poniedziałek, 31 sierpnia 2015

DUDA MÓWIŁ GAUCKowi CZYM JEST POLSKA DZISIAJ - WSZYSTKIE ŚWINIE W POLSCE PRZY KORYCIE KWICZAŁY

BRAWO ! BRAWO I JESZCZE RAZ BRAWO PANIE PREZYDENCIE - POLITYKĘ NALEŻY UPRAWIAĆ NA POWAŻNIE I ZGODNIE Z PRZEKONANIAMI !

PREZYDENT DUDA  WYJAWIŁ NIEMCOM CZYM JEST POLSKA DNIA DZISIEJSZEGO I KTO RZĄDZI TYM KRAJEM W SPOSÓB BANDYCKI WZGLĘDEM SWOJEGO KRAJU, WZGLĘDEM SWOJEGO NARODU.  
ŚWINIE PRZY ŻŁOBACH SĄ OBURZONE, KWICZĄ  I NIC W TYM DZIWNEGO - SPRAWA SIĘ RYPŁA I W KOŃCU KTOŚ POWIEDZIAŁ GŁOŚNO PRAWDĘ O KUREWSTWIE I HEGEMONII STOSOWANEJ . 
CZY NIEMCY POZWOLILI BY SOBIE NA SPRZEDAŻ WŁASNYCH DÓBR 
CZY NIEMCY BYLIBY SKŁONNI POZOSTAWIĆ W BIEDZIE I NIEDOSTATKU SWÓJ NARÓD ... ?  
W KOŃCU WIDZĄ INNI ,ŻE POLSKA ZACZYNA WALCZYĆ O SWOJĄ POZYCJĘ UKAZUJĄC TYM SAMYM POTĘŻNE PROBLEMY JAKIE JĄ ZŻERAJĄ OD ŚRODKA -  TEGO RAKA NALEŻY ZABIĆ , ABY NIE POWSTAŁ JUŻ NIGDY. 
Podczas obchodów 35-lecie podpisania Porozumień Sierpniowych prezydent Andrzej Duda relacjonował swoją rozmowę z prezydentem Niemiec Joachimem Gauckiem. Relacja ta wywołała spore kontrowersje.



Wedle słów Andrzeja Dudy, Joachim Gauck miał usłyszeć od prezydenta m.in., że Polska "nie jest państwem sprawiedliwym".

Andrzej Duda ujawnił w niedzielę podczas przemówienia w Szczecinie, że prezydent Niemiec powiedział mu, że "Polska pięknie się rozwija". Duda miał odpowiedzieć Gauckowi, że "trudno tego nie zauważyć, że każdy, kto był w Polsce w latach 80. i 90. i kto odwiedza ją teraz, widzi, że się wiele zmieniło, że Polska stała się nowocześniejsza".


Wedle słów Andrzeja Dudy, Joachim Gauck miał usłyszeć od prezydenta m.in., że Polska "nie jest państwem sprawiedliwym".

Andrzej Duda ujawnił w niedzielę podczas przemówienia w Szczecinie, że prezydent Niemiec powiedział mu, że "Polska pięknie się rozwija". Duda miał odpowiedzieć Gauckowi, że "trudno tego nie zauważyć, że każdy, kto był w Polsce w latach 80. i 90. i kto odwiedza ją teraz, widzi, że się wiele zmieniło, że Polska stała się nowocześniejsza".

"Szokujące jest to, że pan prezydent skarży się na Polskę podczas wizyty w innym państwie. (...) Oczywiście, są w Polsce przypadki biedy, krzywdy. Nie można jednak powiedzieć, że państwo nie jest sprawiedliwe" - ocenił w TVN24 europoseł PO Dariusz Rosati.  (świnie zaczęły kwiczeć to dobry znak -  widać ,że ktoś złamał dotychczasową presję nacisków i postanowił uświadomić ,że to nie świnie rządzą pomimo iż są panami patyka.  )

Prezydenta bronił Zbigniew Kuźmiuk z PiS.

"Przypomnę, że w Niemczech zwycięstwo Andrzeja Dudy zostało uznane za dużą niespodziankę. To było bardzo precyzyjne wyjaśnienie, dlaczego udało mu się pokonać urzędującego prezydenta, który miał wygrać w cuglach. (...) Polska rzeczywiście nie jest krajem sprawiedliwym, bo duża część ludzi klepie biedę. Jeśli prezydent Niemiec pyta, dlaczego doszło do tego zwycięstwa, bo jest zaskoczony, to prezydent Polski odpowiada" - wyjaśnił Kuźmiuk.


niedziela, 30 sierpnia 2015

Według NASA w najbliższych 20 latach - powodzie zabiją 1/3 ludzkości ?

Jedna trzecia ludzkości zagrożona zalaniem. Nie da się temu zapobiec

NASA doszło do takich wniosków po dwóch dekadach badań. Opierano się głównie na zdjęciach satelitarnych. Analizowano w ten sposób poziom wód oceanicznych na planecie Ziemia.

Według naukowców z NASA w najbliższych 20 latach może dojść do zalania 2 miliardów 400 milionów osób. Woda ma zająć obszary do 100 kilometrów w głąb lądu.



Tak twierdzą eksperci na działania mogące zapobiec nadchodzącej tragedii jest już za późno. 


Następna powódź będzie miała katastrofalne skutki - topniejące lodowce wprowadziły masy wody ,które będą skutecznie oddziaływać na lądy. Co ważne ? - każde zbliżenie się księżyca do ziemi będzie wzmagać fale pływowe . O tym będą mogli przekonać się już dziś tj. 30.08 2015 ludzie zamieszkujący podatne tereny na przypływy i odpływy - myślę tu o W.Brytanii .  Okaże się wówczas ile jest w tym prawdy?  

Susze i powodzie. Nasz klimat się zmienia

Katastrofalne warunki pogodowe, wzrost temperatur i dalsze globalne ocieplenie - tego, według raportu Światowej Organizacji Metereologicznej (WMO), możemy się spodziewać w najbliżej przyszłości.

Rok 2014, który okazał się najcieplejszym od kiedy prowadzone są pomiary, to część większego klimatycznego trendu - alarmuje WMO. Wysokie temperatury wody w morzach doprowadziły do wyjątkowo intensywnych ulew, powodzi w niektórych krajach i ekstremalnych susz w innych.

Aż 12 wielkich burz uderzyło w Wielką Brytanię na początku 2014 roku, w maju powodzie pustoszyły znaczną część Bałkanów, a miesięczna suma opadów atmosferycznych nad zachodnią Japonią w sierpniu 2014 była 301 procent powyżej normy. W tym samym czasie mieszkańcy znacznej części Stanów Zjednoczonych i północy Chin cierpieli z powodu suszy.

-Rosnący poziom gazów cieplarnianych w atmosferze i zwiększenie temperatury wody w oceanach prowadzi nas do cieplejszej przyszłości- powiedział Michel Jarraud, sekretarz generalny WMO. Dodał, że 14 spośród 15 najcieplejszych lat w historii miało miejsce w XXI wieku.

STONOGA do KACZYŃSKIEGO - Kurduplu igrasz z ogniem! DORYCKA 4 ...

Nowa afera wisi w powietrzu tylko czekać jak znowu rozpęta się piekło .. ?  Co ma w zanadrzu Stonoga mówiąc o Dorycka 4 ..?  Co tam takiego ciekawego się wydarzyło ..? Jeżeli są to jakieś poważne treści to lepiej , gdyby Polacy dowiedzieli się zawczasu , a czasu nie zostało zbyt wiele.  Każdy chętnie czyta informacje związane ze Stonogą w tle - jeżeli są to jakieś wiążące informacje to lepiej żeby ujrzały światło dzienne. 
PATRZ TEŻ  - NOWSZY ARTYKUŁ !
http://adziekan69.blogspot.com/2015/09/stonoga-wyjawi-ta-maa-kanalia-jest-gejem.html

Sąd zdecydował, że Zbigniew Stonoga ma 31 sierpnia, czyli w najbliższy poniedziałek, stawić się w zakładzie karnym na warszawskiej Białołęce. Biznesmen jednak nie ma zamiaru zastosować się do decyzji i liczy na ułaskawienie od prezydenta Andrzeja Dudy. Na swoim profilu na Facebooku zamieścił wpis, w którym zapowiedział, że jeśli do ułaskawienia nie dojdzie, to on wyjawi szczegóły z przeszłości Jarosława Kaczyńskiego.


Stonoga straszy, że jeśli Duda nie zastosuje w stosunku od niego prawa łaski, to on wyzna nieznane fakty z życia Jarosława Kaczyńskiego. Zdaniem kontrowersyjnego biznesmena, to prezes Prawa i Sprawiedliwości kieruje Dudą i to właśnie on nie chce pozwolić na ułaskawienie Stonogi. - Mam potwierdzoną informację z najbliższego otoczenia Jarosława Kaczyńskiego że nie kto inny a on właśnie sabotuje ewentualną decyzję Andrzeja Dudy o ułaskawieniu mnie - czytamy we wpisie umieszczonym przez Zbigniewa Stonogę. Dalej pisze, że poczeka do poniedziałku. Jeśli nie dostanie sygnału o zmianie swojej sytuacji to ujawni całej Polsce, co dawniej robił Kaczyński: - Poczekam do poniedziałkowego ranka na ostateczne posunięcie Prezydenta ale jeśli Kaczyński stanie mi na drodze to cała Polska dowie się o jego przeszłości z Doryckiej 4 w Warszawie. Ostro zwrócił się też wprost do prezesa PiS: - Kurduplu igrasz z ogniem! O co chodzi? Nie wiadomo.

http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/stonoga-do-kaczynskiego-kurduplu-igraszk-z-ogniem_669650.html

PATRZ TEŻ  - NOWSZY ARTYKUŁ !
http://adziekan69.blogspot.com/2015/09/stonoga-wyjawi-ta-maa-kanalia-jest-gejem.html

piątek, 28 sierpnia 2015

Watykan swoje brudy pierze sam ... ?



Były nuncjusz Józef Wesołowski nie żyje. Zmarł w wieku 67 lat w Watykanie. 



Duchowny oskarżony był o posiadanie pornografii dziecięcej i pedofilię. Nigdy nie poniósł kary za swoje czyny.


Jeszcze nie wiadomo, gdzie zostanie pochowany.

Józef Wesołowski miał 67 lat i był najwyższym byłym dostojnikiem Kościoła sądzonym za pedofilię. W Watykanie czekał na proces. Oskarżony był m.in. o posiadanie pornografii dziecięcej i wymuszanie aktów seksualnych na dzieciach. Miał to robić zarówno w Watykanie, jak i na Dominikanie, gdzie był nuncjuszem. Został wydalony ze stanu duchownego.


Skandal, związany z zarzutami pedofilii wybuchł w Watykanie na początku września 2013 roku. Decyzję o jego natychmiastowym zdymisjonowaniu podjął papież Franciszek, gdy do Watykanu dotarły informacje od przedstawicieli Kościoła na Dominikanie. Wcześniej wiadomości te podała dominikańska telewizja, która zebrała materiały na temat jego przestępczego życia.



Na jaw wyszło, że Wesołowski zmuszał nieletnich do czynów seksualnych, a jego komputer zawierał ogromne ilości materiałów z pornografią dziecięcą. Jedną z jego ofiar był 13-letni epileptyk, który w zamian za usługi seksualne otrzymywał leki. Za popełnione czyny byłemu duchownemu groziło od 7 do 9 lat więzienia.
Biorąc pod uwagę rangę czynu karalnego człowiek jego pokroju musiał zdawać sobie z tego sprawę co może mu grozić jeżeli sprawa ujrzy światło dzienne i ujrzała. Nie możliwe jest , aby nawet ktoś taki jak biskup parał się tym procederem w pojedynkę… ? Jest to przykład , oczywiście jeden z wielu tzw. Kozła ofiarnego. Nie od dziś wiadomo ,że kościół jest pod obstrzałem całego świata od prawa do lewa i końca nie widać. Uważam ,że to dobrze iż tak się stało w tym wypadku , ale jak to powiadają „jedna jaskółka nie czyni wiosny „ tak i jeden przykład poddany karze nie czyni kościoła wolnego od pederastów, pedofilii i innej maści brudnego kurewstwa.

Jego śmierć jest bardzo podejrzana ..? Zwłaszcza teraz kiedy miał się odbyć proces w przedmiotowej sprawie – jegomość nie został poddany karze w sposób spełniony wobec poszkodowanych, a kościół tym samym nie nosi żadnych znamion jako forma sprawcza . W tym wszystkim chyba to jest najważniejsze. Czy ktoś się przyczynił w sposób bezpośredni czy też pośredni do śmierci Wesołowskiego???

- możemy tylko pogdybać choć wielu z nas wie ,że taki scenariusz jest wielce możliwy.  Watykan swoje brudy pierze sam .

W lipcu odbyła się pierwsza rozprawa Józefa Wesołowskiego przed Trybunałem Państwa Watykańskiego. Dzień wcześniej ze względu na złe samopoczucie trafił do szpitala. Powodem były – jak nieoficjalnie podawano – kłopoty z ciśnieniem. Ze względu na nieobecność byłego duchownego podczas procesu, rozprawę bezterminowo odroczono.


Ostatnie miesiące życia przebywał w Watykanie. Zmarł w piątek nad ranem w wieku 67 lat. Na razie nie są znane przyczyny jego śmierci.

Naziści na Marsie


Ludzie Hitlera wiedzieli, jak polecieć na Marsa


Załogowej misji na Marsa możemy się spodziewać nie wcześniej niż w 2030 roku. Ale szczegółowy plan takiej wyprawy narodził się w głowieniemieckiegonaukowca Wernhera von Brauna już w 1948 roku. Co zakładał i z jakimi przeciwnościami spotkałby się w trakcie realizacji?

NASA umieściła na powierzchni Marsa kolejnego robota - zaawansowany technologicznie łazik o nazwie Curiosity. Przygotowania do tej misji trwały wiele lat i pochłonęły przeszło 2,5 mld dol. Nietrudno wysnuć wniosek, że wysłanie na Czerwoną Planetę ludzi wciąż jest poza ludzkim zasięgiem. Żadne z państw aktywnie badających przestrzeń kosmiczną nie dysponuje odpowiednim sprzętem, umożliwiającym sprawną i bezpieczną realizację tego przedsięwzięcia. Szacuje się, że pierwsze takie próby zostaną podjęte nie wcześniej niż w 2030 roku, czyli za 18 lat. To, co wydaje się nam nierealne w tej chwili, było dokładnie przemyślane i opisane przedniemieckiegokonstruktora Wernhera von Brauna.


Naziści na Marsie

Wkład Brauna w rozwój zbrojeń i eksploracji przestrzeni kosmicznej jest równie ważny co kontrowersyjny. Świat poznał go jako naukowca III Rzeszy, twórcę rakiet V-2, które spadły na Londyn pod koniec wojny. Nic dziwnego, że jego talentem konstruktorskim natychmiast zainteresowali się Amerykanie. Zresztą na celowniku tamtejszych służb specjalnych znalazło się znacznie więcej nazwisk - ponad 100 - związanych z aerodynamiką, bronią rakietowa, chemiczną i medycyną, a więc także z NSDAP lub SS.

Wszyscy, łącznie z Braunem, zostali przerzuceni do USA pod koniec wojny lub natychmiast po jej zakończeniu w ramach Operacji Paperclip. Odbyło się to bez zgody amerykańskiego Departamentu Stanu, ponieważ w innym wypadku nie otrzymaliby wiz i pozwolenia na wjazd do Stanów Zjednoczonych.

Tam niemiecki konstruktor zaprojektował rakietę Saturn V, która odegrała kluczową rolę w lądowaniu na Księżycu, w ramach misji Apollo. Wcześniej Braun snuł plany o załogowej podróży na Marsa. Jej szczegółowy opis powstał w Fort Bliss, w Teksasie, gdzie naukowiec pracował nad rakietami dla armii amerykańskiej.

W 1948 roku jego wizja doczekała się publikacji jako "Das Marsprojekt", a 4 lata później tłumaczenia na język angielski. Jej przebieg wzorowany był na ekspedycjach naukowych w rejony arktyczne, ale rozmach i skala były oszałamiające.
10 statkami o masie 37 tys. ton

W przedsięwzięciu miało wziąć udział 70 astronautów, podzielonych na 7 grup. Każda znalazłaby się w osobnym statku. Pozostałe 3 jednostki pełniłyby funkcję transportową, zaopatrując statki kosmiczne w paliwo i niezbędne wyposażenie. Miały jednak mieć ogromną masę - 3,7 tys. ton każdy. Z wyniesieniem w przestrzeń takiego kolosa nie poradziłaby sobie żadna rakieta.

Braun rozwiązał ten problem konstruując w myślach urządzenia modułowe. Każde z nich poleciałoby w kosmos w częściach, łącząc się w całość na orbicie okołoziemskiej, na wysokości 1730 km. Jednakże nawet to rozwiązanie wydawało się niewykonalne. Oznaczało bowiem 950 startów z wykorzystaniem 46 rakiet wielokrotnego użytku. Operacja trwałaby przynajmniej 8 miesięcy.




Start rakiety Saturn V. Fot. NASA
/materiały prasowe


Gotowa flota odpaliłaby swoje silniki na 66 minut, rozpędzając się do prędkości pozwalającej na osiągniecie atmosfery Marsa w 260 dni. Pod koniec podróżny napęd zostałby uruchomiony ponownie - tym razem w celu wytracenia prędkości i zatrzymania się na orbicie Czerwonej Planety, czyli około 620 km nad jej powierzchnią. Tam załoga podzieliłaby się i tylko jeden ze statków podszedłby do lądowania.

Manewr byłby możliwy tylko na pasie śniegu lub lodu, ponieważ jednostka byłaby wyposażona nie w koła, a płozy. Po wylądowaniu załoga musiałaby porzucić statek i rozpocząć długą wędrówkę do równika planety, w celu wybudowania struktur umożliwiających lądowanie kolejnym statkom.

Braun wymyślił sobie, że na powierzchnię Czerwonej Planety zeszłoby 50 astronautów. Reszta pozostałaby na orbicie, zdalnie prowadząc badania i obserwacje. Po ukończeniu misji większa część załogi dołączyłaby do orbitujących towarzyszy w statkach przystosowanych do pionowego startu. Zabrałaby ze sobą także wszystkie zgromadzone materiały. Tam nastąpiłoby przegrupowanie i przygotowania do drogi powrotnej - również 260-dniowej.

Plany Brauna czyta się jak scenariusz wysokobudżetowego filmu science fiction. I faktycznie - z tamtejszą rzeczywistością mają niewiele wspólnego. Trudności niemożliwe do pokonania pojawiają się już w początkowej fazie. Chodzi naturalnie o środki na jego sfinansowanie. Samo paliwo potrzebne do wyniesienia w przestrzeń i lotu opisuje astronomiczna liczba - ponad 5 000 000 ton. Twórca planu miał na ten temat nieco inne zdanie. Według niego, wiele operacji wojskowych realizowanych w trakcie wojny było zakrojonych na znacznie szerszą skalę.

Nawet jeśli statki znalazłyby się w kosmosie i wraz załogą doleciały na orbitę Marsa, to tamtejsze warunki okazałyby się zupełnie inne niż przewidywano. Wykluczałyby tym samym realizację poszczególnych etapów - szczególnie lądowań i działań na powierzchni planety. Braun brał to pod uwagę, ale nie był świadom skali problemu.

Kolejnym wąskim gardłem przedsięwzięcia okazałoby się łączenie poszczególnych modułów statków na orbicie okołoziemskiej. Otóż w 1948 roku nie wiedziano o istnieniu obszaru intensywnego promieniowania otaczającego Ziemię, czyli Pasa Van Allena (odkrytego dziesięć lat później). Dłuższe przebywanie w strefie jego oddziaływań uszkodziłoby podzespoły statków i napromieniowało załogi.




Panormama Marsa "oczami" jednego z łazików
/materiały prasowe


Von Braun zdawał sobie sprawę z tego, jak długotrwałe przebywanie w stanie nieważkości wpływa na fizjologię ludzkiego organizmu. Naukowiec zamierzał uporać się z tym problemem na dwa niewykonalne sposoby. Pierwszy zakładał połączenie statków w trakcie lotu i wprowadzenie ich w ruch wirowy, w celu wytworzenia grawitacji.

Inny scenariusz sugerował, że flocie towarzyszyłyby specjalne statki grawitacyjne. Na ich pokładach załoga mogłaby przeciwdziałać zgubnym skutkom braku przyciągania. Na koniec warto wspomnieć o niewystraczająco dobrej nawigacji i specyficznej atmosferze Marsa, która całkowicie uniemożliwiłaby przeprowadzenie gładkiego manewru lądowania.
Zamiast Marsa... Księżyc

Publikacja Wernhera von Brauna wywołała sporo szumu. Natychmiast pojawiły się inne koncepcje i plany wysłania załogowej misji na Czerwoną Planetę. Ale głos cały czas zabierał główny zainteresowany, czyli twórca planów odważnej marsjańskiej eskapady. W 1948 roku przewidywał, że przygotowania ruszą 7 lat później. Po upływie tego czasu zmienił jednak zdanie.

"Czy ludzie kiedykolwiek polecą na Marsa - pytał w publikacji z 30 maja 1954 roku. - Jestem pewien, że tak, ale minie cały wiek zanim będziemy na to gotowi. Musimy się jeszcze wiele nauczyć, umieścić w przestrzeni stacje kosmiczne, czyli poligony doświadczalne, niezbędne do przeprowadzenia takiej misji" - odpowiadał na postawione przez siebie pytanie.

Choć von Braun nie zrealizował swojego odważnego planu, to jego wkład w załogowe loty w kosmos jest niezaprzeczalny. Historia zapamiętała go jednak zupełnie inaczej...

czwartek, 27 sierpnia 2015

Ostrzeżenie dla Europy! "Rak Islam stoi u waszych drzwi. Zniszczą was"

Wstrząsające świadectwo kapłana z Iraku.



fot.youtube.pl

Muzułmanie dobrze żyją z chrześcijanami tylko wtedy, kiedy są w mniejszości. Kiedy chrześcijanin żyje w środowisku muzułmańskim współistnienie dwóch religii jest niemożliwe

—powiedział na Mityngu Przyjaźni w Rimini ks. Joseph Shimshon Al-Bazi.

Jest on katolickim kapłanem z Bagdadu, który pracuje jednak wśród chrześcijańskich uchodźców w Irbilu. Przybył na Mityng, aby zaświadczyć o doświadczeniach, jakie wynieśli iraccy chrześcijanie z relacji z muzułmanami. Nie są to doświadczenia dobre.Jego zdaniem Państwo Islamskie to prawdziwe oblicze islamu.


Islamiści robią to samo, co robił Mahomed 1400 lat temu

—powiedział iracki kapłan.

Podkreślił on, że w walkach na Bliskim Wschodzie bynajmniej nie chodzi o ropę naftową, lecz o sam islam, o konflikt między sunnitami i szyitami. Przypomniał, że chrześcijanie byli tam prześladowani jeszcze przed pojawieniem się Państwa Islamskiego.

Ks. Al-Bazi doświadczył tego na własnej skórze. Był więziony i torturowany. Różaniec odmawiał, posługując się łańcuchem, którym był skuty. Wie, że wcześniej czy później zostanie zabity. Martwi go jednak los jego wiernych, którzy są przerażeni wizją przyszłości. Są bowiem świadomi, że będą ją musieli dzielić z muzułmanami. Jego zdaniem najgorsze jeszcze przed nami.


Kolejne pokolenia islamistów będą bardziej radykalne. Muzułmanie umiarkowani chyba już nie istnieją

—powiedział proboszcz z Irbilu.

Iracki kapłan ostrzega też Zachód.


Rak stoi u waszych drzwi. Zniszczą was. My chrześcijanie jesteśmy jedyną grupą, która zobaczyła złe oblicze islamu

—powiedział w Rimini ks. Al-Bazi
.

http://wpolityce.pl/swiat/263391-wstrzasajace-swiadectwo-kaplana-z-iraku-ostrzega-europe-rak-stoi-u-waszych-drzwi-zniszcza-was

środa, 26 sierpnia 2015

W KOŃCU POLSKI PREZYDENT ZADAŁ PYTANIE UKRAIŃSKIEMU WATAŻCE – TAKIE W PROST



WIELKI SUKCES ANDRZEJA DUDY W SPRAWIE UKRAINY !!!

MEDIA KIPIĄ Z NIENAWIŚCI PARTIE P.O SLD,PSL, A NAWET PIS – DOSTAŁY SZAŁU Z NIENAWIŚCI DO PREZYDENTA DUDY !!
Prezydent Andrzej Duda
W KOŃCU POLSKI PREZYDENT ZADAŁ PYTANIE UKRAIŃSKIEMU WATAŻCE – TAKIE W PROST


GDZIE WYMUSIŁ SZCZERĄ ODPOWIEDŹ NA POROSZENCE SZCZERĄ I ZROZUMIAŁĄ DLA 99% POLAKÓW
TA ODPOWIEDŹ NIE POZOSTAWIA NIEDOMÓWIEŃ
MÓWIĄC W PROST PO LUDZKU POROSZENKO POWIEDZIAŁ
POLACY ODP......... SIĘ OD NAS RAZ NA ZAWSZE !!

Niestety, okazało się, że Ukraina wcale nie oczekuje, by do grona czterech krajów dołączyły kolejne. W rozmowie z Angelą Merkel i Francois Hollande'em, że nie widzi potrzeby rozszerzenia grona. -Nie potrzebujemy innych formatów - przyznał Petro Poroszenko na konferencji prasowej w Berlinie.

W chwili kiedy , gromy spadają na Dudę z ust pseudo polityków - należy spojrzeć na to trzeźwo.  I powiedzieć sobie  "Wyszło szydło z worka "  Prawda ujrzała światło dzienne i nie jest prawdą iz stosunki polsko-ukraińskie są choć w minimalnym stopniu dobre ....?  To wisiało w powietrzu już od samego początku - tylko nikt tego nie mówił głośno - bo nikt nie pytał .  Dzisiaj juz znamy nastawienie Ukrainy do Polski .

wtorek, 25 sierpnia 2015

MARSZAŁEK PIŁSUDSKI PRZEMÓWIŁ ..... do narodu



Kolaboracja - Pierwotnie „kolaboracja” oznaczała każdą współpracę. Kolaboracją zaczęto nazywać zbiór zachowań społecznych, pokazujących zbiorową uległość podbitego społeczeństwa wobec niemal każdego rodzaju represji. .... a wam się wydaje ,że to są polskie partie ...?











Paweł Kukiz Na odchodne rzuca "Ty pisowska k..."?!

"Ty pisowska k..."?!



..  miał powiedzieć Paweł Kukiz do Katarzyny Gójskiej-Hejke przeprowadzającej z nim wywiad na antenie Telewizji Republika. Tak przynajmniej wynika z relacji portalu niezalezna.pl.

Takich słów nie słychać jednak na antenie. Faktem jest jednak, że wywiad został gwałtownie przerwany przez polityka , który najwyraźniej nie zapanował nad nerwami.(Choć na wybuch pozwolił sobie na zaledwie kilkadziesiąt sekund przed planowanym końcem rozmowy.)

Tak czy owak - wyszedł ze studia.

Podczas samej rozmowy zaiskrzyło kilkakrotnie. A to, gdy muzyk wytknął PiSowi, że ten korzystał z usług byłego esbeka w charakterze eksperta przy nowelizacji ustawy o prokuraturze. A to, gdy przyznał potem, że sam radzi się dawnych funkcjonariuszy, traktując ich jednak jako źródła informacji a nie ekspertów.

Do najostrzejszej wymiany zdań doszło jednak gdy Kukiz zaatakował prezydenta Andrzeja Dudę za wtrącanie się w ukraińsko - rosyjski konflikt.


I tak zostaliśmy wykluczeni z gry. Po co w to teraz wchodzić?

Prezydent Duda wchodzi w relacje ukraińsko rosyjskie – nie wiedzieć czemu. Mieszanie się w tak skomplikowane relacje jest bez sensu. Zmieniła się też mentalność Ukraińców od Majdanu. Pojawiły się nastroje antypolskie

— przekonywał muzyk.

Dziennikarka oponowała, przekonując, że z jej kontaktów z Ukraińcami nic takiego nie wynika.


Przyślę pani parę linków

— odpowiedział Kukiz.


Myślę, że wojna na wschodniej granicy jest zagrożeniem. Co Polska powinna robić?

— dopytywała Gójska-Hejke.


Odbudować bezpieczeństwo wewnętrzne. Powinna skończyć z partiokracją.

— odpowiadał Kukiz.


Jeśli będą JOW-y – to będziemy bezpieczni?

— zakpiła dziennikarka.


Czy pani mnie zaprosiła do programu, żeby rozmawiać czy żeby mnie gnębić. To ja już wolę chyba u Olejnik

— zdenerwował się muzyk.


To też jest dość wymowne

— ripostowała dziennikarka.


Duda powinien się zająć bezpieczeństwem wewnętrznym, a nie Ukrainą i Rosją

— powtarzał Kukiz. I tłumaczył szczegółowo, jak z powodu partiokracji zdegenerowana jest policja.


Jaką by pan doradzał prowadzić politykę międzynarodową?

— nie odpuszczała Hejke.


Zachowawczą. By przynosiło to korzyści Polsce. A nie stawiało nas w roli arbitra zadrażnień międzynarodowych, co może się skończyc dla Polski dramatem…

Ale rozmawiamy z Ukrainą?

Oczywiście, że rozmawiamy z Ukrainą!

A co takiego zaproponował Andrzej Duda, że pana to tak uraziło? Pewnie jestem gorsza niż Monika Olejnik ale mamy niecałą minutę…

— zapytała dziennikarka.


Sama deklaracja wejścia w arbitraż ukraińsko- rosyjski…

— zaczął Kukiz.


A gdzie złozył taką deklarację? Pan to słyszał?

— przerwała Gójska - Hejke.


Czytałem w internecie dzisiaj.

— odpowiedział Kukiz.


A ja słyszałam wypowiedz prezydenta i nic takiego nie było

— stwierdziła dziennikarka.


A ja czytałem…No na Boga! Ja nie chcę tego programu..

— zdenerwował się w końcu Kukiz, po czym wstał i wyszedł - rzucając jeszcze na odchodnym


Ja nie chcę tego programu…Nie chcę publikacji tego programu, ot cała filozofia…

Tyle nagranie, które TV Republika zdecydowała się jednak opublikować. Co wydarzyło się poza kamerą - wiemy już tylko z relacji niezaleznej.pl…
http://wpolityce.pl/polityka/263214-pawel-kukiz-przerywa-wywiad-w-telewizji-republika-na-odchodne-rzuca-do-dziennikarki-ty-pisowska-k
W czasie wywiadu Kukiz przyznał również, że zasięga wiedzy u funkcjonariuszy byłej Służby Bezpieczeństwa. Całą rozmowę – bez montażu – będzie można obejrzeć na antenie Republiki już dziś o godz. 20.15

ŻYDOWSKIE OBLICZE HAKI GRUNDBAUM (hanny gronkiewicz waltz ) i ANTYCHRZEŚCIJAŃSKI POPIS


Chrześcijanie rzucili się na getto, Niemcy ich przepędzali, a oni z narażeniem życia szabrowali…” 
– umieszczenie przy jednej z głównych ulic stolicy planszy z tak prowokacyjnie rozpoczynającą się opowieścią sfinansowały władze m.st. Warszawy.



Jeden z oburzonych przechodniów dał wyraz swej ocenie, dopisując krótką recenzję: „KŁAMSTWO!”.

Planszę z bulwersującym warszawiaków cytatem opatrzono nazwiskiem Marka Chmielewskiego, 51-letniego radnego PSL z gminy Orla w województwie podlaskim.

Nie doszłoby jednak do tej demonstracji antychrześcijańskich fobii i kłamliwej interpretacji relacji niemiecko-żydowsko-polskich w czasie II wojny światowej, gdyby nie dotacja, której z budżetu m.st. Warszawy udzieliła rządząca stolicą Platforma Obywatelska.

Wystawę „Galeria Przechodnia”, na którą składa się ta i kilkanaście innych plansz, zorganizowało stowarzyszenie „Most nad Pustynią”. Umieszczona ją 200 metrów od Pomnika „Mokotów Walczący – 1944”, na ogrodzeniu na lewo od wejścia do Parku Dreszera przy ul. Puławskiej, na terenie mokotowskiej parafii św. Michała. Na pierwszej planszy rzuca się w oczy napis „Projekt finansuje m.st. Warszawa” i – chyba pomyłkowo wybrane – logo promocyjne „Zakochaj się w Warszawie w Śródmieściu”.

Na domiar wszystkiego spora część wystawy (ale akurat nie ta z planszą, o której mowa) jest zupełnie niewidoczna, bo ukryta w wąskiej szparze między ogrodzeniem parku a powierzchniami reklamowymi, które Zarząd Transportu Miejskiego pozwolił przez najbliższe 7 lat umieszczać na nowych wiatach przystankowych firmie AMS S.A. z grupy medialnej Agora.

Finansowanie przez m.st. Warszawy wystawy tak fatalnie usytuowanej, że częściowo niewidocznej, trudno uznać za gospodarne i celowe, a zamieszczenie na wystawie cytowanej planszy powinno dyskwalifikować jej autorów i sponsorów.

Dziś na Sesji Rady Dzielnicy Mokotów będę wnioskował o przeprowadzenie nadzwyczajnej kontroli legalności, rzetelności, celowości i gospodarności tych działań miejskich urzędów i władz, które doprowadziły do sfinansowania przez m.st. Warszawa tej prowokacyjnie antypolskiej i antychrześcijańskiej wystawy.


http://wpolityce.pl/historia/263239-antypolska-wystawa-finansowana-przez-ratusz-hanny-gronkiewicz-waltz-zdjecia

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

JAKIEJ PRAWDY OCZEKUJE POLSKA W SPRAWIE KATYNIA ???


...   są dwie prawdy : Prawda i Gówno Prawda, która z nich zostanie przyjęta ?  Jest to bardzo ciekawy temat z racji ,że zawirowania jakie powstały  już od samego początku po odkryciu masowych grobów świadczących o dokonanym ludobójstwie na Polakach. Należy przyglądać się temu bardzo ostrożnie bo chęć zmanipulowania historii leży po trzech stronach tego zagadnienia. 
- W dzisiejszej dobie nienawiści do Rosji można spodziewać się iż oczekiwania będą po myśli tych wszystkich , którzy będą uważać za stosowne oskarżenie tylko i wyłącznie Rosji. 
- Pakt  Ribbentrop-Mołotow jest już sam w sobie dostatecznie wymowny i nie należy stosować żadnej polemiki bo tu wszystkie kryteria zostały już wyczerpane. Był to układ bez precedensu Niemiecko - Rosyjski . 
- Przy tym wszystkim należy się bliżej przyjrzeć faktom i zagłębić się nieco dalej , aby mieć pełen obraz , a nie tylko widzieć postacie na pierwszym planie bo już są znane. 

Poniżej zostały zaprezentowane dwa artykułu mówiące o tym samym , tzn.  Katyń. Pierwszy pochodzi z tvn24 , drugi zaś ze strony Wolna Polska.  Umieściłem je dlatego , aby porównać schematy jakimi posługują się piszący, gdzie widać gołym okiem do czego zmierzają autorzy tych artykułów.

Pierwszy 


Polska i byłe kraje bloku wschodniego chcą trybunału ścigającego zbrodnie komunizmu
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/chca-trybunalu-scigajacego-zbrodnie-rezimow-totalitarnych,571026.html


Uczestnicy konferencji zorganizowanej w Tallinie z okazji przypadającej w niedzielę 76. rocznicy podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, ogłosili deklarację, w której wzywają do powołania międzynarodowej instytucji ds. ścigania zbrodni reżimów totalitarnych.

Sygnatariusze deklaracji - przedstawiciele ministerstw sprawiedliwości Litwy, Łotwy, Estonii, Gruzji, Węgier, Czech, Słowacji, Polski i Portugalii - postanowili, że powołana zostanie grupa ekspertów, których zadaniem będzie ustalenie, w jaki sposób instytucja taka może zostać powołana.


Europa nie pamięta o zbrodniach komunizmu

Deklaracja głosi, że ofiary reżimów totalitarnych mają prawo do sprawiedliwości, zwraca też uwagę na fakt, że w niektórych krajach sprawcy zbrodni komunizmu nie byli ścigani przez wymiar sprawiedliwości w wystarczającym stopniu.

Sygnatariusze dokumentu wezwali wszystkie kraje europejskie, by wsparły ten projekt "moralnie i materialnie".

Gospodarz konferencji, estoński minister sprawiedliwości Urmas Reinsalu, powiedział w sobotę, że nowe pokolenie Europejczyków musi potępić zbrodnie komunizmu.

W niedzielę obchodzono Europejski Dzień Pamięci Ofiar Reżimów Totalitarnych - w rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow.

Europejski Dzień Pamięci Ofiar Reżimów Totalitarnych – początkowo funkcjonujący pod nazwą Europejskiego Dnia Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu - został ustanowiony przez Parlament Europejski w 2008 roku.

76 lat temu, 23 sierpnia 1939 r. minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop i Wiaczesław Mołotow, ludowy komisarz spraw zagranicznych Związku Sowieckiego, a zarazem przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych - obaj reprezentujący totalitarne mocarstwa - podpisali w Moskwie pakt o nieagresji wraz z tajnym protokołem dodatkowym, którego konsekwencją był IV rozbiór Polski.


Drugi 


Stalin wybrał żydów do mordowania Polaków w Katyniu

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/stalin-wybral-zydow-do-mordowania-polakow-w-katyniu-2015-03

Zgodnie z paktem Ribbentrop-Mołotow, w 1939 r. Sowietom przypadła wschodnia część Polski, a Niemcom zachodnia. Tajna policja Stalina NKWD (dziś KGB) systematycznie ujarzmiała miasta pod jego kontrolę. Mieli rozkaz zgarniać wszystkich, którzy mogliby stanowić w przyszłości potencjalne zagrożenie dla komunizmu.

Aresztowano więc około 15 tys. Polaków. 10 tys. stanowili oficerowie Wojska Polskiego, 5 tys. to cywile, wśród nich lekarze, prawnicy, dziennikarze, pisarze, przemysłowcy, biznesmeni, profesorowie uniwersytetów i nauczyciele szkół średnich. Wszyscy byli odtransportowani do trzech obozów koncentracyjnych w Rosji. My wiemy tylko o losie więźniów z obozu Kozielsk, ponieważ ich ciała zostały odkryte w Katyniu przez Niemców w 1943 r. Sowieci po 46 latach (wreszcie) przyznali się do odpowiedzialności za zbrodnię, którą zrzucili na Niemców. Stalin wierzył, że wykształceni polscy dowódcy mogą któregoś dnia unicestwić jego plany skomunizowania okupowanego kraju. Oni byli utalentowaną elitą narodu. To automatycznie czyniło ich niebezpiecznymi wobec planu Stalina podboju drugich narodów.



Kto mógł mordować Polaków?

Zamordować 15 tys. niewinnych to potworne zadanie, nawet dla najbardziej zatwardziałych oprawców. Stalin zwrócił się do szefa Sowieckiej Tajnej Policji, Żyda Ławrientija Berii. Oni dyskutowali o masowym mordzie i zdecydowali, że to zadanie wykona dominująca grupa żydowskiego aparatu bezpieczeństwa. Dawna nienawiść do Polaków katolików była notorycznie wiadoma.

Polakom w Kozielsku powiedziano, że jako wolni ludzie wrócą do domów. Pozwolono im uroczyście świętować noc przed załadowaniem na pociągi. Uściski i okrzyki „do zobaczenia w Warszawie!” wypełniały powietrze. Uciecha i radość wkrótce wygasły, kiedy odkryli, że pociągi jechały nie na zachód, ale na wschód, i były obstawione podwójną strażą.

Gdy pociąg wjechał i zatrzymał się na stacji Gniezdowo w pobliżu lasu katyńskiego, polskich jeńców ogarnęło przerażenie. Zaczęło się wyładowanie, bagaże rzucano na ciężarówkę, a jeńców zamykano w zakratowanych przyczepach ciężarówek. Stąd byli zawożeni do baraków robotników leśnych. Skazańców brano po trzech do baraków. Tam ograbiono ich z reszty posiadanych rzeczy, takich jak zegarki, pierścionki itp. Wreszcie zagnano ich nad ogromne doły i to, co zobaczyli, było horrorem nad horrory: na dnie tych dołów zobaczyli ciała swoich kolegów, którzy odjechali pociągiem przed nimi. Ciała były ułożone jedno na drugim, jak sardynki – wspak. Układała je grupa Żydów brodzących w głębokich kałużach krwi, czekając na nowe porcje zwłok walących się w głęboką otchłań dołów, które miały spocząć na innych ciałach, żeby było miejsce na ściśnięcie więcej i więcej. Rzędy były wysokie na 12 ciał.

Niektórzy jeńcy stawiali opór Żydom wiążącym im ręce z tyłu. Wówczas ci zarzucali im płaszcze na głowy i wiązali ręce z przodu. Niektórym jeńcom pchano w usta trociny, co NKWD uznało za właściwy środek na uspokojenie. Obawiali się, że krzyki mogą wywołać opór czekających na swoją kolej w więźniarkach. Wielu było zabitych jednym strzałem w tył głowy i szyję, wielu kilkoma strzałami, wielu było przebitych bagnetem w plecy, piersi, co oznaczało, że jeńcy stawiali opór. 4253 było pochowanych w Katyniu. Dziś Polacy domagają się poinformowania, gdzie pochowane są ciała pozostałych 10 tysięcy jeńców. Ostatni rozdział tego straszliwego epizodu jeszcze będzie opowiedziany.

Żydzi, którzy mordowali Polaków w Katyniu

Dziennik Izraela „Maariv” ogłosił światu imiona sowieckich oficerów NKWD uczestniczących w mordzie katyńskim. Polski Żyd Abraham Vidro (Wydra), który mieszka teraz w Tel Awiwie, 21 lipca 1971 r. poprosił pismo o wywiad, bo chciałby, zanim umrze, wyjawić sekret o Katyniu. On opisał spotkanie z trzema Żydami, oficerami NKWD, w wojskowym obozie wypoczynkowym Rosji. Oni powiedzieli mu, jak uczestniczyli w mordzie Polaków w Katyniu.

Byli to: sowiecki mjr Joshua Sorokin, por. Aleksander Susłow, por. Samyun Tichonow. Susłow zażądał od Vidro zapewnienia, że nie wyjawi tego sekretu do 30 lat po jego śmierci, ale Vidro obawiając się, że tak długo nie pożyje, zdecydował się wyjawić go wcześniej. Mjr Sorokin, ufając Vidro, powiedział: „świat nie uwierzy czego ja byłem świadkiem”. Vidro mówił dziennikowi „Maariv”:

Żydowski mjr w sowieckiej tajnej służbie (NKWD) i dwóch innych oficerów bezpieczeństwa przyznali mi się, jak okrutnie mordowali tysiące polskich oficerów w lesie katyńskim. Susłow mówi do Vidro: „Chcę ci opowiedzieć o moim życiu. Tylko tobie, ponieważ jesteś Żydem, czy możemy mówić o wszystkim? To nie robi żadnej różnicy dla nas… Mordowałem polaczków własnymi rękami! I do nich sam strzelałem.”

Część tych opowieści jest reprodukowana na tej samej stronie wraz ze zdjęciem Vidro. Jest również interesujące, że w Katyniu było również mordowanych trochę Żydów. NKWD była ostrożna, selektywnie wybierała kogo „aresztować” spośród 15 tysięcy ofiar. Dziś wiadomo, że 80% polskich Żydów popierało żydowski Bund, który stał się komunistyczną partią Polski. 20% tych, którzy nie popierali Bundu, było traktowanych jak reszta Polaków. Polityką Stalina było: „śmierć wszystkim, którzy mogliby sprzeciwiać się komunizmowi”.
Stalin mianował Żydów komendantami gułagów

Aleksander Sołżenicyn, światowej sławy rosyjski autor 712-stronicowej książki „Archipelag Gułag”, na 79 stronie zamieścił 6 zdjęć ludzi, którzy zarządzali najbardziej morderczymi obozami więziennymi w Rosji. Wszyscy byli Żydami: Aron Solts, Naftaly Frenkel, Yakow Rappoport, Matvei Berman, Lazar Kogan i Genrikh Yagoda.

Sołżenicyn opisuje jak Frenkel najbardziej pasował do wszystkich profesjonalnych mordów: „Frenkel ma oczy badacza i prześladowcy, z wargami sceptyka… człowiek z niezwykłą miłością władzy, nieograniczonej władzy, pragnący, by się go bano!” Jest to opis Khazara żydowskiej rasy, który dziś jest komendantem (zarządcą obozów koncentracyjnych, w których trzyma się tysiące Palestyńczyków). Módlmy się za te biedne ofiary.
Więcej szokujących wieści

Katyńska masakra w Trzebusce

Została odkryta nowa, nieznana masakra Polaków przez Sowietów. Organizacja „Wiejska Solidarność” doniosła, że sowiecka tajna policja zamordowała 600 Polaków między 24 sierpnia a listopadem 1944 roku w lesie w Trzebusce, w pobliżu miasta Rzeszów. Zamordowani byli znów członkami inteligencji polskiej, włącznie z oficerami AK, przywódcami organizacji i księżmi. Wszystkie ofiary miały podcięte gardła od ucha do ucha. Ich groby odkryto w 1980 r., ale rząd komunistyczny PRL zdławił wiadomość o tym „Drugim Katyniu”. W 1945 r. polski oficer napisał raport o powyższej masakrze, ale został aresztowany przez bezpiekę i ślad po nim zaginął.

Polski tygodnik wychodzący w Londynie donosił, że masową masakrę zarządził dowódca I Armii marszałek Iwan Koniew. Tygodnik londyński miał naocznego świadka, który zeznał, że więźniowie byli trzymani w sowieckich obozach koncentracyjnych w brutalnych i nieludzkich warunkach zanim zostali zamordowani.

Ta sprawa jest szczególnie bolesna, ponieważ mordu dokonali ci, którzy głosili (w tym czasie), że są „wyzwolicielami Polski”.

Tłumaczył W.N.

Wreszcie Prawda

Czasopismo USA „The truth at last” nr 336/1989

Za: http://wirtualnapolonia.com/2014/09/16/stalin-wybral-zydow-do-mordowania-polakow-w-katyniu/

Teraz należy zadać sobie pytanie - Komu i na czym zależy ?  

- Jeżeli na gołej prawdzie to jest to w końcu chęć usłyszenia  tego co na prawdę się tam wydarzyło i kto ponosi odpowiedzialność za wymordowanie Polaków w Katyniu i czemu miało to służyć ..... ? 

- Może być też to następny z elementów wywierania presji poprzez uznanie jednych oprawców bez zaniechanie prawdy o tych którzy wykonali to haniebne dzieło i po dziś dzień uchodzą za nietykalnych i wmawiają innym o poniesionych stratach liczebnych , a mówiąc wprost o holokauście .

Dodatkowo opis genezy komunizmu w Rosji - kim był Lenin ..?


Wśród kilkudziesięciu nowo opublikowanych dokumentów, na wystawie w Muzeum Historii Państwa jest list napisany przez najstarszą siostra Lenina, Annę Uljanową, mówiący, że ich dziadek był ukraińskim Żydem, który nawrócił się na chrześcijaństwo, żeby uciec ze Strefy Osiedlenia i uzyskać dostęp do dalszej edukacji.

„Pochodził z biednej żydowskiej rodziny i był, o czym świadczy świadectwo chrztu, synem Mojżesza Blanka z Żytomierza” (miasta w zachodniej Ukrainie), napisała Uljanowa w 1932 roku do Józefa Stalina, który przejął władzę po śmierci Lenina w 1924 roku.

„Wladimir Iljicz zawsze cenił Żydów” – napisała. „Przykro mi z powodu faktu, że nasze pochodzenie – podejrzewałam to wcześniej – nie było znane za jego życia.”

Za czasów carskich, większość Żydów mogła mieszkać na stałe tylko na wydzielonym obszarze, który stał się znany jako Strefa Osiedlenia, w skład której wchodziła część terenów współczesnej Litwy, Polski, Białorusi, Mołdawii, Ukrainy i zachodniej Rosji.

Wielu Żydów przyłączyło się do bolszewików w celu zwalczania szerzącego się antysemityzmu w carskiej Rosji, a niektórzy znaleźli się wśród liderów Partii Komunistycznej kiedy przejęła władzę po rewolucji 1917 roku. Najważniejszym z nich był Lew Trocki, którego prawdziwe nazwisko brzmiało Bronstein.

Ale Lenin, urodzony jako Władimir Iljicz Uljanow w 1870 roku, uważał się za Rosjanina. Przyjął nazwisko Lenin w 1901 roku podczas zsyłki na Syberię w pobliże rzeki Leny.

Krótki okres promocji kultury żydowskiej, rozpoczęty pod władzą Lenina, zakończył się na początku lat 1930, kiedy Stalin zorganizował antysemickie czystki wśród komunistów i opracowano plan przeniesienia wszystkich sowieckich Żydów do regionu przy granicy z Chinami.

Uljanowa poprosiła Stalina o podanie do publicznej wiadomości faktu o żydowskim pochodzeniu Lenina, w celu przeciwdziałania rosnącego antysemityzmu. „Słyszę, że w ostatnich latach antysemityzm bardzo się nasila, nawet wśród komunistów” – napisała. „Byłoby błędem ukrywanie tego faktu przed masami.”

Stalin zignorował prośbę i nakazał jej „absolutne milczenie” na temat tego listu, jak mówi kurator wystawy, Tatiana Koloskowa.

Oficjalna biografia Lenina, napisana przez jego siostrzenicę, Olgę Uljanową, mówi, że rodzina miała tylko rosyjskie, niemieckie i szwedzkie korzenie.

List od siostry Lenina udostępniono rosyjskim historykom na początku lat 1990, ale zaciekle kwestionowano jego autentyczność. Został wybrany do pokazania na wystawie przez Koloskową, która jako dyrektor oddziału Muzeum Historii Państwa poświęconej Leninie, jest jedną z najbardziej docenianych uczonych zajmujących się jego biografią.

Wystawa w muzeum na Placu Czerwonym, w pobliżu mauzoleum, gdzie wciąż leży ciało Lenina, ujawnia również, że był w tak nędznym stanie po udarze mózgu w 1922 roku, że poprosił Stalina o przyniesienie mu trucizny.

„Stalin zresztą nie został wybrany przypadkowo do spełnienia tej prośby,” napisała w dzienniku w 1922 roku najmłodsza siostra Lenina, Maria Uljanowa. „Znał towarzysza Stalina jako wiernego bolszewika, bezpośredniego i pozbawionego sentymentalizmu. Kto jeszcze odważyłby się zakończyć życie Lenina?”

Początkowo Stalin obiecał pomóc Leninowi, jednak pozostali członkowie Biura Politycznego zdecydowali odrzucić jego prośbę, mówi dziennik. Trocki, którego Stalin, zmusił do opuszczenia Związku Radzieckiego, twierdził w swoich pamiętnikach, że Stalin otruł Lenina.

Wystawa pokazuje 111 dokumentów, wiele z nich dopiero niedawno odtajnionych i wszystkie pokazane publiczności po raz pierwszy, dają zaskakujący wgląd w najważniejsze postaci w ZSRR. Ludzie zazwyczaj przedstawiani jako surowi i nieustraszeni, pokazują się jako czasami kapryśni, przerażeni, a nawet zrozpaczeni.

Jeden z dokumentów zawiera desperackie błaganie do Stalina w 1934 roku, od aresztowanego komunistycznego przywódcy, Lwa Kamieniewa, którego prawdziwe nazwisko brzmiało Rozenfeld.

„W czasie, gdy moja dusza jest wypełniona tylko miłością do partii i jej przywództwa, kiedy, przeżywszy wahania i wątpliwości, mogę śmiało powiedzieć, że nauczyłem się bardzo ufać Komitetowi Centralnemu na każdym kroku, i każdej decyzji, towarzyszu Stalinie, jaką podejmujesz,” napisał Kamieniew. „Aresztowano mnie za związki z osobami, które według mnie są dziwne i obrzydliwe.”

Stalin zignorował również ten list i egzekucja Kamieniewa odbyła się w 1936 roku.

Nieco bardziej humorystycznym – lecz niemniej makabrycznym – aspektem wystawy są karykatury wykonane przez członków Politbiura.

Nikolaj Bucharin, znaczący ideolog komunistyczny, pokazuje Stalina z ogromnym nosem i symboliczną fajką. Jego portrety innych komunistów są również niepochlebne – jeden jest pokazany jako oficer Białej Armii. Antykomunistyczna Biała Armia, popierana przez mocarstwa zachodnie, bezskutecznie walczyła z Armią Czerwoną Lenina w wojnie domowej w latach 1917-1923.

Wybitny ekonomista Walery Mezlauk szydzi z Trockiego jako „Błąkającego się Żyda” i pokazuje ministra finansów, wiszącego w bardzo dziwnej pozycji. Pod karykaturą jest ręcznie napisana notatka: „Stalin poleca by ministra powiesić za jaja.”

Minister i dwaj karykaturzyści zostali aresztowani i zamordowani w 1938 roku.

Autorstwo: Mansur Mirovalev
Tłumaczenie: Ola Gordon
Zdjęcie: Sergey Ponomarev
Źródło oryginalne: The State
Źródło polskie: Stop Syjonizmowi

niedziela, 23 sierpnia 2015

Czy Franciszek jest ostatnim papieżem? III Wojna Światowa.



Czar przepowiedni zawsze wraca jak przysłowiowy bumerang, z tym jednym przypadkiem ,że zawarte weń opisy są powielane one się powtarzają i to jest najbardziej ekscytujące. Przepowiednie tych bardziej znanych wizjonerów tworzone za pomocą obrazów mają to do siebie ,że wizjoner opisuje to co widzi w czasie rzeczywistym gdzieś tam w przyszłości - jest to obraz jeden , jedyny w swoim rodzaju. To my mamy problem z dopasowaniem obrazu do czasu ,który został opisany i im więcej wydarzeń podobnych do siebie tym więcej obrazów tworzymy my sami ... ?  Lecz pierwowzór tzw oryginał jest tylko jeden. Który ???  To jest problem , ale jak powiedziałem to jest nasz problem z interpretacją.  


- ktoś tam kiedyś stwierdza ,że odkrył co zawierają w sobie teksty Nostradamusa ..?  i od tego momentu tworzy się obraz , wyznacznik objawienia prawdy ... czyżby ?  wszyscy wyczekują daty i czasu zgodnie z opisem ...   nie ten czas przemija i nic sie nie dzieje - dlaczego ? To jasne bo źle został odczytany. 

- Są też ci co widzą co zawierają same w sobie przekazy i zostały one sprawdzone na wiele sposobów , aby uniknąć pomyłki ...  Tym zajmują się zawodowi okultyści w każdym kraju w którym istnieje wiara opisana w księgach tzn. biblii , torze, talmudzie i wielu innych tego typu opisach.  Bo przecież nikt już nie wierzy w słowa "BŁOGOSŁAWIONY TEN , KTÓRY NIE WIDZIAŁ , A UWIERZYŁ "  NIE ! To już nie te czasy. To było dobre dla plebsu , który wierzył ,że diabeł wpadnie przez komin , ma rogi i kopyta .
  Kto wie może i ma ... ?   





Czy wybuchnie III Wojna Światowa? Czy Franciszek jest ostatnim papieżem? Czy prezydent Mugabe zginie w wypadku lotniczym?


Znany w Zimbabwe zielonoświątkowy pastor i prorok Emmanuel Makandiwa ostrzega: prezydent Zimbabwe Robert Mugabe umrze na pokładzie samolotu. „Widzę człowieka, którego próbują uratować. Dają mu maskę tlenową. Ale Pan już zabrał jego ducha” - relacjonował swoją wizję Makanadiwa podczas jednego ze spotkań, na które z całej Afryki przyjeżdża nawet 100 tys. osób. - Zabiorą jego ciało do szpitala i będą tam trzymać trzy dni, by nie przyznać, że przepowiednia się spełniła - głosił. Informacja rozeszła błyskawicznie, zaś ludzie zażądali od proroka konkretnych informacji. Rzecznik kościoła, na czele którego stoi Makandiwa zapowiedział, że prorok ujawni więcej informacji w najbliższą niedzielę.


Śmierć prezydenta

Makandiwa już wcześniej przepowiadał śmierć prezydenta Mugabe. Afrykański polityk miał umrzeć już w 2012 r. - Ktoś umrze w piątkowy poranek, byście mogli być wolni - mówił do zebranych na Stadionie Narodowym w Harare, Wówczas tę samą przepowiednię przekazał inny afrykański prorok, działający w Nigerii TB Joshua.Rok później Makandiwa prorokował, że „do końca roku” mieszkańcy Zimbabwe staną się bogaci - będą mieli kieszenie pełne złota, które w cudowny sposób pojawi się tuż pod powierzchnią ziemi. - Normalnie musielibyście kopać, by je wydobyć. Ale tym razem wydobycie nie będzie potrzebne - zapewniał rozentuzjazmowany tłum. Kiedy do końca roku nic takiego się nie wydarzyło, obecni wówczas na stadionie wpadli we wściekłość i żądali wyjaśnień. Rzecznik Makandiwy tłumaczył, że „prorokowi nie musiało chodzić dosłownie o złoto”. - Mógł mówić o czymkolwiek, na przykład o mądrości.Proroctwa można bowiem podzielić na dwie grupy - konkretne, zawierające nazwiska i daty, oraz poetyckie, mówiące ogólnie o strasznych wydarzeniach. Te drugie, napisane frazą zbliżoną do strumienia świadomości zawierają wiele ogólnych opisów uniwersalnych wydarzeń. Obalanie rządów czy wielkie katastrofy zdarzały przecież także w X czy XVI wieku. To dlatego da się je interpretować w dowolny sposób i przypisywać im wiele wydarzeń, której miały już miejsce.


Należą do nich najsłynniejsze bodaj proroctwa, które wyszły spod ręki Nostradamusa. XVI-wieczny lekarz i okultysta był doradcą królowej Katarzyny Medycejskiej. Miał przewidzieć okoliczności śmierci jej męża, Henryka II Walezjusza, który zginął podczas turnieju rycerskiego. W dzień turnieju Katarzyna widziała ponoć we śnie męża z wybitym okiem. Król Henryk, wielki miłośnik turniejów rycerskich, nie dał się jednak przekonać i wziął udział w potyczce, dosiadając konia o imieniu Malheureux (Nieszczęśliwy). Po trzech wygranych pojedynkach, zażyczył sobie jeszcze jednego, z kapitanem gwardii szkockiej Gabrielem de Montgomery. By lepiej widzieć, podniósł zasłonę hełmu. Podczas starcia Montgomery trafił lancą w pierś króla. Lanca pękła, a jej końcówka wbiła się Henrykowi w oko.


Nostradamus prorokiem

Całej historii nieco pieprzu dodaje fakt, że sprowadzeni specjalnie lekarze, którzy mieli ratować króla, biedzili się wielce z rozległością ran, jakie odniósł król. Aby ułatwić im pracę, ścięto czterech osadzonych w lochach przestępców, a ich głowy dostarczono lekarzom jako materiał do eksperymentów.



PAP



Wszystko to miał przewidzieć Michel de Nostre Dame. Swoje „Centurie” napisała cztery lata wcześniej w posiadłości pomiędzy Marsylią a Awinionem. Pisał głównie o wojnach, zarazach i morderstwach. Śmierci Henryka II dotyczył czterowiersz: „Młody lew starego pokona / Na polu walki w pojedynczym starciu / W złotej klatce oczy mu wykłuje / Jedną z dwóch części, żeby umarł okrutną śmiercią”. Kiedy okazało się, że ten fragment może opisywać śmierć króla, uznano Nostradamusa za proroka.
11 września i Hister

Michel de Nostre Dame przepowiedział wielki pożar Londynu w 1666 r. („krew w Londynie w roku 66”), Rewolucję Francuską („idioci bez głowy”) oraz II Wojnę Światową. W przepowiedniach pojawia się informacja o „potomku biedaków, który swoim językiem uwiedzie miliony”. Adolf Hitler pochodził z biednej rodziny, zaś umiejętności oratorskie zaprowadziły go na szczyty władzy. W przepowiedni Nostradamusa pojawia się także wizja walki z kimś o imieniu „Hister”. Albo w pobliżu miejsca o nazwie Hister, co odpowiada łacińskiej nazwie Dunaju.



PAP



Po 11 września pojawiły się oczywiście głosy, że atak na World Trade Center Nostradamus również przepowiedział. W „Centuriach” znajdujemy opis „wielkiego ognia” z wnętrza ziemi, który spowoduje „wstrząsy w Nowym Mieście” (Nowy York to po angielsku New York City), a „dwie skały” (dwie wieże) będą toczyć walkę. Według znawców twórczości francuskiego wizjonera, przewidział on także wielkie trzęsienie ziemi w USA w listopadzie 2015 r.

Wśród profetów znajdą się jednak i tacy, których wizje są nieco bardziej konkretne. Alois Irlmaier, niemiecki żołnierz urodzony pod koniec XIX wieku, przepowiedział wybuch III Wojny Światowej. Konflikt ma się rozpocząć atakiem Rosji na Europę, a następnie - Chin na USA. Wówczas Amerykanie wspólnie z Niemcami użyją „tajemniczej broni”.
II Wojna Światowa

Sporo przepowiedni politycznych zawdzięczamy również Babie Wandze, bułgarskiej mistyczce, która miała przewidzieć śmierć Stalina, upadek ZSRR oraz katastrofę Kurska. Pytana o III wojnę światową powiedziała, że „wybuchnie, gdy upadnie Syria”, ale wskazała na 2010 r. Niewidoma kobieta, która zmarła w 1996 r., miała przewidzieć, że w 2221 r. ludzkość podczas eksploracji kosmosu natknie się na coś „przerażającego”. Nieśmiertelność powinniśmy osiągnąć około roku 4599.

Trzecią wojnę przepowiedział także niepiśmienny chłop z Serbii - Mitar Tarabić. Swoje wizje dyktował kuzynowi, duchownemu. Wersji przepowiedni jest wiele, ale we wszystkich powtarza się wielki konflikt zbrojny. Najpierw „ludzie będą uciekać z miast i szukać gór z trzema krzyżami, gdzie będą mogli swobodnie oddychać i pić wodę”. Potem wybuchnie zaraza, a „wściekli uderzą na najpotężniejszych”. Stosowana wówczas broń spowoduje, że ludzie będą „pogrążeni we śnie”.

Tarabić mówił także o „pudełku z obrazkami, służącym do komunikacji”. Zmarł w 1899 r., dwie dekady po wynalezieniu telefonu.
Smoleńsk duchowy

Także w Polsce mamy „widzących”. Franciszkanin Czesław Klimuszko zasłynął jako zielarz, ale był też parapsychologiem i jasnowidzem. Przewidział ponoć wybór Karola Wojtyły na papieża, a także III Wojnę Światową, która jednak ominie Polskę. „Rakiety pomkną nad oceanem, skrzyżują się z innymi, spadną w wody morza, obudzą bestię. (…) Ta góra wodna stanie ku Europie. Nowy potop! (…) Zniknie pod wodą Rzym ze wszystkimi muzeami, z całą cudowną architekturą. Nasz naród powinien z tego wyjść nie najgorzej. Może pięć, może dziesięć procent jest skazane. Wiem, że to dużo, że to już miliony, ale Francja i Niemcy utracą więcej”.

Pożywką dla pseudoprzepowiedni była katastrofa smoleńska. Tuż po niej na forach internetowych pojawiały się wpisy od rzekomo przerażonych nastolatek, które „widziały”, że katastrofa się wydarzy. Wpisy były datowane na kilka dni wcześniej. Internet przez moment aż gotował się od emocji, że oto mamy do czynienia z wydarzeniem duchowym, skoro pojawia się w przepowiedniach. Nikt nie brał pod uwagę, że wpisy na forach internetowych można antydatować, zaś całość to robota internetowych trolli.
Koran i Biblia przewidują ISIS

Gdy mowa o przepowiedniach, nie sposób nie wspomnieć o tych zawartych w Biblii i w Koranie. Niedawno amerykański portal „Huffington Post” opublikował artykuł Kashifa Chaudhry’ego, przewodniczącego Muzułmańskiego Stowarzyszenia Pisarzy w USA. Chaudhry dowodzi, że Mahomet przewidział istnienie i działalność Państwa Islamskiego. „1400 lat temu prorokował, że nadejdzie czas, gdy z Islamu nie pozostanie nic poza nazwą, a z Koranu nic poza słowami” - pisze Chaudhry. Zdaniem Chaudhry’ego Mahomet „przewidział, że duchowieństwo będzie skorumpowane”, pojawi się natomiast grupa młodych niedojrzałych i głupich ludzi. „Będą mówić piękne słowa, ale posuną się do najbardziej ohydnych czynów”. ISIS rzeczywiście odpowiada opisowi, ale w historii wojen religijnych nie są pierwszą organizacją, która posuwałaby się do „ohydnych czynów”.

Po stronie chrześcijańskiej także można usłyszeć głosy, jakoby wojna na Bliskim Wschodzie oraz istnienie ISIS było wypełnieniem proroctwa zawartego w Biblii. Chrześcijański publicysta Chris Mitchell w swojej książce „Kierunek: Jeruzalem” pisze o przygotowaniach do „ostatnich dni” historii.

W wielu miejscach można przeczytać także, że Franciszek będzie ostatnim lub przedostatnim papieżem, a potem Rzym zostanie zniszczony. Według rzekomej przepowiedni Malachiasza, Jan Paweł II to papież opisany jako „de labore solis” (z pracy słońca), bo urodził się w dniu zaćmienia (18 maja 1920), a jego pogrzeb odbył się także w dniu zaćmienia (8 kwietnia 2005). Kolejny papież to „gloria olivae” - Benedykt XVI miał w herbie gałązkę oliwną. Ostatni papież ma być „czarny”. Co ciekawe, generała Franciszkanów nazywa się czasami „czarnym papieżem”, ponieważ nosi czarną szatę i - podobnie jak papież - zasiada na urzędzie dożywotnio.

Proroctwo Malachiasza najprawdopodobniej jednak jest fałszywką. Malachiasz z Armagh żył w Xi wieku, ale ślady „proroctwa” pojawiają się w piśmiennictwie dopiero w XVI wieku, co według biblistów świadczy o tym, że powstało właśnie wtedy. Jego opisy poszczególnych papieży są zaś tak ogólne, że przy odrobinie wyobraźni mogą być dopasowane do każdego. Zupełnie jak gazetowe horoskopy.
Maciej Gajek


piątek, 21 sierpnia 2015

Rosja nie zapomni podanej ręki ...

.. KRAJ , KTÓRY PIERWSZY WYKONA TAKI GEST WZGLĘDEM ROSJI  - BĘDZIE MIAŁ PRZYJACIELA PO WSZE CZASY  ...   NIEMCY DOBRZE O TYM WIEDZĄ I NIE ZAPRZEPASZCZĄ TAKIEJ SZANSY !  
A POLACY ?  NO CÓŻ  TO BANDA BEZ WŁASNEJ IDEOLOGII - ZNISZCZĄ KAŻDĄ ZŁOTĄ SZANSĘ ŻEBY BYĆ POTĘGĄ W REGIONIE. 

Były szef MSZ Niemiec Hans-Dietrich Genscher opowiedział się na łamach "Sueddeutsche Zeitung" za "nowym początkiem" w relacjach z Rosją. Jego zdaniem prezydent Władimir Putin to polityk pragmatyczny, a Zachód powinien "podać mu rękę" i znieść sankcje.

- "Dotychczasowa polityka konfrontacji" jest sprzeczna z duchem czasu - powiedział Genscher. Jak zaznaczył, sankcje wobec Rosji okazały się nieskuteczne.


Rosja nie zapomni podanej ręki

"Żyjemy w zglobalizowanym świecie, do rozwiązania nękających nas problemów potrzebujemy zaangażowania wszystkich (krajów)" - uważa Genscher. Jego zdaniem Putin jest politykiem pragmatycznym. Zachód powinien "wyjść naprzeciw" osłabionej gospodarczo i politycznie Rosji. "Komuś, kto został osłabiony, należy podać rękę; ten ktoś nigdy o tym nie zapomni" - uważa były szef dyplomacji.

Polityk liberalnej FDP zauważył, że Putin posługuje się "rozsądnym językiem", co "ułatwia kanclerz Angeli Merkel prowadzenie z nim nawet trudnych rozmów". Merkel mogłaby w rozmowie w cztery oczy "zbliżyć się do Putina bardziej niż inni szefowie państw i rządów".

Zdaniem Genschera współpraca Zachodu i Wschodu jest gwarancją sukcesu w rozwiązywaniu międzynarodowych problemów. Świadczy o tym niedawne porozumienie z Iranem w sprawie programu nuklearnego tego kraju. "Rosjanie mogli bez trudu zablokować to porozumienie, jednak nie zrobili tego" - podkreślił niemiecki polityk.


Okazja na "nowy początek"

Jego zdaniem nie należy uznawać aneksji ukraińskiego Krymu przez Rosję. "Jeżeli jednak chcemy wpłynąć na drugą stronę, musimy z nią rozmawiać i to bez warunków wstępnych" - twierdzi Genscher.

Okazją do "nowego początku" z Rosją mogłaby być międzynarodowa konferencja zwołana w tym roku w 25. rocznicę Konferencji Paryskiej, która zakończyła zimną wojnę. Jednym z pytań, jakie powinni sobie zadać uczestnicy takiej konferencji, mogłoby brzmieć: "Czego pragnęliśmy po zakończeniu zimnej wojny? Czy chcieliśmy przesunąć granicę podziału Europy czy też zakończyć podział Europy?". Zdaniem Genschera chcieliśmy tego drugiego.
Zasłużony dyplomata

Genscher kierował w latach 1974-1992 ministerstwem spraw zagranicznych RFN, a potem zjednoczonych Niemiec. Jego pragmatyczna i ostrożna polityka przyczyniła się w istotny sposób do zakończenia zimnej wojny i przezwyciężenia podziału Niemiec. 88-letni polityk uważany jest nadal za autorytet w sprawach polityki międzynarodowej.

Rżną arabów na granicy - Stan wyjątkowy w Macedonii


Oddziały prewencyjne macedońskiej policji użyły w piątek gazu łzawiącego do rozproszenia kilku tysięcy imigrantów i uchodźców, próbujących wtargnąć do Macedonii przez granicę z Grecją - informuje agencja Reuters. Wczoraj w Macedonii wprowadzono stan wyjątkowy.
Stan wyjątkowy na granicy Macedonii. Policja użyła gazu wobec uchodźców

Według Associated Press siły bezpieczeństwa użyły też granatów ogłuszających. Kilka osób ucierpiało.

Kilka tysięcy ludzi z Bliskiego Wschodu, Afryki i Azji, w tym wielu syryjskich uchodźców, spędziło noc w pasie granicznym na ziemi niczyjej między a Grecją a Macedonią.
Stan wyjątkowy na granicach

W czwartek Macedonia wprowadziła stan wyjątkowy na części swych granic, w tym na południowym odcinku, na granicy z Grecją, odcinając praktycznie drogę uchodźcom zmierzającym do państw Europy Zachodniej.

"Z powodu coraz większej presji na granicy południowej i zwiększonej migracji przez korytarz bałkański uznaliśmy, że lepsza, bardziej efektywna kontrola jest niezbędna w strefie nadgranicznej, gdzie odnotowujemy masowy napływ nielegalnych migrantów z Grecji" - głosi oświadczenie macedońskiego rządu.

- Oczekujemy, że udział wojska przyniesie dwa spodziewane efekty: zwiększy bezpieczeństwo naszych obywateli w obu regionach (na południu i na północy) i umożliwi bardziej wszechstronne podejście do osób, które wyrażają zainteresowanie wystąpieniem o azyl - powiedział rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Iwo Kotewski.
Szlak imigrantów

Macedonia stała się główną drogą tranzytową dla migrantów zmierzających z Grecji do zamożniejszych państw Unii Europejskiej. Niemal 39 tysięcy imigrantów, głównie Syryjczyków, przekroczyło w lipcu granicę Macedonii, dwukrotnie więcej niż miesiąc wcześniej.

Źródło: PAP

UE pada na mordę - TYLKO .ŻE ŻADNE MEDIA NIE MÓWIĄ O TYM GŁOŚNO !

... a będzie jeszcze gorzej . Kto na tym zarabia ?  Zawsze kraje bogatsze , które stać na politykę minimalizowania cen  tak jak to robią Niemcy i nie tylko. Różnica polega na tym ,że w takich krajach jak Francja czy Belgia tam nikt sie nikogo nie pyta czy może wyjść na ulicę - tylko się wychodzi i napierdala ile wlezie . 




Rolnicy we Francji i Belgii znaleźli się na granicy bankructwa. Kryzys coraz silniej ciągnie na dno także producentów rolnych w państwach nadbałtyckich. Producenci mleka i mięsa, również z powodu rosyjskich kontrsankcji, nie tylko tracą pieniądze, ale i nie mogą sprzedać swoich towarów.




Swoje niezadowolenie wyrażają w akcjach protestu: palą opony, wylewają nawóz przed budynkami rządowymi, blokują ważne trasy.
We francuskiej Bretanii rolnicy są zdesperowani: magazyny są zapełnione mięsem, handel na giełdzie zatrzymany. Ceny skupu nie zadowalają ani dostawców, ani nabywców. Minister rolnictwa Francji już przyznał, że nawet jeśli zwiększy się dostawy wieprzowiny do Chin, to straty rosyjskiego rynku to nie zrównoważy. Na obietnice władz znaleźć kompromis cenowy rolnicy odpowiadają masowymi akcjami protestu.

W sąsiedniej Belgii trwają prawdziwe walki drogowe. Miejscowi producenci wyrobów mleczarskich traktorami blokują trasy, którymi z Niemiec i Luksemburga napływają tanie produkty. Cena mleka w tym państwie upadła do poziomu poniżej kosztów własnych. W Unii Europejskiej już czwarty miesiąc obowiązuje ustawa o likwidacji limitu na produkcję, co aktywnie wykorzystują Niemcy, Holendrzy i Finowie.

Każdy dzień przynosi nowe straty rolnikom na Łotwie. Bałtycka produkcja mleczarska przeżywa największy kryzys od 20 lat. Do Rosji na eksport płynęło stamtąd 40% mleka. W dochodowych niegdyś zakładach już myśli się o wysłaniu stad mlecznych do rzeźni. Według danych łotewskiego centrum rolnictwa, ceny mleka od momentu wprowadzenia przez Rosję sankcji odwetowych w ciągu roku spadły o 1/3 i również znalazły się poniżej kosztów własnych. O ile w styczniu 2014 roku rolnicy sprzedawali mleko za 34 eurocenty, to w tej chwili tylko za 20 centów.



W sąsiedniej Estonii próbowano eksportować suche mleko do Japonii. Ale nie udało się podpisać długoterminowych kontraktów, sprzedano zaledwie kilka partii. Teraz niezaplanowane straty ponoszą również producenci mięsa z powodu tzw. epidemii afrykańskiego pomoru świń (przez słowo „epidemia” należy rozumieć śmierć kilku sztuk dzików, gdyż w mediach nie słychać nic na temat masowych zgonów trzody chlewnej – przypis WM). Zniszczono ponad 15 tysięcy pogłowia, farmy są zamykane, pracę może stracić do dwóch tysięcy osób. Choroba uznawana jest za niezagrażającą ludziom, niemniej jednak niepokoi europejskiego konsumenta. Nawet termiczna obróbka mięsa nie jest uważana za bezpieczną i mało kto chce kupować takie mięso. Na wsparcie dla branży i profilaktykę i tak już skromnego budżetu przeznaczono 13 milionów euro.

Co dotyczy Komisji Europejskiej, to tam zajmować się rolnikami nikt się nie śpieszy. Bez względu na straty, bankructwa i protesty, posiedzenia ministrów rolnictwa Unii Europejskiej na wcześniejszy termin nie przeniesiono, odbędzie się ono na początku września.

pl.SputnikNews.com

czwartek, 20 sierpnia 2015

Berlin spodziewa się aż 750 tys. islamistów , arabów tym roku

ISLAM zaleje Niemcy !

W zeszłym roku wnioski o azyl w Niemczech złożyło ponad 200 tys. imigrantów.

Kanclerz Angela Merkel zwołała na 9 września spotkanie rządu federalnego i władz 16 krajów związkowych. Jednym z tematów ma być podział kosztów związanych z opieką nad uchodźcami. Landy domagają się od rządu większych dotacji. Ze względu na brak odpowiednich pomieszczeń uciekinierzy lokowani są w namiotach, salach gimnastycznych i szkolnych czy też w opuszczonych halach fabrycznych.

Emigranci z Bliskiego Wschodu i Afryki próbują dostać się do pociągu jadącego z Macedonii do Serbii

W pierwszej połowie tego roku w Niemczech doszło do ponad 200 ataków na ośrodki dla uchodźców, niemal tyle samo co w całym ubiegłym roku. W lipcu nieznani sprawcy podłożyli ogień w ośrodkach dla uciekinierów w Remchingen w Badenii-Wirtembergii oraz w Reichertshofen w Bawarii. W czerwcu do podpaleń doszło m.in. w Lubece na północy kraju oraz w Miśni w Saksonii. Przed ośrodkami organizowane są pikiety i demonstracje. (
Niemcy sie bronią  jak mogą , ale czy to wystarczy ?  Nie sądzę .  Statystyki mówią same za siebie - o 200 tys ? raczej żaden Niemiec nie krzyczał by tak głośno , ale jak wiadomo Merkel przyjeła w tamtym roku 500 000 arabów na raz więc dodając te dodatkowe 750 000  daje rzeczywisty obraz co się dzieje z rodowitymi Niemcami i osiedleńcami z europy w wierze chrześcijańskiej . Jest to druzgocąca porażka chrześcijaństwa .  Chyba że ktoś sie dozbraja w ilości przyszłych żołnierzy w tej części europy o której my nie mamy zielonego pojęcia , a przyszły konflikt jest już nieunikniony )


Niemcy domagają się, aby inne kraje UE włączyły się do akcji przyjmowania uchodźców i krytykuje państwa, które odmawiają ich przyjęcia.


CZECHY: Świńskie ryje i kości - Meczet obrzucany wieprzowiną W Brnie !

Czesi tak jak i w wielu innych normalnych krajach chrześcijańskich nie życzą sobie - meczetów i co za tym idzie innej wiary jaka obowiązuje w Czechach!

Antyislamska demonstracja w Brnie w czerwcu tego roku fot. Radek Mica /AFP

Najpierw drzwi wysmarowane wieprzowym sadłem, później świńskie kości dookoła budynku, teraz powybijane okna. To już kolejny atak na meczet w Brnie na południu Czech. Lokalna społeczność muzułmańska nie kryje obaw przed dalszą eskalacją nienawiści.



Meczet znajduje się niedaleko centrum Brna między blokami. Jest napadany, choć nie odróżnia się od okolicznych budynków i nie ma wysokiego minaretu. Oprócz wybitych okien przybyłych do świątyni przywitał obraźliwy napis w języku angielskim.
Imam meczetu i jednocześnie przewodniczący gmin muzułmańskich w Czechach Muneeb Hassan Alrawi skarży się, że ataki na jego świątynię nasilają się, zaś wspólnota spodziewa się, że będzie jeszcze gorzej.


Jednocześnie zwraca uwagę, że to nie mieszkańcy Brna ale z przedmieść są wrogo nastawieni do muzułmanów. Twierdzi też, że bardzo często nienawiść do islamu jest podsycana przez wypowiedzi polityków i różnych aktywistów.

Obecna niechęć Czechów do tej mniejszości jest zdaniem Alrawiego największa od 1989 roku.