sobota, 29 października 2016

Po raz pierwszy od stuleci odsłonili płytę grobowca Jezusa Chrystusa i ... ?



W Bazylice Grobu Świętego na Starym Mieście w Jerozolimie naukowcy po raz pierwszy od stuleci odsłonili płytę grobowca Jezusa Chrystusa. Odsłonięcia płyty dokonano w ramach prac renowacyjnych. Zawartość grobowca zaskoczyła naukowców. - Kiedy marmurowa płyta została odsłonięta, byliśmy zszokowani ilością znajdującego się pod nią materiału - mówią archeolodzy.

Grobowiec wznosi się w miejscu groty, w której - według chrześcijańskiej tradycji - ponad dwa tysiące lat temu złożono po ukrzyżowaniu ciało Chrystusa. Jest najnowszym elementem architektonicznym świątyni, której początki sięgają IV wieku.

To będą długie badania naukowe, ale wreszcie będziemy mogli zobaczyć oryginalną powierzchnię skalną, na której - według tradycji - złożono ciało Chrystusa - powiedział Fredrik Hiebert, archeolog ze stowarzyszenia naukowego National Geographic Society.

Zgodnie z żydowskim zwyczajem ciała zmarłych składano na rok do jaskiń lub grobów wykutych w skale, a po roku kości składano do ossuariów, czyli swego rodzaju skrzynek na kości wykutych z jasnego wapienia.

Na przestrzeni wieków sanktuarium, w którym znajduje się grobowiec Chrystusa było wielokrotnie przebudowywane oraz nękane przez pożary, trzęsienia ziemi i grabieże. Mimo że zewnętrzny wygląd grobu został znacznie odmieniony, a skała Golgoty w dużym stopniu zniszczona, nadal należą one do najcenniejszych relikwii chrześcijańskich, a sanktuarium przyciąga ogromne liczby pielgrzymów z całego świata.

Co znaleźli w chwili otwarcia ..?  Nie wiadomo - dlaczego ?  Dlaczego nikt w tak ważnych sprawach dla ludzi wiary , wielomiliardowej rzeszy wyznawców nie chce nic powiedzieć ... Przecież każdy  z nas wchodząc do jakieś nowego pomieszczenia , gdzie byłby jakieś wartościowe artefakty jest, byłby wstanie opisać choćby miała to być przysłowiowa butelka po winie ..  gdzie jak każdy oglądający kultowy film "seksmisja" był wstanie zapamiętać to powiedzenie " .. patrz nasi tu byli ..  " Co do grobu Jezusa nikt nie szasta nowinkami ???  
.. ale za to można znaleźć zbieżne fakty pochodzące z odległej historii , tej historii jeszcze z przed narodzin Jezusa , a są zastanawiające ??

Czy Jezus i religia chrześcijańska może być plagiatem wcześniejszych religii ? Okazuje się , że przynajmniej w głównych założeniach jak najbardziej .
Zacznijmy może od Jezusa.


Jezus :
- gwiazda na wschodzie
- urodzony 25 grudnia
- urodzony przez dziewicę
- świadkowie 3 królowie
- został nauczycielem w wieku 12 lat
- ochrzczony i rozpoczęcie działalności misyjnej w wieku 30 lat
- dokonywał cudów
- głosił 12 praw
- 12 uczniów
- został ukrzyżowany
- po trzech dniach zmartwychwstał

A teraz chronologicznie:

Horus - Egipt ok.3000 lat p.n.e
- gwiazda na wschodzie
- urodzony 25 grudnia
- urodzony przez dziewicę
- świadkowie 3 królowie
- został nauczycielem w wieku 12 lat
- ochrzczony w wieku 30 lat
- 12 uczniów
- głosił 12 praw
- dokonywał cudów (chodzenie po wodzie i uzdrawianie)
- został ukrzyżowany
- po trzech dniach zmartwychwstaje



Mitra - Persja ok. 1200 lat przed Chrystusem
- urodzony 25 grudnia
- urodzony przez dziewicę
- głosił 12 praw
- dokonywał cudów
- został ukrzyżowany
- przez 3 dni zakopany w ziemi po czym zmartwychwstaje

Attis - Grecja ok. 1200 lat przed Chrystusem
- urodzony 25 grudnia
- urodzony przez dziewicę
- 12 uczniów
- ukrzyżowany
- zakopany w ziemi po trzech dniach zmartwychwstaje

Kryszna - Indie ok. 900 lat przed Chrystusem
- gwiazda na wschodzie
- urodzony 25 grudnia
- urodzony przez dziewicę
- dokonywał cudów
- zmartwychwstał


Dionizos - Grecja ok. 500 lat przed Chrystusem
- rodzi go dziewica
- dokonuje cudów
- zmartwychwstaje

piątek, 28 października 2016

UWAŻAJCIE AMERYKANIE !!! GŁOSY W USA POLICZĄ KOMPUTERY Z FIRMY ZNAJOMEGO SOROSA.

Rosną obawy w związku z systemem liczącym głosy w wyborach prezydenckich w USA. Maszyny liczące pochodzą z firmy Smartmatic, która należy do dobrego znajomego miliardera Georga Sorosa. Wiele osób obawia się, że w sytuacji gdy wybory będą kontrolowane przez spółkę powiązaną z globalnym bogaczem, wyniki wyborów mogą zostać sfałszowane.


"Brytyjska firma Smartmatic dostarczyła maszyny do głosowania do 16 stanów, w tym ważnych niezdecydowanych stanów takich jak Floryda i Arizona. Przewodniczący firmy Smartmatic, Mark Malloch Brown, były urzędnik ONZ zasiada w zarządzie Fundacji Otwartego Społeczeństwa FOS Sorosa." czytamy na portalu prisonplanet.com

Informacje o tym zostały udostępnione przez WikiLeaks. Z dokumentów jakie zostały wrzucone do sieci wynika, że Soros posiada wiele związków z czołowymi działaczami Partii Demokratycznej. Dodatkowo wyszło na jaw, że właściciel firmy, która dostarczyła maszyny do liczenia głosów od połowy lat 90 współpracuje z Sorosem, który z kolei wydał miliony dolarów na kampanię Hillary Clinton.
Smartmatic powstała i utrzymała się dzięki ciągłemu wsparciu finansowemu z osobistych środków Georga Sorosa.
wRealu24.pl
źródlo: prisonplanet.com,, http://www.nowtheendbegins.com/

BABA W SZOKU ! ZAGINĘŁO DILDO W KROKU ... ?


... CZYŻBY KOBIETA MIAŁA PECHA .. ?  SKOŃCZYŁA SIĘ ORGIETKA
 - POZOSTAŁA UCIECHA ...  

Dramat 24-latki z Walii. Podczas łóżkowych igraszek ukochany Emmy Phillips użył długiego różowego wibratora i. zgubił go w jej ciele! Potrzebna była interwencja chirurga.
LUBIĘ NOCNA NATARCIA - JESTEM CH... NIE DO ZDARCIA .. 

Kto by pomyślał, że różowy wibrator zaginie w takich okolicznościach?! Zaraz po cielesnych przyjemnościach zmęczona i senna Emma padła w ramiona Morfeusza, a kiedy obudziła się nad ranem, poczuła, że w jej ciele coś niepokojąco brzęczy i wibruje! Jej partner Lee Miller (29 l.), uzbrojony w nóż i szczypce do grilla, natychmiast ruszył na ratunek, ale nie zdołał wydobyć z Emmy różowego agresora. Wezwał pogotowie, a jego ukochana z miejsca trafiła na stół operacyjny. Na szczęście historia skończyła się szczęśliwie, a Emma, ku przestrodze pań, podzieliła się swoją historię na jednym z portali społecznościowych.



http://www.se.pl/wiadomosci/swiat/szok-zgubil-sie-w-niej-wibrator_910369.html

Rosja nie ma zamiaru atakować żadnego państwa zapewnia Władymir Putin


Władimir Putin skrytykował NATO za straszenie Rosją. W opinii rosyjskiego prezydenta, państwa członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego wykorzystują "wymyślone, mityczne zagrożenie" dla uzasadnienia wzrostu wydatków budżetowych na zbrojenia, rozbudowy potencjału wojskowego i rozmieszczania natowskich oddziałów w pobliżu granic Federacji Rosyjskiej. Putin mówił o tym na spotkaniu z ekspertami tak zwanego Klubu Wałdajskiego, skupiającego znanych polityków i politologów niemal z całego świata. - Nieustannie powielane są wymyślone, mityczne zagrożenia, takie jak słynne już zagrożenie wojskowe ze strony Rosji - oświadczył Władimir Putin. Dodał, że Rosja nie planuje ataku na jakiekolwiek inne państwo, nie przygotowuje się do globalnej ekspansji ani dominacji.

Trump jest faworytem Rosji?

Prezydent odrzucił sugestię, że Moskwa próbuje wpłynąć na wynik głosowania w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

Putin powiedział, że media celowo stworzyły wrażenie, że w wyborach prezydenckich w USA faworytem Rosji jest kandydat Republikanów Donald Trump. Władimir Putin ocenił to jako sposób walki politycznej i manipulacji opinią publiczną.

Według Putina idea ta jest "podrzucana do masowej świadomości", a służy ona celom tych, którzy bronią interesów kandydatki Partii Demokratycznej Hillary Clinton.

Putin ocenił, że Trump reprezentuje interesy tej części amerykańskiego społeczeństwa, która jest zmęczona obecnymi elitami; reprezentuje interesy "prostych ludzi".

- Będziemy pracować z każdym prezydentem, którego wybierze naród amerykański i który zechce pracować z nami - zapewnił prezydent Rosji.

Putin: ustalenia ws. Syrii nie zadziałały

Prezydent Rosji powiedział też, że w sprawie konfliktu w Syrii nie zadziałały osobiste ustalenia poczynione z prezydentem USA Barackiem Obamą. Ocenił, że nie udało się z Zachodem stworzyć wspólnego frontu walki z terroryzmem.

- W Waszyngtonie znalazły się siły, które zrobiły wszystko, by te ustalenia nie zadziałały w praktyce - powiedział Putin na posiedzeniu Klubu Wałdajskiego.

Odnosząc się do konfliktów w Afganistanie, Iraku i Libii, zarzucił krajom zachodnim "irracjonalne dążenie do powtarzania własnych błędów". Ocenił, że nie doszło do stworzenia wspólnego frontu w walce z terroryzmem, a wezwania Rosji do wspólnej walki z tym zjawiskiem są ignorowane. Oświadczył też, że w wymiarze globalnym nie ma efektów walki z terroryzmem i ekstremizmem.

Mówiąc o kwestii uregulowania konfliktu syryjskiego, prezydent Rosji przekonywał, że potrzebny jest międzynarodowy "plan Marshalla", którym powinien zostać objęty cały Bliski Wschód. Putin ocenił, że w kwestii Aleppo należy wybrać, czy "pozostawić tam gniazdo terrorystów", czy też starać się je ostatecznie usunąć, robiąc wszystko, by uniknąć ofiar wśród ludności cywilnej.

Putin porównał tę sytuację do ofensywy na Mosul. - Jeśli nie należy niczego robić, to nie trzeba prowadzić ofensywy na Mosul. Zostawmy wszystko tak, jak jest - powiedział. Zachodni partnerzy - kontynuował - apelują do Rosji w sprawie ofensywy na Ar-Rakkę, tymczasem, jak zauważył, "tam również żyje ludność cywilna".

- Czy nie będziemy w ogóle walczyć z terrorystami? Czy kiedy oni biorą zakładników w miastach, zostawiamy ich w spokoju? - pytał Putin.

Dodał następnie: "Izrael nigdy tak nie robi i dzięki temu istnieje (...). Jeśli stale będziemy ustępować, zawsze będziemy przegrywać".
Putin oświadczył także, że na razie nie wybiera się na emeryturę polityczną, tym samym dając do zrozumienia, iż może wystartować w kolejnych wyborach prezydenckich w 2018 roku.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Wladimir-Putin-Rosja-nie-ma-zamiaru-atakowac-zadnego-panstwa,wid,18561596,wiadomosc.html

czwartek, 27 października 2016

Syryjczyk dostał 360 tys. euro zapomogi na cztery żony i 23 dzieci - NIEMCÓW SZLAG TRAFIŁ !



49-letni Syryjczyk Ghazia A., przybył do Niemiec w ubiegłym roku. Mieszka w Montabaur (Nadrenia-Palatynat). Ponieważ wykazał, że ma na utrzymaniu 4 żony i 23 dzieci, otrzymał od niemieckiego rządu 360 tys. euro zapomogi. Co prawda jedna z jego córek wyszła za mąż i wyjechała do ojczyzny, ale co znaczy wobec pozostałych 22 dzieci.


Sprawę opisał dziennik „Bild”. Redaktorzy wskazali, że choć mężczyzna według islamu może mieć cztery żony, jednak tylko pod warunkiem, że jest w stanie utrzymać tak dużą rodzinę. Dodają również, że według niemieckiego prawa musi wybrać jedną żonę a pozostałe mają status „partnerek”.

Syryjczyk wcale nie ma łatwego życia. Jego religia narzuca na niego wiele obowiązków. Jednym z nich są obowiązkowe wizyty „po równo w każdej rodzinie”. W dodatku, nie wolno mu wywyższać żadnej z nich. – Cały czas kursuję między jedną, a drugą rodziną, ale mam nadzieję, że również znajdę pracę – mówi pan A., który zostawił w kraju własną wypożyczalnię samochodów i warsztat naprawczy.



I czemu Niemcy się denerwują, chłop wcale nie ma lekko. Nie ma nawet czasu żeby pracować. Gdyby pracował, miałby przecież dodatkowe pieniądze a tak, musi korzystać z zapomogi.

Za:tvp.info

Przepowiednie mówiły o 3 dniach ciemności - NASA potwierdza 15 dni ogarniających Ziemię i to już w 15 listopada 2016 roku ?

NASA potwierdza Ziemia doświadczy 
15 dni ciemności W listopadzie 2016

Tym razem NASA potwierdziła, że ​​ziemia doświadczy całkowitej ciemności przez 15 dni w listopadzie 2016 roku, począwszy od dnia 15 listopada do 29 listopada.



Według NASA zjawisko to było brane pod uwagę przez długi okres, a astronomowie z NASA poinformowali, że świat doświadczy dziwnego  zdarzenia w 15 listopada o godzinie 3:00 i jest prawdopodobne, że potrwa aż do 30 listopada, 04:45 pm ,

Urzędnicy wierzą,że to  zaciemnienie będzie  wynikiem wydarzenia astronomicznego pomiędzy Wenus i Jowisza.Charles Bolden, szef NASA wydał dokument , który opisuje zdarzenie w szczegółach przedłożone w  Białym Domu.




Raporty twierdzą, że Wenus i Jowisz będą ściśle zaangażowane i będą oddzielone od siebie zaledwie 1 stopień. Wenus będzie przewyższać w południowo-zachodniej części Jowisza co  w  rezultacie  Wenus będzie świecić  10 razy jaśniej od Jowisza i to światło odbite będzie podgrzewać gazy w Jowisza  powodując reakcję. Powstała reakcja gazu wyda na niespotykaną  wcześniej skalę  ilość wodoru w przestrzeni, która będzie połączona z słońcem . To wydarzenie ma zapoczątkować owe ciemności około 2:50 rano.

Gdy wodór zetknie się ze słońcem spowoduje ogromny wybuch na powierzchni Słońca i będzie to miało wpływ na temperaturę, która zwiększy się do 9000 stopni Kelvina  w chwili reakcji.

Ciepło spowodowane przez cały ten proces zmusi słońce zmiany koloru na  niebieskawy kolor  będzie to trwać co najmniej 14 dni, aby powrócić do swojej  temperatury i  i czerwonego koloru.

Tymczasem światło słońca będzie znacznie ciemniejsze niż normalnie, a ludzie doznają zmiany dopiero po godzinie 3 nad ranem w dniu 15 listopada.


" Nie spodziewamy się żadnych poważnych skutków z w czasie zaćmienia. Jedynym efektem tego wydarzenia będzie wzrost o 6 - 8 stopni temperatury na Ziemi . Nikt nie powinien się martwić dużo. To wydarzenie będzie  podobne do tego doświadczenia Alaski w zimie ".
 - powiedział Bolden .
http://www.stayonthehealthypath.com/nasa-confirms-earth-will-experience-15-days-darkness-november-2016/
KTO SZUKA - NIE BŁĄDZI ..?  
 WIĘC POSZUKAŁEM   COŚ NA TEN TEMAT I MOŻNA POWIEDZIEĆ ,ŻE JEST ON ZNANY JUŻ OD ZESZŁEGO ROKU O TYM SAMYM CZASIE . CZYŻBY  HISTORIE O TYM ZARYSIE  SZUKAŁY SWOJEGO SPEŁNIENIA ?  CHYBA TAK. Co sie nie wydarzyło w tamtym roku, może  dokonać się w tym itd. 
Chyba że ktoś podał informację przedwcześnie , a opis dotyczy tego roku czyli nie 2015 , a 2016 . Bo coby nie mówić i jakby nie patrzeć w 2015 roku nie byliśmy świadkami żadnego zaćmienia -  innymi słowy nic się nie wydarzyło

a oto opis z 2015 roku -  szerzej mówi nam o tych zaszłościach .


Uporczywe plotki, które od kilku tygodni sieją zamęt w Internecie, zapewne przeraziły niejednego, kto je przeczytał. Mówią „listopadowej ciemności” ze względu na astronomiczne wydarzenia, jakie zajdą już dziś między Wenus, Jowiszem i Słońcem. Czy rzeczywiście nasza dzienna gwiazda zgaśnie?Aktywne SłońceTak się składa, że ostatnio mieliśmy do czynienia z aktywną pogodą kosmiczną. Wysokiej prędkości cząstki strumieniowe z dziury koronalnej na Słońcu, wraz z kilkoma koronalnymi wyrzutami masy – ogromnymi wybuchami podczas rozbłysków słonecznych – oddziaływały z polem magnetycznym Ziemi. To wywołało imponujące zorze polarne w ciągu ostatnich kilku tygodni, które stały się prawdziwą gratką dla obserwatorów, a zdjęciami chętnie podzielali się na portalach społecznościowych.Dziwna plotkaNiestety, w sierpniu w Internecie powstała plotka, która rozprzestrzenia wyjątkowo paskudną (i nieprawdziwą) opowieść o Słońcu. Według tej hipotezy w połowie listopada ma dojść do wyjątkowego astronomicznego wydarzenia między Jowiszem a Wenus, co doprowadzi do gigantycznego rozbłysku na Słońcu, w wyniku czego Ziemia pogrąży się w zupełnych ciemnościach na 15 dni. Nasza dzienna gwiazda miałaby zniknąć między 15 a 30 listopada.Choć mówi się, że w każdej plotce jest ziarnko prawdy, w tym wypadku wszystko opiera się na fałszywych przesłankach.Spotkanie Jowisza i WenusO czekającej nas apokalipsie jako pierwszy napisał amerykański portal Newswatch33. Eksplozje wodoru, do jakich 15 listopada ma rzekomo dojść na Jowiszu, nastąpią z powodu bliskiego spotkania Gazowego Olbrzyma z gorącym Wenus.Autorzy publikacji jako dowód udostępniają powyższe zdjęcie, które przedstawia Wenus i Jowisz położone blisko siebie, patrząc z Ziemi. Planety te są aktualnie najjaśniejszymi gwiazdami na niebie. Jednak widok z góry opowiada zupełnie inną historię. W rzeczywistości dystans dzielący obie planety jest imponująco duży, a obiekty w przeszłości spotkały się w jeszcze bliższej odległości i nic dziwnego się nie działo.Słońce zmieni kolor?Autorzy plotki idą jednak w zaparte. Wodór, który zostanie uwolniony z powierzchni Jowisza, spadnie na powierzchnię Słońca, powodując eksplozję. Co więcej ten wybuch sprowokuje reakcję z rdzeniem Słońca, powodując uwolnienie ciepła, za sprawą którego powierzchnia naszej dziennej gwiazdy stanie się… niebieska. Jednak i tę hipotezę szybko można obalić, bowiem nawet jeśli miałoby dojść do emisji gazu z Jowisza, to jest wątpliwe, by chmura dotarła do Słońca w tak krótkim czasie. Eksperci twierdzą, że cząsteczki wodoru napotkają na wiatr słoneczny obecny w przestrzeni kosmicznej, które rozproszą chmurę jeszcze zanim minie Marsa.

http://krolowa-superstar.blog.pl/2015/11/15/pietnascie-dni-ciaglej-nocy-podobno-nastanie-to-juz-dzis/

poniedziałek, 24 października 2016

Powstaje burżuazja nowej ery - nie roboty, ale kapitalizm zagrażają ludzkości.



To nie roboty przyniosą zagładę ludzkości, a nasza chciwość i egoizm. Rozwój technologii zwiększy nierówności społeczne, jeśli ich właściciele nie zgodzą się na sprawiedliwy podział dóbr - przestrzega Stephen Hawking. Słynny fizyk zwrócił uwagę przed taką formą kapitalizmu podczas sesji Ask Me Anything organizowanej przez serwis Reddit.



Już w przeszłości Stephen Hawking ostrzegał przez nieuważnym rozwijaniem sztucznej inteligencji. Na początku tego roku w sesji Ask Me Anything wziął udział także Bill Gates, założyciel Microsoftu i wypowiadał się w podobnym tonie ostrzegając przed konsekwencjami rozwoju robotów.
Nie jedyne zagrożenie

Teraz fizyk zwraca uwagę na inne aspekty, które mają zagrozić ludzkości. Nawet jeżeli uda nam się stworzyć maszyny, które będą nas w stanie zastępować praktycznie we wszystkim, to do rozwiązania ciągle pozostanie największy problem. Ludzkiego egoizmu.

- Jeżeli maszyny będą tworzyć wszystko, czego potrzebujemy, rezultat będzie zależał od tego, jak będzie to rozdzielane. Każdy będzie mógł cieszyć się życiem w luksusie i bez pracy, jeżeli bogactwo wytwarzane przez maszyny będzie dzielone. Może stać się również tak, że większość ludzi czeka skrajna bieda, jeżeli kontrolujący technologię będą skutecznie lobbować przeciwko dystrybucji bogactwa - powiedział Hawking podczas sesji Ask Me Anything.
Jego zdaniem, właściciele maszyn będą jednymi z najbardziej zamożnych w nadchodzących latach. W ten sposób tworzy się "burżuazja nowe ery".

- Technologia powiększa ciągle postępujące nierówności - dodał.
Potwierdza to francuski ekonomista Thomas Piketty, który zwraca uwagę, że bogactwo ludzi zamożnych mnoży się szybciej niż wzrost płac zwykłych pracowników (dzięki spekulacjom na giełdzie czy wzrostom cen nieruchomości) i klasa robotnicza może nigdy nie dogonić bogaczy.

Schatzgräber - Baza Z okresu II WŚ odnaleziona w Arktyce ...




Rosyjscy naukowcy odkryli na Arktyce wojskową bazę nazistów. To bunkry, zardzewiałe naboje oraz inne przedmioty pochodzące z czasów II wojny światowej. Co ważne, całość zachowana jest dobrze. Niska temperatura sprawiła, że budynki, pociski i inne rzeczy nie uległy zniszczeniu.

Jak podaje brytyjski "Daily Mail" baza położona jest na wyspie Aleksandra, tysiąc kilometrów od bieguna północnego. Powstała w 1942 roku, rok po tym jak Adolf Hitler wkroczył do Rosji. Nosiła nazwę "Schatzgraber" i początkowo służyła jako stacja meteorologiczna. Jej nazwa, według niektórych, może sugerować, że pobliżu musi znajdować się druga, a w niej mogą ukryte być zrabowane przez nazistów dzieła sztuki. (Schatzgraber w tłumaczeniu oznacza "poszukiwacz skarbów" nie bez przyczyny materiały rosyjskich badaczy są tak okrojone , a właściwie nie ma ich wcale. Początkowo stacja miała nosić inną  nazwę "poszukiwacze złota " , ale ta nazwa nie przeszła albo była zbyt dosadna  . Jeżeli faktycznie nazwa idzie w parze z zasobnością tego miejsca to Rosja jest wstanie się obłowić. Rosjanie zawsze działali po cichu i raczej nie lubili się dzielić informacjami nawet szczątkowymi w tym wypadku nie liczy się nowoczesny sprzęt "nie na tym etapie.." co nos . Wiedzieć , gdzie szukać to jest podstawa do sukcesu. To co zostało nam pokazane w materiałach filmowych dosłownie ukazuje nam tylko i wyłącznie przedmioty militarne kierując nas tylko  w ten obszar .Przestawione na nagraniu bunkry nie należą do małych i sugerują raczej jakieś większe przedsięwzięcie. Czekamy na dalsze informacje .. o ile takie się pojawią ? )
poniższy link  w języku niemieckim pobieżnie opisuje  zastosowanie stacji ..?
https://de.wikipedia.org/wiki/Wetterstation_Schatzgr%C3%A4ber

Baza została opuszczona po tym jak naukowcy zatruli się mięsem niedźwiedzia polarnego i zostali w 1944 roku ewakuowani przez niemiecki u-boot. Po 72 latach rosyjscy naukowcy znaleźli na terenie bazy pół tysiąca przedmiotów pochodzących z tamtego okresu, w tym także bardzo dobrze zachowane dokumenty.

niedziela, 23 października 2016

Trójkąt Bermudzki - stare fakty po nowemu ..


Tajemnica Trójkąta Bermudzkiego rozwiązana? 
Naukowcy zabrali głos ..


Trójkąt Bermudzki od dawna znajduje się w kręgu zainteresowania miłośników paranormalnych zjawisk. Wszystko za sprawą tajemniczych zaginięć statków i samolotów. Twierdzą oni, że na obszarze Atlantyku dochodzi do zdarzeń, które łamią prawa fizyki. Innego zdania są naukowcy. Według nich mają tam miejsce rzadkie zjawiska meteorologiczne.


Trójkąt Bermudzki to obszar na oceanie znajdujący się pomiędzy Florydą, Portoryko i Bermudami. Pierwsze dziwne zjawiska zaobserwowano tam już w 1492 roku. Napisał o nich Krzysztof Kolumb. Odkrywca stwierdził w raporcie, że widział „dziwne, tańczące na horyzoncie światła”. Wspomniał też o wahaniach kompasu i białej wodzie. O Trójkącie Bermudzkim zrobiło się głośno również po II wojnie światowej. 5 grudnia 1945 roku u wybrzeży Florydy w tajemniczych okolicznościach zniknęła eskadra pięciu amerykańskich samolotów torpedowo-bombowych Grumman TBF Avenger. 
Do dziś nie odnaleziono ich wraków.
(.. no właśnie - są to  fakty niezaprzeczalne i jedyne których należy się trzymać. Tam niczego nie odnaleziono choć historia jest długa i sięga czasów Kolumba, a to już są odległe czasy , gdzie nikt nie manipulował prawdą , a raczej opisywał takie wydarzenia  jako mrożące krew w żyłach przestrogi dla innych w tym wypadku marynarzy .. bo w tamtych czasach nie było jeszcze statków powietrznych ??   .  )



Miłośnicy paranormalnych zjawisk wierzą, że za niewyjaśnionymi zaginięciami statków i samolotów stoją kosmici. Innego zdania są naukowcy. Eksperci twierdzą, że na obszarze Atlantyku mają miejsce rzadkie zjawiska meteorologiczne. Zwracają uwagę na nietypowe, sześciokątne chmury. 
(..  sześciokątne chmury ?? Aby takie chmury czy też inne zjawiska atmosferyczne nabierały oczywistych kształtów musi zaistnieć coś co kształtuje takie fenomeny czyli wyzwalacz takich form . Weźmy np. WODĘ - ta w odróżnieniu od powietrza jest do pewnego stopnia zjawiskiem materialnym dającym się dotknąć i zobaczyć . Wlewając wodę do naczynia - ona przybiera kształt naczynia do którego została wlana, a więc zadziałały jakieś siły ,które doprowadziły do ukształtowania jej. Po zamrożeniu wody możemy jej nawet dotknąć w tej formie i fizycznie poczuć w dotyku jej kształt, a więc jest to określone działanie . Natura sama tez potrafi kształtować i to w nie byle jaki sposób ... weźmy choćby płatki śniegu jego nieskazitelna forma geometryczna jest nie do podrobienia w tej skali mikro , a jednak jest . Problem polega na tym ,że gdzieś musiała zostać ukształtowana matryca i działa to w sposób powtarzalny, ale wszystko  co jest tu opisywane jest tą samą wodą tylko w innym skupieniu - więc , gdzie jest generator ?  Być może Trójkąt Bermudzki wcale nie jest trójkątem , a sześciokątem  ? Wtedy obszar poszukiwań czegokolwiek diametralnie zmieniłby się  )

Wykorzystując nowoczesny sprzęt ustalili, co dzieje się pod nimi. Odkryli tak zwane „powietrzne bomby”. – To podmuchy wiatru, które z chmur uderzają w ocean i powodują ogromnych rozmiarów fale. Podmuchy osiągają prędkość nawet 270 km/h, co wystarczy, by zatopić statek czy zniszczyć samolot – powiedział meteorolog Randy Cerveny.

To jednak nie jedyna teoria. Wcześniej naukowcy przekonywali, że do katastrof na obszarze Trójkąta Bermudzkiego doszło na skutek wybuchów metanu. Jak tłumaczył na łamach „American Journal of Physics” profesor Joseph Monaghan – na skutek erupcji, na powierzchni wody pojawiają się gigantyczne bańki wypełnione metanem. Jeśli statek znajdzie się w okolicach takiego bąbla, natychmiast traci wyporność i zaczyna tonąć. Gaz może zakłócać także prace silników samolotów.

http://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/tajemnica-trojkata-bermudzkiego-rozwiazana-naukowcy-zabrali-glos/kv1gxex


Agencja JAXA opracowała skomplikowaną dokumentację do tego projektu. Japońscy inżynierowie wykonali nawet mapę drogową, która opisuje etapy prowadzące do stworzenia do roku 2030 systemu handlowego energii pobieranej ze stacji orbitalnych o łącznej mocy 1 GW, co jest już porównywalne ze standardową elektrownią jądrową. Prototypowa stacja orbitalna o energii 100 KW, miałaby powstać do 2020 roku.



Z opisu projektu wynika, że Japonia planuje budowę sztucznej wyspy o długości 3 km. Na niej znajdzie się ogromną sieć 5 miliardów niewielkich anten mikrofalowych. Następnie fale radiowe będą konwertowane na energię elektryczną. Na wyspie będzie zainstalowana podstacja do przesyłu energii elektrycznej za pomocą kabla podmorskiego do Tokio w celu obsługi stref przemysłowych i obszarów miejskich. Gromadzenie energii słonecznej będzie przeprowadzone na wysokości 36 000 km nad powierzchnią Ziemi.

http://spectrum.ieee.org/green-tech/solar/how-japan-plans-to-build-an-orbital-solar-farm

piątek, 21 października 2016

Niemcy chcą się pozbyć Polaków. 50 tys. rodaków wróci do kraju ?



Możliwe, że już niedługo ponad 90 tysięcy naszych rodaków będzie musiało wrócić do kraju. Niemcy postanowili powiedzieć „dość” imigrantom uprawiającym turystykę socjalną, czyli żyjącym wyłącznie z zasiłków. A tak się składa, że największa ich grupa to Polacy. Nowy plan Angeli Merkel zmusi ich albo do podjęcia pracy, albo do wyprowadzki z Niemiec.

Właśnie zakończyły się prace rządu Angeli Merkel nad nowym prawem regulującym przyznawanie zasiłków w Niemczech. Ma ono ukrócić turystykę socjalną uprawianą przez imigrantów pochodzących z Europy. Jak podają ostatnie statystyki, wyłącznie z zasiłków utrzymuje się w tym kraju około 71 tys. Włochów, 70 tys. Bułgarów, 57 tys. Rumunów, 46 tys. Greków oraz aż 92 tys. Polaków. To prawie tyle, ile mieszka w Słupsku!
Emigranci zarobkowi skuszeni atrakcyjnym niemieckim systemem socjalnym często zamiast pracować, wolą zostać w domu. Za leniuchowanie zgarniają 400–500 euro miesięcznie. Nic dziwnego, że niechętnie patrzą na oferty niskopłatnej pracy (której zresztą nie chcą również Niemcy). Utrzymanie takich dobrowolnych bezrobotnych kosztuje budżet miliardy euro.

Nowe prawo może wygonić z Niemiec większość pozostających na zasiłkach Polaków. Ponieważ jeśli ktoś nigdy nie pracował w tym kraju, nie będzie miał prawa do zasiłku. Ochrona systemu socjalnego będzie aktywowana dopiero po przepracowaniu przynajmniej pięciu lat. Propozycje rządu Angeli Merkel zostaną prawdopodobnie przyjęte.


/polishexpress.co.uk/


czwartek, 20 października 2016

POLSKA POWINNA WZMACNIAĆ GRUPĘ WYSZEHRADZKĄ ... DLACZEGO ?

Konkurencja dla NATO w Europie?


Cztery państwa – Hiszpania, Włochy, Francja i Niemcy – chcą stworzyć inicjatywę militarną niezależną od Sojuszu Północnoatlantyckiego. Polska, jak nietrudno sobie wyobrazić, nie została zaproszona do współpracy. Ale inne, bardziej stabilne politycznie kraje UE są mile widziane.


Wielka czwórka wpadła na pomysł stworzenia struktury niezależnej od NATO, w obrębie Unii Europejskiej, ale niekoniecznie tożsamej z nią. Podobne pomysły padały już wcześniej, do tej pory jednak blokował je głównie Londyn, który nie godził się na nic, co mogłoby zagrażać stabilności NATO. Teraz, z racji tego, że Wielka Brytania jest już na wylocie z UE, również zadeklarowała swój ewentualny udział w projekcie. W grudniu mają się nad nim pochylić przywódcy państw UE, zawiadomienie ma również zostać wysłane do Waszyngtonu.

Premier Włoch Matteo Renzi już po Brexicie przekonywał do poczynienia „jakościowego skoku” w budowie „europejskich sił wielonarodowych”. Kanclerz Merkel, podobnie jak władze Zjednoczonego Królestwa, była sceptyczna, nie chcąc antagonizować państw neutralnych, które z pewnością odmówią udziału w akcjach zbrojnych – czyli Austrii, Finlandii, Szwajcarii i Irlandii.

Sygnatariusze chcą powołać Europejski Korpus Medyczny i centralny ośrodek logistyczny. Chcą skonsolidować przemysł zbrojny państw UE oraz wypracować nowe technologie militarne. Osobny sztab wojskowy ma zostać powołany w Brukseli. Ministrowie wielkiej czwórki wypierają się, że nie chodzi o to, aby „budować armię UE” ani „robić konkurencji NATO”. O co więc chodzi? Do końca nie wiadomo. Ponoć „o to, aby Unia mogła samodzielnie ocenić zagrożenia przy swoich granicach i przeprowadzić autonomiczne operacja wojskowe, zarówno niewielkiej, jak i dużej intensywności m.in. w Afryce. Wzorem mają być takie inicjatywy z przeszłości jak w Mali czy Somalii” (przeprowadzane przez Wielką Brytanię i Francję).

W gronie pomysłodawców nie znalazła się Polska (Francja twierdzi, że wcale nie poszło o Caracale) (.. a o co ? jak nie o ten złom ! Niemcy wcisnęły nam stare Leopardy choć i tak wyglądające nowocześnie w naszej armii to jednak złom użytkowy. W ślad za Niemcami  ruszyli Francuzi chcąc wywalić to co jest już niepotrzebne. Czyż nie posiadamy własnych firm zbrojeniowych ? Nie potrafimy zmontować czegoś na miarę "super maszyny ?")– mimo że jeszcze we wrześniu w Weimarze Witold Waszczykowski rwał się do tego, aby się do takiego projektu włączyć. Póki co wygląda na to, że silniejsze państwa UE wyłamują się ze wspólnoty i tworzą sobie zarys nowej, na wypadek wojny wspierającej się we własnym obrębie. Gdy na drodze nie stoi im już Londyn, mogą spokojnie realizować swoje ambicje.
Autorstwo: WK
Źródło: Strajk.eu


W całej tej zafajdanej historii nigdy nie było nam po drodze z Niemcami , Francuzami, Anglikami , Nigdy !  Warto to pamiętać, gdyż dla zachodu jesteśmy tylko strefą buforową w przypadku konfliktu z Rosją - tak na prawdę to nikomu nie zależy na Polsce ...  jako sojuszniku , jako partnerze .  Miejmy swoją silną grupę Wyszehradzką i dbajmy o  nią bo to właśnie ona może mieć dla nas zbawienny wpływ na całokształt postrzegania Polski, Węgier, Czech, Słowacji Rumunii - wszystkie te kraje doznały już upokorzeń ze strony wymienionych mocarstw  zachodnich. Byliśmy dla nich zawsze tanią siłą roboczą i darmowym mięsem armatnim we wszystkich konfliktach jakie były już i są  odnotowane w historii .  

wtorek, 18 października 2016

"masowa apostazja Polek i Polaków" "Drakońskie prawo aborcyjne przelało czarę goryczy.


Tysiące Polaków odejdą z Kościoła?



Hierarchowie polskiego Kościoła Katolickiego w większości opowiedzieli się za zaostrzeniem ustawy aborcyjnej. Bulwersujące wypowiedzi niektórych z nich o ofiarach gwałtu, doczekały się ostrej reakcji ze strony części społeczeństwa. Na portalach społecznościowych ruszyła akcja "masowej apostazji Polek i Polaków", która zainteresowała kilka tysięcy osób. Fakt24.pl dotarł do bardziej szczegółowych danych.


"Drakońskie prawo aborcyjne przelało czarę goryczy. Dokonujemy wszyscy apostazji - oficjalnie opuszczamy kościół katolicki!" - czytamy w opisie akcji "masowa apostazja Polek i Polaków" na jednym z portali społecznościowych. Akcja wywołała spore zainteresowanie: ponad 5 tysięcy osób wyraziło nią zainteresowanie, niemal 2 tysiące twierdzą, że wzięły w niej udział, a blisko 5 tysięcy udostępniło dalej informacje na ten temat. Zakładając, że większość z tych osób faktycznie dokonała apostazji (oficjalnego odejścia z Kościoła), może to być jeden z największych masowych odpływów z Kościoła w Polsce. Wszak jeszcze kilka lat temu, według kościelnych szacunków, dokonywano około 500 aktów apostazji rocznie. Opieranie się na danych zaczerpniętych z portali społecznościowych również jest obarczone sporym błędem. Jak udało nam się ustalić, w ciągu ostatnich tygodni tylko ze strony apostazja.pl ściągnięto 10 tysięcy kopii dokumentów umożliwiających opuszczenie Kościoła. Co wpłynęło na taki wzrost zainteresowania apostazją?

Śledzę wydarzenia polityczne bardzo uważnie, ale byłem zaskoczony, jak mocno sprawa czarnego protestu i zamieszanie wokół ustawy aborcyjnej wpłynęły na decyzje współobywateli. Polki i Polacy mają dosyć. Apostazja jest zjawiskiem o dość stałej skali: w ostatnich latach liczba wniosków pobieranych z prowadzonej przeze mnie strony oscylowała na poziomie kilkuset. Jednak to co się wydarzyło w ostatnich tygodniach: ustawa aborcyjna, polityka PiS-u, wypowiedzi hierarchów pokroju bpa Hosera o niemożności zajścia w ciążę w wyniku gwałtu, czy stanowisko Jarosława Kaczyńskiego dotyczące rodzenia ciężko upośledzonych dzieci tylko po to, by je ochrzcić, nadać imię, a one po kilku dniach męczarni umrą, ewidentnie wpłynęły na Polaków. W ciągu tygodnia dostałem kilkaset wiadomości mailowych, na FB i sms-ów od osób, które mają dość i zdecydowały się na apostazję. W ostatnich dwóch-trzech tygodniach pobrano około 10 tysięcy wniosków ze strony. A przecież to są tylko te osoby, które pobrały wnioski, czy poszukiwały informacji na ten temat za pośrednictwem portalu apostazja.pl, a przecież teraz jest mnóstwo miejsc, w których można znaleźć te informacje: nie tylko w internecie, ale i w mediach, czy od znajomych. Dlatego liczbę osób, które chciały w tym czasie dokonać apostazji, szacuję na kilkadziesiąt tysięcy. Odzywają się ludzie z zagranicy: USA i Niemiec mówiący otwarcie, że nie chcą mieć nic wspólnego z tą instytucją - tłumaczy w rozmowie z Fakt24, redaktor naczelny serwisu apostazja.pl Jarosław Milewczyk. Mówi, że raczej nie zmieni to postawy Kościoła, ale co innego jest wartością tych protestów.

- Z doświadczenia wiem, że tego typu akcje mają symboliczne znaczenie. Kościół ugiął się tylko częściowo w kwestii absurdalnych wymagań dotyczących apostazji i zrezygnował z obowiązku przyprowadzania świadków. Jednak pomimo tego, że w kanonie i wewnętrznych przepisach Kościoła Katolickiego publiczne wyrażenie apostazji powinno skutkować wpisem do księgi chrztu, to Kościół tego nie realizuje, nawet jeśli uzyskuje te informacji z przekazów medialnych. Przykładem jest głośna apostazja Janusza Palikota, której byłem świadkiem. Chodzi oczywiście o pieniądze, bo każda duszyczka wpisana chociażby na papierze, to są pieniądze z budżetu naszego państwa na rzecz Kościoła Katolickiego. W tym jest i był problem. Natomiast takie akcje masowe mają sens, bo ludzie przestają się bać. Pamiętam, że gdy tworzyłem portal, ludzie nie chcieli podawać nazwisk np. w opisach swoich apostazji. Dzisiaj się tego nie boją, bo chcą żyć w zgodzie ze swoim sumieniem. Często są to osoby wierzące, ale nie zgadzające się z polityką kościoła - tłumaczy w rozmowie z Fakt24 Milewczyk.

poniedziałek, 17 października 2016

Rżnęli ludzi w dupę śmieciówkami , a teraz ograniczą dostęp do emerytur ?

Gdzie są zaliczone te lata do tych tzw. składkowych - no gdzie ???
Na początek należy obciążyć wszystkich tych , którzy dokonali bandyctwa na narodzie polskim , Polaków - karząc im pracować na tzw. umowy śmieciowe tym samym bogacąc się w sposób bezpośredni lub też pośredni ciągnąc z tego korzyści, a że ciągnęli tego nie da się ukryć ... dzisiaj mają czelność mówić dyskutować jakie emerytury mają dać tym ludziom ..skandal !!!! - nie pierwszy i nieostatni!
Nowy pomysł ZUS: część Polaków nie dostanie emerytury


ZUS w ramach przeglądu emerytalnego zaproponował, aby Polacy, którzy za krótko płacili składki na ubezpieczenie, nie otrzymywali emerytury. Przy czym mogliby oni wypłacić pieniądze od ręki. Teraz tą propozycją ma się zająć rząd – pisze "Gazeta Wyborcza".



Zmiany w emeryturach - ZUS zrobił przegląd systemu

"Premier Beata Szydło zapowiedziała na początku roku, że jej rząd przeprowadzi naprawę systemu emerytalnego. Przygotowanie planu ratunkowego scedowała na Zakład Ubezpieczeń Społecznych" – pisze gazeta.

W świetle rekomendacji przygotowanej przez ZUS, emerytury miałyby być pozbawione tysiące Polaków pracujących sporadycznie na etacie (np. przez 10 lat) lub na umowach o dzieło, od których nie odprowadza się składek jakiejkolwiek emerytury.
"Prawo do emerytury mieliby bowiem zachować tylko ci, którzy udowodnią przynajmniej 15 lat (kobiety) lub 20 lat (mężczyźni) tzw. okresów składkowych" – wyjaśnia "Gazeta Wyborcza".

Według najnowszych danych ZUS ok. 80 tys. Polaków już teraz dostaje emeryturę niższą od minimalnej, czyli mniej niż 882 zł brutto miesięcznie, bo nie spełniają ustawowych wymogów. "Niektórzy otrzymują zaledwie 5 czy 6 zł, najniższa emerytura nie przekracza 45 groszy" – wylicza dziennik.

"Być może w przyszłości problem zniknie. Rząd PiS chce bowiem wprowadzić jednolity podatek od każdego rodzaju pracy". Nie rozwiąże to jednak problemu osób od wielu lat pracujących na umowach cywilnoprawnych – alarmuje "Gazeta Wyborcza".
Przegląd emerytalny - jak podzielić środki z OFE?

W rekomendacjach zawartych w przygotowywanej Białej Księdze, do której dotarła PAP zapisano, że pozostające jeszcze w OFE środki zostałyby przekazane do FRD i na IKE z początkiem 2018 r. Rekomendacje zakładają przekazanie na podstawie ustawy 25 proc. pozostałych w OFE aktywów do Funduszu Rezerwy Demograficznej, który w przyszłości będzie wspierał wypłatę świadczeń emerytalnych. Przekazane do FRD aktywa miałby pomnażać Polski Fundusz Rozwoju. Ta część zgromadzonych dotychczas środków zostanie zapisana na subkoncie ubezpieczonego w ZUS.

Pozostałe 75 proc. z początkiem 2018 r. na podstawie ustawy miałoby trafić do obecnego trzeciego filara - na Indywidualne Konta Emerytalne każdego z obecnych uczestników OFE. Same OFE – zgodnie z rekomendacjami miałyby stać się funduszami inwestycyjnymi polskich akcji, a IKE miałyby być nadal formułą dobrowolnego oszczędzania bazującego na odpowiedzialności ubezpieczonych.

Według Białej Księgi kluczowe miałoby być ustanowienie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych instytucją odpowiedzialną za wszystkie rodzaje ubezpieczeń społecznych – również rolniczych, a także funkcjonariuszy, sędziów i prokuratorów. Celem takiej zmiany miałoby być wprowadzenie powszechnego systemu emerytalnego z możliwością zachowania odrębności, przy ujednoliceniu zasad podlegania ubezpieczeniu i optymalizacji kosztów funkcjonowania systemu.

Propozycje zawarte w przygotowywanej Białej Księdze, to inne podejście do dotychczasowych trzech filarów ubezpieczeń społecznych. Obecnie pierwszym filarem są składki przekazywane na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, drugim – na Otwarte Fundusze Emerytalne i trzecim – dobrowolnie na indywidualne dodatkowe programy emerytalne.

W proponowanych po debatach rekomendacjach za pierwszy filar miałoby odpowiadać państwo, za drugi pracodawcy, a za trzeci - w różnej formie - instytucje finansowe.

W pierwszym filarze państwo ze składek i podatków gwarantowałoby emeryturę powszechną - najniższą po spełnieniu kryterium co najmniej pięciu lat okresów składkowych od płacy minimalnej.

II filar systemu emerytalnego miałyby stanowić wszystkie rozwiązania składające się na zakładowe - pracownicze programy emerytalne, na które pracodawcy przekazują środki dla swoich pracowników, by zabezpieczyć ich po osiągnięciu wieku emerytalnego. W nowym drugim filarze byłaby to "emerytura zakładowa" z opłacanych przez pracodawcę składek, bez świadczenia gwarantowanego, wypłacana po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego.

Zgodnie z rekomendacjami w każdej firmie, która zatrudnia przynajmniej 20 osób obowiązkowo powstałby Zakładowy Program Kapitałowy, do którego automatycznie weszliby wszyscy zatrudnieni w wieku od 19 do 55 lat. Powyżej 55. roku życia udział byłby dobrowolny. W mniejszych firmach możliwe byłoby ich powołanie, lub utworzenie Indywidualnych Planów Kapitałowych.

Na takie programy obowiązkowa składka pracownika – zgodnie z rekomendacjami – wyniosłaby 2 proc., przy możliwości zadeklarowania dodatkowych 2 proc. dobrowolnej składki - łącznie 4 proc. Jeśli pracownik rozlicza podatek wspólnie z niepracującą osobą, pozostającą z nim w gospodarstwie domowym, miałby prawo do dodatkowej 2-proc. składki.

Pracodawca opłacałby obowiązkowo 1,5 proc. z możliwością zadeklarowania jeszcze 1 proc. składki dobrowolnej, przy której dodatkowe pół proc. byłoby wkładem ze strony Państwa poprzez obniżenie składki na Fundusz Pracy - wynika z dokumentu.
Emerytury po zmianach

Według prognoz przy 4-proc. składce od przeciętnego wynagrodzenia, zakładanej 3-proc. rocznej stopie zwrotu z inwestycji i 2-proc. wzroście wynagrodzeń po 25 latach, świadczenie miesięczne rozłożone na 18 lat wyniesie 612 zł, a po 40 latach 1400 zł. Przy składce w wysokości 7 proc. po 25 latach byłoby to 1068 zł, a po 40 latach 2446 zł– założono w rekomendacjach.

W tych dwu filarach – wynika z rekomendacji - nie byłoby możliwości dziedziczenia wpłaconych składek. Przy emeryturze powszechnej, nie można byłoby jej łączyć z dodatkową pracą, ale można byłoby ją zawieszać. Świadczenia z emerytury zakładowej nie zawieszałoby się, ale można byłoby je łączyć z pracą.

W trzecim filarze byłyby świadczenia dodatkowe oferowane i prowadzone przez komercyjne instytucje w oparciu o dobrowolne składki ubezpieczonych. Wypłatę z nich również można byłoby łączyć z pracą – wynika z opracowania.

Świadczenia dla funkcjonariuszy, sędziów i prokuratorów miałyby zostać włączone do powszechnego systemu, inne miałyby być też warunki nabycia prawa do emerytury. W rekomendacjach zaproponowano przyznanie prawa do emerytury po okresie 25 lat służby, ale świadczenie wypłacane byłoby dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego przewidzianego w powszechnym systemie, a w przypadku funkcjonariuszy – pracowników biurowych wcześniejsza emerytura nie obowiązywałaby.

Na emeryturę przechodziłoby się tylko raz – rekomendują autorzy dokumentu. Osoby, które osiągną wiek emerytalny i zdecydują się dalej pracować, nie będą otrzymywać świadczenia powszechnego, ale nie będzie od nich pobierana składka na ubezpieczenie emerytalne. To rozwiązanie miałoby zostać wprowadzone etapowo, miałoby być uzależnione od gałęzi gospodarki i rozłożone w czasie do 2025 r. Autorzy zwracają uwagę, że takie rozwiązanie ograniczyłoby liczbę osób przechodzących na emeryturę tuż po osiągnięciu wieku emerytalnego.
Emerytura po 20-letnim okresie składkowym dla kobiet i 25-letnim dla mężczyzn

Zgodnie z rekomendacjami, po obniżeniu wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn, prawo do najniższej emerytury miałoby przysługiwać kobietom z 20-letnim i mężczyznom z 25-letnim okresem składkowym, gdy składka opłacana jest od przynajmniej płacy minimalnej.

W zapisach przygotowywanej Białej Księgi znalazło się też zastrzeżenie co do wypłaty comiesięcznej emerytury dla osób z co najmniej 15 latami stażu pracy - dla kobiet i 20 latami - dla mężczyzn. Osobom, które nie osiągnęły takiego stażu przysługiwałoby jednorazowe „świadczenie zwrotne” na podstawie stanu aktywów emerytalnych - kapitału początkowego oraz zwaloryzowanych składek za okres od 1999 r. do dnia wejścia w życie zmiany.

W rekomendacjach znalazło się też odniesienie do kwestii obniżenia wieku emerytalnego, zaproponowanego przez prezydenta – 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Autorzy zwracają uwagę, że ponieważ osoby z roczników obecnie uzyskujących prawo do emerytury znajdują się w sytuacji mniej korzystnej niż kolejne roczniki, które wiek emerytalny będą osiągały od 2025 roku, „nie można wykluczyć rekomendowania działań mających na celu rewizję warunków przyznania świadczenia", związaną z możliwością wydłużenia wieku emerytalnego.

Rekomendowane jest też – zaproponowane już przez rząd - podwyższenie najniższego świadczenia do 1000 zł, a corocznej waloryzacji o minimum 10 zł i likwidacja ograniczenia 30-krotności przeciętnego wynagrodzenia podstawy wymiaru, od której odprowadzane są składki na ubezpieczenie społeczne.

Biała księga ma zakładać wprowadzenie od początku 2018 roku e-składki i stworzenie systemu indywidualnych rachunków składkowych – jednego, zamiast obecnych czterech oraz docelowo - rachunków dla świadczeniobiorcy z możliwością wypłaty środków ze świadczeń oraz dokonywania płatności elektronicznych. W przygotowywanych dokumentach znalazły się też rekomendacje, by włączyć Fundusz Emerytur Pomostowych do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, jako subfundusz, przy zachowaniu zasady gromadzenia składek z tytułu pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze.

Obecnie wiek emerytalny jest stopniowo wydłużany do 67 lat. Kobiety osiągną go w 2040 r., mężczyźni w 2020. W Sejmie trwają prace nad obniżeniem wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn.



Przegląd systemu emerytalnego dokonywany jest zgodnie z ustawą co trzy lata.

http://biznes.onet.pl/emerytury/wiadomosci/emerytury-przeglad-zus-czesc-polakow-nie-dostanie-swiadczen/66f2ym?utm_source=swpromo&utm_medium=bbloczek&utm_campaign=swonetsg_infobiz

środa, 12 października 2016

Islamski rak wyssie Europę finansowo i co dalej ? - dalej będzie już tylko gorzej ..

Pierwszy lepszy przykład. Nasz sąsiad Niemcy:  W poniższym artykule - jeszcze świeżym można zauważyć jak Niemcy chcą oddalić  się od Europy - tej Europy ,którą znamy. Nie mam nic przeciwko wprowadzeniu takich zaostrzeń w prawie - pod warunkiem ,że mówi się prawdę co do uprawnień socjalnych korzystających przez cudzoziemców w tym i obywateli polskich będących europejczykami. Dzieje sie tak dlatego ,że karność każdego obywatela europy jest podobna ze względu na prawa obowiązujące w tych krajach europejskich- kwestią sporną pozostają zaś wysokości dotacji socjalnej w danym kraju stąd emigracja Polaków na zachód była tym podyktowana lecz żaden Polak czy też inny obywatel europy nie będzie stronił od dobrze płatnej pracy. 
Niemcy zostaną wyssane do szpiku kości przez głupią politykę uprawianą przez ich rząd. Rak islam drąży finanse Niemiec i to skutecznie od czego cierpią sami Niemcy i reszta europejczyków. Merkel myślała ,że sprowadza do kraju tanią siłę  roboczą w postaci muzołów , a okazało się ,że jedyną tanią siłą roboczą są sami Niemcy , gdzie jak wiadomo tamtejszy sozialamt wysyła do pracy za przysłowiowe 1 Euro za godzinę - to już jest kpina w chwili kiedy  brać islamska jest dotowana na grube miliardy euro .
Do czego to dojdzie ? 

- do załamania się finansów , do szalejącej recesji i w rezultacie do konfliktu wewnętrznego i co gorsza zewnętrznego  ...  Niemcy to wiedzą i znają historię swojego kraju przed wybuchem II WŚ.  ALE ONI SIĘ BOJĄ ARABÓW ! I NIE WIEDZA CO MAJĄ Z TYM FANTEM TERAZ ZROBIĆ I DAJĄ IM TO CO TYLKO CHCĄ  

Obywatele państw Unii Europejskiej mieszkający w Republice Federalnej nie będą traktowani na równi z Niemcami, jeśli chodzi o dostęp do zasiłków socjalnych. Rząd CDU/SPD planuje nadanie takiego prawa dopiero po pięciu latach pobytu.

Niemcy będą kolejnym krajem europejskim, który pod rządami prawicy wprowadzi ustawy dyskryminujące cudzoziemców w kwestii możliwości starania się o zapomogi.(zobaczcie tu nie ma mowy o muzołach jako jedności będącej rezydentami Niemiec w milionach osób) Wcześniej podobne obostrzenia wprowadziła rządzona przez konserwatystów Wielka Brytania. Planowane przez gabinet Angeli Merkel zmiany mają trafić do parlamentu w jeszcze w październiku.

Jakie zmiany przewiduje projekt? Chodzi o prawo do pobierania świadczeń socjalnych, a dokładnie – zasiłku Hartz IV i zapomóg socjalnych. Każdy obywatel UE mieszkający w Niemczech będzie mógł je otrzymać dopiero po pięciu latach udokumentowanego pobytu. Ustawa ma zostać przeforsowana mimo wyroku Federalnego Sądu Społecznego, który w 2015 roku orzekł, że cudzoziemcy z innych państw wspólnoty mają prawo do Hartz IV już po sześciu miesiącach mieszkania na terenie RFN. W odpowiedzi na orzeczenie do Berlina wpłynęły liczne skargi samorządów, które wykazały, że nadanie takiego prawa może kosztować nawet 500 mln euro rocznie. Rząd Merkel ugiął się pod ich naciskiem i postanowił opracować restrykcyjny projekt.

Według danych federalnych, świadczenia socjalne w Niemczech otrzymywało blisko 440 tys. obcokrajowców z innych krajów Unii Europejskiej. Liderami w tej klasyfikacji są Polacy, którzy pobierają socjal w liczbie 92 tys., na kolejnych miejscach mamy 71 tys. przybyszy z Włoch, 70 tys. z Bułgarii, 57 tys. z Rumunii i 46 tys. z Grecji.

Autorstwo: PN
Źródło: Strajk.eu

poniedziałek, 10 października 2016

Niemcy na gwałt drukują marki .. ???


Znalezione obrazy dla zapytania 100 marek niemieckich
Niemcy przygotowują się do wyjścia ze strefy euro. Druk Nowych Niemieckich Marek idzie pełną parą, choć oficjalnie nikt nic nie wie. Przyczyną takiego zwrotu są poważne tarapaty Deutsche Banku. Z niemieckim gigantem jest na tyle krucho, że nie wiadomo czy wyżyje, a jeśli upadnie, to pociągnie za sobą całą unię walutową.

Kiedy w 2008 roku upadł amerykański bank Lehman Brothers, poskutkowało to największym kryzysem gospodarczym od czasu Wielkiego Kryzysu z dwudziestolecia międzywojennego. W rok później Islandia postanowiła nie ratować swoich banków; skończyło się to 18-procentową inflacją. Ratować sektor bankowy próbowano za to na Cyprze; trzy lata temu dwa największe banki skonfiskowały (!) 47,5% oszczędności swoich klientów. Taka kradzież nazywa się w państwowej semantyce „wywłaszczeniem”. Niemiec nie stać na ratowanie Deutsche Banku publicznymi finansami. Nie wiadomo który wariant wybiorą, w żadnym wypadku nie skończy się to jednak dobrze.

Pierwsze objawy kryzysu

Jakie są symptomy ciężkiego stanu Deutsche Banku? Ekonomiści zauważają je już od kilku lat. Zaczęło się od kary w wysokości 725 mln euro, jaką bank musiał zapłacić za manipulowanie stopą LIBOR (służy ona do ustalania oprocentowania krótkoterminowego kredytu międzybankowego w konkretnej walucie). W 2014 roku kłopoty banku były już na tyle duże, że organy nadzoru zmusiły go do zwiększenia kapitału o 1,5 mld euro. Żeby pozyskać ten kapitał, bank sprzedał warte 8 mld euro aktywa z 30% zniżką. Kłopoty z płynnością to jednak dopiero początek…

W marcu 2015 Deutsche Bank nie przeszedł testów warunków skrajnych – przeszła je nawet belgijska DEXIA, która po paru dniach ogłosiła bankructwo. W kwietniu po raz kolejny przyłapano DB na manipulacji stopą LIBOR, co zaowocowało karą w wysokości 2,5 mld euro. Następnym ciosem było wstrzymanie spłaty kredytu do MFW przez Grecję. Wkrótce agencja ratingowa S&P obniża rating Deutsche Banku do BBB+ – zaledwie trzy oczka wyżej od ratingu „śmieciowego”, a zarazem niżej niż plasował się Lehman Brothers w momencie bankructwa!

Listopad przyniósł kolejną karę – tym razem ze strony USA. 275 mln $ musiał zapłacić amerykański oddział DB za dokonywanie transakcji z państwami objętymi sankcjami.

Styczeń 2016 roku to 6,8 mld $ straty dla Deutsche Banku, co prawdopodobnie jest najgorszym wynikiem w historii bankowości. Wkrótce ujawniono także, że bank posiada 52 mld $ w derywatach. Warto zatrzymać się nad tym na dłużej, bo tu właśnie tkwi sedno problemu i punkt zapalny kryzysu.

Tykająca bomba

Derywaty to węzeł gordyjski bankowości. Krąży opinia, że nikt na świecie do końca nie rozumie tego jak działają i jakie są konsekwencje ich stosowania. Najprościej mówiąc, są to zakłady pomiędzy dwoma podmiotami, bazujące na zmiennej wartości przedmiotu zakładu. Bank udziela kredytu, jednocześnie płacąc komuś za jego poręczenie. Poręczyciel płaci bankowi uzgodnioną wartość kredytu, licząc że zanim dług kredytobiorcy zostanie spłacony, jego wartość wzrośnie. Sam oczywiście także może przekazać komuś ów dług, tworząc w ten sposób łańcuch powiązań i zależności finansowych.

Nie byłoby w tym nic złego gdyby banki utrzymywały stuprocentową rezerwę – t.j. zawsze miały tyle pieniędzy, żeby móc wypłacić każdemu z depozytariuszy to, co ma on na koncie. Problem w tym, że banki nie mają takiego obowiązku. Zobowiązane są jedynie do utrzymywania rezerwy cząstkowej – określonego procenta zdeponowanej sumy. W momencie kiedy dostają niewielki nawet zastrzyk gotówki w postaci wpływów od poręczyciela, przeprowadzać mogą większe operacje na wirtualnym pieniądzu. Innymi słowy: derywaty pozwalają im na udzielanie tego samego kredytu różnym podmiotom, co powoduje, że realnie istniejąca suma rozrasta się w obrocie do swojej wielokrotności. Działa to jednak tylko do momentu kiedy rzeczywistość nie powie: „Sprawdzam!”.

Wartość netto derywatów Deutsche Banku to 52 mld $. Tyle bank może maksymalnie zyskać. Jednakże ekspozycja derywatów Deutsche Banku, czyli wartość, którą bank straci jeżeli nie spłacony zostanie żaden z kredytów, to 62 bln $. To prawie tyle, ile wynosi światowe PKB i kilkukrotnie więcej, niż PKB całej strefy euro.

Konsekwencje

Trzy czwarte rynku derywatów skupione jest w rękach dwudziestu największych banków. Zobowiązania kredytowe wiążą je tak silnie, że upadek jednego natychmiast pociągnie za sobą kłopoty innych. Jeżeli jeden bank zbankrutuje, ponieważ zainwestował w złe derywaty, doprowadzić może to do bankructwa innych, które posiadają derywaty tego banku. Co stanie się wówczas? Nie ma na całym świecie takiej ilości pieniędzy, która mogłaby pokryć te zobowiązania. Rządy nie będą w stanie pomóc bankom.

Scenariusz znany z Cypru jest coraz bardziej możliwy. Unijne prawo zakłada, że w przypadku kryzysu skonfiskować można część depozytów bankowych powyżej 100 tysięcy euro. W Polsce takich kont jest około 400 tysięcy – część z nich z pewnością w polskiej filii Deutsche Banku. Nikt obecnie nie może zagwarantować ich nietykalności…

Jeżeli Deutsche Bank „przejedzie się” na swoich derywatach, Niemcy z pewnością będą wywierać presję na Europejskim Banku Centralnym, żeby pokryć choć część strat poprzez dodruk euro. To zaś oznacza zwiększenie długu wewnętrznego państw należących do unii walutowej – w praktyce wszyscy ich mieszkańcy pracować będą na pokrycie niemieckich długów. Nie poprawi sytuacji fakt, że zaraz po Deutsche Banku runą między innymi banki włoskie. Najważniejszą konsekwencją takiego stanu rzeczy będzie znaczny spadek wartości euro, prawdopodobnie na rzecz dolara.

Niemcy na gwałt drukują marki






Nic dziwnego, że Niemcy przygotowują się na upadek strefy euro, a przynajmniej na opuszczenie tonącego okrętu, w którym sami wybili największą dziurę. Na poważnie, choć w wielkiej tajemnicy, rozważa się powrót do starej waluty naszych wschodnich sąsiadów. Przygotowania idą pełną parą. Nawiasem mówiąc, być może właśnie te problemy były powodem wydania przez niemiecki rząd zalecenia, żeby obywatele gromadzili zapasy…
„Wiso”, cykliczny program niemieckiej telewizji ZDF przedstawia między innymi wykradziony przez hakera kontrakt pomiędzy Deutsche Bundesbank a brytyjską wytwórnią dokumentów specjalnych De La Rue, liderem wszystkich rankingów w tej branży. Tekst zawiera zalecenie, by odebrać z sejfu w szwajcarskim Banku Centralnym istniejące szablony starych marek i zaadaptować je do nowoczesnych standardów bezpieczeństwa. Neuen Deutschen Mark oznaczone będą między innymi znakami wodnymi i nicią bezpieczeństwa. Możemy w nim także przeczytać:
„Zamówienie dostarczy się właściwym pełnomocnikom Republiki Federalnej Niemiec początkowo w pięciu transzach, zawierających razem 250 (dwieście pięćdziesiąt) miliardów NDM. Data dostarczenia zamówienia zostanie uzgodniona w osobnym kontrakcie”.

Pytani o sprawę niemieccy urzędnicy nabierają wody w usta i dementują wszystkie pogłoski. Jednakże ekonomistka Philippa Malmgren jest zdania, że powrót do starej waluty jest nieunikniony. Już pięć lat temu wieściła, że Niemcy będą musiały opuścić strefę euro:

„Myślę że już teraz puścili w ruch maszyny i wyciągają z sejfów stare deutsche marki, które pochowali po wprowadzeniu euro” – mówiła w 2011 roku.

Jak wylicza „Wiso”, nowa marka mogłaby mieć nawet o połowę większą siłę nabywczą od euro. Zwłaszcza gdyby sprawdził się scenariusz o którym pisaliśmy wyżej, czyli ratowanie Deutsche Banku poprzez dodruk pieniędzy w EBC. Nowa-stara waluta miałaby też być o 30% silniejsza od dolara i jena. Oznaczałoby to obniżkę cen produktów importowanych z USA, Chin i zachodniej Europy.

Poniżej prezentujemy cały program niemieckiej stacji telewizyjnej (niestety na razie tylko po niemiecku):






http://polmedia.pl/niemcy-znow-drukuja-marki-koniec-strefy-euro/

środa, 5 października 2016

4 A 7 PAŹDZIERNIKA ROSJA UMIEŚCI 40 MILIONÓW OBYWATELI W SCHRONACH PRZECIWATOMOWYCH!

Kreml zapowiedział ogólnorosyjskie ćwiczenia obrony cywilnej, w którym udział weźmie 40 milionów obywateli. Poinformował o tym dyrektor departamentu O tym zawiadomił dyrektor departamentu Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych, Siergiej Manujło.
Ćwiczenia potrwają od 4 do 7 października i weźmie w nich udział 40 milionów obywateli. Ćwiczenia mają polegać na umieszczeniu ludzi w schronach przeciwatomowych. Będą brały w nich udział również jednostki ratunkowe oraz rosyjskie służby.



W samej Moskwie zawyje prawie 3 tysiące syren alarmowych. W kilku dzielnicach rosyjskiej stolicy zostaną postawione specjalne urządzenia do czyszczenia odzieży z zanieczyszczeń chemicznych lub atomowych w innych powstaną lekkie schrony.

Ćwiczyć będą szybką ewakuację, odbieranie pakietów sanitarnych od ratowników, używanie ich oraz korzystanie z naprędce zbudowanych punktów sanitarnych. W przeciwieństwie do zwykłych obywateli władze nie będą szkoliły się w szybkiej ucieczce, ale szybkim zbieraniu się.

„Praktycznie przećwiczymy alarmowanie i zbieranie szefów państwowych ministerstw i centralnych urzędów, organów władz wykonawczych poszczególnych części Rosji i samorządu terytorialnego" - poinformował dyrektor departamentu obrony cywilnej w ministerstwie ds. sytuacji nadzwyczajnych Siergiej Manujło.

W ćwiczeniach weźmie udział 200 tysięcy ratowników służb podległych ministerstwu oraz władzom miejskim, oraz ponad 50 tysięcy różnego rodzaju pojazdów. Syreny alarmowe zawyją od Kamczatki do Kaliningradu.

„Oprócz tego w stan gotowości zostaną postawione ochronne obiekty obrony cywilnej" - zapowiada Manujło.
Podczas ćwiczeń skupiać się będą głównie nad ewakuacją, wydawaniem sprzętu do ochrony osobistej oraz materiałów sanitarnych. Dyrektor departamentu podkreślił, że głównym celem ćwiczeń jest dopracowanie działań ratunkowych jakie mogłyby być konieczne podczas konfliktu zbrojnego z użyciem broni atomowej.



wRealu24.pl

źródło: russian.rt.com

gazeta.ru

wtorek, 4 października 2016

"..TTIP i CETA płody, ciężarnych matek karmionych paszą z GMO, glifosatem"

Jedynym celem awantury o aborcję jest odwracania uwagi społeczeństwa od groźnej umowy TTIP i CETA

Protest przeciw TTIP i CETA. Dołączysz?

Jak zawsze wtedy, gdy całkowicie kupiony przez zachodnie korporacje przemysłowe (głównie biotechnologiczne i farmaceutyczne) rząd i sejm dążą do przepchnięcia kolejnej zgubnej dla Polski i Polaków ustawy lub umowy handlowej wyciągany jest gorący i niezawodnie skłócający naród temat aborcji. Kiedy Polacy skoczą sobie wzajemnie do gardeł żądni przelewu bratniej krwi nie może być mowy o solidarności i jednomyślności w żadnej kwestii. Niby każdy wie, że Machiavelli zalecał rządzącym: „Dziel i rządź”, bo gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta, ale nikt nie wyciąga z tego żadnych praktycznych wniosków.

Presstytutki dolewają oliwy do ognia robiąc medialny jazgot nie do zniesienia, a pożal się Boże „celebryci”, zapewne niebezinteresownie, noszą po ulicach banery z cipkami, szparkami i fujarkami i zwierzają się przed całym światem ze swoich aborcji. A durny naród, zamiast to całkowicie zignorować, pozostając w domach i pozwalając umrzeć temu tematowi z powodu braku zasilania energią swojej uwagi podnieca się niezdrowo i ochoczo rzuca kamieniami oraz najplugawszymi wyzwiskami. To, co wylazło z wielu moich (zdawałoby się rozsądnych) znajomych na Facebooku wprawiło mnie w stan głębokiego szoku i zadumy nad ludzką naturą…

Kiedy opadnie kurz bitewny poranieni wzajemną nienawiścią Polacy odkryją, że rząd w ogóle nie zamierzał zajmować się tym tematem i w ustawie aborcyjnej JAK ZAWSZE nie zostanie zmieniony ani jeden przecinek. Temat JAK ZAWSZE nagle zniknie z przestrzeni publicznej i będzie zahibernowany w grobowej ciszy aż do następnej wrednej, niszczącej Polskę i Polaków ustawy.

Ten stary, do znudzenia ograny sposób wzniecania nienawiści narodowej działa w Polsce niezawodnie od lat. Polacy są głupsi niż psy Pawłowa, które już dawno zorientowałyby się, że to jest fałszywy alarm i przestałyby na niego reagować.

Szanowny Narodzie!!! W tym jazgocie nigdy nie chodziło o dobro płodów. Rząd ma płody głęboko w dupie. Kiedy płód w końcu się narodzi rząd nie zaoferuje mu dosłownie niczego! Nawet, jeśli jego matka wraz z nim znajdzie się pod mostem gdzie będzie konać z głodu i chłodu rząd nie wyciągnie do niego pomocnej ręki. Co najwyżej odbierze jej ten już urodzony płód, zwany teraz dzieckiem i odda go do rodziny zastępczej, bo chętnych na idące w ślad za nim duże pieniądze nie brakuje. A kiedy zostaną wprowadzone zapisy umów TTIP i CETA płody, ciężarnych matek karmionych paszą z GMO, glifosatem i pozostałą agrochemią oraz aspartamem, MSG i podobnymi wynalazkami nowoczesnej nauki i postępu będą się rodzić bez rączek, nóżek, nerek, a nawet mózgów. Odwracanie uwagi „obrońców życia” od ważnych problemów skończy się wielkim, żywieniowym holokaustem nie tylko płodów, ale całego narodu polskiego!

Zamiast brać udział w sterowanych przez korporacje przemysłowe czarnych marszach musimy stawić się masowo na wiecach przeciwko TTIP i CETA!


Cała Polska ratuje polską żywność i polskie rolnictwo!

Dla zachęty opowiem wam historię z życia.

W końcu lat 70. pewien nasz znajomy wyjechał do Stanów Zjednoczonych i słuch po nim zaginął. Ostatnio nagle się odnalazł. Kiedy przeszedł na emeryturę jego amerykańska żona namówiła go do powrotu do ojczyzny. Po latach odnalazł starych przyjaciół i nawiązał z nimi kontakt. Każdemu oboje z żoną opowiadają z wielkim podnieceniem, że są po prostu zachwyceni pyszną i zdrową żywnością, jaka jest dostępna w każdym polskim sklepie. A wiedzą, co mówią, ponieważ on był muzykiem i zjeździł całe Stany wzdłuż i wszerz i jadł z niejednego garnka.

Wiem, że nasza żywność nie jest już tak naturalna, jak była kiedyś, choćby za komuny, ale i tak jest bez porównania lepsza niż standardowa amerykańska. Wszyscy moi znajomi w USA zaopatrują się w żywność w polskich i azjatyckich sklepach, amerykańskiego jedzenia unikając jak zarazy.

Jeśli dopuścimy do podpisania przez polskojęzyczny nie-rząd umów TTIP i CETA skażemy się na wyniszczenie biologiczne. Będziemy równie grubi i równie schorowani jak Amerykanie. Chcecie tego? To dalej kłóćcie się o aborcję.

Wszystkich przebudzonych z Matrixa zachęcam do udziału w demonstracjach przeciwko korporacyjnemu terorowi żywnościowemu!!!



https://astromaria.wordpress.com/2016/10/03/jedynym-celem-awantury-o-aborcje-jest-odwracania-uwagi-spoleczenstwa-od-groznej-umowy-ttip-i-ceta/