poniedziałek, 13 kwietnia 2015

KTO CHCE ZA WSZELKA CENĘ SKŁÓCIĆ LUDZI ?

Zablokować "wilki" Putina? "Symboliczna przemoc, od której zaczyna się przemoc na poważnie"

Zdecydowanie nie powinniśmy wpuszczać motocyklistów z klubu "Nocnych Wilków" do Polski, bo chodzi o symboliczną przemoc, od której zaczyna się przemoc na poważnie - powiedział w "Jeden na jeden" Paweł Kowal z Polski Razem.
Kowal wyraził nadzieję, że w MSW siedzi ekipa prawników i zastanawia się, jak utrzeć nosa "Nocnym Wilkom", z którymi sympatyzuje Władimir Putin.



Zaznaczył jednocześnie, że przejazd rosyjskiej brygady motocyklowej to bardziej sprawa resortu spraw wewnętrznych, dobrze byłoby jednak, gdyby to ministerstwo porozumiało się z MSZ, by wspólnie nie dopuścić do przejazdu przez Polskę "Nocnych Wilków".

- Mam nadzieję, że rząd trzyma szlaban prawny, który nie zostanie dla nich podniesiony - powiedział Kowal. W jego opinii, "Nocnych Wilków" zdecydowanie nie powinniśmy wpuszczać do Polski.

- Chodzi o symboliczną przemoc, od której zaczyna się przemoc na poważnie. To jest zabawa z Polską, w której Polska powinna jasno pokazać, że widzi te intencje i nie chce, aby się one realizowały - powiedział Kowal.
Przyjaciel Putina

Rosyjska brygada motocyklowa "Nocne Wilki" chce pod koniec kwietnia przejechać trasę Moskwa-Berlin, aby uczcić 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej.

Przejedzie z Moskwy przez Mińsk, Brześć, Wrocław, Brno, Bratysławę, Wiedeń, Monachium, Pragę, Torgau i Karlshorst do Berlina.

"Nocne Wilki" to najstarszy klub w Rosji - powstał jeszcze za czasów ZSRR, w 1989 r. Regularnie obchodzą Dzień Zwycięstwa 9 maja.

"Nocne Wilki" poparły także rosyjską aneksję Krymu. Motocykliści otwarcie wspierali "zielonych ludzików", którzy okupowali półwysep.

Prezydent Rosji wielokrotnie spotykał się z przedstawicielami "Nocnych Wilków". Ich lider Aleksander Załdostanow, pseudonim Chirurg, jest uznawany za przyjaciela Władimira Putina.
"To nie obrażanie Polski"
Kowal odniósł się także do ustawy ws. Ukraińskiej Armii Powstańczej, przegłosowanej przez ukraiński parlament w dniu wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego w Kijowie.
W jego opinii, nie jest to "policzek" dla Polski. - Jestem pewien, że dzisiejszy powrót do czczenia UPA na Ukrainie nie ma w intencji obrażania Polaków - powiedział Kowal, dodając, że nasz kraj nigdy w historii "nie miał tak dobrej reputacji na Ukrainie".
- To część akcji dekomunizacyjnej na Ukrainie. To część tej samej akcji, która oznaczała niszczenie pomników Lenina. To część (akcji - red.) otwierania archiwów, lustracji. Dla każdego Ukraińca UPA jest tą organizacją, która najlepiej wyraża postawę antybolszewicką - powiedział Kowal. (No pewnie ,że nasz kraj nie miał takich notowań ! Kiedy ukraińcy widzą lacha z twarzą na wysokości swojej dupy z odpowiednim gestem to raczej ich ogarnia pewna forma podniecenia , a nas Polaków trwoga. No chyba .że ktoś jest bardzo rozwiązły w tych igraszkach. Choć w dzisiejszych czasach nie brak odmieńców   )

Zastrzegł jednocześnie, że Polska powinna pilnować, nawet jeśli to nie jest w nią wymierzone, aby nie dochodziło do gloryfikacji UPA. - Ukraina pod portretem Bandery nie wjedzie do Unii Europejskiej - zaznaczył Kowal.

Podkreślił ponadto, że jest powściągliwy w przesądzaniu, że współpracownicy prezydenta powinni go uprzedzić, iż będzie przemawiał w parlamencie ukraińskich, kiedy zaplanowano przyjęcie ustawy ws. UPA. Jak się bowiem wyraził, nie jest łatwo prowadzić politykę wschodnią.

Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawę, która uznaje prawny status uczestników walk o niezależność kraju w XX wieku, w tym członków Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA).

Zgodnie z jej zapisami za bojowników walk o niezawisłość Ukrainy są uznani wszyscy ci, którzy uczestniczyli w różnorodnych formach walki o niezależność kraju w XX wieku.
Ustawa przewiduje możliwość zapewnienia weteranom i ich rodzinom zniżek i innych socjalnych gwarancji, uznaje odznaczenia i stopnie wojskowe walczących o niepodległość, które przyznano im w formacjach, w jakich służyli.

Zakłada też karanie wszystkich tych, którzy okazywaliby lekceważenie dla weteranów, negowali celowość ich walki.
Autor: MAC/ja / Źródło: tvn24


Najmądrzejsza  odpowiedź i za razem opinia w tej sprawie to komentarz pozostawiony pod artykułem. 


Dokładnie tak to powinno wyglądać - jeżeli nie chce się kogoś wpuścić do domu to raczej nie otwiera się drzwi zwłaszcza kiedy się wie kto idzie - prawda ?
Natomiast w momencie wydania zezwolenia należy traktować każdego po ludzku.
Należy też pamiętać ,że Putin to wytrawny polityk i za nim wykona jakiś krok jest on przemyślany w skutkach.  To nie jest jakiś tam alfons  z Wiejskiej będący na wiejskiej zabawie targający za sobą brony , orczyki i grabie - nie nie.
Samo uhonorowanie Dnia Zwycięstwa  jest wyrazistym dniem w historii ogólnoświatowej i powinno się go szanować no chyba ,że teraz zaczniemy stawiać pomniki Hitlerowi z odpowiednim namaszczeniem i całusem w sam środek dupy na sposób zaniechania w powojennej zawierusze. No nie wiem , ale tak to wygląda. 

Jest też forma prowokacji - ci motocykliści wywodzą się z narodu i sa narodem Rosyjskim w formie delegacji i  nie inaczej.
 Kiedy nie wpuszcza sie jakiegoś pseudo polityka to nic się jeszcze nie dzieje.  Nie wpuszczając  jakiegoś głupka , który chce zademonstrować czyjeś poparcie u kogoś w domu kogo się nie lubi.... no wybaczcie  - nie dostał zaproszenia i wszystko. 

Kiedy zaś chodzi o sprawy czysto i bezpośrednio bijące w naród w tradycje to należy w takich wypadkach ostrożnie stąpać , aby nie wywołać niepotrzebnych konfrontacji milionów ludzi. Milionów ?  Tak - można pominąć od początku wyliczankę : jednostki, dziesiątki, setki, tysiące itd.
Od czegoś zawsze musi się zacząć.

Jakiś czas temu jakiś tam przedstawiciel Rosyjski  powiedział ,że armia rosyjska może być w Berlinie w ciągu tygodnia... ????  To tylko taka dygresja co do przejechania odpowiedniego odcinka w taki sposób, aby być w Berlinie w tym właśnie czasie na obchodach rocznicowych . Więc cała ta maskarada ma dowieść niezłomności Rosjan i zaakcentować swoją pozycję w europie . Maja przejechać przez Białoruś,  Polskę, Słowację, Czechy, Austrię i Niemcy.  Pozostałe 5 państw nic nie znaczą tak jak sam przejazd przez Polską . Na tym krótkim odcinku może się wile wydarzyć i może , aż za wiele. 

Nie dajmy się prowokować .  Nawet jak będą chcieli złożyć jakieś kwiaty pod pomnikami ludzi , którzy ginęli na frontach II wojny światowej to należy im się pamięć. 

 Prawa rożnych krajów trzeba respektować i dotyczy to również wilków Putina więc obserwowani i pilnowani  będą już od samego początku, aby im włos z głowy nie spadł. 

........... A jak już opuszczą Polską to zobaczymy co się wydarzy dalej po za naszymi granicami i czy ktoś ich będzie napastował  - to ważne !  Czesi siedzą jak te przysłowiowe myszy pod miotłą i nie wychylają się na krok  - o tym kraju dosłownie nic nie słychać w świecie , jest tam spokój. 
Na Słowacji również podobnie  czy coś jest tam nie tak ????  Czy może jest tam uprawiana mądrzejsza polityka względem sąsiadów? Coś w tym jest.  

Zobaczymy?