poniedziałek, 15 czerwca 2015

Czym jest rodzina w Polsce ? Tak naprawdę Niczym.

Do czego dochodzi w tym kraju to jeden Bóg raczy wiedzieć. Sąd ma zadecydować , gdzie i z kim mają być dzieci w tym wypadku dzieci zmarłej córki . Dziadkowie jacy by nie byli są biologiczną rodziną i to oni mają coś do powiedzenia w tym wypadku , a nie organa rządowe w postaci sądów, które są znane z antyrodzinnych wystąpień o których głośno się mówi już od jakiegoś czasu.
W czym jest problem? W pieniądzach....  1500 złotych na wychowanka w rodzinie zastępczej razy 4 i mamy 6000 złotych - co dziadkowie nie dadzą sobie rady ?  
W tym wypadku lepiej oddać inicjatywę tym niby sprawdzonym obcym rodzinom. Pewnie ! Tylko tak dalej , a jad nienawiści do tradycji wymierzony w polskie rodziny kiedyś zaowocuje - jakie będą tego skutki? 

ROZWODY- ALIMENTY- ODBIERANIE DZIECI - NISZCZENIE RODZIN - NOWA POLSKA TRADYCJA !
Państwo Anastazja i Józef Marczak ubiegali się o przyznanie prawnej opieki nad wnukami. Jednak Sąd Rodzinny w Krośnie zadecydował, że dziećmi zajmie się rodzina zastępcza, która ma doświadczenie w opiece nad dziećmi

Pobieraczek w sądzie za straszenie sądem!

Sąd rodzinny zadecydował, że czwórka sierot, których matka kilka miesięcy temu zginęła w pożarze trafią pod opiekę specjalnej rodziny zastępczej. Tym samym sąd też oddalił wniosek dziadków, Anastazji i Józefa Marczaków, którzy starali się o to, aby ich wnukowie mogli mieszkać z nimi. Sąd uznał, że rodzeństwo nie jest związane emocjonalnie ze swoimi dziadkami i ze względu na to lepszym rozwiązaniem będzie, jak trafią do rodziny zastępczej.

Około pięć miesięcy temu w miejscowości Daliowa doszło do tragicznego wypadku. W wyniku pożaru czwórka dzieci straciła swoją matkę. Była ona ich jedynym rodzicem, dlatego też po śmierci rodzeństwem zajęli się ich dziadkowie. Państwo Anastazja i Józef Marczak ubiegali się o przyznanie prawnej opieki nad wnukami. Jednak Sąd Rodzinny w Krośnie zadecydował, że dziećmi zajmie się rodzina zastępcza, która ma doświadczenie w opiece nad dziećmi pokrzywdzonymi przez los. Jak podaje portal nowiny24.pl sędzia uznał, że między dziadkami a ich wnukami nie ma więzi emocjonalnych, a poza tym Marczakowie nie mają odpowiedniego umiejętności w wychowywaniu dzieci. - Potwierdzają to badania przeprowadzone w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym. Wywiady, notatki urzędowe, informacje z instytucji i organizacji dowodzą, że dziadkowie nie mają umiejętności praktycznych w prowadzeniu domu, brak im też umiejętności wychowawczych. - powiedziała sędzia Renata Leja-Syniec. Dziadkowie sierot są oburzeni decyzją sądu i planują się od niej odwołać.