligarchii.

* * *

W Apokalipsie św. Jana (13,16-18) znajduje się wzmianka o tajemniczej „Bestii” , która każe wszystkim ludziom nosić na ręce i czole równie tajemnicze znamiona ([1] str. 1408):

16: I sprawia [tj. Bestia ] ,że wszyscy mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymają znamię na prawą rękę lub na czoło

17: i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia

18: Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

Autorem Apokalipsy (tzn. objawienia) jest św. Jan Ewangelista. Apokalipsa powstawała prawdopodobnie nie od razu, lecz w trzech etapach. Dopiero na początku II wieku powstała z tych części dzisiejsza całość. Same objawienia Apostoł miał na wyspie Patmos, dokąd z Efezu został karnie zesłany za rządów Domicjana w 95 roku po narodzeniu Chrystusa. Adresatami Apokalipsy byli przede wszystkim chrześcijanie z Azji Mniejszej , nad którymi Apostoł roztaczał opiekę z Efezu.

Wedle niektórych autorów cytowany powyżej fragment Apokalipsy, dotychczas wymykający się jakiejś logicznej interpretacji, materializuje się właśnie obecnie. Ich zdaniem wspomniane znamiona to umieszczone pod powierzchnią skóry każdego człowieka na ziemi kody identyfikacyjne, zaś „Bestia” to Centralny Komputer Świata gromadzący wszelkie dane o nosicielu, począwszy od podstawowych danych personalnych a skończywszy na stanie jego konta. Człowiek pozbawiony „znamienia Bestii” nie będzie mógł istnieć, gdyż znajdzie się poza systemem bankowym i poza możliwością zaopatrzenia w podstawowe środki do życia. Dzięki temu wszyscy ludzie w jakimś stopniu niewygodni dla przyszłego systemu władzy mogą zostać unicestwieni poprzez zwykłą blokadę konta. Trudną do wyjaśnienia pozostaje sprawa podawanego przez tekst Apokalipsy św. Jana „imienia” (znamienia) „Bestii”, którym jest liczba 666. Zdaniem ks. H.Czepułkowskiego pewne informacje na jej temat można zawdzięczać dwóm osobom. Pierwszą z nich jest ks. Adam Clark , który w 1798 roku w swoim komentarzu biblijnym napisał: „Znamię Bestii będzie to liczba składająca się z 18 cyfr, podzielonych na sześć grup po 3 cyfry w każdej, to znaczy: 6+6+6 .” Drugą z wymienionych osób jest dr Hanrick Eldeman, naczelny analityk EWG , który już w 1977 roku oznajmił, że każdy człowiek na świecie otrzyma numer identyfikacyjny składający się z 18 cyfr, czyli taki właśnie, jaki przepowiedział ks. Clark blisko 200 lat wcześniej ([2] str. 107).Co więcej, jak doniósł włoski, katolicki miesięcznik „Chiesa Viva” nr 201 i 202 z 1989 roku, w Brukseli w siedzibie ówczesnej Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) miał się znajdować (w 1989 roku) superkomputer, służący do „oznakowania” wszystkich ludzi ze świata uprzemysłowionego, zwany „Bestią”. Prawdopodobnie właśnie taka nazwa komputera była świadomym, zuchwałym i urągliwym nawiązaniem do tekstu z Apokalipsy św. Jana. Powyższe informacje ujawnił już wcześniej , bo w 1975 roku, dr Charles Ducombe z Urzędu Informacji w Jerozolimie, który złożył oświadczenie iż „dr Hanrick Eldman, naczelny analityk EWG , publicznie potwierdził istnienie w Brukseli, superkomputera o nazwie „Bestia”, zajmującego trzy piętra gmachu i zdolnego oznakować wszystkich mieszkańców Ziemi .” Ponadto wybitny kanadyjski uczony dr Patrick Fisher na zadane pytanie: „czy każda osoba ze świata uprzemysłowionego jest już zarejestrowana w ‚Bestii’ ?”, odpowiedział: „Tak, jest zakodowane nie tylko nazwisko danej osoby ,ale również to czym zajmowała się w ciągu swego życia, to znaczy praca , uzdolnienia, kierunek myślenia i wszystko co może być przedmiotem zainteresowania .” ([2] str. 105). Każda z „oznakowanych” osób miała w tym superkomputerze swój unikalny, wedle dr Eldmana, 18 cyfrowy numer, zaczynający się od wspólnej dla wszystkich grupy cyfr 666. Numer taki mógł wyglądać przykładowo następująco:

666 125 428 110 221 117

Przy czym pierwsza grupa trzech cyfr (666) określała superkomputer w Brukseli, zaś dalsze grupy cyfr mogły identyfikować np. kraj , region, strefę itd. z której pochodzi dana osoba. Jeśli omawiany superkomputer byłby pierwszym krokiem w kierunku ustanowienia kontroli osobistej, to kolejnym może być wprowadzenie na całym globie tzw. „społeczeństwa bezgotówkowego” (Cashless Society). Temu celowi mogłoby służyć upowszechnianie systemu zwanego „Electronic Transfer Fund” (Elektroniczny Transfer Pieniądza), który polega na tym, że dla dokonania zakupu lub sprzedaży nie potrzeba już gotówki. W chwili obecnej do tego celu wystarczają specjalne karty, za pomocą których można dokonywać większości operacji bankowych i handlowych. Może to kolejny „przypadek” ale pionierem tego systemu jest wielki bank nowojorski Chase Manhattan Bank, stanowiący własność Rockefellerów, a więc znanej dynastii bankierskiej, która już od wielu lat czynnie wspiera finansowo tworzenie „Nowego Porządku Świata” ([2] str. 109). Zdaniem niektórych autorów być może niedługo zostanie wprowadzona „karta międzynarodowa”, jednakowa dla wszystkich , która zastąpi karty istniejące. Wtedy to „przeprowadzi się wielką kampanię propagandową , by ją spopularyzować, i wszyscy uwierzą w jej przydatność i dogodność. Zostanie wprowadzona najpierw dzięki odpowiedniej reklamie, a potem i pod przymusem, a jej numer będzie nie inny, jak ten wyznaczony przez komputer z Brukseli .” ([2] str. 111). W czasie tej kampanii reklamowej będzie się mówiło, że nowa karta „wyeliminuje biurokrację bankową, ‚brudne pieniądze’, napady, fałszerstwa itp. a przemilczy się, iż stanie się ona narzędziem kontrolowania nas i wmontowania w numeryczny system finansowy i ekonomiczny, który na swój sposób ‚odczłowieczy człowieka’ i spreparuje go według własnych wymagań .” Bowiem celem ostatecznym do której zmierza konsekwentnie Światowa Władza Ekonomiczna będzie „utworzenie pewnego typu społeczeństwa, w którym skasowane będzie używanie gotówki , a to dla lepszego kontrolowania i podporządkowania ludzi: wszystkich i każdego z osobna .” ([2] str. 115).

Jak sądzą niektórzy autorzy, w dalszej perspektywie może dojść także do umieszczenia na stałe numeru identyfikacyjnego każdego człowieka (tego samego jak w superkomputerze zwanym „Bestią”) na jego ciele tj. na prawej dłoni lub czole, tak jak to przepowiedziano w tekście Apokalipsy. Ich zdaniem numer ten mógłby zostać wypalony promieniem laserowym , lecz nie na powierzchni skóry, a pod nią. Dzięki temu nie będzie on widoczny gołym okiem, ale może być bez problemu odczytywany we wszystkich miejscach podlegających kontroli, za pomocą specjalnych czytników, a więc w domach handlowych, supermarketach, bankach itp. Ale to nie wszystko, gdyż wiedzieć wszystko o jakimś człowieku, nie oznacza jeszcze, że ma się go pod pełną kontrolą. By móc kontrolować każdą czynność człowieka trzeba by mieć agenta, który by wciąż za nim szedł. Jednak pomyślano i o tym, gdyż jak podano w jednym z artykułów – amerykańska firma Applied Digital Solutions Inc. (ADS) zaprezentowała na pokazie, który się odbył w październiku 2000 roku w Nowym Jorku, swój nowy produkt pod nazwą „Digital Angel”. Według ADS jest to rodzaj miniaturowego nadajnika-odbiornika (transceiver) przeznaczonego do wykorzystania także jako implant, z możliwością kontrolowania jego położenia przez satelitarny system nawigacji GPS (Global Positioning System). Miałby on być wszczepiany pod skórę człowieka i pełnić rolę elektronicznego „anioła stróża”. Wyjątkowością tego urządzenia jest sposób jego zasilania, który zdaniem przedstawiciela ADS odbywa się na drodze elektromechanicznej, poprzez zamianę energii poruszających się mięśni człowieka na energię elektryczną. Oficjalnie „Digital Angel” ma być wykorzystywany do poszukiwania zaginionych cennych rzeczy, zwierząt i osób, a niektóre obszary jego zastosowania przedstawione są na stronie internetowej firmy ADS, która znajduje się pod adresem:

www.digitalangel.net


Jednak jak to zwykle bywa jest także i druga strona tego wynalazku, a jest nią możliwość jego wykorzystania do sprawowania totalnej kontroli nad człowiekiem. Tak więc jak sądzą niektórzy pesymiści być może już w niedalekiej przyszłości ludzie zostaną zmuszeni do noszenia swojego numeru identyfikacyjnego, wypalonego promieniem lasera na czole oraz implantu (biochipu) w prawej ręce, który będzie określał precyzyjnie ich położenie na całej kuli ziemskiej i być może wtedy właśnie „wypełnią się” słowa tekstu Apokalipsy mówiące o tajemniczych „Znamionach Bestii”. Przypuszczalnie systemowi kontroli osobistej będzie wówczas towarzyszył także system kontroli wyrobów. Jak stwierdzają niektórzy autorzy ponoć już teraz na rynku znajdują się produkty specjalnie oznakowane dwiema dodatkowymi liniami z literami „F” (Forehead) i „H” (Hand) ([2] str. 115). Prawdopodobnie jest to przygotowanie do tego by uniemożliwić w przyszłości producentowi chcącemu się uchylić od tzw. systemu Międzynarodowej Kodyfikacji Produkcji (MKP), wprowadzenie swego produktu do sprzedaży. Z chwilą gdy wszystkie wyroby zostaną skodyfikowane, wszelkie mechanizmy kupna i sprzedaży zostaną oparte właśnie o MKP i nic spoza tego systemu nie będzie mogło zaistnieć na rynku. Jest to więc także sposób na wyeliminowanie jakiejkolwiek konkurencji. Więcej informacji na ten temat można znaleźć również na angielskojęzycznej stronie:

UNIVERSAL PERDITION CODE ?


Tak więc potwierdzają się chyba słowa papieża Piusa XI z jego encykliki „Quadragesimo anno” – (1931 r.) mówiące iż: ” Ci nieliczni, nie będąc nawet ‚właścicielami’ , spełniają taką rolę, jakby nimi byli, i dzierżą w swym ręku całą strefę gospodarczą do tego stopnia ,żeby nikt , wbrew ich woli, nie mógł nawet oddychać !”

Ostatni atak na WTC w Nowym Jorku, jaki miał miejsce 11 września 2001, przyniósł ze sobą także intensyfikację działań zmierzających do ustanowienia jednego globalnego systemu kontroli. Pod hasłem „walki z terroryzmem” wprowadza się stopniowo kolejne jego elementy. Ta sama elita „oświeconych” , która od początku finansowała i finansuje nadal światowy terroryzm usiłuje teraz wmówić ludziom , że system totalnej kontroli to jedyna możliwa alternatywa, która zapewni wszystkim „pokój i bezpieczeństwo”. Jak pisze w swoim artykule Janusz A. Lewicki (Nasz Dziennik nr 275/2001): „Po 11 września nastąpiło przyspieszenie działań zmierzających do utworzenia jednego rządu światowego i totalnej kontroli wszystkich ludzi. Widać to po inicjatywach podejmowanych w USA w imię bezpieczeństwa, za które ludzie gotowi są oddać swoją wolność. Coraz więcej mówi się o wprowadzeniu „krajowej karty identyfikacyjnej” (dowodu osobistego), którą będzie musiał posiadać każdy obywatel Stanów Zjednoczonych. Karta będzie zawierała mikrochip z fotografią i odciskiem kciuka lub fotografią dna oka – zapisanymi cyfrowo. Prezydent Bush jest na razie temu niechętny, ale lider demokratów w Izbie Reprezentantów Richard Gephardt powiedział: „Jesteśmy w nowym świecie. To wydarzenie [atak na USA] zmieni równowagę między wolnością i bezpieczeństwem”. Larry Ellison, jeden z pięciu najbogatszych ludzi w USA, szef kompanii komputerowej Oracle, zaoferował bezpłatne dostarczenie programu komputerowego do utworzenia krajowego systemu identyfikacyjnego: „Potrzebujemy krajowej karty identyfikacyjnej z naszą fotografią i odciskiem kciuka zapisanymi cyfrowo i umieszczonymi w tej karcie”, powiedział Ellison. Mieszkańcy USA będą musieli przedstawić swoją kartę identyfikacyjną np. w porcie lotniczym i odcisk kciuka zapisany na niej cyfrowo będzie musiał zgadzać się z odciskiem ich kciuka, który przyłożą do czytnika komputerowego (inną formą identyfikacji będzie obraz tęczówki oka). (…) Brytyjski premier Tony Blair zaaprobował już karty identyfikacyjne, które będą wprowadzone po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii. Powiedział on, że system jest „dobrowolny”, ale w rzeczywistości będzie niemożliwe normalne życie w Anglii bez tej karty. Posiadanie ważnej karty będzie konieczne przy wejściu do samolotu, zakupie benzyny, otwarciu konta bankowego, rozpoczęciu pracy czy staraniu się o zasiłki rządowe. Firma Applied Digital Solutions (Zastosowane Rozwiązania Cyfrowe) skonstruowała mikroskopijny chip, wszczepiany pod skórę, nazwany „Cyfrowym Aniołem”, który może śledzić przemieszczanie się ludzi. Jego przyszłość wiąże się też z bezgotówkowym społeczeństwem. Firma rozpoczęła prace nad chipem, a potem odłożyła ideę na półki (ponieważ zbyt wielu ludzi oskarżało ją o pogwałcenie wolności osobistej i stworzenie „znaku Bestii” opisanego w Apokalipsie), ale teraz, po atakach w Nowym Jorku i Waszyngtonie, wznowiła opracowywanie karty – jak doniósł w numerze z 21 września 2001 r. brytyjski tygodnik „The New Scientist”. – Zmieniliśmy sposób naszego myślenia po 11 września – powiedział Keith Bolton, dyrektor techniczny firmy. – Zaistniała teraz potrzeba większej kontroli sił zła. Chip przekazuje mikrosygnały, które dzięki globalnemu systemowi pozycyjnemu (GPS) podają miejsce przebywania osoby. „Urządzenie ‚Wielkiego Brata’ podnosi poważną kwestię wolności jednostki, kiedy rząd mógłby używać go do śledzenia niewinnych ludzi” – dodaje „New Scientist”. Przestępcy, nie wspominając o terrorystach, mogą włamać się do systemu i użyć sygnałów do lokalizacji celów. Applied Digital Solutions wykonała już urządzenie w kształcie zegarka na rękę (o nazwie „Cyfrowy Anioł”), które przekazuje informacje identyfikujące osobę noszącą urządzenie, jej stan zdrowotny i miejsce pobytu przy użyciu GPS – globalnego systemu pozycyjnego. Urządzenie jest przeznaczone do monitorowania miejsca pobytu osób starszych i zagubionych dzieci. Działa ono dokładnie tak jak chip pod skórą, ale umieszczone jest w zegarku, aby nie straszyć ludzi.
Senat USA zaakceptował też warunki, w jakich, pod pretekstem poszukiwania „śladów działalności terrorystycznej”, będzie można kontrolować pocztę internetową. Umożliwi to praktycznie rewizję – w razie potrzeby – całej poczty internetowej .”

http://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/bestia/bestia.html

********************************************************************************************
Mikroczipy – kto przyjmie „znamię bestii”?

Kilka lat temu hollywoodzki reżyser i autor filmów dokumentalnych, Aaron Russo, powiedział w wywiadzie radiowym, jak to zwrócił się do niego Nick Rockefeller i poprosił go o wstąpienie w szeregi członków Rady Stosunków Zagranicznych (CFR). Russo nie był zainteresowany, ale zapytał Rockefellera: „O co w tym wszystkim chodzi? Macie wszystkie pieniądze na świecie, jakich potrzebujecie, macie całą władzę, jakiej potrzebujecie, więc o co chodzi, jaki jest ostateczny cel?” Rockefeller przyznał, że ostatecznym celem jest zaczipowanie wszystkich ludzi, kontrola całego społeczeństwa – kontrola świata przez bankierów i ludzi elity.



Niektórzy nigdy nie będą w stanie uwierzyć, że ktoś może zmusić lub przekonać całe populacje, by zaakceptowały mikroczipowanie, że to wszystko brzmi jak majaczenie wariatów panicznie bojących się nowej technologii i snujących ponure wizje przyszłości. Dla wielu jednak nie jest żadną nowością, że taki dokładnie jest program ludzi, dążących do utworzenia jednego rządu światowego – zaczipowanie wszystkich ludzi, co daje totalną kontrolę i totalną, niczym nieograniczoną władzę. I jeśli niczego nie zrobimy i poddamy się ich podstępnym działaniom ludzkość może obudzić się w prawdziwym koszmarze.

Nie bez powodu w samej biblii ostrzegano nas przed śmiertelnym niebezpieczeństwem i nie ważne, czy wierzymy w to, czy jest to istotnie „Słowo Boże”, czy też jedynie dobre źródło historyczne. Pamiętajmy, ze nic nie dzieje się przez przypadek. Ostrzeżenie o „znamieniu bestii”, o którym snuto przez wieki tysiące domysłów i które przez wieki nie było prawidłowo rozumiane jest już teraz jak najbardziej aktualne, gdyż obecny postęp technologiczny ujawnił jego znaczenie. Przyjrzyjmy się bliżej fragmentowi w Apokalipsy Św. Jana (13,16-18), gdzie znajduje się wzmianka o tajemniczej „Bestii” , która każe wszystkim ludziom nosić na ręce i czole tajemnicze znamiona ([1] str. 1408):

16: I sprawia [tj. Bestia ] ,że wszyscy mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymają znamię na prawą rękę lub na czoło

17: i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia

18: Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

Tak – potrzebna tu jest mądrość, by zrozumieć perfidny plan zniewolenia ludzkości. Zaczyna się zawsze niewinnie. Przyjrzyjmy się temu technologicznemu marszowi ku dyktaturze.

Postęp w technologii zniewolenia

Kilka lat temu w Kanadzie wprowadzono nowe prawo mówiące, że wszystkie zwierzęta domowe muszą posiadać wszczepiony mikroczip, tak by można było zlokalizować ich właścicieli w przypadku, gdy ulubione zwierzę gdzieś zaginie. Następnie w prowincji Quebec wprowadzono prawo nakazujące wszczepianie mikroczipów wszystkim zwierzętom hodowanym w gospodarstwach rolnych, jeśli mają być sprzedane na rynku. Celem były informacje dotyczące pochodzenia zwierzęcia i rejestracja jego życia od ocielenia, oprosienia do uboju. Najpierw zwierzątka, a później człowiek. W Houston w Teksasie wprowadzono kolejne „genialne” rozwiązanie rodem z Orwella - klienci jednego ze sklepów dokonywali swoich zakupów bez użycia gotówki, czeków czy kart kredytowych, korzystając z nowej maszyny zwanej „Bezpiecznie dotykasz i płacisz” („Secure Touch-n-Pay”). Maszyna skanowała i rejestrowała odcisk palca klienta, a płatności były automatycznie dokonywane z jego konta. Na rynku funkcjonują już od jakiegoś czasu tzw. smart karty, które są rozmiaru regularnej karty kredytowej, z wyjątkiem tego, że zawierają mikroczip wielkości ziarna ryżu. Jest to bardzo wygodna karta, gdyż można na niej umieścić swoje konto bankowe w mikroczipie, zawartym w karcie i kupować oraz sprzedawać dzięki niej towary i usługi w dowolnym czasie. Z pozoru to wszystko jest naprawdę niegroźne, ale jeśli temu podobny system zostanie wcielony dla wszystkich obywateli będzie to pierwszy krok do oddania naszej wolności biurokratycznemu aparatowi państwa. Będą wiedzieć o nas wszystko, wszystko będzie w komputerze, wszystko rejestrowane, każdy szczegół. Pytanie tylko, jak i kiedy zechcą to wykorzystać.

Ale to wszystko jest jeszcze faza „dobrowolności”, gdzie krok po kroku zachęca się do korzystania z tej technologii pokazując jak to wszystko jest korzystne, ułatwiające życie, zupełnie nie poruszając kwestii naszej wolności osobistej i zagrożeń z tego płynących. Po atakach z 11 września 2001 r. technologia mikroczipu zaczęła faktycznie być rozwijana w celu zastosowania jej we wszelkiego rodzaju przypadkach z coraz większym naciskiem na kwestię tzw. „bezpieczeństwa narodowego”. W maju 2002 r. uczeni ze Stanów Zjednoczonych ogłosili, że udało im się wszczepić szczurom do mózgu elektrody o szerokości włosa i w ten sposób stworzyli zdalnie sterowane gryzonie, którym można nakazać zmianę kierunku poruszania się, wspinanie się, skakanie lub odnajdywanie stert gruzów. Wszystko to z myślą, że w przyszłości będą one mogły uczestniczyć w akcjach poszukiwawczych i ratunkowych, ale czy widzicie do czego to zmierza? Wszczepienie czegoś może wpływać na zachowanie obiektu, a czy tym obiektem nie mógłby być także człowiek..? We wrześniu 2002 r. przedstawiono nową kartę identyfikacyjna, której obowiązek posiadania zostanie wkrótce narzucony wszystkim obywatelom USA – pamiętajmy, że wcześniej amerykanie nigdy nie musieli mieć żadnego dokumentu stwierdzającego tożsamość. Dzięki terroryzmowi jednakże władzy udało się wymusić uchwalenie tego prawa (teraz już powinniście rozumieć, czemu tak naprawdę służy wielce osławiona w mediach „wojna z terroryzmem” – ona jest prowadzona tak naprawdę przeciwko nam). Na takiej karcie, zwanej „United States Identification” znajduje się wdrukowana laserowo fotografia z umiejscowionym na czole osoby urządzeniem identyfikacyjnym, wykorzystującym częstotliwość radiową. Podobnych kart identyfikacyjnych wprowadziło już ponad 30 krajów, od Wloch do Malezji.

W październiku 2002 r. nastąpił kolejny etap tego złowrogiego przedsięwzięcia. Firma Applied Digital Solutions (Zastosowane Rozwiązania Cyfrowe) rozpoczęła krajową kampanię promującą Vericzip – mikroczip wielkości ziarenka ryżu, który może być wszczepiany ludziom. Wybrana grupa ludzi została już „zaczipowana” tymi urządzeniami i oczywiście prezentowano ich jako pionierów nowej, doskonałej technologii, która ułatwia życie. Prezentowano wszelakie możliwości – automatycznie otwierane drzwi, zapalanie światła i tym podobne funkcje. Przez wiele tygodni w USA wiadomością główną we wszystkich prawie mediach była rodzina Jacobsów z Boca Raton na Florydzie, która jako ochotnicy wszczepili sobie mikroczipy, w reakcji na „zagrożeniem terrorystyczne” w ich ojczyźnie. Zabawne, naprawdę zabawne, a raczej może żałosne – to tak jak zachwalać bycie niewolnikiem, bo przecież ktoś o nas dba i o nic nie musimy się martwić. No, dzięki takim ludziom szykuje nam się niezłe piekło na Ziemi…

W Europie sprawa wygląda nieco inaczej, bo nie widać tu takiego owczego pędu ludzi ku kontroli elektronicznej wszelakich dziedzin życia. Wiele europejskich państw nie wprowadziło dokumentów tożsamości z elektronicznymi chipami z powodu sprzeciwu społeczeństwa, chociaż jak to zwykle Polska postanowiła wyjść przed szereg i jak to ma w zwyczaju nasz rząd wprowadzić je bez pytania o zgodę. Tak więc od 2011 roku zostaną wprowadzone nowe dokumenty, które będą miały zakodowane dane biometryczne i nasz podpis elektroniczny. Dane zawarte w chipie będzie można na bieżąco zmieniać, a dostęp do nich, na miejscu w urzędzie oraz przez internet, będzie miał zarówno urzędnik, jak i obywatel - czyli także w naszym pięknym kraju zakusy do pozbawienia nas prywatności i swobody wygrywają z ludzkim rozsądkiem. Na razie wymiana dokumentów tożsamości na te z chipami, a następny etap już tylko wszczepianie ich pod skórę, no bo przecież to będzie bardziej wygodne i bardziej funckjonalne… Każdy kto się na to zgodzi położy głowę pod topór.

Istnieje również nowa technologia lokalizacji, która będzie zastosowana do oznaczania każdego produktu na świecie. Ta nowa technologia to w skrócie RFID, co oznacza czipy identyfikacyjne o częstotliwości radiowej (radio frequency identification chip). 14 lutego 2007 r. firma Hitachi przedstawiła swoje najnowsze dziecko - najmniejsze i najcieńsze identyfikatory czipów RFID, które mają rozmiary zaledwie 0,05 x 0,05 milimetra. Gdy położymy owy czip RFID na palcu jest to zaledwie maleńki czarny punkcik. Nowe czipy RFID mają 128-bitową pamięć ROM, pozwalającą na przechowywanie niepowtarzalnego 38 cyfrowego numeru. Oczekują one na sygnał radiowy i odpowiadają, przekazując swój niepowtarzalny kod identyfikacyjny. Kiedy wychodzimy ze sklepu z produktami, które posiadają lokalizatory RFID, czytniki RFID przy drzwiach wyjściowych odnotują te produkty, które kupiliśmy, automatycznie ściągając pieniądze z naszego konta bez konieczności korzystania z gotówki. Komputery przy drzwiach wychwycą także nasz czip identyfikacyjny znajdujący się w elektronicznym dowodzie osobistym), współpracujący z systemem GPS (globalny system pozycyjny) i połączą z kodem elektronicznym komputera sklepowego, umożliwiając mu ściągnięcie pieniędzy z naszego konta.

Brzmi pięknie, czyż nie? Ale wyobraźmy sobie taką oto sytuację: na przykład, że uczestniczyliśmy w jakimś proteście czy innym zorganizowanym działaniu walcząc przeciwko rządowi o swoje prawa. Jeśli policja rozsypałaby te lokalizatory nad zgromadzeniem, każda osoba mogłaby być śledzona, a potem zidentyfikowana w dowolnym czasie przez silne skanery lokalizatorów. Ten nowy „pył” RFID jest tak mały, że może być umieszczony w każdym produkcie albo wprowadzony w cienki papier, taki, jakiego używa się do druku pieniędzy. Świat niczym z Orwella na nasze własne życzenie. Już teraz znane są doniesienia, że w Stanach Zjednoczonych i w Europie lekarze dokonują utrzymanych w tajemnicy posunięć, by doprowadzić do wszczepiania mikroczipów nowo narodzonym dzieciom, w Szwecji już w 1973 r. wydano zezwolenie na implantowanie więźniów a pacjenci domów opieki byli implantowani w połowie lat 1980-tych. Krok po kroku do celu.

Jak nas do tego zmuszą..?

Wszystko rozgrywa się właśnie teraz – i najważniejsze pytanie jakie się nasuwa jest takie, w jaki sposób będą oni próbować narzucić mikroczipy całej ludzkości? Wbrew pozorom jest to znacznie prostsze niż się wydaje. Wyobraźmy sobie taki oto scenariusz, że najpierw implantuje się czipami najpierw członków grup napiętnowanych, jak pedofile, terroryści, dealerzy narkotyków, tych, których społeczeństwo uważa za „najgorszych z najgorszych”, takich, których nikt nie będzie bronił. Następnie oznaczy się osoby oskarżone, żeby oczywiście nie mogły uciec wymiarowi sprawiedliwości. Więźniowie będą musieli także przyjąć te rozwiązania, ponieważ tylko zaczipowani w zakładach karnych będą mogli zostać zwolnieni warunkowo, czy otrzymać przepustkę na weekend. To faza pierwsza, dotycząca jedynie małej części społeczeństwa. Dlatego powoli w program czipowania zostaną wciągane inne grupy napiętnowane wybrane za cel. Osoby pozostające na zasiłkach i korzystające z pomocy państwa będą musiały przyjąć to urządzenie pod groźbą utraty świadczeń. Osoby takie będą będą monitorowane, żeby zmniejszyć oszustwa, wzmóc skuteczność i zagwarantować, że biedni nie będą otrzymywać „niezasłużonych” korzyści.

Następnie pracodawcy zaczną wymagać implantów, jako warunku uzyskania pracy – w przypadku dużego bezrobocia, któż nie znający intencji tego planu odmówi? Wojsko i zapewne Policja będzie wymagała czipów dla wszystkich rekrutów, jako środka wzmacniającego dowodzenie i kontrolę pola walki, a także służącego do identyfikacji ludzkich zwłok. Za tym pójdzie cały wielki sektor bezpieczeństwa wraz z pracownikami zakładów poprawczych, którzy będą musieli mieć wszczepione czipy. Media zachęcą społeczeństwo do zaimplantowania swoich dzieci dla ich bezpieczeństwa – żeby zawsze było wiadomo gdzie są, a szpitale będą wymagały czipu, żeby otrzymać podstawową pomoc medyczną lub przejść odpowiedni zabieg, czy operację. No i można też zawsze sięgnąć do argumentów finansowych. Któż oprze się pokusie, gdy zaczipowanym proponowane będą specjalne oferty, zniżki i bonusy?

Nowa technologia wyposażenia domów będzie wymagała czipu do codziennej obsługi urządzeń domowych. Wszystkie zatem komputery, pralki, telewizory i inne urządzenia domowe, które będą działały tylko w nowej technologii, a te ze starą obsługą i oprogramowaniem znikną z rynku. Posiadanie czipu stanie się koniecznością, żeby funkcjonować w społeczeństwie. Ci, którzy wciąż będą odmawiać przyjęcia czipu, będą oskarżani o próbę ukrycia czegoś, piętnowani, ośmieszani i dyskryminowani. Zawsze też będą musieli cierpieć z powodu niedogodności i gorszego traktowania w porównaniu z zaczipowanymi. Prosty mechanizm wykluczenia spowoduje u większości osób przemożną chęć podporządkowania się reszcie i bycia pełnoprawnym, normalnym obywatelem.

Jeśli i to nie poskutkuje zawsze pozostaje użycie siły i aparatu państwa w celu realizacji planu. W ostateczności, tych, którzy wciąż odmawiać będą przyjęcia czipu, uzna się za wrogów państwa, terrorystów i zamknie w specjalnych obozach, gdzie nie będą mieli żadnych praw, co oznaczać będzie tortury, a nawet śmierć. Jeśli bowiem nie znajdujesz się w rejestrze chipów jako odpowiedni ciąg cyfr – nie istniejesz. W tak perfidny i podstępny sposób ta „wspaniała”, „cudowna” technologia stanie się iluminatów idealnym sposobem zniewolenia ludzkości.

Św. Jan nas ostrzegł…

Autorem Apokalipsy jest św. Jan Ewangelista, a objawienia Apostoł miał na wyspie Patmos, dokąd z Efezu został karnie zesłany za rządów Domicjana w 95 roku po narodzeniu Chrystusa. Tak więc wizje z przed 2 tysięcy lat, przez wieki nie rozumiane dziś nabierają realnych kształtów. Tak, tak, żyjemy obecnie w czasach apokalipsy, gdzie decydują się losy Ziemi, losy ludzkości. „Znamię bestii” zostało odszyfrowane i rozpoznane, ale mimo to zagrożenie wcale nie mija! Ludzie nie chcą tego zrozumieć, patrzą i nie widzą, mają uszy, ale nie słyszą! Ludzkość w swej masie jest nadal ślepa i brnie jak te owce prosto w objęcia wilka.

Propaganda zachęcająca do „samozaczipowania się” zaczyna się rozkręcać…

A dlaczego „znamię bestii”? Już w 1989 roku włoski, katolicki miesięcznik „Chiesa Viva” poinformował, że w Brukseli w siedzibie ówczesnej Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) znajduje się superkomputer, służący do „oznakowania” wszystkich ludzi ze świata uprzemysłowionego, zwany „Bestią”, skrót od „Brussels Electronical Accounting Surveying Terminal”. Prawdopodobnie właśnie taka nazwa komputera była świadomym, zuchwałym i urągliwym nawiązaniem do tekstu z Apokalipsy św. Jana. Czyż to nie ponury żart iluminatów? Oni takie gierki słowne uwielbiają. Powyższe informacje ujawnił już wcześniej , bo w 1975 roku, dr Charles Ducombe z Urzędu Informacji w Jerozolimie, który złożył oświadczenie że: „dr Hanrick Eldman, naczelny analityk EWG , publicznie potwierdził istnienie w Brukseli, superkomputera o nazwie „Bestia”, zajmującego trzy piętra gmachu i zdolnego oznakować wszystkich mieszkańców Ziemi .” Ponadto wybitny kanadyjski uczony dr Patrick Fisher na zadane pytanie: „czy każda osoba ze świata uprzemysłowionego jest już zarejestrowana w ‚Bestii’ ?”, odpowiedział: „Tak, jest zakodowane nie tylko nazwisko danej osoby ,ale również to czym zajmowała się w ciągu swego życia, to znaczy praca , uzdolnienia, kierunek myślenia i wszystko co może być przedmiotem zainteresowania .” ([2] str. 105). Każda z „oznakowanych” osób miała w tym superkomputerze swój unikalny, wedle dr Eldmana, 18 cyfrowy numer, zaczynający się od wspólnej dla wszystkich grupy cyfr 666. Jest to związane z projekt LUCID (Logical Universal Communications Intractive Databank), który zakłada zebranie w jednym centralnym komputerze wszystkich możliwych danych o każdym mieszkańcu naszej planety. Wymagane będzie obowiązkowe posiadanie Universal Biometric Card, czyli uniwersalnej karty biometrycznej lub wszczepionego pod skórę. A gdzie najlepiej wszczepiać te urządzenie? Zgadnijcie. Biochip ma być zasilany elektrycznym biopolem człowieka, a okazało się, że najlepsze dla niego miejsce to dłoń albo czoło…

W przyszłości każdy z nas będzie musiał podjąć decyzję dotyczącą przyjęcia, bądź nie przyjęcia tych czipów i będzie to decyzja brzemienna w skutkach.

ZOSTALIŚCIE OSTRZEŻENI – RESZTA ZALEŻY OD WAS




Szwedzka firma wszczepia pracownikom chipy. Machnięciem ręki otwierają drzwi

Chipy wszczepiła pracownikom szwedzka firma Epicenter, która od niedawna prowadzi w Sztokholmie Dom Innowacji. To nowoczesny biurowiec w centrum, który ma skupiać twórców nowych technologii i start-upy high-tech. Na razie skupił uwagę największych światowych mediów. Wszystko zaczęło się od szefa firmy, który w połowie stycznia pozwolił sobie wszczepić w dłoń niewielkie urządzenie.
Zabieg przeprowadzono podczas uroczystego otwarcia Domu Innowacji. Przyglądali mu się wszyscy ludzie pracujący w budynku. Dziś wielu poszło w ślady szefa Epicenter. Inni czekają na swoją kolej. A jeszcze inni niczego nie zamierzają sobie wszczepiać. Zabieg jest dobrowolny.
Dzisiaj drzwi, jutro zakupy w kawiarni
Felicio de Costa jest jednym z najemców. Dziennikarze spotykają młodego Szweda przy frontowym wejściu. Mężczyzna przykłada dłoń do zamontowanego w ścianie czytnika - drzwi się otwierają. Powtarza czynność w środku, by dostać się do swojego biura. Może też przyłożyć dłoń do drukarki, gdyby akurat chciał coś wydrukować. Do żadnej z tych czynności nie potrzebuje powszechnie stosowanej karty. Zastąpił ją chip wielkości ziarenka ryżu.
Umieszczane pod skórą urządzenie działa na tej samej zasadzie co chroniące przed kradzieżą paski magnetyczne przyklejane na płytach CD i książkach. Albo stosowane w miejskich autobusach karty elektroniczne, które wypierają papierowe bilety. Korzysta z technologii identyfikacji radiowej zwanej RFID. Wykorzystuje fale radiowe do przesyłania danych, a także zasilania umieszczonego w chipie układu scalonego.
Szwedzi z Epicenter obiecują pracownikom biurowca, że na drzwiach i drukarkach się nie skończy. Chipy mają niedługo służyć także do płacenia w kawiarni.
Nie boli mocno, ale weź głęboki oddech
Pomysł zainteresował dziennikarza technologicznego BBC Rory'ego Cellan-Jonesa. Brytyjczyk poleciał do Sztokholmu i poprosił o chip. Urządzenie wszczepił mu pod skórę grzbietu dłoni jeden z członków grupy BioNyfiken. Skupia tzw. biohakerów, czyli ludzi, którzy elektroniką chcą udoskonalać swoje ciała.
- Najpierw rozmasował mi skórę pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym. Zdezynfekował ją i poprosił, abym wziął głęboki oddech w momencie, gdy będzie wszczepiał chip. Moment bólu, ale nie dużo gorszy niż zwyczajny zastrzyk. Przykleił mi plaster na ręce i po sprawie. To nie było ani specjalnie bolesne, ani skomplikowane - mówi Cellan-Jones.