wtorek, 19 maja 2015

TO NIE JEST ŻART! POLACY SPRZEDALI ROSYJSKĄ ALASKĘ .. KOMU ?

...  INNYM POLAKOM W AMERYCE !  
opierdolili towar w taki sposób ,że nawet car z domu nie musiał wychodzić  CHOĆ HISTORIA TA JEST NIEPRAWDOPODOBNA TO JEDNAK JEST PODPARTA TWARDYMI DOWODAMI W HISTORYCZNYM ZARYSIE !  NIESAMOWITE PRAWDA ? 
TERAZ WIEM DLACZEGO AMERYKANIE NIE CHCĄ NAM POLAKOM WIZ  DAWAĆ - ha ha ha 
Wlodzimierz_Krzyzanowski
Włodzimierz Krzyżanowski – Nieznany współczesnym Polakom bohater narodowy, prawdziwy Mściciel Insurekcji Kościuszkowskiej i wszystkich Trzech Rozbiorów Polski oraz klęsk powstańczych.


Okres od roku 966 do 2015 jest generalnie dobrze znany. Są jednak w opisie tego czasu pewne niedopowiedzenia i przekręcenia. Tym momentom warto poświęcić czasami dwa zdania i chwilę zastanowienia. Najczęściej czynią to inni, a ja daję sobie spokój. Jednak bywa tak, że nikt nie zwraca uwagi na jakiś istotny drobiazg. Tak jest i tym razem. Kto nie wie w jaki sposób podręczniki historyczne w Rosji, także te na poziomie uniwersyteckim, przedstawiają sprawę sprzedaży Alaski Ameryce, ten nie może zrozumieć stopnia nienawiści, jaką współcześni Rosjanie podkręcani propagandą przez władze z Kremla darzą Polaków i Polskę.
Dziwimy się, że rosyjskim świętem narodowym, obchodzonym w szowinistycznych pochodach podobnych do faszystowskich demonstracji w czasach Hitlera, jest Dzień Przegnania Polaków z Kremla? A tymczasem nic w tym dziwnego, bo Polska jest winna wszystkich nieszczęść Rosji! Polska to największy wróg i zdrajca Słowiańszczyzny. Polska to takie paskudne „coś”, co należy rozetrzeć w pył. Rosjanie znają jakąś inną, nieznaną nam zupełnie historię świata i swojego kraju, a także inną historię Polski.



Włodzimierz Krzyżanowski nie jest znaną postacią w Polsce, ale w Stanach Zjednoczonych zalicza się go do bohaterów narodowych. Waleczny szlachcic spod Poznania zapisał się bowiem w historii USA tak wielkimi literami, jak Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski. Skąd się wziął w Ameryce? Był powstańcem działającym przeciw PRUSAKOM – masonem.


bk_wojna_secesyjna_unia_970
Oficerowie 80 Pułku Piechoty z Nowego Jorku w stanie Wirginia. Fotografia wykonana między sierpniem a październikiem 1863 r.(fot. Biblioteka Kongresu USA / Timothy H. O”Sullivan)




Sprawa jest zdaniem Rosjan prosta. Bezprecedensowy zakup terytorium Alaski został dokonany przez Polaków!Lecz nie chodzi tutaj wcale o to, że transakcja została dokonana bezpośrednio ich rękami, ale o to że oni stanowili główny motor napędzający to przedsięwzięcie po obu stronach, rosyjskiej i amerykańskiej. Pomysł ten polska masoneria „sprzedawała” obydwu stronom konsekwentnie i popychała je dyskretnie do jego realizacji już od roku 1855, od śmierci MASONA Adama Mickiewicza w Konstantynopolu. Rzecz ta była realizowana rękami pozornie rusofilskich Towiańczyków (ultra-masonów), którzy dzięki swojej rusofilskości znajdowali posłuch u księcia Konstantego, wokół którego zorganizowali swoją agenturę. Celem tej agentury było zapobieganie represjom w Polsce, zbliżenie z Rosją i poszerzenie autonomii Polski, a wreszcie apelowanie do cara Aleksandra o rosyjsko-polskie przymierze, które by na wieki zapobiegło polsko-rosyjskiemu konfliktowi i ustanowiło Królestwo Słowian na Ziemi – czyli ich dominację nad Światem. Plan był szczytny, lecz w razie niepowodzenia posiadał swoją wersję B. Odrzucenie przez cara apelu Polaków (Listu Adama Mickiewicza i do tego jego zabójstwo) spowodowało uruchomienie Planu B – „Powstanie Styczniowe”. Nadal apelowano do cara, ale jednocześnie przygotowywano powstanie. Odkrycie tego Planu B przez Ochranę i próba masowego powołania Polaków do carskiego wojska przez rosyjskich okupantów Polski, wywołała powstanie. Plan ten z góry zakładał w razie jego przegranej wariant – „Akcja Alaska”. „Alaska” była realizowana równolegle przez tych samych ultra-masonów w otoczeniu księcia Konstantego.

Wieść o sprzedaniu Alaski Stanom Zjednoczonym spadła na Rosjan jak grom z jasnego nieba w marcu 1867 roku. Uznano ją początkowo za kaczkę dziennikarską lub przedwczesny żart primaaprilisowy.

Kiedy się potwierdziła, rosyjska prasa, mimo carskiego samodzierżawia i cenzury, wyrażała rozczarowanie: jak można było sprzedać prawie 15 proc. terytorium imperium carów, i to za marne 11 mln rubli. Co gorsza, sprawdziło się to, czego Rosjanie mogli się tylko domyślać – większość tej sumy trafiła do prywatnych kieszeni.

Sprzedaż Alaski Amerykanom przez cara Aleksandra II MIKOŁAJEWICZA była wystarczającym powodem do wymordowania w akcie „sprawiedliwości ludowej” w 1918 roku całej rodziny Romanowów. Różnie ten mord rewolucyjny uzasadniano i różne „absolutnie konieczne” powody tej dzikiej zbrodni podawano. W każdym razie Rodzina Carska stała się dla Rosjan niemal na sto lat symbolem głupoty, ciemnoty umysłowej i największego frajerstwa w dziejach. Ten akt sprzedaży olbrzymiego obszaru w Ameryce, ponad pięciokrotnie większego od obszaru współczesnej Polski (prawie 1 milion 720 tysięcy kilometrów kwadratowych) za zdumiewająco małą kwotę, jest dla świata współczesnego wzorcowym przykładem ślepoty jedynowładców. Sądzę, że był on jedną z głównych wskazówek do likwidacji systemu monarchii w skali całej planety. Wraz ze sprzedażą Alaski Rosja za cenę przysłowiowej „czapki gruszek” zakończyła swą dwustuletnią obecność w Ameryce i pozbyła się prawdziwego diamentu w swojej koronie. W marcu roku 1867 dokonano jednej z największych i najbardziej zadziwiających transakcji w dziejach. W jej wyniku cesarstwo rosyjskie przestało być imperium rozciągniętym na trzech kontynentach.

Zarówno w sprzedaży po stronie rosyjskiej, jak i w zakupie po stronie amerykańskiej prym wiedli Polacy. Dlaczego Polacy i skąd się tam wzięli?!




Według Rosjan Amerykanie nie doświadczyliby tego wspaniałomyślnego „prezentu”, gdyby nie zacięta walka Polaków (z poparciem zdradzieckiego Zachodu – to znaczy masonerii niemieckiej, francuskiej, holenderskiej, austriackiej i amerykańskiej ) o niepodległość po rozbiorach i cały ciąg wyniszczających Rosję i innych zaborców, powstań polskich. Bez zbrojnej walki naszego narodu, a szczególnie bez Powstania Styczniowego, nigdy by do tego hańbiącego Rosję aktu nie doszło.

Dzisiaj wiele się mówi w Polsce o stratach jakie w wyniku każdego z powstań Polska ponosiła, w ludziach, w sferze materialnej, czy na polu swobód obywatelskich i suwerenności, zwłaszcza ze strony Rosji. Te opinie nie biorą pod uwagę celu końcowego wszelkich powstańczych polskich działań. Celem tym było dla masonerii Odrodzenie Polski. Cel ten został nakreślony przez Oświecenie, przez tzw. Światłych Polaków wraz z proklamacją Konstytucji 3 Maja. Konstytucję ogłoszono mając pełną świadomość, że jest ona nie do zaakceptowania dla kogokolwiek w Europie, a zwłaszcza dla monarchii otaczających Polskę. Szczególnie zaś dla Carskiej Rosji. Polska Masoneria ogłosiła ją w porozumieniu z Masonerią Amerykańską, która budowała Stany Zjednoczone według wzorców kolportowanych przez Braci Czeskich i Braci Polskich – Arian (via Niderlandy, do Ameryki). Odrodzenie Wolnej Polski, w dawnych granicach (Ukraina, Białoruś, Litwa, Łotwa, Estonia, Mołdawia) jest dla Polski i Polaków nadal współcześnie celem nadrzędnym, cel ten bowiem nie został w pełni osiągnięty. Zdaniem Rosjan nie można cara Aleksandra obwiniać o to, że odrzucił propozycję Mickiewicza, Towiańskiego, Czartoryskiego i innych polskich masonów, która wzywała cara do restytucji Polski i zawarcia wieczystego przymierza polsko-rosyjskiego w imię panowania Słowian nad Światem. Dla cara było oczywiste, że pokonawszy militarnie Polaków sam bez ich „łaski” nad światem zapanuje.


Rzeczywiście jest w tym rozumowaniu sporo racji. Bardzo dużo racji. Może i 90% racji, albo i 99% absolutnej racji!!!

Potrzeba było zmowy trzech imperiów, trzech najpotężniejszych monarchii świata końca XVIII wieku, i ataku jednoczesnego z trzech stron, żeby zmiażdżyć Serce Świata – Polską Republikę Szlachecką. Wcześniej do prób zniszczenia Polski użyto Zakonu Krzyżackiego, Marchii Wschodniej Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, a także użyto bezskutecznie Szwecji i Turcji. Te próby, tak samo jak samodzielne akcje niemieckie i rosyjskie, zawiodły. Polska, ta olbrzymia republika, pre-demokracja o powierzchni blisko 2 milionów kilometrów kwadratowych, porównywalna więc powierzchnią z Alaską, egzystowała pośród zamordystycznych monarchii stanowiąc zagrażający im pod każdym względem wzorzec organizacji społecznej, swobody egzystencji i wolności obywatelskich. Dokonanie tejże trój-aneksji miało ten wzorzec usunąć sprzed oczu ościennych społeczeństw rządzonych twardą ręką samowładców. Czyn ów, popierany przez wszystkie monarchie Europy i przez Watykan, dokonany, jak się zdawało z powodzeniem, miał się jednak odbijać agresorom gorzką czkawką przez cały XIX i XX wiek, a jego skutki ciągną się także w XXI wieku i dotyczą wszystkich bez wyjątku krajów, które wtedy ten akt popierały.


Polityka Jagiellonów u progu XVI wieku doprowadziła do poszerzenia granic naszego kraju po Morze Czarne, a władztwa Jagiellonów po Adriatyk.



Co prawda udało się wymazać z map świata Polską Rzeczpospolitą Szlachecką będącą bezpośrednią spadkobierczynią starożytnej Wielkiej Scytii i Euroazjatyckiej Sarmacji, lecz ten fakt nie uszedł zwycięzcom bezkarnie. Postarali się o to również wyłącznie Masoni Polscy (także ci walczący u boku Napoleona i rewolucjonistów francuskich, włoskich, węgierskich, w Wiośnie Ludów, w wojskach tureckich, czerkieskich, gruzińskich i amerykańskich). Zemsty nie dokonał kościół katolicki, ani żadna inna monarchia Europy, która by do Polaków wyciągnęła pomocną dłoń, lecz MASONI.



Kraje rządzone przez Jagiellonów w 1490 roku – Krym jak widać na mapie, nie należy do Rosji


To wtedy nasz kraj rozciągał się „od morza do morza” (między Trzema Morzami), a pod berłem władców europejskich wywodzących się z dynastii Jagiellonów znajdowało się ok. 2 mln km kw. europejskich ziem.

Na świecie nie milkną opinie, według których Amerykanie zrobili w 1865 roku najlepszy interes w dziejach umów handlowych. Murzyni afrykańscy oddający kość słoniową za świecidełka czy Indianie Lenape sprzedający Manhattan za kilka noży i butelkę wódki to naprawdę nieźli przedstawiciele handlowi swoich nacji w porównaniu do tego jakim handlowcem okazał się car Aleksander w sprawie sprzedaży Alaski Amerykanom. Rosyjskie źródła i opracowania historyków potwierdzają, że Rosja i Rosjanie do dzisiaj nie mogą przeboleć sprzedania Alaski USA. W licznych analizach i podręcznikach historii rosyjscy autorzy stwierdzają też jednoznacznie, że wszystkiemu winni są… Polacy! My w Polsce z okazji rocznicy Konstytucji 3 Maja, ani z okazji rocznic Postania Kościuszkowskiego, Powstania Listopadowego czy Styczniowego nie mówimy jednak o tym zdarzeniu, jako o akcie sprawiedliwości dziejowej, który dotknął Rosję, a został jej wymierzony rękami Polaków. Polskie dzieci nie uczą się o tej transakcji w szkołach jako o sztandarowym przykładzie dywersji i jednym z genialnych tajnych przedsięwzięć stanowiących akt zemsty, na tych którzy poważyli się dokonać Trzech Rozbiorów likwidujących polską państwowość. Kim byli ci Polacy, którzy zaplanowali owo działanie i wykonali je w najdrobniejszych szczegółach? Panuje na ich temat w Polsce niemal zupełna cisza. Dlaczego? Dlatego że byli masonami.


Masonerię zwykło się w Polsce opluwać i czynić kozłem ofiarnym winnym upadku powagi katolickiego kościoła, upadku państwa polskiego, upadku moralności i wartości, a także widzi się w niej głównego tajnego reżysera Nowego Porządku Świata. Jest to przemyślne odwrócenie faktów. Kościół katolicki jest sam sobie winien gdyż grzeszy pychą, jest butny i niemoralny. Jest brutalny i uprawia wyzysk. Polskie powstania wyzwoleńcze, ani idea narodu polskiego nie były wcale popierane przez Watykan (vide odmowa poparcia formowania wojsk wyzwoleńczych przez Adama Mickiewicza). W pojęciu Watykanu były to heretyckie działania burzące moralny ład europejskich monarchii. Jak kościół nie popierał rewolucji francuskiej tak nie popierał żadnego z polskich powstań. Państwo Polskie musiało upaść, bo demokracja nie może się utrzymać otoczona agresywnymi monarchiami nastawionymi na zdobywanie kolonii i ekspansję terytorialną oraz grabież cudzych bogactw. Masoneria została w Rosji „zlikwidowana” w roku 1822, ukazem Konstantego, z 13 maja – co za zbieg okoliczności, ta data, 13! Czyżby sam książę Konstanty był masonem?! Powstania na terytorium Rosji wzniecali jednak nieustannie „Oświeceni” czyli masoni. Jak to możliwe?! Tak, ci polscy masoni, którzy są wciąż opisywani w naszym kraju jako „całe zło tego świata”, nieustannie próbowali wyzwalać Polskę spod obcej niewoli. Wyzwalali ją gdzie się dało, także we Włoszech jak generał Jan Henryk Dąbrowski, czy w Hiszpanii. Dzisiaj według Rosjan, to Polacy, MASONI, walczą od 2014 roku na Ukrainie, realizując tajny plan masoński NWO! Także oni – MASONI – byli autorami Konstytucji 3 Maja, którą polityczni głupcy uważają dzisiaj za źródło ostatecznego zniewolenia Polski przez Trzech Zaborców. Źródłem faktycznym tego bezprzykładnego aktu złamania zasad przyrodzonych przez owe trzy mocarstwa, była nie Konstytucja 3 Maja, lecz sam fakt istnienia Polski, jako struktury anarchicznej, demokratycznej, wolnej, pielęgnującej sarmacką i starożytną aryjską tradycję wolności osobistej i stanowej (plemiennej).

Zacytujmy w tym miejscu najwybitniejszego polskiego badacza dziejów wolnomularstwa, Ludwika Hassa, który w swej książce pt. „Sekta farmazonii* warszawskiej. Pierwsze stulecie wolnomularstwa w Warszawie (1721 – 1821)” ocenia, iż :

”W tak przeprowadzonej reorganizacji szczególnie istotne było powołanie do życia placówki z językiem polskim jako urzędowym. Stanowiło to bowiem wyłom w dotychczasowej praktyce ruchu wolnomularskiego w Rzeczypospolitej, uznającej jedynie język francuski i niemiecki. Konsekwencją tego posunięcia było zmniejszenie się pewnej elitarności „sztuki królewskiej”. Przekład na język polski rytuałów i katechizmów lożowych poszerzał bazę werbunkową „sztuki królewskiej” o rzesze nie władające swobodnie obcymi językami, był pierwszym dużym krokiem ku unarodowieniu wolnomularstwa”.

Przez loże przewinęło się dziesiątki nazwisk, w tym wiele pamiętanych do dziś wybitnych Polaków, patriotów, w tym twórców Konstytucji 3 Maja. „Kochać ojczyznę swoją – czytamy w dokumentach lożowych – jest raczej przyrodzenia uczuciem aniżeli powinnością. Stać się Ojczyźnie swojej użytecznym, poświęcać się dobru powszechnemu, ten jest istotny wolnego mularza przymiot”.
* Tak na uboczu zupełnie – farmazonia – war mazonia, fara mazońska, chwar i chwarena, chwała. Farmazon – wolnomyśliciel. War mazoński, obwar mazoński – zamknięty krąg tajemny i obronny Amazonek. Skąd znamy te pojęcia? Mają one swoje korzenie w starożytności scytyjskiej i oznaczają Wolnego Człowieka – wolnomyśliciela, ezoteryka, maga. Przyjęli je wolnomularze dobrze znający starożytne nawiązania tego określenia określając w ten sposób sami siebie .


Alaska Zorza Polarna

Rosja zapisała swoją chlubną kartę w eksploracji Ameryki, do której Zachodniego Wybrzeża dotarła wcześniej niż Hiszpanie czy Portugalczycy. To dziwne, ale w ślad za badaniami naukowymi nie szło osadnictwo, mimo, że przecież Kalifornia była o niebo lepszym miejscem do życia niż Syberia.

Jak dzisiaj wiemy w badaniach naukowych na Dalekim Wschodzie i Syberii prym wiedli Polacy, zesłańcy skazani po Powstaniach Polskich. Nie inaczej było i z eksploracją Ameryki, w której Polacy brali obowiązkowy udział. Jako, że byli na Syberii dosyć liczną diasporą narodowościową, brali udział w ekspedycjach, które tam miały swój punkt startu, a jednym z większych działających tamże, na Syberii, przedsięwzięć była Rosyjsko Amerykańska Kompania (RAK). W latach dwudziestych XVIII w. zatrudniony w służbie cara Piotra I żeglarz Vitus Bering dokonał dość dokładnego opisu Alaski. Trudno wskazać datę od której przynależała ona do Rosji, ale powinien nią zostać uznany chyba rok 1725, kiedy poddani cara, w tym Polacy, zaczęli tę ziemię zasiedlać. Odbywało się to jednak bardzo powoli.


Petersburg nie tylko nie doceniał zaoceanicznych terytoriów, ale po prostu bał się utraty kontroli nad ziemiami oddzielonymi od Rosji wielką wodą. Rosyjska wyobraźnia o przestrzeni ukształtowała się w kontekście rozległych lądowych połaci Eurazji. Rosyjska flota wojenna była co najmniej rachityczna. Tam gdzie Rosja mogła dotrzeć wyprawami konnymi łatwo było zaprowadzić „carskie porządki”. Nawet jeśli to było Polskie Księstwo Jaksy na kompletnie dzikiej, niezagospodarowanej granicy z Chinami.

Nie wiadomo dokładnie kto personalnie, pierwszy rozpowszechnił na dworze carskim koncepcję sprzedaży Alaski dla podreperowania skarbca pustego po przegranej w roku 1859 wojnie z Turcją. Wiadomo, że byli to Polacy. Faktem jest, że w Petersburgu przebywali wtedy liczni Polacy: arystokraci, szlachta i naukowcy, którzy ocierali się o dwór i realizowali różne „polskie interesy”. Pomysł wyszedł z kręgów zbliżonych do księcia Konstantego, namiestnika Warszawy i Królestwa Polskiego. Jak twierdzą historycy rosyjscy pomysł rozpowszechniali właśnie Polacy z koterii Konstantego intrygującej na dworze w Petersburgu.

W tamtym okresie panowała w Rosji ogromna moda na Polskę, bowiem Polska była dla Rosji świeżym imperialnym nabytkiem, dobrze zagospodarowaną ziemią, rozwiniętą cywilizacyjnie. Polska szlachta była dla Rosjan wzorcem kulturowym. Co drugi Petersburgczyk przyznawał się do polskich korzeni i wszystko co „polskie” było w ich mniemaniu lepsze niż rosyjskie (tak samo zresztą było i za czasów ZSRR i jest dzisiaj). Podatki z Polski stanowiły lwią część budżetu Rosji. Grabież coraz to nowych terytoriów była od wieków „narzędziem rozwoju” dla Rosji, a z czasem stała się podstawą tego rozwoju.


Tundra Alaskańska

Książę Konstanty jako namiestnik Królestwa Polskiego cieszył się w Rosji sporą popularnością i prowadził rozliczne intrygi dworskie. Był zwalczany przez innych pretendentów do tronu, zwłaszcza w związku z tym że forsował u Aleksandra II dziwne, MASOŃSKIE pomysły, jak choćby parlament wybieralny. Koncepcja sprzedaży Alaski miała ponoć początkowo licznych przeciwników. Ponieważ zaś wiedza o bogactwach kryjących się w ziemi była już wtedy w Rosji ugruntowana naukowo, trudno uznać, że akurat w wypadku Alaski Rosjanom „wydawało się”, iż jest to ziemia bezwartościowa i pozbawiona bogactw. Polacy znajdowali te bogactwa dla Rosji na Syberii, od Władywostoku i Kamczatki po granicę z Chinami. Zresztą to Polacy odkryli w ogóle ropę naftową i wykorzystali ją jako substancję energetyczną. W następstwie tych odkryć ropa i gaz stały się wraz z węglem kamiennym głównym paliwem na jakim oparł się rozwój cywilizacji przemysłowej XIX i XX wieku. Pierwsze kopalnie ropy i towarzyszącego jej gazu na świecie powstały na Podkarpaciu (swoją kopalnię Łukasiewicz i Trzecielski wybudowali w Bóbrce koło Krosna, w miejscu występowania naturalnych wycieków ropy i gazu ) a pierwsza lampa naftowa była wytworem Polaka, wynalazcy, aptekarza Ignacego Łukasiewicza. Oświetlenie naftowe budynku publicznego, całego szpitala, uruchomiono po raz pierwszy we Lwowie, w roku 1853.
Cały tekst:http://wyborcza.pl/10,133092,14110835,Lukasiewicz___Polak__ktory_stworzyl_pierwsza_kopalnie.html#ixzz3Yh6qaXps





Jesień na Alasce


Rosja Carska w jej ostatnim 50-leciu istnienia, przesiąknięta była okultyzmem, mimo carskich zakazów funkcjonowała w niej masoneria, panowała tam „moda” na loże i tajemne stowarzyszenia, rozpowszechniana była gnoza i teozofia. Okultyzm miał spore wpływy na dworze carskim, wiedza ezoteryczna miała wzięcie, rozwijano psychologię behawioralną i psychiatrię. Posługiwanie się „mocą ducha” w osiąganiu celów fizycznych (pomyślności osobistej, powodzenia finansowego, czy zdrowia), od czasów Immanuela Kanta znajdowało filozoficzne i naukowe uzasadnienie.Wbrew pozorom nie były to przejawy zacofania i zabobonów, ale otwartości i nowoczesnego podejścia do rzeczywistości naukowej.


Pomysł sprzedaży Alaski z dużo większą mocą wrócił z końcem 1864 roku. Po klęsce Powstania Styczniowego i represjach rosyjskich w Polsce. Czy to przypadek? Wrócił za przyczyną Polaków, dokładniej zaś polskich masonów otaczających księcia Konstantego. Książę Konstanty był oskarżany o nieudolność w królestwie Polskim i zbytnią łagodność w potraktowaniu buntowników. Alaska i Polacy? Rosyjskie podręczniki historii jednoznacznie obciążają Polaków za ten bezprecedensowy akt „sprzedaży”. To teoretycznie nie istniejąca już Polska, była według nich, źródłem tego rosyjskiego „nieszczęścia”, jedynym i wszechstronnym sprawcą hańby.

Dlaczego wszechstronnym? Bo polscy masoni byli nie tylko nieustannymi powstańcami. Jeszcze przed okresem oficjalnego ustanowienia masonerii, już jako Bracia Polscy (Arianie) byli autorami równościowych postulatów społecznych i tez o wolności religijnej, autorami antymonarchistycznych „demokratycznych konstytucji” i roznosicielem po świecie idei, jakie legły u podstaw tych republikańskich dokumentów rewolucjonizujących stosunki społeczne na Ziemi. Z jednej strony rozpowszechniali oni „wywrotowe” w stosunku do ładu postrzymskiego (religijnego i opartej na religii monarchii) opcje „nowego ładu społecznego” opartego na ogólnej równości ludzi (demokracja). Z drugiej, głosili istnienie jakichś „narodów”, w tym „narodu polskiego” i idee „państw narodowych”. Rzeczy niesłychane! Po trzecie po upadku Rzeczpospolitej Szlacheckiej ruszyli do obrony tychże Konstytucji tak we Francji jak i w Ameryce, a także siali ferment wewnętrzny w Berlinie, Włoszech, na Węgrzech, w Królestwie Polskim, w Austrii i Petersburgu. Wzniecając coraz to nowe narodowe postania kompletnie burzyli niemal 1500-letni ład postrzymski w Europie i Nowym Świecie. Jednym z głównych ideologów całej światowej masonerii i jej ważnym przywódcą duchowym, ale i organizacyjnym, stał się w tym czasie Polak Bronisław Trentowski, ważna osobistość w Loży Świętojańskiej – zwanej też Lożą NIEBIESKĄ. Człowiek słuchany przez wszystkie loże niemieckie i przez najważniejszych filozofów tych czasów! Sam zaliczany do wielkich reformatorów masonerii i uznawany za jednego z największych filozofów na świecie! Do czasu wybuchu Insurekcji Kościuszkowskiej nie słyszano o żadnych powstaniach NARODOWYCH, ani świat nie znał idei „państwa narodowego”. Siewcami tej nowej idei byli na skalę masową Polacy zarażeni „masońskim/ariańskim wirusem wolności ludów”.

Kiedy myślę o arianizmie i Arianach – Braciach Czeskich i Polskich, to znów ogarnia mnie stan „czułego zachwytu” nad „przemyślnością” Świadomości Nieskończonej, gdyż przecież to Arianie kontynuowali, jakby nie było, ideę Eurazji ARIÓW polegającą na wolności powszechnej ludzi, w tym wolności religijnej i ułożeniu stosunków międzyludzkich na bazie prawa naturalnego, przyrodzonego. Idee ariańskie były bezpośrednią spuścizną Ariów Starożytnych i ich przedchrześcijańskiej organizacji plemienno-państwowej obowiązującej w większej części Eurazji, na całej północy kontynentu, aż do 966 roku n.e.. Arianie niczym Rycerze Okrągłego Stołu wcielali w życie na nowo idee Ariów, nawet jeżeli czynili to po części nieświadomie, a po części nawiązując do idei Świątyni Jerozolimskiej. Było tak dlatego, że całe chrześcijaństwo było od samego początku tylko nieudolną kalką starożytnej Wiary Przyrodzonej Północy, jej zniekształconą przez pośredników kopią.


Wróćmy jednak do powstań polskich. Polacy nieustannie wzbudzający powstania spowodowali ogromną dziurę budżetową w rosyjskich finansach. Gdyby nie te opluwane dzisiaj przez wszelkich rusoholików z V Kolumny Putina „powstania polskie”, Polska już by obecnie nie istniała. Te powstania dawały w kość wszystkim zaborcom Polski, ale najmocniej odbijały się na Rosji. Najdotkliwszą ranę zadało Rosji Postanie Styczniowe 1863 roku. Budżet carskiej Rosji opierał się w dużym stopniu na podatkach płynących z okupowanych ziem Polski, które były najlepiej zagospodarowaną częścią Imperium Romanowów. Od stycznia roku 1863 do jesieni 1864, a więc przez ponad półtora roku przestały całkowicie spływać podatki z kilku najbogatszych guberni imperium – ogarniętych „polskim” Powstaniem Styczniowym.

Powstanie Styczniowe zostało militarnie zmiażdżone a jego efektem stała się zupełna utrata suwerenności Polski. Z drugiej strony powstanie to przyniosło korzyść wszystkim chłopom Imperium Rosyjskiego. Dało im ono zniesienie pańszczyzny, w ramach ustępstw carskich. Był to krok wyprzedzający, mający na celu stłumić powstańcze zapędy Polaków. Nic z tego. I tak wywołali powstanie popychani przez… MASONÓW. Powstanie Styczniowe podważyło niewolniczy postrzymski ład społeczny w Rosji. To był początek końca carskiej Rosji w ogóle! Sprzedaż Alaski jest wobec tego faktu tylko malutkim prztyczkiem w nos „niedźwiedzia”, wymierzonym przez nieistniejącą już „pchłę”. Masoneria polska, która działała na wszystkich frontach, także tureckim i amerykańskim (np. dowodziła powstaniami Czerkiesów w Rosji i uzbrajała powstańców w różnych okupowanych ziemiach na Kaukazie), posiadała też na wypadek klęski militarnej Powstania Styczniowego „Plan B”, który można nazwać Planem Zemsty na Rosji. Polscy masoni wcielili go w życie w roku 1855 ale dopiero w 1865, po klęsce powstania, energiczniej podsunęli swój „pomysł” księciu Konstantemu. Za pośrednictwem otoczenia księcia Konstantego i jego samego, zaproponowano carowi Aleksandrowi II „uratowanie” planu budowy kolei syberyjskiej, przez zamknięcie RAK i sprzedaż Alaski Amerykanom. Tym samym zdecydowano o sprzedaży części Rosji krajowi zwycięskiej masońskiej rewolucji w Nowym Świecie. Rewolucja ta nie tylko zrzucała jarzmo monarchii Brytyjczyków, ale proklamowała demokratyczne USA, z wiodącym dokumentem prawnym, słynną masońską Konstytucją Wolności, opartą o wzorce ariańskie Braci Polskich. Kościuszko, Pułaski, Krzyżanowski i inni polscy masoni, mają w zwycięskiej batalii Amerykanów i proklamowaniu USA, swój wielki osobisty udział. Włodzimierz Krzyżanowski jest ze strony Ameryki tym człowiekiem, który prócz zasług wojskowych, dokonał osobiście największego zakupu ziemi w dziejach świata – zakupu Alaski.


16 grudnia 1866 roku w Petersburgu odbyła się supertajna narada, w której uczestniczyli car Aleksander II, wielki książę Konstanty, Gorczakow, Reitern, Krabbe i Stoeckl. Konspiracja była tak duża, że nie sporządzono nawet stenogramu obrad. Wiemy tyle, że podjęto decyzję o sprzedaży Alaski Stanom Zjednoczonym.

Prawdopodobnie na naradzie uzgodniono, jak odwrócić uwagę opinii publicznej od prawdziwego powodu sprzedaży Alaski. Głównym argumentem miała być niemożność obrony interesów Rosyjsko-Amerykańskiej Kompanii (RAK), zagrożonej ekspansją amerykańskich firm, oraz chęć uniknięcia konfliktu z USA, które dzięki penetracji ekonomicznej i tak prędzej czy później sięgnęłyby po Rosyjską Amerykę (SKĄD MY TO ZNAMY – CZY TO NIE TA SAMA RETORYKA PŁYNIE DZISIAJ Z KREMLA?). Alternatywą dla Rosji miało być zagospodarowanie Syberii i nowe podboje w Europie i Azji (SKĄD MY TO ZNAMY?). Oczywiście było to mydlenie oczu, bo Alaskę oddzielały od Stanów Zjednoczonych posiadłości brytyjskie, a umocnienie tam swoich wpływów zajęłoby Amerykanom wiele dziesięcioleci. Kilka lat wcześniej admirał Wrangel, zdając sobie sprawę, że działania koterii księcia Konstantego zmierzają do zniszczenia RAK, a w konsekwencji sprzedania Alaski, w autorskim memorandum do Rady Państwa podliczył wartość kompanii: jej mienie wycenił na przynajmniej 20 mln rubli plus 7,5 mln rubli, które powinni otrzymać akcjonariusze i państwo w razie zaprzestania działalności. Jak na dłoni widać, że zwolennicy transakcji nie kierowali się interesem państwa.

Rozmowy z Amerykanami zaczęto w roku 1865, ale dopiero 30 marca 1867 podpisano umowę sprzedaży. Za cenę 7 milionów i 200 tysięcy dolarów Alaska stała się własnością Stanów Zjednoczonych. Jeden hektar ziemi kosztował Amerykanów trochę ponad pół centa. Przeliczając to na dzisiejsze dolary cena ta wyniosłaby lekko ponad sto milionów dolarów. Tyle płaci się dzisiaj za dobrego piłkarza w Barcelonie, Londynie albo Madrycie, a nie za milion siedemset tysięcy kilometrów kwadratowych ziemi.



Czek wypłaty przez USA dla Rosji za Alaskę

Oficjalnie Polski Spisek wymierzony w zaborcę pozostanie na zawsze w sferze domysłów mimo tego, iż rosyjskie podręczniki historii wskazują jednoznacznie na źródło decyzji o sprzedaży Alaski. Krótko po transakcji do opinii publicznej w Rosji dotarła informacja, że rosyjski zespół negocjacyjny, kierowany przez barona Edwarda de Stoeckla, składał się głównie z Polaków. Sam Stoeckl z pochodzenia też był Polakiem.


Baron Edward de Stoeckl – jego rodzina pochodziła z Kurlandii.



Rodzinę barona Edwarda de Stoeckl w niektórych źródłach przedstawia się jako Austriaków. Nie wiadomo jednak na jakiej podstawie, gdyż była to polska szlachta kurlandzka, którą Rosja postrzegała jako szlachtę niemiecką. Zostali oni wraz z Kurlandią wcieleni do Rosji i dlatego mógł de Stoeckl zostać rosyjskim dyplomatą. Jako, że Polska nie istniała Bronisław Trentowski był oficjalnie Austriakiem, a Stanisław Przybyszewski Niemcem, Adam Mickiewicz był Rosjaninem, tak samo Juliusz Słowacki, Ignacy Łukasiewicz był zaś Austriakiem. Edward de Stoeckl został Rosjaninem, posiadając tytuł barona nieznany w ogóle tradycji rosyjskiej. Edward de Stoeckl był obecny na pogrzebie Adama Gurowskiego (5 maja 1866), masona, uczestnika Powstania Listopadowego, który imperium rosyjskiego zdecydowanie nie kochał. Czy znalazł się tam przypadkiem? W żadnym razie. Kurlandia pozostawała lennem RP aż do końca. W 1795 roku zatem de Stoeckl był obywatelem Polski lub Polskiej Kurlandii. Jego obecność na pogrzebie powstańca-masona wskazuje na jego masońskie powiązania z Lożą Niebieską. Powiązania między lożami np. Wielkiego Wschodu we Francji, Niemczech Polsce i Rosji są rzeczą powszechnie historykom znaną. Bronisław Trentowski był w tym czasie czołowym masonem w Europie, a książę Władysław Czartoryski z własnej kasy zasilał Powstanie Czerkieskie w Rosji, zaś z Konstantynopola słano oddziały zbrojne złożone z Polaków do udziału w tym i innych powstaniach na terenie Rosji. Stąd obecna propaganda Kremla skupia swe ostrze na masonach i ich wskazuje jako winnych NWO, czy też rewolty na Ukrainie!


Michał Czajkowski – Sadyk Pasha

Przez parę dziesięcioleci XIX wieku ukształtowała się tradycja wspólnej walki Polaków i Czerkiesów przeciwko Rosjanom na Kaukazie. Zainicjował ją jeszcze przed 1840 rokiem Aleksander Wereszczyński, a później kontynuował Michał Czajkowski. Wielu Polaków stanęło po stronie ostatniego obrońcy wolności Kaukazu Szamila, m.in. inżynier Józef Dzik i Julian Witkowski. Gdy Szamilowi udało się zabrać w Awarji 40 armat rosyjskich w 1842 r., to do obsługi ich stanęli w dużej mierze zbiegli do jego wojsk Polacy (według: K. Janik „Dzieje Polaków na Syberii”, Kraków 1928, s. 275).

Nieprzypadkowo mieszkańcy Kaukazu szybko nauczyli się odróżniać Polaków od Rosjan, mówiąc: Ursus jaman, Polek jekszy (Moskal zły, Polak dobry) (według: K. Janik, op.cit., s. 273).

Najsłynniejszym przejawem zbrojnych współdziałań polsko- czerkieskich była zbrojna wyprawa 72 polskich żołnierzy na pomoc Czerkiesom, rozpoczęta 18 lutego 1857 r. Dowodził nią pułkownik artylerii Teofil Łapiński (Tefik bej). Po dwóch latach krwawych walk na Kaukazie przeciwko Rosjanom wraz z załamaniem się kaukaskiej partyzantki dowodzonej przez Szamila polscy żołnierze powrócili do Stambułu. Z inicjatywy księcia Władysława Czartoryskiego w początku lat 60. wznowiono starania dla przygotowania kolejnej polskiej wyprawy zbrojnej na pomoc Czerkiesom. Sam książę przekazał dla Czerkiesów w połowie 1862 r. pieniądze na proch i kule z własnej szkatuły.

W sierpniu 1863 r. doszło do kolejnej polskiej ekspedycji zbrojnej na Kaukaz, dowodzonej przez Klemensa Przewłockiego. Po toczonych w bardzo trudnych warunkach walkach z Rosjanami, wraz z coraz większym załamaniem się ducha wśród Czerkiesów, Polacy zdecydowali się na przerwanie walk. W połowie kwietnia 1864 r. Przewłocki wraz z oddziałem powrócił do Stambułu (por. szerzej K. Dopierała „Emigracja polska w Turcji w XIX i XX wieku”, Lublin 1988, s. 239). [http://niezwykle.com/dlaczego-polacy-ciesza-sie-duza-sympatia-ludow-kaukazu-o-zapomnianej-historii-polskiej-pomocy/]



Kluczową rolę po stronie amerykańskiej odgrywał Włodzimierz Krzyżanowski – polski generał, który po osiedleniu się w USA pracował dla Białego Domu. Pogląd, według którego to z winy Polaków Rosja Alaskę musiała sprzedać, przy czym Polacy w imieniu Rosji sprzedawali ją Polakom, negocjującym w imieniu Ameryki, jest w rosyjskich książkach powszechny. Oczywiście jak każdy masoński spisek i ten tonie w pomroce niepewnych przesłanek i półprawd, które nigdy nie zostaną potwierdzone ani obalone. Ze strony rosyjskiej projekt umowy w dniu 26 marca 1867 r. (zwracam uwagę 26= 2 x 13) sporządzili rosyjski minister do spraw USA, Baron Edouard Stoeckel a ze strony Stanów, Sekretarz Stanu (Odpowiednik Ministra Spraw Zagranicznych) William H. Seward. Tekst umowy sporządził Polak, którego nazwiska teraz nie pamiętam. W projekcie umowy było jasno postawione, że rosyjska Ameryka stanowi od dnia podpisania umowy własność USA. Cena kupna wynosiła 7.2 milionów dolarów czyli około 2 centów za akr ziemi ( 591,000 kwadratowych mil czyli więcej niż 375 milion akrów). Następnego dnia (27 marca) Senat US głosował za przyjęciem umowy, która została przyjęta 37 głosami ‚za’ przeciwko 2 głosom „przeciw”. Senator z Massachusets, Charles Sumner gorący zwolennik kupna terytorium, wsławił się w tym dniu popularyzowaniem nowej nazwy Alaski dla obszaru znanego poprzednio jako Rosyjska Ameryka.

Przez ponad dwadzieścia lat nowo zakupione terytorium nie cieszyło się zainteresowaniem osadników. Dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych XIX w., po odkryciu złóż cennego kruszcu w kanadyjskim Klondike, wybuchła gorączka złota. Później okazało się, że Alaska to nie tylko jedno z najbardziej złotodajnych miejsc świata, ale też region zasobny w nikiel, uran, platynę, miedź, cynk, gaz ziemny, ropę naftową… i tysiąc jeszcze innych kopalin. Ma ona istotne znaczenie z punktu widzenia supermocarstwa.

Jakże inaczej przecież wyglądałaby dziś Rosja, gdyby to ona miała Alaskę i o ileż skromniej prezentowałyby się Stany – bez Alaski. Wiele lat temu doceniono Alaskę dla jej przyrodniczej wyjątkowości i piękna surowego krajobrazu. Bronisław Trentowski umarł w niejasnych okolicznościach w roku 1869 mając zaledwie 61 lat. Podobnie jak wcześniej zmarł otruty w Konstantynopolu Adam Mickiewicz w roku 1855. Czy w wypadku Trentowskiego była to zemsta Ochrany za przeprowadzenie „Akcji Alaska” przez światową masonerię reprezentowaną w tej akcji przez Polaków?