poniedziałek, 9 maja 2016

DZIEŃ ZWYCIĘSTWA


JESZCZE SĄ LUDZIE , KTÓRZY PAMIĘTAJĄ TAMTE CZASY.
W HOŁDZIE TYM KTÓRZY ODDALI SWOJE ŻYCIE.






Miejmy odrobinę godności i honoru chociaż sami dla siebie i dla tych staruszków weteranów . Wojna nigdy nie niosła za sobą drogi uściełanej różami . Po pognaniu Niemców zafundowaliśmy sobie teraz już 70 lat spokoju lecz jak widać są tacy ,, którzy chcą zapomnieć i zwrócić się w stronę przeciwną , gdzie i tak można zauważyć czyny i słowa pogardy dla nas Polaków- tyle czasu po wojnie . W Niemczech jeszcze marzą o pogardzie do nas . Pamiętać trzeba o tym ,że Niemiec i Ukrainiec nigdy nie byli naszymi przyjaciółmi . Na dzień dzisiejszy jesteśmy zachodniej europie bardziej potrzebni niż nam się to może wydawać lecz nasz naród tego nie chce wiedzieć i nie wie jakie korzyści można wyciągnąć względem naszego położenia w Europie . Staliśmy się biednym  zapleczem i taką rolę mamy odgrywać.  Czy ktoś pomyślał co by się stało , gdyby Polska stała się silna i potężna finansowo i militarnie względem naszych zachodnich sąsiadów? Nie - to nie jest możliwe - nikt nam na to nie pozwoli rządzący może być tylko jeden są nimi Niemcy z przydupną Francją. 

Pamiętacie Powstanie Warszawskie ?  Kiedy to ci młodzi Polacy liczyli na cud , a właściwie na pomoc aliantów Francji (ci woleli obronić swoje miasta i architekturę - no szkoda było więc poddali się Niemcom ) Przykładów można podać bardzo wiele tylko kto chce słuchać tego ?

Przykład nie tak dawno publikowany w mediach ; 



POLACY Z GUBINA DRĘCZENI PRZEZ ZAGRANICZNYCH PRACODAWCÓW
Niemiec do Polaków: Zrobię wam drugi Auschwitz! (.. to co jedno już nie wystarczy ?)

Niemieccy pracodawcy znęcali się nad Polakami

Zrobię wam tu drugi Auschwitz. Tak powiedział Jurgen do grupy polskich pracowników na pierwszym spotkaniu – opowiada grupa mieszkańców Gubina, która w Lubbenau pracowała przy pakowaniu żywności dla jednej z dużej sieci marketów
Mieszkańcy Gubina pracę w Niemczech znaleźli przez pośrednika z Drezna. Do pracy mieli dojeżdżać codziennie ponad 60 km w jedną stronę. Pakowanie żywności zaczynali od godz. 16.00. Zgodzili się na warunki finansowe oraz czas pracy. To, co zaczęło dziać się na hali, przypominało znęcanie się nad ludźmi, a nie pracę przy pakowaniu żywności dla jednej z dużych sieci marketów.

Pan Jurgen na pierwszym spotkaniu powiedział, że zrobi nam tu drugi Auschwitz – mówią mieszkańcy Gubina. Kiedy ktoś żuł gumę, podchodzili i kazali otworzyć usta. – Traktowano nas jak zwierzęta – mówi Łukasz Kaczmar. Do toalety pracownik szedł w asyście. Musiał swoje sprawy załatwiać przy otwartych drzwiach.

Zebrania pracowników wyglądały jak obozowe apele. – Wyciągano jedną osobę, mówiono co zrobiła i karano całą grupę – mówi Marek Koleśnik. Ludzie byli karani zresztą, za co tylko się dało. – Za wymyślone zagubienie jakiegoś kluczyka czy źle postawioną skrzynkę odciągano nam pieniądze od wypłaty – mówi Michał Nikiforowicz.

Ludzie pracowali w hali, w której temperatura wynosiła 3 stopnie. Nie dostali ciepłych ubrań. – Kiedy powiedzieliśmy, że jest nam zimno, to Niemiec powiedział, że mamy szybciej pracować, wtedy będzie nam cieplej – wspomina Andrzej Siergiej.

Pracowników z Polski obowiązywał zakaz chorowania. – Za L4 zwalnia się z pracy – mówiMaciej Kaczmar. Szóstka mieszkańców Gubina zachorowała i została wyrzucona z pracy. – Nie zapłacili nam, nie rozliczyli z nadgodzin. Są mi winni około 2 tys. euro – mówi L. Kaczmar.

Sprawą zajmuje się mecenas Anna Drobek z Zielonej Góry. – Na pewno wystąpimy o odszkodowanie oraz założymy sprawę o mobbing – tłumaczy mecenas Drobek. Przerażające jest coś jeszcze. – Dyskryminacja Polaków. Niemcy pracujący w hali byli traktowani z godnością. Mogli chorować, a ich przerwy w pracy wynosiły 1,5 godziny, kiedy przerwa dla Polaka to zaledwie 45 minut – mówi mecenas Drobek.

– Wypowiedź „zrobię wam tu drugi Auschwitz”, w dodatku użyta w określonym kontekście oraz dyskryminacja i przymuszanie ludzi do pracy czy robienie z nich niewolników jest przestępstwem, które będzie ścigane bez względu na to, gdzie zostało popełnione – mówi drAlfred Staszak, szef zielonogórskiej prokuratury okręgowej.

Próbowaliśmy skontaktować się z firmą prowadzoną przez Polaków w Dreźnie. Zadzwoniliśmy pod numer telefonu, który na umowach miały osoby zatrudnione przez agencję z Drezna. Nikt go nie odebrał.