poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Zrobiła z męża pedofila i oskubała go z majątku - artykuł warty uwagi !



Na początku była wielka love, powtarzała mi, że znalazła we mnie mężczyznę, którego szukała od wielu lat, kilka miesięcy po ślubie zaczęło się piekło
- opowiada Robert, trzykrotny rozwodnik. Przed dwoma laty pobił swój rekord - od wesela do rozwodu minęło pół roku. Mimo że za każdym razem schemat był podobny - ciąża, ślub, a po pewnym czasie rosnące oskarżenia i pretensje. Potem pozew rozwodowy, podział majątku i rosnące alimenty. Jak przyznaje - jest z czego rwać - duża rodzinna firma, założona przez rodziców i kilkanaście wartościowych nieruchomości.

Nabierają mężczyzn na fałszywe USG i testy ciążowe. Współczesne modliszki wycisną z mężów ile się da

Mimo że ostatnio zabezpieczał się intercyzami, to na utrzymanie kolejnych - byłych już żon wydaje coraz więcej. - Przypadków związków tylko dla pieniędzy i perfidnego manipulowania mężczyznami przez ich żony jest mnóstwo - mówi adwokat Ewa Onaszkiewicz-Kleniewska z Centralnego Stowarzyszenie Obrony Praw Ojca i Dziecka.

Robert (nie chce, by ujawniać jego nazwisko) bezradnie rozkładając ręce przyznaje - ja to chyba przyciągam takie kobiety. Za sobą ma kilka nieudanych związków w tym trzy rozwody oraz po jednym dziecku z każdego z nich. - Tylko Ewka nie była interesowna i nie chciała ode mnie nic więcej poza zwykłymi alimentami - wspomina. Ewka to jego pierwsza żona, jeszcze ze studenckich czasów. - Nasz związek trwał dwa lata, urodził nam się syn, mieszkaliśmy w kupionym przez moich rodziców mieszkaniu. Jednak tuż po narodzinach Tomka zaczęło się psuć, oboje doszliśmy do wniosku, że to było krótkie uczucie i że nie ma sensu tego dalej ciągnąć.

Wtedy jednak szybko dogadał się z żoną, sąd zasądził alimenty na dziecko, które wziął na siebie jego ojciec. W kolejnych związkach było już tylko gorzej. Następna żona, po trzech latach zaczęła wzywać do domu policję, oskarżając go o bicie i zastraszanie jej i małej córeczki.

- Gdy to się nie potwierdziło, potrafiła dzwonić na policję na przykład kiedy wracałem później do domu od rodziców. Mówiła im, że często siadam za kółkiem wypity i że powinni mnie sprawdzić -opowiada. Żonie nie udało się doprowadzić do zatrzymania Roberta, ale związek potrwał niespełna pięć lat. Po rozwodzie zostawił żonie i córce domek, do którego po krótkim czasie wprowadził się nowy facet żony.

Trzecie małżeństwo przetrwało pół roku. - Kamila mówiła mi, że to jest to, że wreszcie znalazła mężczyznę na którego czekała lata - uwierzyłem, tym bardziej, że po kilku miesiącach znajomości zaszła ze mną w ciążę. Był szybki i kameralny ślub, szybko też cały związek się posypał. - Byłem w szoku, z dnia na dzień Kamila wraz z synkiem wyprowadziła się do swoich rodziców.

Praktycznie z pozwu rozwodowego dowiedział się, że kompletnie się im nie układało i nie potrafili się dogadać w podstawowych sprawach. - Już po wszystkim, między innymi ustaleniu wysokości alimentów, uzmysłowiłem sobie, że po prostu potrzebowała dobrze sytuowanego ojca dla upragnionego dziecka, a tak na prawdę nie zależało jej na małżeństwie - wzdycha.

Robert jest jednym z blisko 70 tysięcy mężczyzn, którzy co roku się rozwodzą. Część z nich rozstaje się nie tylko z żoną, ale też z dziećmi i często z całym majątkiem. Ze statystyk wynika, że najczęściej rozwodzą się pary ze stażem 5-9 lat, które zawarły związek małżeński w wieku 20-24 lat.
Faceci są jak dzieci, a babie chodzi o kasę

- Nie ważne czy brunetka, czy blondynka, ruda, wysoka, niska, gruba czy chuda, wystarczy, że spojrzę na taką i chwilę jej posłucham. Od razu wiem, że to ten typ - mówi adwokat Ewa Onaszkiewicz-Kleniewska z Centralnego Stowarzyszenie Obrony Praw Ojca i Dziecka. Prowadziła wiele, często jak mówi - wydawało się, że beznadziejnych spraw - o opiekę nad dziećmi, odszkodowanie, alimenty czy po prostu rozwód. Po czym rozpoznaje te kobiety, którym chodzi tylko o o to by jak najwięcej wycisnąć z faceta?

- Szklany wzrok, beznamiętna zacięta twarz, nie wyrażająca praktycznie żadnych uczuć. Po prostu maska - charakteryzuje prawniczka. - Te kobiety opisując sytuację w domu, robią to beznamiętnie i powtarzają wciąż te same, wyuczone kwestie na przykład o przemocy ze strony męża, piciu, molestowaniu. To tak jakby wziąć tę samą foremkę i przystawiać ją do innych spraw - opowiada.

- Jak mantrę powtarzają, że on był niedobry, nie dbał, nic dawał, nie pracował, a nawet taki argument, że siedział tylko przy komputerze - dodaje. Potem następuje eskalacja żądań i zdarza się, że padają najcięższe oskarżenia - o przemoc seksualną, znęcanie się a nawet molestowanie dzieci.

Z doświadczenia zna historie, w które aż trudno uwierzyć. Opisuje dziewczyny bez wykształcenia, z zapadłych wsi, które tak potrafią omotać często wykształconego mężczyznę, że on do końca wierzy, że związek uda się jeszcze uratować. Tymczasem ona pozbawia go kontaktu z dziećmi, domu i majątku.

- Miłość faceta często jest tak ślepa, że to wygląda tak, jakby tracił instynkt samozachowawczy i bez żadnego oporu daje sobą manipulować i nie dostrzega, jak na przykład wszyscy wokół niego są też odpowiednio ustawiani.

Przytacza sprawę klienta, któremu poradziła, by w całym domu zainstalował podsłuch. Jak przekonuje, dopiero w ten sposób udowodniła, że żona negatywnie nastawiała do niego jego własne dzieci i resztę rodziny. Jak opowiada, kobieta nie ukrywała nawet swoich zamiarów. Oskubała byłego męża z wybudowanego przez niego domu, zameldowała w nim swoich rodziców, a do tego musiał jej płacić wysokie alimenty. W tym samym czasie sprowadzała do domu kolejnych kochanków. Dopiero po pięciu latach jej klientowi udało się wywalczyć w sądzie nakaz eksmisji byłej żony z jego własnego domu. Niestety prawa do opieki nad dziećmi nie udało mu się wywalczyć.

- Dlatego jestem bezwzględna i mówię klientom wprost: zapomnij o miłości czy jakimkolwiek uczuciu, nawet współczuciu. Im bardziej będziesz się dobijał tym bardziej będziesz miał pozamykane drzwi i okna i nie ma szansy żebyś się dobił. Nie znam przypadku, by jakaś kobieta zrezygnowała dobrowolnie z żądań. Jeśli wyprowadzi się do rodziców czy gdziekolwiek, zabierze dzieci i część dobytku, to pewne, że ona już nie wróci - przekonuje Ewa Onaszkiewicz-Kleniewska. Jak przyznaje, często wręcz krzyczy na klientów. - Ja im mówię, żeby wzięli się w garść i walczyli, a oni do mnie, że mężczyźnie to nie wypada. No, czasami to ręce opadają. Jestem kobietą, ale muszę im tłumaczyć, że trzeba odstawić na bok wszelkie uczucia i nie brać pod uwagę tego, że po drugiej stronie jest kobieta -tłumaczy.
Zrobiła z męża pedofila i oskubała go z majątku

Niemal wzorcowym przykładem eskalacji żądań i puszczenia męża w skarpetkach jest sprawa Pana Mariusza D., o której opowiada Ewa Onaszkiewicz-Kleniewska.

Mariusz po kilkunastu latach małżeństwa musiał wynieść z wybudowanego przez siebie domu. Żona oskarżywszy go o zdradę, zażądała od niego całego majątku. Gdy odmówił, kobieta oskarżyła go o molestowanie dwójki dzieci i zażądała, by wyprowadził się z domu. Mariusz mówi, że szantażowała go, że w przeciwnym razie popełni samobójstwo. Gdy ustąpił i wyprowadził się z domu, zażądała rozwodu. - Na każde dziecko zażądała po 100 tysięcy złotych, a na nią 200 tysięcy złotych. Odmówiłem i zaczęły się problemy. Ograniczyła mi kontakt z dziećmi - wspomina.

Na tym nie poprzestała. Złożyła w prokuraturze wniosek o popełnieniu przestępstwa przez męża. Mariusz miał podczas kąpieli w swoim mieszkaniu molestować dwójkę młodszych dzieci. - To był plan. Sprawa o molestowanie wynikła, kiedy w domu nie było starszych dzieci, a przecież w ich obecności młodsze nie dałyby się zmanipulować -wspomina ojciec.

- Zawiadomienie do prokuratury o molestowaniu nieletnich dzieci zostało poparte prywatną ekspertyzą wykonaną przez dwie biegłe: seksuologa i psychologa z Olsztyna. Wiem, że kosztowała 25 tysięcy złotych, ale jednak inni fachowcy podważyli wiarygodność tej opinii - mówi adwokat Ewa Onaszkiewicz-Kleniewska.

W rezultacie prokuratura Ostrołęce umorzyła postępowanie o molestowaniu dzieci przez Mariusza. Jednak jego żona odwołała się od tej decyzji. - Wiedziałem, że jest bardzo pazerna na pieniądze, ale nie sądziłem, że tak perfidnie posłuży się dziećmi - mówi Mariusz.

O kuriozalnej sprawie, wiosną tego roku donosiły media. Słynny chodziarz Robert K., musiał walczyć w sądzie z żoną nawet o prawo do nagród i swoich olimpijskich medali. Była to precedensowa sprawa w polskich sądach. Sportowcowi udało się jednak zachować złote, srebrne i brązowe krążki.

- Nagrody pieniężne za sukcesy sportowe stanowią majątek osobisty sportowca. Nie musi się nimi dzielić z małżonką, zwłaszcza po rozwodzie - tak zdecydował Sąd Najwyższy w sporze Roberta K. z jego byłą żoną o podział części majątku.
Podrobione USG i kupione w sieci testy ciążowe

Załatwione ekspertyzy biegłych, które miały potwierdzać molestowanie seksualne dzieci przez małżonka, to tylko jeden przykład z całego arsenału chwytów stosowanych przez kobiety. Często dziewczyny łapią faceta na ciążę. Ostatnio popularne stało się kupowanie pozytywnych testów ciążowych w internecie.

Test ciążowy z wynikiem POZYTYWNYM 100% wiarygodny - czytam w opisie pierwszej z brzegu aukcji na największym, polskim portalu aukcyjnym. Za test, na którym widać wyraźnie dwie kreski potwierdzające ciążę, wystawiająca chce 19.90 złotych. W opisie czytam: Wysyłka dyskretna w szczelnym opakowaniu, producent testu do wyboru. Tylko na tej aukcji na sprzedaż wystawiono 10 pozytywnych testów.

To tylko jedna z kilku trwających aukcji, na innej czytam w opisie: Nowy test ciążowy - wynik zawsze POZYTYWNY ! Wystawiający chwali się w opisie, że substancja chemiczna w nim zawarta zawsze pokazuje 2 kreski na teście i zaraz dodaje: Nie kupuj zużytych testów, niehigienicznych, zalanych czyimś mocznikiem. Pod spodem większymi literami: 100% pewności, 100% satysfakcji, 100% udanych żartów:). Pewność, satysfakcję i ubaw po pachy można kupić za niespełna 40 złotych. Są też inne, tańsze, na przykład za 29 złotych.

Na forach internetowych nie brakuje dziewczyn, które wprost pytają czy ktoś nie chciałby poratować pozytywnym testem ciążowym: Mam 2 letniego synka - jego ojciec zostawił mnie jak się dowiedział, że jestem w ciąży... Od roku jestem w nowym związku, ale boje się zaufać - dlatego chce mojego obecnego partnera sprawdzić takim testem - chce zobaczyć jego reakcję - i tak potem pójdę do lekarza i okaże się, że test się pomylił. Albo: pilnie potrzebuję kupić pozytywny test ciążowy. Oczywiście zapłacę, bez zbędnych pytań. Mówię poważnie i oczekuję poważnej odpowiedzi.

- Testy to jeszcze nie wszystko, znam numery na USG - mówi Ewa Onaszkiewicz-Kleniewska. W jednej z prowadzonych przez nią spraw, kobieta przesłała mężowi, który akurat przebywał za granicą nie tylko pozytywne testy ciążowe, ale też podrobione zdjęcia USG dzidziusia. Prawdopodobnie kupiła albo pożyczyła, przerobiła na komputerze i podsunęła pod nos facetowi.

- Jednak po wspólnym obliczeniu, kiedy ostatnio raz byli ze sobą, wyszło nam, że to niemożliwe, by zaszła z nim w ciążę - opowiada. - W imieniu klienta dałam jej do zrozumienia, że na tej podstawie nie ma szans, by nakłonić faceta do ślubu - dodaje. Jednak klientowi doradziła, żeby odłożył sobie kwotę rzędu 20-30 tysięcy złotych, na ewentualne roszczenia z jej strony, do czasu wygrania sprawy w sądzie na podstawie badań DNA.

Jak podkreśla, warto by kobiety miały świadomość, że takie nabieranie facetów na ciążęmoże być uznane za oszustwo. Na pewno tak się stanie, gdy w sądzie mężczyzna udowodni, że kobieta, przekonując, że jest w ciąży, chciała osiągnąć korzyści materialne. Za to może grozić do trzech lat więzienia. Poza tym może to być podstawa do pozwu rozwodowego ze strony męża. Z orzeczenia Sądu Najwyższego wynika bowiem, że przyczyną rozwodu może być czyn nieetyczny popełniony przez małżonka przed ślubem, o którym drugi małżonek dowiedział się już po zawarciu związku małżeńskiego.
Coraz więcej kobiet, które nic nie chcą od facetów?

- Od kilku lat obserwuję, że jednak te konflikty cywilizują się - mówi mediator Tomasz Kawka ze Stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych. Jest ich ponad trzystu i działają w całym kraju. Mediatorzy zrzeszeni w SMR wywodzą się z różnych dziedzin, są wśród nich psychologowie, socjologowie, prawnicy, pedagodzy i inni specjaliści.

- Z moich doświadczeń wynika, że coraz częściej w czasie rozwodu, kobiety nie żądają niczego od mężczyzn. Tendencja jest taka, że to one coraz częściej są lepiej sytuowane zawodowo, są niezależne, nie chcą na przykład alimentów, tylko domagają się odpowiedzialności za dzieci - tłumaczy. Choć jednocześnie dodaje, że nie brakuje sytuacji, gdy kobieta zajmowała się tylko domem, nie pracowała i w czasie rozwodu walczy, by zatrzymać jak największą część majątku.

Podkreśla też kulturowy bagaż w podejściu par do związków. - Wciąż jednak jesteśmy społeczeństwem patriarchalnym i pokutuje przekonanie, że to mężczyzna jest głową rodziny, że to on powinien zadbać o byt. Często panowie nie dopuszczają myśli, że nie powinni oddać kobiecie części majątku czy wręcz przeciwnie, żądać od żony alimentów - mówi mediator. Choć jak zaznacza, ten schemat myślenia szybko ulega erozji.

Wskazuje na nierzadko negatywną rolę prawników w sprawach rozwodowych. - Konflikty są czasami eskalowane przez adwokatów, którzy obiecują klientom korzyści, a kierują się swoim interesem, bo mają na przykład udział finansowy w wywalczonym przed sądem majątku - tłumaczy.

Przekonuje jednak, że nie ma spraw beznadziejnych, a liczba osób, które zgłaszają się do mediatorów szybko rośnie. Przed kilkoma laty w jednym ośrodku było ich zaledwie kilka, teraz tyle osób potrafi zadzwonić w ciągu jednego tygodnia. Z jego doświadczenia wynika, że średnio już po trzech-czterech spotkaniach mediacyjnych udaje się uzyskać ugodę. Jedno spotkanie kosztuje około 100 złotych od strony.

- Na pierwszym spotkaniu ludzie mówią o przeszłości, dopiero pod koniec drugiego spotkania zaczynają przechodzić do przyszłości. Według światowych badań od 60 do 80 procent mediacji przynosi pozytywny skutek - mówi Tomasz Kawka ze Stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych.

http://menstream.pl/wiadomosci-reportaze-i-wywiady/nabieraja-mezczyzn-na-falszywe-usg-i-testy-ciazowe-wspolczesne-modliszki-wycisna-z-mezow-ile-sie-da,0,1421557.html