wtorek, 9 czerwca 2015

Zgoda na stacjonowanie wojsk NATO na Ukrainie ?

KTO CHCE OTWARTEGO KONFLIKTU NA UKRAINIE ? 
Kto mądry wyśle tam swoich obywateli na wojnę ? Który rząd wyśle swoich rodaków na śmierć ?
Komu i do czego są potrzebne obce wojska ? Przeczytaj i zrozum. 

Władze w Kijowie ustanowiły prawną możliwość nieograniczonego stacjonowania obcych wojsk na terytorium Ukrainy. Ewentualna okupacja przez US Army byłaby legalna. Skrajnie prawicowy, lokajski, euroatlantycki obłęd nowych władz Ukrainy nie ustaje. Piątego maja parlament w Kijowie przyjął nowelizację kilku aktów prawnych umożliwiający swobodne rozlokowanie żołnierzy obcych sił zbrojnych na terytorium kraju.

Inicjatorem zmian był premier Ukrainy, prowojenny oligarcha Arcenij Jaceniuk. Według niego wzmocnienie bezpieczeństwa państwa, którego rządem kieruje wymaga takich kroków. Tymczasem tamtejsze prawo, jeszcze przed zmianami, nie sankcjonowało w żaden sposób obcych wojsk, które za zgodą władz miałyby przebywać na terytorium Ukrainy. Trudno zatem uznać to posunięcie jako kolejną ewidentną prowokację służącą systematycznemu budowaniu napięcia w relacjach z Federacją Rosyjską, co dziś sprzyja wyłącznie amerykańskim imperialnym interesom. Nowe prawo określa obecność obcych wojsk jako „misje pokojowe”. Zapewne zostaną one rozlokowane w Donbasie i Ługańsku.

Minister spraw zagranicznych Rosji, Sergiej Ławrow, powiedział, że nie obawia się żadnych zmian legislacyjnych na Ukrainie, zwłaszcza w tym zakresie. „Jestem przekonany, że w Unii Europejskiej nie ma szaleńców, którzy zechcą wysłać tam swoje wojsko” – skomentował na konferencji prasowej w Moskwie. Co do UE – zapewne ma rację, co jednak zrobią Stany Zjednoczone?

Tymczasem Ukraińcy mają dość. Kilkaset osób na Majdanie Niezależności rozstawiło namioty, żąda przybycia do nich prezydenta Poroszenki i rozliczenia się z obietnic złożonych na Majdanie półtora roku temu.

6 czerwca około 3 tysięcy ludzi przemaszerowało przez główną ulicę Kijowa, Chreszczatyk. Demonstranci żądali zaprowadzenia porządku w kraju i realizacji dawno obiecanych reform. Niesiono i wykrzykiwano hasła „Precz z nieudolną władzą!”, „Głodujemy!”, „Zwiększcie emerytury!” i „Boże, uchroń nas od takiej władzy!”. Pojawiały się także hasła przeciwko zorganizowanej półtorej godziny wcześniej Paradzie Równości.

7 czerwca około 100 osób rozbiło namioty na Majdanie, podtrzymując żądania spotkania z prezydentem Poroszenką i rozliczenia się przez niego z obietnic wyborczych. Część demonstrantów ogłosiła rozpoczęcie głodówki. Władze nie zareagowały do tej pory na protest, choć zmienione niedawno prawo daje im możliwości siłowego rozpędzenia zgromadzenia i aresztowania uczestników pod poważnymi zarzutami godzenia w jedność Ukrainy i próby przewrotu, zagrożonymi wieloletnim więzieniem. Milicja na razie jedynie legitymuje aktywistów protestu, odnotowuje się też przepychanki i próby bicia protestujących przez funkcjonariuszy Terytorialnej Samoobrony, złożonej zazwyczaj z ultraprawicowych kiboli.

Niektórzy obserwatorzy pospiesznie porównują obecne protesty z Majdanem z listopada 2013 roku. Nie wydaje się to jednak początkiem wielkiej akcji społecznego sprzeciwu, jest jedynie wyrazem coraz większej desperacji społeczeństwa, które musi ponosić ciężary reform narzuconych przez MFW. Na całej Ukrainie w oddzielnych punktach pojawiają się tego typu demonstracje mające na celu zwrócenie uwagi władz na pogarszającą się sytuację materialną, ale na razie to jedynie żywiołowe i nieskoordynowane akcje, bez żadnej reakcji ze strony władz w Kijowie. Niemniej atmosfera na Ukrainie robi się coraz bardziej napięta.

6 czerwca pięciu milicjantów zostało rannych w starciach z prawicowcami, którzy w sobotę próbowali przerwać Marsz Równości środowisk LGBT w stolicy Ukrainy – Kijowie. Podczas akcji, która trwała zaledwie pół godziny, zatrzymano 25 sympatyków ugrupowań skrajnej prawicy.

Paradę, przeciwko której wystąpił znany z protestów na Majdanie Niepodległości Prawy Sektor, ze względów bezpieczeństwa organizowano w ścisłej tajemnicy. Jej uczestnicy musieli najpierw zarejestrować się w Internecie, a następnie otrzymali SMS-y, w których poinformowano o miejscu zbiórki. W efekcie Marsz nie odbył się w centrum miasta, lecz na brzegu Dniepru, wśród blokowisk dzielnicy Obołoń. Uczestniczyło w nim około 200 osób, naprzeciwko których stanęło kilkudziesięciu młodych ludzi. Wykrzykiwali obraźliwe hasła i rzucali petardami. Jedna z nich ciężko raniła ochraniającego akcję milicjanta, który został ugodzony odłamkiem w szyję.

Przeciwko marszowi aktywnie wypowiadał się wcześniej Prawy Sektor, nazywając tę inicjatywę „paskudnym sabatem” i nawoływał do zerwania akcji. W piątek, podczas dorocznej konferencji prasowej prezydent Petro Poroszenko oświadczył, że choć on sam nie weźmie udziału w paradzie, to prawo do zgromadzeń jest konstytucyjnym prawem każdego obywatela.

Zamaskowani ludzie zniszczyli namioty na Majdanie

.. ale o co chodzi ?  Do czego są potrzebne obce wojska na terenie Ukrainy ?

Miasteczko namiotowe, stworzone na Majdanie przez przeciwników Petra Poroszenki, tej nocy zostało zniszczona przez nieznanych sprawców. Kilka osób z grupy aktywistów zostało później zatrzymanych przez policję, a wśród nich organizator Majdanu Rustam Taszbajew.
Miasteczko namiotowe, stworzone na Placu Niepodległości w centrum Kijowa przez przeciwników Petra Poroszenki, tej nocy zostało zniszczone przez nieznanych sprawców. Media powołując się na naocznych świadków piszą, że najpierw do demonstrantów podchodzili pracownicy milicji z prośbą o usunięcie namiotów, ale około 2:00 w nocy wbiegło tam około 50 mężczyzn w kominiarkach. Oni zaczęli dewastować namioty i bić znajdujących się w nich ludzi. Po tym obszar otoczyła kijowska milicja, ale nie zatrzymała żadnego z napastników. Oficjalnie MSW Ukrainy nie skomentowało tego incydentu.

Obóz został stworzony przez przeciwników obecnego rządu, którzy twierdzą, że tylko w ten sposób można wpłynąć na prezydenta Petra Poroszenkę i premiera Arsenija Jaceniuku, którzy nie spełniają swoich obietnic odnośnie poprawy jakości życia mieszkańców. Później kilka osób spośród działaczy zostało zatrzymanych przez policję, a wśród nich organizator „trzeciego Majdanu” Rustam Taszbajew — analityk wojskowy amerykańskiego konsorcjum Strategem, który przygotowuje program przekwalifikowania Sił Zbrojnych Ukrainy.

Lider miasteczka namiotowego Rustam Taszbajew nazwał akcję „trzecim Majdanem”, ale eksperci nazywają to „grą w Majdan”. Według opinii dyrektora kijowskiego Centrum Analiz Politycznych „Penta” Władimira Fesenko, którą wypowiedział on w radiu „Biznes FM”, wszystko to przypomina oczywiste działania polityczno-technologiczne, językiem publicystów, prowokację. „Pojawia się skądś zupełnie nieznana figura nieznanych działaczy społecznych, głośne hasła. Ktoś odegrał taką operację, to nazywa się „gra w trzeci Majdan”. Nie ma teraz przesłanek do trzeciego Majdanu. Istnieje możliwość, że ci wszyscy ludzie są opłacani przez pewnych polityków, ponieważ na Ukrainie niebawem odbędą się lokalne wybory i zaczyna się gra z elektoratem. Nowe stowarzyszenia, partie starają się coś ugrać na krytyce obecnego rządu.

Tymczasem okazuje się, że Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko podpisał szereg ustaw o denuncjacji porozumień z Rosją w sprawie współpracy w sferze wojskowej; doniesienie w tej sprawie w poniedziałek pojawiło się na stronie Rady Najwyższej Ukrainy.

Prezydent Ukrainy podpisał, między innymi, ustawy o denuncjacji porozumień między ukraińskim a rosyjskim rządem w sprawie współpracy w sferze wojskowej, w sferze wywiadu wojskowego, o denuncjacji porozumienia w sprawie organizacji międzypaństwowego transportu i rozliczeń za niego. Poza tym, szef Ukrainy denuncjował porozumienia w sprawie tranzytu przez ukraińskie terytorium rosyjskich formacji wojskowych, tymczasowo znajdujących się na terytorium Mołdawii. Także Poroszenko podpisał ustawę o denuncjacji porozumienia między gabinetem ministrów Ukrainy a rządem FR w sprawie wzajemnej ochrony tajnych informacji.