czwartek, 28 maja 2015

POLACY ODBIERAJĄ NIEMCOM GODNOŚĆ W WALCE O WYNAGRODZENIA ?

Fala łamistrajków z Polski w niemieckiej poczcie.
Jak powiadają pracownicy tego sektora w Niemczech "POLACY NIE POTRAFIĄ ZAWALCZYĆ O SWÓJ BYT U SIEBIE W KRAJU - ZA TO BARDZO CHĘTNIE PSUJĄ  I TO Z OCZYWISTYM SKUTKIEM  OPINIĘ INNYM KOLEGOM CHCĄCYM WYWALCZYĆ DLA SIEBIE LEPSZE WARUNKI PŁACY"  
 Rzecznik niemieckiego związku zawodowego pracowników sektora usług Ver.di, Jan Jurczyk, powiedział PAP, że jest to już drugi przypadek użycia przez Deutsche Post zagranicznych pracowników do złamania strajku.


Po informacjach od swoich czytelników dziennik „Der Tagesspiegel” przeprowadził dochodzenie i ujawnił, że niemiecka poczta (Deutsche Post), by złamać trwający strajk, znów sięgnęła po polskich pracowników migracyjnych. Związkowcy alarmują: “To cyniczne wykorzystywanie różnic w poziomie płac”.

Jak podaje gazeta, Polacy pracujący w zarejestrowanej w Polsce filii DHL dostarczają teraz przesyłki w Berlinie i Brandenburgii. Zakwaterowani są w jednym z berlińskich hoteli, i jak utrzymuje niemiecka poczta, zgodzili się pracować dobrowolnie. Szefostwo Deutsche Post utrzymują, że Polacy wynagradzani są na niemieckich zasadach. Czy otrzymują takie same wynagrodzenia co ich niemieccy koledzy po fachu? Tego potwierdzić nikt nie chce.

Być może sprawa nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie zaniepokojenie czytelników dziennika, którzy poinformowali redakcję, że mają trudności w komunikowaniu się z doręczycielami przesyłek.

W oficjalne zapewnienia o rzekomo dobrych warunkach pracy polskich podwykonawców niemieckiej poczty nie wierzą jej strajkujący pracownicy. Rzecznik niemieckiego związku zawodowego pracowników sektora usług Ver.di, Jan Jurczyk, powiedział PAP, że jest to już drugi przypadek użycia przez Deutsche Post zagranicznych pracowników do złamania strajku. – Nie akceptujemy takiego postępowania – ocenił związkowiec. Dodał, że niemiecka poczta w cyniczny sposób wykorzystuje różnice w poziomie płac między Polską a Niemcami. Jego zdaniem polscy pracownicy nie są winni tej sytuacji.

Deutsche Post zatrudnia 140 tys. osób, a także 38 tys. personelu, traktowanego jak urzędnicy bez prawa do strajku. Dotychczas ta druga grupa była wykorzystywana przez pracodawcę do zastępowania strajkującej załogi. Jak widać taka taktyka kierownictwa niemieckiej poczty okazała się niewystarczająca, by zmusić niezadowolonych pracowników do kapitulacji. Domagają się oni 5,5 proc. podwyżki płac oraz skrócenie tygodnia pracy z 38,5 do 36 godzin. Kolejną rundę negocjacji ze związkami zawodowymi Deutsche Post zapowiedział na przyszły tydzień.

No cóż tak to jest - podsiadanie innych  przypadło nam do gustu i tylko czekać jak zaczną napływać do nas Ukraińcy, Białorusini i inni z takim samym skutkiem - wtedy i my tu w kraju zaczniemy zapierdalać za grosze jeszcze mniejsze choć i teraz gówno z tego mamy .  I pewnie o to chodzi - niech społeczeństwa różnych krajów same skaczą sobie do gardeł - ważne , aby pieniądz był w portfelu ludzi bogatych i bogacących się naszym kosztem - WARTO SIĘ NAD TYM ZASTANOWIĆ !