niedziela, 19 kwietnia 2015

RFIT Znamię Bestii - temat przytoczony w ramach przypomnienia


Znamię Bestii
Słowo Boże ostrzega!

„(16) I sprawia[Bestia], że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło (17) i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. (18) Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba ta bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.” Apokalipsa 13:16-18

„(2) I poszedł pierwszy, i wylał swą czaszę na ziemię. A wrzód złośliwy, bolesny, wystąpił na ludziach, co mają znamię Bestii, i na tych, co wielbią jej obraz.” Apokalipsa 16:2

„(9) A inny anioł, trzeci, przyszedł w ślad za nimi, mówiąc donośnym głosem: Jeśli kto wielbi Bestię, i obraz jej, i bierze sobie jej znamię na czoło lub rękę, (10) ten również będzie pić wino zapalczywości Boga przygotowane, nie rozcieńczone, w kielichu Jego gniewu; i będzie katowany ogniem i siarką wobec świętych aniołów i wobec Baranka. (11) A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy czciciele Bestii i jej obrazu, i ten, kto bierze znamię jej imienia. (12) Tu się okazuje wytrwałość świętych, tych, którzy strzegą przykazań Boga i wiary Jezusa.” Apokalipsa 14:9-12

**********************************
ZNAMIĘ BESTII
CZYLI ZNAKOWANIE BIOMETRYCZNE

Dr Hanrick Eldeman, główny analityk Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej w Brukseli, ujawnił że plan „Odnowy świata” jest już realizowany. Światowy kryzys ekonomiczny na początku 1974 r. doprowadził do spotkania przywódców krajów EWG, doradców i naukowców w czasie którego dr Eldeman przedstawił zgromadzonym „BESTIĘ”. (…) „Bestia” to gigantyczny trzypiętrowej wielkości komputer, ulokowany w administracyjnym budynku siedziby EWG w Brukseli.

Brussels Electronical Accounting Surveying Terminal
Jest to samoprogramujący się komputer, który będzie w stanie rejestrować i kontrolować wszystkie transakcje finansowe na świecie. Planuje się wprowadzenie cyfrowej indentyfikacji wszystkich zamieszkałych na świecie ludzi. Każdy mieszkaniec naszej planety otrzyma swój indywidualny numer składający się z trzech sześciocyfrowych liczb, który będzie niezbędny dla przeprowadzenia jakiejkolwiek transakcji. W ten sposób wyeliminujemy problemy wiążące się ze stosowaniem niedoskonałych kart kredytowych. Taki numer identyfikacyjny będzie dla ludzkiego oka niewidoczny, umieszczony na czole lub zewnętrznej stronie dłoni człowieka. Będzie możliwy do odczytania tylko poprzez stosujący podczerwień skaner w specjalnych miejscach weryfikacyjnych lub handlowych”. (MOODY MAGAZINE)



Integralną częścią śledzenia i zbierania danych bestii, jest wszczepiany pod skórę biochip, który ma służyć nie tylko do identyfikowania i lokalizowania ludzi, ale za jego pomocą będzie można również zdalnie sterować człowiekiem, gdyż poprzez bio czip można kontrolowac pracę nawet pojedynczych komórek w organizmie człowieka. Niska częstotliwość, na jakiej działa biosensor, powoduje, że człowiek staje się anteną. Poprzez zwiększenie lub zmniejszenie częstotliwości można podnosić lub obniżać poziom adrenaliny w jego organizmie, sterując tym samym emocjami człowieka. Można też wysyłać lub odbierać sygnały z pojedynczych komórek nerwowych, w wyniku czego oże on zostać użyty do wywołania wewnętrznych szoków badź zmian zachowań danej osoby, poprzez pobudzanie, wywołanie lęków lub wytwarzanie euforii.




DR. CARL W. SANDERS – TWÓRCA BIOCHIPU


Fragmenty artykułu opublikowanego w czasopiśmie NEXUS (Australia) VI-VII 1994r.

Są to cytaty z oświadczeń dr Carla W. Sandersa, który był naukowcem odpowiedzialnym za stworzenie biochipu. Dr Sanders jest inżynierem elektronikiem, wynalazca, członkiem i konsultantem wielu rządowych organizacji. Pracuje też dla IBM, General Electric, Honeywell i Teledyne.”





„Trzydzieści dwa lata mojego życia spędziłem na pracy w dziedzinie elektroniki, projektując mikrochipy dla potrzeb biomedycznych. W 1968 r. zostałem zaangażowany prawie przypadkowo do badań nad rozwojem projektu dotyczącego leczenia złamanego kręgosłupa u młodej kobiety. W trakcie pracy nad tym projektem wszyscy byliśmy podekscytowani. Byłem naczelnym inżynierem, odpowiedzialnym za pracę stu naukowców, jak również za wyniki badań. Kulminacyjnym punktem tych doświadczeń był biochip, który według mnie jest ”Znakiem Bestii”. Biochip jest ładowany dzięki zmianom temperatury ciała, co wyklucza częste zmiany baterii zasilającej. Wydano ponad 1.5 miliona dolarów na badania dotyczące znalezienia miejsc na ludzkim ciele, gdzie występują największe wahania temperatury. Pierwszym miejscem jest czoło w okolicach linii włosów, a drugim zewnętrzna cześć dłoni. Pracując nad mikrochipem nie mięliśmy pojęcia, że może być on użyty jako procesor do identyfikacji ludzi. Nasze dzieło miało służyć ludzkości.”


„Kiedy praca nad chipem była już zaawansowana, nasi pracodawcy oświadczyli, że wobec nieopłacalności użycia biochipu do leczenia kręgosłupa, trzeba dlań znaleźć bardziej lukratywne zastosowanie. W trakcie dalszych badań zauważyliśmy, że częstotliwość, na której pracuje chip, ma duży wpływ na zachowanie się człowieka. Polecono nam wówczas zbadać możliwości manipulacji ludzkimi zachowaniami przy pomocy biochipu… Okazało się, że jest to możliwe. Wykazano np., że przy pomocy biochipu można powodować wzrost stężenia adrenaliny we krwi. Tego rodzaju mikrochip nazywaliśmy ”Rambo”. Można też wysyłać i odbierać sygnały z pojedynczej komórki nerwowej. Umożliwi to kontrolę organizmu w zupełnie nowy sposób. Może on być użyty do wywołania wewnętrznego szoku, zmiany zachowania, pobudzenia lub wielu innych zastosowań, jednych dobrych, drugich wątpliwych, innych złych. W biochipie znajduje się wiele tysięcy komponentów, włączając maleńką baterię litową. Byłem przeciwny użyciu litu jako źródła zasilania baterii, lecz w tym czasie NASA używała litu do wielu rzeczy. Rozmawiałem z lekarzem Bostońskiego Centrum Medycznego na temat wpływu skoncentrowanego litu na ludzkie ciało. Według niego w przypadku uszkodzenia czipu może dojść do ciężkich owrzodzeń. Wycofałem się z prac nad tym projektem, wiele razy jednak byłem konsultantem. Brałem również udział w wielu konferencjach jako ekspert w dziedzinie programowania mikrochipów. Na jednej z takich konferencji omawiana była sprawa kontroli i identyfikacji ludzi. W tego rodzaju konferencjach uczestniczyli miedzy innymi Henry Kissinger i pracownicy CIA. W miarę postępu prac nad rozwojem biochipu, najważniejszym punktem badań stało się jego zastosowanie do identyfikacji ludzi. Skupiono się nad problemem załadowania w biochipie danych takich jak: nazwisko, wizerunek osoby (zdjęcie twarzy), numer ubezpieczeniowy (SIN), odciski palców, fizyczny opis osoby, historia rodziny, adres, zawód, informacje o rozliczeniach podatkowych i kryminalna przeszłość.

W chwili obecnej do Kongresu USA został skierowany projekt ustawy mówiący o możliwości wszczepienia biochipu w ciało niemowlęcia bezpośrednio po urodzeniu, w celu identyfikacji. Prezydent USA, na podstawie ”Emigration Control Act z 1986r., ustęp 100”, może wprowadzić według własnego uznania różne typy i sposoby identyfikacji ludzi – może to być niewidzialny tatuaż albo elektroniczny nadajnik pod skórą. Zastanówmy się i przyjrzyjmy się tym wszystkim faktom. To co nadchodzi, nie przyjdzie od razu jako wielki szok. Ale ścieżka prowadząca do tych zmian, została już wytyczona!” dr Carl W. Sanders



Od tego czasu wprowadzono już wiele dokumentów zawierających czipy: karty płatnicze czy dowody tożsamości. Dane o których wspomina dr, Sanders dzisiaj są już wprowadzane do pamięci czipów. Zastosowanie czipa w różnych dziedzinach życia i staje się coraz bardziej powszechne.





Apokalipsa św. Jana 13:16-18
„(16) I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło (17) i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. (18) Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba ta bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.” Ap. 13:16-18


Apokalipsa św. Jana 14:8-12
„(8) A inny anioł, drugi, przyszedł w ślad mówiąc: Upadł, upadł wielki Babilon, co winem zapalczywości swego nierządu napoił wszystkie narody! (9) A inny anioł, trzeci, przyszedł w ślad za nimi, mówiąc donośnym głosem: Jeśli kto wielbi Bestię, i obraz jej, i bierze sobie jej znamię na czoło lub rękę, (10) ten również będzie pić wino zapalczywości Boga przygotowane, nie rozcieńczone, w kielichu Jego gniewu; i będzie katowany ogniem i siarką wobec świętych aniołów i wobec Baranka. (11) A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy czciciele Bestii i jej obrazu, i ten, kto bierze znamię jej imienia. (12) Tu się okazuje wytrwałość świętych, tych, którzy strzegą przykazań Boga i wiary Jezusa.” Ap. 14:8-12
Apokalipsa św. Jana 16:1-2
„(1) Potem posłyszałem donośny głos ze świątyni, mówiący do siedmiu aniołów: Idźcie, a wylejcie siedem czasz gniewu Boga na ziemię! (2) I poszedł pierwszy, i wylał swą czaszę na ziemię. A wrzód złośliwy, bolesny, wystąpił na ludziach, co mają znamię Bestii, i na tych, co wielbią jej obraz.” Ap. 16:1-2
Apokalipsa św. Jana 16:10-11
„(10) A piąty wylał swą czaszę na tron Bestii: i w jej królestwie nastały ciemności, a ludzie z bólu gryźli języki (11) i Bogu nieba bluźnili za bóle swoje i wrzody, ale od czynów swoich się nie odwrócili.” Ap. 16:10-11

****************************************************************************************************************************************************

„Znamię Bestii – 666″

Poniższy tekst nie jest próbą udowodnienia, że akurat obecnie wypełnia się cytowany poniżej fragment Apokalipsy św. Jana. Ma on jedynie na celu zwrócenie uwagi na pewne potencjalne zagrożenia dla wolności osoby ludzkiej, jakie niesie ze sobą obecny rozwój technologiczny. Taka sytuacja może mieć miejsce szczególnie wtedy gdy nauka i technika zamiast służyć dobru człowieka, staje się narzędziem terroru w rękach finansowej oligarchii.

* * *

W Apokalipsie św. Jana (13,16-18) znajduje się wzmianka o tajemniczej „Bestii” , która każe wszystkim ludziom nosić na ręce i czole równie tajemnicze znamiona ([1] str. 1408):

16: I sprawia [tj. Bestia ] ,że wszyscy mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymają znamię na prawą rękę lub na czoło

17: i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia

18: Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

Autorem Apokalipsy (tzn. objawienia) jest św. Jan Ewangelista. Apokalipsa powstawała prawdopodobnie nie od razu, lecz w trzech etapach. Dopiero na początku II wieku powstała z tych części dzisiejsza całość. Same objawienia Apostoł miał na wyspie Patmos, dokąd z Efezu został karnie zesłany za rządów Domicjana w 95 roku po narodzeniu Chrystusa. Adresatami Apokalipsy byli przede wszystkim chrześcijanie z Azji Mniejszej , nad którymi Apostoł roztaczał opiekę z Efezu.

Wedle niektórych autorów cytowany powyżej fragment Apokalipsy, dotychczas wymykający się jakiejś logicznej interpretacji, materializuje się właśnie obecnie. Ich zdaniem wspomniane znamiona to umieszczone pod powierzchnią skóry każdego człowieka na ziemi kody identyfikacyjne, zaś „Bestia” to Centralny Komputer Świata gromadzący wszelkie dane o nosicielu, począwszy od podstawowych danych personalnych a skończywszy na stanie jego konta. Człowiek pozbawiony „znamienia Bestii” nie będzie mógł istnieć, gdyż znajdzie się poza systemem bankowym i poza możliwością zaopatrzenia w podstawowe środki do życia. Dzięki temu wszyscy ludzie w jakimś stopniu niewygodni dla przyszłego systemu władzy mogą zostać unicestwieni poprzez zwykłą blokadę konta. Trudną do wyjaśnienia pozostaje sprawa podawanego przez tekst Apokalipsy św. Jana „imienia” (znamienia) „Bestii”, którym jest liczba 666. Zdaniem ks. H.Czepułkowskiego pewne informacje na jej temat można zawdzięczać dwóm osobom. Pierwszą z nich jest ks. Adam Clark , który w 1798 roku w swoim komentarzu biblijnym napisał: „Znamię Bestii będzie to liczba składająca się z 18 cyfr, podzielonych na sześć grup po 3 cyfry w każdej, to znaczy: 6+6+6 .” Drugą z wymienionych osób jest dr Hanrick Eldeman, naczelny analityk EWG , który już w 1977 roku oznajmił, że każdy człowiek na świecie otrzyma numer identyfikacyjny składający się z 18 cyfr, czyli taki właśnie, jaki przepowiedział ks. Clark blisko 200 lat wcześniej ([2] str. 107).Co więcej, jak doniósł włoski, katolicki miesięcznik „Chiesa Viva” nr 201 i 202 z 1989 roku, w Brukseli w siedzibie ówczesnej Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) miał się znajdować (w 1989 roku) superkomputer, służący do „oznakowania” wszystkich ludzi ze świata uprzemysłowionego, zwany „Bestią”. Prawdopodobnie właśnie taka nazwa komputera była świadomym, zuchwałym i urągliwym nawiązaniem do tekstu z Apokalipsy św. Jana. Powyższe informacje ujawnił już wcześniej , bo w 1975 roku, dr Charles Ducombe z Urzędu Informacji w Jerozolimie, który złożył oświadczenie iż „dr Hanrick Eldman, naczelny analityk EWG , publicznie potwierdził istnienie w Brukseli, superkomputera o nazwie „Bestia”, zajmującego trzy piętra gmachu i zdolnego oznakować wszystkich mieszkańców Ziemi .” Ponadto wybitny kanadyjski uczony dr Patrick Fisher na zadane pytanie: „czy każda osoba ze świata uprzemysłowionego jest już zarejestrowana w ‚Bestii’ ?”, odpowiedział: „Tak, jest zakodowane nie tylko nazwisko danej osoby ,ale również to czym zajmowała się w ciągu swego życia, to znaczy praca , uzdolnienia, kierunek myślenia i wszystko co może być przedmiotem zainteresowania .” ([2] str. 105). Każda z „oznakowanych” osób miała w tym superkomputerze swój unikalny, wedle dr Eldmana, 18 cyfrowy numer, zaczynający się od wspólnej dla wszystkich grupy cyfr 666. Numer taki mógł wyglądać przykładowo następująco:

666 125 428 110 221 117

Przy czym pierwsza grupa trzech cyfr (666) określała superkomputer w Brukseli, zaś dalsze grupy cyfr mogły identyfikować np. kraj , region, strefę itd. z której pochodzi dana osoba. Jeśli omawiany superkomputer byłby pierwszym krokiem w kierunku ustanowienia kontroli osobistej, to kolejnym może być wprowadzenie na całym globie tzw. „społeczeństwa bezgotówkowego” (Cashless Society). Temu celowi mogłoby służyć upowszechnianie systemu zwanego „Electronic Transfer Fund” (Elektroniczny Transfer Pieniądza), który polega na tym, że dla dokonania zakupu lub sprzedaży nie potrzeba już gotówki. W chwili obecnej do tego celu wystarczają specjalne karty, za pomocą których można dokonywać większości operacji bankowych i handlowych. Może to kolejny „przypadek” ale pionierem tego systemu jest wielki bank nowojorski Chase Manhattan Bank, stanowiący własność Rockefellerów, a więc znanej dynastii bankierskiej, która już od wielu lat czynnie wspiera finansowo tworzenie „Nowego Porządku Świata” ([2] str. 109). Zdaniem niektórych autorów być może niedługo zostanie wprowadzona „karta międzynarodowa”, jednakowa dla wszystkich , która zastąpi karty istniejące. Wtedy to „przeprowadzi się wielką kampanię propagandową , by ją spopularyzować, i wszyscy uwierzą w jej przydatność i dogodność. Zostanie wprowadzona najpierw dzięki odpowiedniej reklamie, a potem i pod przymusem, a jej numer będzie nie inny, jak ten wyznaczony przez komputer z Brukseli .” ([2] str. 111). W czasie tej kampanii reklamowej będzie się mówiło, że nowa karta „wyeliminuje biurokrację bankową, ‚brudne pieniądze’, napady, fałszerstwa itp. a przemilczy się, iż stanie się ona narzędziem kontrolowania nas i wmontowania w numeryczny system finansowy i ekonomiczny, który na swój sposób ‚odczłowieczy człowieka’ i spreparuje go według własnych wymagań .” Bowiem celem ostatecznym do której zmierza konsekwentnie Światowa Władza Ekonomiczna będzie „utworzenie pewnego typu społeczeństwa, w którym skasowane będzie używanie gotówki , a to dla lepszego kontrolowania i podporządkowania ludzi: wszystkich i każdego z osobna .” ([2] str. 115).

Jak sądzą niektórzy autorzy, w dalszej perspektywie może dojść także do umieszczenia na stałe numeru identyfikacyjnego każdego człowieka (tego samego jak w superkomputerze zwanym „Bestią”) na jego ciele tj. na prawej dłoni lub czole, tak jak to przepowiedziano w tekście Apokalipsy. Ich zdaniem numer ten mógłby zostać wypalony promieniem laserowym , lecz nie na powierzchni skóry, a pod nią. Dzięki temu nie będzie on widoczny gołym okiem, ale może być bez problemu odczytywany we wszystkich miejscach podlegających kontroli, za pomocą specjalnych czytników, a więc w domach handlowych, supermarketach, bankach itp. Ale to nie wszystko, gdyż wiedzieć wszystko o jakimś człowieku, nie oznacza jeszcze, że ma się go pod pełną kontrolą. By móc kontrolować każdą czynność człowieka trzeba by mieć agenta, który by wciąż za nim szedł. Jednak pomyślano i o tym, gdyż jak podano w jednym z artykułów – amerykańska firma Applied Digital Solutions Inc. (ADS) zaprezentowała na pokazie, który się odbył w październiku 2000 roku w Nowym Jorku, swój nowy produkt pod nazwą „Digital Angel”. Według ADS jest to rodzaj miniaturowego nadajnika-odbiornika (transceiver) przeznaczonego do wykorzystania także jako implant, z możliwością kontrolowania jego położenia przez satelitarny system nawigacji GPS (Global Positioning System). Miałby on być wszczepiany pod skórę człowieka i pełnić rolę elektronicznego „anioła stróża”. Wyjątkowością tego urządzenia jest sposób jego zasilania, który zdaniem przedstawiciela ADS odbywa się na drodze elektromechanicznej, poprzez zamianę energii poruszających się mięśni człowieka na energię elektryczną. Oficjalnie „Digital Angel” ma być wykorzystywany do poszukiwania zaginionych cennych rzeczy, zwierząt i osób, a niektóre obszary jego zastosowania przedstawione są na stronie internetowej firmy ADS, która znajduje się pod adresem:

www.digitalangel.net


Jednak jak to zwykle bywa jest także i druga strona tego wynalazku, a jest nią możliwość jego wykorzystania do sprawowania totalnej kontroli nad człowiekiem. Tak więc jak sądzą niektórzy pesymiści być może już w niedalekiej przyszłości ludzie zostaną zmuszeni do noszenia swojego numeru identyfikacyjnego, wypalonego promieniem lasera na czole oraz implantu (biochipu) w prawej ręce, który będzie określał precyzyjnie ich położenie na całej kuli ziemskiej i być może wtedy właśnie „wypełnią się” słowa tekstu Apokalipsy mówiące o tajemniczych „Znamionach Bestii”. Przypuszczalnie systemowi kontroli osobistej będzie wówczas towarzyszył także system kontroli wyrobów. Jak stwierdzają niektórzy autorzy ponoć już teraz na rynku znajdują się produkty specjalnie oznakowane dwiema dodatkowymi liniami z literami „F” (Forehead) i „H” (Hand) ([2] str. 115). Prawdopodobnie jest to przygotowanie do tego by uniemożliwić w przyszłości producentowi chcącemu się uchylić od tzw. systemu Międzynarodowej Kodyfikacji Produkcji (MKP), wprowadzenie swego produktu do sprzedaży. Z chwilą gdy wszystkie wyroby zostaną skodyfikowane, wszelkie mechanizmy kupna i sprzedaży zostaną oparte właśnie o MKP i nic spoza tego systemu nie będzie mogło zaistnieć na rynku. Jest to więc także sposób na wyeliminowanie jakiejkolwiek konkurencji. Więcej informacji na ten temat można znaleźć również na angielskojęzycznej stronie:

UNIVERSAL PERDITION CODE ?


Tak więc potwierdzają się chyba słowa papieża Piusa XI z jego encykliki „Quadragesimo anno” – (1931 r.) mówiące iż: ” Ci nieliczni, nie będąc nawet ‚właścicielami’ , spełniają taką rolę, jakby nimi byli, i dzierżą w swym ręku całą strefę gospodarczą do tego stopnia ,żeby nikt , wbrew ich woli, nie mógł nawet oddychać !”

Ostatni atak na WTC w Nowym Jorku, jaki miał miejsce 11 września 2001, przyniósł ze sobą także intensyfikację działań zmierzających do ustanowienia jednego globalnego systemu kontroli. Pod hasłem „walki z terroryzmem” wprowadza się stopniowo kolejne jego elementy. Ta sama elita „oświeconych” , która od początku finansowała i finansuje nadal światowy terroryzm usiłuje teraz wmówić ludziom , że system totalnej kontroli to jedyna możliwa alternatywa, która zapewni wszystkim „pokój i bezpieczeństwo”. Jak pisze w swoim artykule Janusz A. Lewicki (Nasz Dziennik nr 275/2001): „Po 11 września nastąpiło przyspieszenie działań zmierzających do utworzenia jednego rządu światowego i totalnej kontroli wszystkich ludzi. Widać to po inicjatywach podejmowanych w USA w imię bezpieczeństwa, za które ludzie gotowi są oddać swoją wolność. Coraz więcej mówi się o wprowadzeniu „krajowej karty identyfikacyjnej” (dowodu osobistego), którą będzie musiał posiadać każdy obywatel Stanów Zjednoczonych. Karta będzie zawierała mikrochip z fotografią i odciskiem kciuka lub fotografią dna oka – zapisanymi cyfrowo. Prezydent Bush jest na razie temu niechętny, ale lider demokratów w Izbie Reprezentantów Richard Gephardt powiedział: „Jesteśmy w nowym świecie. To wydarzenie [atak na USA] zmieni równowagę między wolnością i bezpieczeństwem”. Larry Ellison, jeden z pięciu najbogatszych ludzi w USA, szef kompanii komputerowej Oracle, zaoferował bezpłatne dostarczenie programu komputerowego do utworzenia krajowego systemu identyfikacyjnego: „Potrzebujemy krajowej karty identyfikacyjnej z naszą fotografią i odciskiem kciuka zapisanymi cyfrowo i umieszczonymi w tej karcie”, powiedział Ellison. Mieszkańcy USA będą musieli przedstawić swoją kartę identyfikacyjną np. w porcie lotniczym i odcisk kciuka zapisany na niej cyfrowo będzie musiał zgadzać się z odciskiem ich kciuka, który przyłożą do czytnika komputerowego (inną formą identyfikacji będzie obraz tęczówki oka). (…) Brytyjski premier Tony Blair zaaprobował już karty identyfikacyjne, które będą wprowadzone po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii. Powiedział on, że system jest „dobrowolny”, ale w rzeczywistości będzie niemożliwe normalne życie w Anglii bez tej karty. Posiadanie ważnej karty będzie konieczne przy wejściu do samolotu, zakupie benzyny, otwarciu konta bankowego, rozpoczęciu pracy czy staraniu się o zasiłki rządowe. Firma Applied Digital Solutions (Zastosowane Rozwiązania Cyfrowe) skonstruowała mikroskopijny chip, wszczepiany pod skórę, nazwany „Cyfrowym Aniołem”, który może śledzić przemieszczanie się ludzi. Jego przyszłość wiąże się też z bezgotówkowym społeczeństwem. Firma rozpoczęła prace nad chipem, a potem odłożyła ideę na półki (ponieważ zbyt wielu ludzi oskarżało ją o pogwałcenie wolności osobistej i stworzenie „znaku Bestii” opisanego w Apokalipsie), ale teraz, po atakach w Nowym Jorku i Waszyngtonie, wznowiła opracowywanie karty – jak doniósł w numerze z 21 września 2001 r. brytyjski tygodnik „The New Scientist”. – Zmieniliśmy sposób naszego myślenia po 11 września – powiedział Keith Bolton, dyrektor techniczny firmy. – Zaistniała teraz potrzeba większej kontroli sił zła. Chip przekazuje mikrosygnały, które dzięki globalnemu systemowi pozycyjnemu (GPS) podają miejsce przebywania osoby. „Urządzenie ‚Wielkiego Brata’ podnosi poważną kwestię wolności jednostki, kiedy rząd mógłby używać go do śledzenia niewinnych ludzi” – dodaje „New Scientist”. Przestępcy, nie wspominając o terrorystach, mogą włamać się do systemu i użyć sygnałów do lokalizacji celów. Applied Digital Solutions wykonała już urządzenie w kształcie zegarka na rękę (o nazwie „Cyfrowy Anioł”), które przekazuje informacje identyfikujące osobę noszącą urządzenie, jej stan zdrowotny i miejsce pobytu przy użyciu GPS – globalnego systemu pozycyjnego. Urządzenie jest przeznaczone do monitorowania miejsca pobytu osób starszych i zagubionych dzieci. Działa ono dokładnie tak jak chip pod skórą, ale umieszczone jest w zegarku, aby nie straszyć ludzi.
Senat USA zaakceptował też warunki, w jakich, pod pretekstem poszukiwania „śladów działalności terrorystycznej”, będzie można kontrolować pocztę internetową. Umożliwi to praktycznie rewizję – w razie potrzeby – całej poczty internetowej .”

http://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/bestia/bestia.html

********************************************************************************************
Mikroczipy – kto przyjmie „znamię bestii”?

Kilka lat temu hollywoodzki reżyser i autor filmów dokumentalnych, Aaron Russo, powiedział w wywiadzie radiowym, jak to zwrócił się do niego Nick Rockefeller i poprosił go o wstąpienie w szeregi członków Rady Stosunków Zagranicznych (CFR). Russo nie był zainteresowany, ale zapytał Rockefellera: „O co w tym wszystkim chodzi? Macie wszystkie pieniądze na świecie, jakich potrzebujecie, macie całą władzę, jakiej potrzebujecie, więc o co chodzi, jaki jest ostateczny cel?” Rockefeller przyznał, że ostatecznym celem jest zaczipowanie wszystkich ludzi, kontrola całego społeczeństwa – kontrola świata przez bankierów i ludzi elity.



Niektórzy nigdy nie będą w stanie uwierzyć, że ktoś może zmusić lub przekonać całe populacje, by zaakceptowały mikroczipowanie, że to wszystko brzmi jak majaczenie wariatów panicznie bojących się nowej technologii i snujących ponure wizje przyszłości. Dla wielu jednak nie jest żadną nowością, że taki dokładnie jest program ludzi, dążących do utworzenia jednego rządu światowego – zaczipowanie wszystkich ludzi, co daje totalną kontrolę i totalną, niczym nieograniczoną władzę. I jeśli niczego nie zrobimy i poddamy się ich podstępnym działaniom ludzkość może obudzić się w prawdziwym koszmarze.

Nie bez powodu w samej biblii ostrzegano nas przed śmiertelnym niebezpieczeństwem i nie ważne, czy wierzymy w to, czy jest to istotnie „Słowo Boże”, czy też jedynie dobre źródło historyczne. Pamiętajmy, ze nic nie dzieje się przez przypadek. Ostrzeżenie o „znamieniu bestii”, o którym snuto przez wieki tysiące domysłów i które przez wieki nie było prawidłowo rozumiane jest już teraz jak najbardziej aktualne, gdyż obecny postęp technologiczny ujawnił jego znaczenie. Przyjrzyjmy się bliżej fragmentowi w Apokalipsy Św. Jana (13,16-18), gdzie znajduje się wzmianka o tajemniczej „Bestii” , która każe wszystkim ludziom nosić na ręce i czole tajemnicze znamiona ([1] str. 1408):

16: I sprawia [tj. Bestia ] ,że wszyscy mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymają znamię na prawą rękę lub na czoło

17: i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia

18: Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

Tak – potrzebna tu jest mądrość, by zrozumieć perfidny plan zniewolenia ludzkości. Zaczyna się zawsze niewinnie. Przyjrzyjmy się temu technologicznemu marszowi ku dyktaturze.

Postęp w technologii zniewolenia

Kilka lat temu w Kanadzie wprowadzono nowe prawo mówiące, że wszystkie zwierzęta domowe muszą posiadać wszczepiony mikroczip, tak by można było zlokalizować ich właścicieli w przypadku, gdy ulubione zwierzę gdzieś zaginie. Następnie w prowincji Quebec wprowadzono prawo nakazujące wszczepianie mikroczipów wszystkim zwierzętom hodowanym w gospodarstwach rolnych, jeśli mają być sprzedane na rynku. Celem były informacje dotyczące pochodzenia zwierzęcia i rejestracja jego życia od ocielenia, oprosienia do uboju. Najpierw zwierzątka, a później człowiek. W Houston w Teksasie wprowadzono kolejne „genialne” rozwiązanie rodem z Orwella - klienci jednego ze sklepów dokonywali swoich zakupów bez użycia gotówki, czeków czy kart kredytowych, korzystając z nowej maszyny zwanej „Bezpiecznie dotykasz i płacisz” („Secure Touch-n-Pay”). Maszyna skanowała i rejestrowała odcisk palca klienta, a płatności były automatycznie dokonywane z jego konta. Na rynku funkcjonują już od jakiegoś czasu tzw. smart karty, które są rozmiaru regularnej karty kredytowej, z wyjątkiem tego, że zawierają mikroczip wielkości ziarna ryżu. Jest to bardzo wygodna karta, gdyż można na niej umieścić swoje konto bankowe w mikroczipie, zawartym w karcie i kupować oraz sprzedawać dzięki niej towary i usługi w dowolnym czasie. Z pozoru to wszystko jest naprawdę niegroźne, ale jeśli temu podobny system zostanie wcielony dla wszystkich obywateli będzie to pierwszy krok do oddania naszej wolności biurokratycznemu aparatowi państwa. Będą wiedzieć o nas wszystko, wszystko będzie w komputerze, wszystko rejestrowane, każdy szczegół. Pytanie tylko, jak i kiedy zechcą to wykorzystać.

Ale to wszystko jest jeszcze faza „dobrowolności”, gdzie krok po kroku zachęca się do korzystania z tej technologii pokazując jak to wszystko jest korzystne, ułatwiające życie, zupełnie nie poruszając kwestii naszej wolności osobistej i zagrożeń z tego płynących. Po atakach z 11 września 2001 r. technologia mikroczipu zaczęła faktycznie być rozwijana w celu zastosowania jej we wszelkiego rodzaju przypadkach z coraz większym naciskiem na kwestię tzw. „bezpieczeństwa narodowego”. W maju 2002 r. uczeni ze Stanów Zjednoczonych ogłosili, że udało im się wszczepić szczurom do mózgu elektrody o szerokości włosa i w ten sposób stworzyli zdalnie sterowane gryzonie, którym można nakazać zmianę kierunku poruszania się, wspinanie się, skakanie lub odnajdywanie stert gruzów. Wszystko to z myślą, że w przyszłości będą one mogły uczestniczyć w akcjach poszukiwawczych i ratunkowych, ale czy widzicie do czego to zmierza? Wszczepienie czegoś może wpływać na zachowanie obiektu, a czy tym obiektem nie mógłby być także człowiek..? We wrześniu 2002 r. przedstawiono nową kartę identyfikacyjna, której obowiązek posiadania zostanie wkrótce narzucony wszystkim obywatelom USA – pamiętajmy, że wcześniej amerykanie nigdy nie musieli mieć żadnego dokumentu stwierdzającego tożsamość. Dzięki terroryzmowi jednakże władzy udało się wymusić uchwalenie tego prawa (teraz już powinniście rozumieć, czemu tak naprawdę służy wielce osławiona w mediach „wojna z terroryzmem” – ona jest prowadzona tak naprawdę przeciwko nam). Na takiej karcie, zwanej „United States Identification” znajduje się wdrukowana laserowo fotografia z umiejscowionym na czole osoby urządzeniem identyfikacyjnym, wykorzystującym częstotliwość radiową. Podobnych kart identyfikacyjnych wprowadziło już ponad 30 krajów, od Wloch do Malezji.

W październiku 2002 r. nastąpił kolejny etap tego złowrogiego przedsięwzięcia. Firma Applied Digital Solutions (Zastosowane Rozwiązania Cyfrowe) rozpoczęła krajową kampanię promującą Vericzip – mikroczip wielkości ziarenka ryżu, który może być wszczepiany ludziom. Wybrana grupa ludzi została już „zaczipowana” tymi urządzeniami i oczywiście prezentowano ich jako pionierów nowej, doskonałej technologii, która ułatwia życie. Prezentowano wszelakie możliwości – automatycznie otwierane drzwi, zapalanie światła i tym podobne funkcje. Przez wiele tygodni w USA wiadomością główną we wszystkich prawie mediach była rodzina Jacobsów z Boca Raton na Florydzie, która jako ochotnicy wszczepili sobie mikroczipy, w reakcji na „zagrożeniem terrorystyczne” w ich ojczyźnie. Zabawne, naprawdę zabawne, a raczej może żałosne – to tak jak zachwalać bycie niewolnikiem, bo przecież ktoś o nas dba i o nic nie musimy się martwić. No, dzięki takim ludziom szykuje nam się niezłe piekło na Ziemi…

W Europie sprawa wygląda nieco inaczej, bo nie widać tu takiego owczego pędu ludzi ku kontroli elektronicznej wszelakich dziedzin życia. Wiele europejskich państw nie wprowadziło dokumentów tożsamości z elektronicznymi chipami z powodu sprzeciwu społeczeństwa, chociaż jak to zwykle Polska postanowiła wyjść przed szereg i jak to ma w zwyczaju nasz rząd wprowadzić je bez pytania o zgodę. Tak więc od 2011 roku zostaną wprowadzone nowe dokumenty, które będą miały zakodowane dane biometryczne i nasz podpis elektroniczny. Dane zawarte w chipie będzie można na bieżąco zmieniać, a dostęp do nich, na miejscu w urzędzie oraz przez internet, będzie miał zarówno urzędnik, jak i obywatel - czyli także w naszym pięknym kraju zakusy do pozbawienia nas prywatności i swobody wygrywają z ludzkim rozsądkiem. Na razie wymiana dokumentów tożsamości na te z chipami, a następny etap już tylko wszczepianie ich pod skórę, no bo przecież to będzie bardziej wygodne i bardziej funckjonalne… Każdy kto się na to zgodzi położy głowę pod topór.

Istnieje również nowa technologia lokalizacji, która będzie zastosowana do oznaczania każdego produktu na świecie. Ta nowa technologia to w skrócie RFID, co oznacza czipy identyfikacyjne o częstotliwości radiowej (radio frequency identification chip). 14 lutego 2007 r. firma Hitachi przedstawiła swoje najnowsze dziecko - najmniejsze i najcieńsze identyfikatory czipów RFID, które mają rozmiary zaledwie 0,05 x 0,05 milimetra. Gdy położymy owy czip RFID na palcu jest to zaledwie maleńki czarny punkcik. Nowe czipy RFID mają 128-bitową pamięć ROM, pozwalającą na przechowywanie niepowtarzalnego 38 cyfrowego numeru. Oczekują one na sygnał radiowy i odpowiadają, przekazując swój niepowtarzalny kod identyfikacyjny. Kiedy wychodzimy ze sklepu z produktami, które posiadają lokalizatory RFID, czytniki RFID przy drzwiach wyjściowych odnotują te produkty, które kupiliśmy, automatycznie ściągając pieniądze z naszego konta bez konieczności korzystania z gotówki. Komputery przy drzwiach wychwycą także nasz czip identyfikacyjny znajdujący się w elektronicznym dowodzie osobistym), współpracujący z systemem GPS (globalny system pozycyjny) i połączą z kodem elektronicznym komputera sklepowego, umożliwiając mu ściągnięcie pieniędzy z naszego konta.

Brzmi pięknie, czyż nie? Ale wyobraźmy sobie taką oto sytuację: na przykład, że uczestniczyliśmy w jakimś proteście czy innym zorganizowanym działaniu walcząc przeciwko rządowi o swoje prawa. Jeśli policja rozsypałaby te lokalizatory nad zgromadzeniem, każda osoba mogłaby być śledzona, a potem zidentyfikowana w dowolnym czasie przez silne skanery lokalizatorów. Ten nowy „pył” RFID jest tak mały, że może być umieszczony w każdym produkcie albo wprowadzony w cienki papier, taki, jakiego używa się do druku pieniędzy. Świat niczym z Orwella na nasze własne życzenie. Już teraz znane są doniesienia, że w Stanach Zjednoczonych i w Europie lekarze dokonują utrzymanych w tajemnicy posunięć, by doprowadzić do wszczepiania mikroczipów nowo narodzonym dzieciom, w Szwecji już w 1973 r. wydano zezwolenie na implantowanie więźniów a pacjenci domów opieki byli implantowani w połowie lat 1980-tych. Krok po kroku do celu.

Jak nas do tego zmuszą..?

Wszystko rozgrywa się właśnie teraz – i najważniejsze pytanie jakie się nasuwa jest takie, w jaki sposób będą oni próbować narzucić mikroczipy całej ludzkości? Wbrew pozorom jest to znacznie prostsze niż się wydaje. Wyobraźmy sobie taki oto scenariusz, że najpierw implantuje się czipami najpierw członków grup napiętnowanych, jak pedofile, terroryści, dealerzy narkotyków, tych, których społeczeństwo uważa za „najgorszych z najgorszych”, takich, których nikt nie będzie bronił. Następnie oznaczy się osoby oskarżone, żeby oczywiście nie mogły uciec wymiarowi sprawiedliwości. Więźniowie będą musieli także przyjąć te rozwiązania, ponieważ tylko zaczipowani w zakładach karnych będą mogli zostać zwolnieni warunkowo, czy otrzymać przepustkę na weekend. To faza pierwsza, dotycząca jedynie małej części społeczeństwa. Dlatego powoli w program czipowania zostaną wciągane inne grupy napiętnowane wybrane za cel. Osoby pozostające na zasiłkach i korzystające z pomocy państwa będą musiały przyjąć to urządzenie pod groźbą utraty świadczeń. Osoby takie będą będą monitorowane, żeby zmniejszyć oszustwa, wzmóc skuteczność i zagwarantować, że biedni nie będą otrzymywać „niezasłużonych” korzyści.

Następnie pracodawcy zaczną wymagać implantów, jako warunku uzyskania pracy – w przypadku dużego bezrobocia, któż nie znający intencji tego planu odmówi? Wojsko i zapewne Policja będzie wymagała czipów dla wszystkich rekrutów, jako środka wzmacniającego dowodzenie i kontrolę pola walki, a także służącego do identyfikacji ludzkich zwłok. Za tym pójdzie cały wielki sektor bezpieczeństwa wraz z pracownikami zakładów poprawczych, którzy będą musieli mieć wszczepione czipy. Media zachęcą społeczeństwo do zaimplantowania swoich dzieci dla ich bezpieczeństwa – żeby zawsze było wiadomo gdzie są, a szpitale będą wymagały czipu, żeby otrzymać podstawową pomoc medyczną lub przejść odpowiedni zabieg, czy operację. No i można też zawsze sięgnąć do argumentów finansowych. Któż oprze się pokusie, gdy zaczipowanym proponowane będą specjalne oferty, zniżki i bonusy?

Nowa technologia wyposażenia domów będzie wymagała czipu do codziennej obsługi urządzeń domowych. Wszystkie zatem komputery, pralki, telewizory i inne urządzenia domowe, które będą działały tylko w nowej technologii, a te ze starą obsługą i oprogramowaniem znikną z rynku. Posiadanie czipu stanie się koniecznością, żeby funkcjonować w społeczeństwie. Ci, którzy wciąż będą odmawiać przyjęcia czipu, będą oskarżani o próbę ukrycia czegoś, piętnowani, ośmieszani i dyskryminowani. Zawsze też będą musieli cierpieć z powodu niedogodności i gorszego traktowania w porównaniu z zaczipowanymi. Prosty mechanizm wykluczenia spowoduje u większości osób przemożną chęć podporządkowania się reszcie i bycia pełnoprawnym, normalnym obywatelem.

Jeśli i to nie poskutkuje zawsze pozostaje użycie siły i aparatu państwa w celu realizacji planu. W ostateczności, tych, którzy wciąż odmawiać będą przyjęcia czipu, uzna się za wrogów państwa, terrorystów i zamknie w specjalnych obozach, gdzie nie będą mieli żadnych praw, co oznaczać będzie tortury, a nawet śmierć. Jeśli bowiem nie znajdujesz się w rejestrze chipów jako odpowiedni ciąg cyfr – nie istniejesz. W tak perfidny i podstępny sposób ta „wspaniała”, „cudowna” technologia stanie się iluminatów idealnym sposobem zniewolenia ludzkości.

Św. Jan nas ostrzegł…

Autorem Apokalipsy jest św. Jan Ewangelista, a objawienia Apostoł miał na wyspie Patmos, dokąd z Efezu został karnie zesłany za rządów Domicjana w 95 roku po narodzeniu Chrystusa. Tak więc wizje z przed 2 tysięcy lat, przez wieki nie rozumiane dziś nabierają realnych kształtów. Tak, tak, żyjemy obecnie w czasach apokalipsy, gdzie decydują się losy Ziemi, losy ludzkości. „Znamię bestii” zostało odszyfrowane i rozpoznane, ale mimo to zagrożenie wcale nie mija! Ludzie nie chcą tego zrozumieć, patrzą i nie widzą, mają uszy, ale nie słyszą! Ludzkość w swej masie jest nadal ślepa i brnie jak te owce prosto w objęcia wilka.

Propaganda zachęcająca do „samozaczipowania się” zaczyna się rozkręcać…

A dlaczego „znamię bestii”? Już w 1989 roku włoski, katolicki miesięcznik „Chiesa Viva” poinformował, że w Brukseli w siedzibie ówczesnej Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) znajduje się superkomputer, służący do „oznakowania” wszystkich ludzi ze świata uprzemysłowionego, zwany „Bestią”, skrót od „Brussels Electronical Accounting Surveying Terminal”. Prawdopodobnie właśnie taka nazwa komputera była świadomym, zuchwałym i urągliwym nawiązaniem do tekstu z Apokalipsy św. Jana. Czyż to nie ponury żart iluminatów? Oni takie gierki słowne uwielbiają. Powyższe informacje ujawnił już wcześniej , bo w 1975 roku, dr Charles Ducombe z Urzędu Informacji w Jerozolimie, który złożył oświadczenie że: „dr Hanrick Eldman, naczelny analityk EWG , publicznie potwierdził istnienie w Brukseli, superkomputera o nazwie „Bestia”, zajmującego trzy piętra gmachu i zdolnego oznakować wszystkich mieszkańców Ziemi .” Ponadto wybitny kanadyjski uczony dr Patrick Fisher na zadane pytanie: „czy każda osoba ze świata uprzemysłowionego jest już zarejestrowana w ‚Bestii’ ?”, odpowiedział: „Tak, jest zakodowane nie tylko nazwisko danej osoby ,ale również to czym zajmowała się w ciągu swego życia, to znaczy praca , uzdolnienia, kierunek myślenia i wszystko co może być przedmiotem zainteresowania .” ([2] str. 105). Każda z „oznakowanych” osób miała w tym superkomputerze swój unikalny, wedle dr Eldmana, 18 cyfrowy numer, zaczynający się od wspólnej dla wszystkich grupy cyfr 666. Jest to związane z projekt LUCID (Logical Universal Communications Intractive Databank), który zakłada zebranie w jednym centralnym komputerze wszystkich możliwych danych o każdym mieszkańcu naszej planety. Wymagane będzie obowiązkowe posiadanie Universal Biometric Card, czyli uniwersalnej karty biometrycznej lub wszczepionego pod skórę. A gdzie najlepiej wszczepiać te urządzenie? Zgadnijcie. Biochip ma być zasilany elektrycznym biopolem człowieka, a okazało się, że najlepsze dla niego miejsce to dłoń albo czoło…

W przyszłości każdy z nas będzie musiał podjąć decyzję dotyczącą przyjęcia, bądź nie przyjęcia tych czipów i będzie to decyzja brzemienna w skutkach.

ZOSTALIŚCIE OSTRZEŻENI – RESZTA ZALEŻY OD WAS




Szwedzka firma wszczepia pracownikom chipy. Machnięciem ręki otwierają drzwi

Chipy wszczepiła pracownikom szwedzka firma Epicenter, która od niedawna prowadzi w Sztokholmie Dom Innowacji. To nowoczesny biurowiec w centrum, który ma skupiać twórców nowych technologii i start-upy high-tech. Na razie skupił uwagę największych światowych mediów. Wszystko zaczęło się od szefa firmy, który w połowie stycznia pozwolił sobie wszczepić w dłoń niewielkie urządzenie.
Zabieg przeprowadzono podczas uroczystego otwarcia Domu Innowacji. Przyglądali mu się wszyscy ludzie pracujący w budynku. Dziś wielu poszło w ślady szefa Epicenter. Inni czekają na swoją kolej. A jeszcze inni niczego nie zamierzają sobie wszczepiać. Zabieg jest dobrowolny.
Dzisiaj drzwi, jutro zakupy w kawiarni
Felicio de Costa jest jednym z najemców. Dziennikarze spotykają młodego Szweda przy frontowym wejściu. Mężczyzna przykłada dłoń do zamontowanego w ścianie czytnika - drzwi się otwierają. Powtarza czynność w środku, by dostać się do swojego biura. Może też przyłożyć dłoń do drukarki, gdyby akurat chciał coś wydrukować. Do żadnej z tych czynności nie potrzebuje powszechnie stosowanej karty. Zastąpił ją chip wielkości ziarenka ryżu.
Umieszczane pod skórą urządzenie działa na tej samej zasadzie co chroniące przed kradzieżą paski magnetyczne przyklejane na płytach CD i książkach. Albo stosowane w miejskich autobusach karty elektroniczne, które wypierają papierowe bilety. Korzysta z technologii identyfikacji radiowej zwanej RFID. Wykorzystuje fale radiowe do przesyłania danych, a także zasilania umieszczonego w chipie układu scalonego.
Szwedzi z Epicenter obiecują pracownikom biurowca, że na drzwiach i drukarkach się nie skończy. Chipy mają niedługo służyć także do płacenia w kawiarni.
Nie boli mocno, ale weź głęboki oddech
Pomysł zainteresował dziennikarza technologicznego BBC Rory'ego Cellan-Jonesa. Brytyjczyk poleciał do Sztokholmu i poprosił o chip. Urządzenie wszczepił mu pod skórę grzbietu dłoni jeden z członków grupy BioNyfiken. Skupia tzw. biohakerów, czyli ludzi, którzy elektroniką chcą udoskonalać swoje ciała.
- Najpierw rozmasował mi skórę pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym. Zdezynfekował ją i poprosił, abym wziął głęboki oddech w momencie, gdy będzie wszczepiał chip. Moment bólu, ale nie dużo gorszy niż zwyczajny zastrzyk. Przykleił mi plaster na ręce i po sprawie. To nie było ani specjalnie bolesne, ani skomplikowane - mówi Cellan-Jones.