sobota, 1 sierpnia 2015

Czesi pognali muzułmanów gazem i pałami w imię prawa czeskiego.



Czeska policja użyła gazu łzawiącego wobec protestujących imigrantów oczekujących na deportację, którzy próbowali uciec z zamkniętego ośrodka w miejscowości Biela pod Bezdiezem w kraju (województwie) środkowoczeskim.

W obozie bunt podniosło około 100 migrantów. Na miejsce wysłano specjalne siły porządkowe, gdyż protest był znacznie intensywniejszy niż w przeddzień - powiedziała przedstawicielka policji Katerina Rendlova.

Poinformowała, że imigranci, którzy oczekują na deportację do krajów, przez które weszli do strefy Schengen, pochodzą z Afganistanu, Pakistanu i Iraku. Próbowali zbiec z ośrodka, w którym podczas protestu zniszczyli część sprzętu.

"Po bezskutecznych apelach o spokój wygłoszonych po angielsku i arabsku policja uciekła się do innych środków, w tym do kajdanków i gazu łzawiącego" - powiedziała rzeczniczka. Dodała, że w piątek w całych Czechach policja zatrzymała ok. 120 nielegalnych imigrantów.

Minister spraw wewnętrznych Milan Chovanec powiedział, że imigranci z miejscowości Biela być może widzieli w telewizji, co się dzieje w Calais we Francji.

"Muszą respektować prawo Republiki Czeskiej" - podkreślił minister. Według niego imigranci żądali, by ich zwolnić, aby mogli udać się w dalszą drogę - do Niemiec.

Z sondażu instytutu Sanep opublikowanego w piątek wynika, że 70,8 proc. Czechów niechętnie odnosi się do przyjmowania imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu.

Praga zobowiązała się w ramach planów UE do przyjęcia 1500 imigrantów do roku 2017.

Bitwa o tunel