niedziela, 25 grudnia 2016

Projekt Tęcza - Najpierw pojawiło się przymglone zielone światło...



Eksperyment Filadelfia (, względnie Eksperyment Filadelfijski) – nazwa tajnego eksperymentu naukowego, przeprowadzonego przez Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych. Eksperyment był przeprowadzony 28 października 1943 roku na amerykańskim okręcie USS Eldridge, stacjonującym w Bazie Sił Morskich USA w porcie Filadelfia i zakończył się tragedią. Większość współczesnych opisów tych wydarzeń opiera się na relacjach Alfreda Bielka, który był ich naocznym świadka. Jako innych świadków zdarzenia cytowano m.in. marynarzy z innego okrętu (USS Andrew Furuseth), który miał wówczas stacjonować obok USS Eldridge.

Foto: Eksperyment Filadelfijski, zdjęcie z filmu o tym tytule. 
Znalezione obrazy dla zapytania Eksperyment Filadelfijski


Według aktualnego stanu wiedzy, eksperyment miał dowieść istnienia i zbadać właściwości tak zwanego jednobiegunowego pola magnetycznego. Teorię pod nazwą 'Jednolita teoria pola' stanowiącą podstawy eksperymentu próbował opracować Albert Einstein w latach 1925-1927, a także inni fizycy. Według relacji świadków okręt, na którego pokładzie wygenerowano jednobiegunowe pole magnetyczne, po kilku minutach działania tego pola otoczony został szarą lub szaro-zielonkawą mgłą, a następnie stał się całkowicie niewidoczny, czemu towarzyszył oślepiający błysk światła. Wskutek eksperymentu, któremu w niektórych relacjach dodatkowo towarzyszyła teleportacja jednostki, znaczna część załogi rzekomo poniosła śmierć, zaginęła lub zapadła na choroby umysłowe. Eksperyment jest kanwą wielu filmów fantastycznych z portalami do podróży na inne planety we Wszechświecie oraz przechodzeniem do nadprzestrzeni.

W połowie października 1943 roku Marynarka Wojenna USA przeprowadziła serię eksperymentów na morzu oraz w stoczni w Filadelfii oraz w Nortflok Newport News w stanie Wirginia. O eksperymencie tym pisano w książkach jednak źródła informacji nie ten temat pozostają utajnione lub poufne z uwagi na tajemnicę wojskową, której złamanie grozi w USA karą śmierci ściganą dożywotnio. Niektórzy świadkowie już zmarli, co nie dziwi, gdyż minęło 60 lat, inni, którzy powinni wiedzieć coś na ten temat milczą z uwagi na tajemnicę wojskową. Eksperyment ten miał na celu uczynić potężny okręt marynarki USA niewidocznym. Do tego celu chciano zastosować specjalne generatory elektromagnetyczne. Okręt stał w doku i za pomocą prądu stałego i zmiennego wytworzono wokół niego silne pole magnetyczne. Wyniki były niesamowite. Niestety dla załogi było to tragiczne przeżycie.

Najpierw pojawiło się przymglone zielone światłopodobne do zielonkawej czy szarawo-zielonkawej mgły, o której opowiadają ludzie ocalali z katastrofy w Trójkącie Bermudzkim. Wkrótce wypełniła ona cały okręt i jednostka wraz z załogą zaczęła rozpływać się w powietrzu, widać było jedynie linię zanurzenia. W tym samym czasie niszczyciel pojawił się i znikł w Norfolk w stanie Wirginia. Mogło to być rezultatem przebiegu doświadczenia i wiązać się z efektem przesunięcia w czasie. Były członek załogi doniósł, że próba na morzu zakończyła się sukcesem. Otrzymano pole niewidoczności w kształcie obrotowej elipsy na sto metrów z każdej strony statku. Gdy moc pola zwiększono zaczęli znikać ludzie na pokładzie. Żeby sprowadzić ich z powrotem używano techniki >nakładania rąk<. Całkowite usunięcie procesu znikania było jednak trudne. Podobno marynarze trafiali do szpitala, umierali albo popadali w obłęd. Wydawało się, że wzrosły ich zdolności psychiczne, ale wielu odczuwało efekty uboczne transmutacji w czasie. Znikali na jakiś czas i znów pojawiali często w innym miejscu, w domu, na ulicy, w barach, restauracjach wzbudzając sensację wśród gości.

Dwa razy kiedy wynoszono go na ląd, kompas okrętu stanął w ogniu, co miało to tragiczne skutki dla niosących. Połowa marynarzy tamtego okrętu momentalnie zwariowała, niektórzy trzymani są do dzisiaj w specjalnych zakładach, gdzie otrzymują pomoc jeśli czują, że unoszą się w powietrzu, jak to nazywają wiszą w powietrzu i tkwią w nim. Człowiek, który znalazł się w takim stanie nie może poruszać się o własnych siłach, jest jakby w stanie nieważkości. Jeśli w takiej chwili nie podbiegnie do niego kolega znajdujący się z nim w polu i nie dotknie go, to wtedy zamarza czy sztywnieje. Kiedy jakiś człowiek zamarza, oznacza się jego pozycję i wyłącza pole magnetyczne. Wszyscy poza zamrożonymi mogą się znów poruszać. Potem członek załogi o najkrótszym stażu musi iść w to miejsce, gdzie jest zamrożony i odszukać jego twarz, lub kawałek odsłoniętej skóry. Rozmrożenie trwa czasem godzinę, kilka godzin, a nawet sześć miesięcy. Do tej pory pozostało niewielu członków załogi biorących udział w eksperymencie. Większość oszalała jeden, po prostu zniknął przez ścianę swojej kwatery na oczach żony i dziecka. Ci, którzy pozostali przy zdrowych zmysłach, oświadczyli, że przenieśli się w przyszłość do roku 1983. Silny wir magnetyczny, pole jednobiegunowe, otwiera coś jak wrota do innego świata lub do innych światów.

Ludzie zamieszani w „Projekt Montauk” byli zastraszani, nieposłusznych zaś eliminowano. Jeden z fizyków jądrowych wyjaśnił, na czym polegała specyfika eksperymentu filadelfijskiego. Gdy w 1905 roku Einstein opracował teorię pola niestatecznego, stwierdzono, że po upływie pewnego czasu zmienia ono strukturę cząsteczek. Gdyby cząsteczki, z których zbudowany jest człowiek, oddaliły się od siebie, stalibyśmy się tak rozrzedzeni, że nie widzielibyśmy przed sobą żywych postaci. Z praktycznego punktu widzenia nie byłoby nikogo. To samo stałoby się z całą planetą, jeśli by poddać ją takiemu wirowi magnetycznemu. Badania prowadzone przy okazji tego eksperymentu mogły więc doprowadzić do upadku ludzkiej rasy, gdyby pole miało większy zasięg. Ryzyko dla marynarzy było ogromne, a potencjalne korzyści nie byłyby w stanie powetować strat poniesionych w trakcie projektu. Po eksperymencie wielu członków załogi poddano wielomiesięcznej opiece w specjalnych naukowych ośrodkach badawczych. Część z nich wykazywała zdolności parapsychiczne, stawała się spontanicznie niewidzialna lub potrafiła pojawiać się w różnych miejscach jednocześnie. Niektórzy zapadali na dziwny stan tkwienia w bezruchu podobny do katalepsji. Byli oni w istocie zamrożeni, a proces odmrażania trwał od kilku godzin do kilku miesięcy!
Tajemnica zielonej poświaty

Od połowy października 1943 roku Marynarka Wojenna USA przeprowadziła serię eksperymentów na morzu oraz w stoczni w Filadelfii oraz w Nortflok Newport News w stanie Wirginia.

Amerykańska Marynarka Wojenna oficjalnie nigdy nie przyznała się do przeprowadzenia takiego eksperymentu. Wszelkie wieści zostały pochłonięte przez cenzurę. Wtajemniczeni jednak twierdzą, że odbył się nie tylko jeden eksperyment ale cała ich seria i to niewielkie przecieki z różnych eksperymentów dają obraz całości. Większość współczesnych opisów tych wydarzeń opiera się na relacjach Alfreda Bielka, który podaje się za ich naocznego świadka.

28 Październik 1943 rok - eksperyment “Filadelfia”, zwany też eksperymentem “Tęcza”.

Okręt, którego użyto do doświadczeń był zbudowany na krótko przed jego wodowaniem czyli 25 czerwca 1943 roku.Wyporność 1520 ton, niszczyciel eskortujący USS ”Eldridge”. Przeznaczenie: ochrona konwojów europejskich niszczonych na Atlantyku przez niemieckie u-booty.Organizator projektu: Urząd Badań Marynarki Wojennej USA {ONR}.

Prawdopodobni główni uczestnicy eksperymentu to wybitni fizycy: Thomas Townsend Brown, Nikola tesla, John von Neumann i Albert Einstein, który opublikował już teorię względności i utrzymywał w niej, że światło może się zaginać w silnym polu grawitacyjnym. pracował on już wówczas nad teorią pola, która wyjaśniłaby zachowanie energii elektromagnetycznej i grawitacyjnej. Archiwa personalne armii amerykańskiej w St. Louis zawierają dokumenty jasno stwierdzające, że Albert Einstein zatrudniony był dorywczo w Departamencie Marynarki Wojennej jako “pracownik kontraktowy Służb Specjalnych”, czyli konsultant naukowy Biura Uzbrojenia. Naukowiec pracował dla US Navy od 31 maja 1943 roku do 30 czerwca 1946 roku.
Cel eksperymentu

Celem jego było zastosowanie einsteinowskiej jednolitej teorii pola poprzez wypróbowanie działania pola magnetycznego na okręt wojenny USS “Eldridge” D-173; a także, na załogę przebywającą na jego pokładzie. W początkach II wojny światowej marynarka wojenna Niemiec używała podwodnych min magnetycznych i torped, przyciąganych przez pole magnetyczne generowane przez duże metalowe okręty. Miny były przyciągane przez kadłuby statków alianckich, wybuchały w ich pobliżu i zatapiały je. Alianci znaleźli sposób na wroga bowiem nauczyli się oszukiwać te urządzenia dzięki technice tak zwanej: “demagnetyzacji”. A wyglądało to mniej więcej tak: wokół kadłubów zaczęto montować - dużą cewkę elektryczną, przez którą przepływał prąd - ”nie w fazie” z magnetycznym rezonansem okrętu.

Jednak skutkiem ubocznym tej techniki było to, że gdy okręty przemieszczały się w ziemskim polu magnetycznym; które różni się nieco w różnych miejscach - harmoniczny rezonans statku zmieniał się gdy ten przepływał z jednego miejsca na inne. Z tego tez powodu rezonans w cewkach demagnetyzacyjnych musiał być na bieżąco monitorowany oraz dostosowywany w taki sposób żeby mieć całkowitą pewność iż okręt pozostaje ‘magnetycznie niewidzialny” dla min i torped; każdy nawet najdrobniejszy błąd w wartości rezonansu pozostawił by jakiś ślad i wówczas statek stałby się “widzialny”.
Narodziny pomysłu eksperymentu ” Filadelfia”.

Nowa koncepcja polegała na tym, żeby używając nie jednej cewki, a trzech cewek wokół każdej osi okrętu, zestrojonych ze sobą tak by znajdowały się nawzajem “w fazie”, stworzyć rotacyjne pole elektromagnetyczne, które zaginałoby sygnały radaru. Sygnały te owijałyby się wokół statku, nie wracając do niemieckich zestawów radarowych, wskutek tego niemieccy operatorzy nie dostrzegli by amerykańskich jednostek.
Przebieg eksperymentu

Istnieje kilka wersji wydarzeń przebiegu eksperymentu “Filadelfijskiego”, a wersje te to w zasadzie przecieki z wielu kilejnych prób powtórzenia eksperymentu. Jedna z nich mówi o tym, że gdy włączono cewki i uruchomiono pole elektromagnetyczne, w powietrzu momentalnie pojawiło się głośne elektrostatyczne “buczenie” a cały statek spowiła tajemnicza ”zielona mgła”. Fakt ten pomoże wyjaśnić to co zaszło potem, ponieważ taką mgłę można uznać za zwykłą jonizację normalnego powietrza atmosferycznego w silnym polu magnetycznym. Bowiem takie zjawisko ma również miejsce w Ameryce na Środkowym Zachodzie podczas trąby powietrznej lub silnej burzy pojawia się wtedy specyficzny zielony kolor zjonizowanej atmosfery.

Podczas tego eksperymentu gdy zielona mgła się uniosła statek nie tylko był niewidoczny dla operatorów amerykańskich ale także był niewidoczny gołym okiem. Jedna z wersji wydarzeń wspomina o widocznych jedynie zarysach kadłuba.Natomiast w innej wersji okręt znikł by pojawić się kilkaset kilometrów dalej w obłoku ”zielonej mgły” tuż przed brytyjskim lotniskowcem, którego kapitan odnotował ten fakt w dzienniku pokładowym. Widziano go podobno też w Bazie Sił Morskich w Norfolk około 375 mil na północ. Cywile i amerykańscy żołnierze będący wówczas na molo zobaczyli nagle pojawiający się z znikąd okręt. Każda wersja przecieku informacji pochodzi z innego kolejnego eksperymentu Filadelfijskiego, gdzie było centrum dowodzenia tymi badaniami.

Według relacji świadków tego wydarzenia pole magnetyczne rozciągało się na długość około 100 metrów z każdej strony statku i miało widoczny kształt elipsoidy. Osoby znajdujące się na pokładzie sprawiały wrażenie jakby “chodziły w powietrzu”. A gdy pole zaczęto zwiększać dostrzeżono jedynie zarys kadłuba, który w krótkim czasie stał się coraz bardziej przezroczysty, aż w końcu znikł z pola widzenia obserwatorów, pozostał tylko na wodzie wgłębiony ślad po kadłubie.

Prawie w każdej z relacji z eksperymentów powtarza się to, iż członkowie załogi znajdujący się na pokładzie statku odczuwali przytłaczające ciśnienie elektrostatyczne, zjawisko bardzo podobne do tego, które odnotował podczas swoich doświadczeń z impulsami prądu stałego wielkiej częstotliwości Nikola Tesla.

Kończyny a przede wszystkim stopy kilku członków załogi zostały uwięzione w przegrodach oraz innych powierzchniach statku. Pozostali stracili kończyny, natomiast niektórzy z nich, w jakiś dziwny sposób zostali wtopieni w beton będący pokrywą statku. Tkwiąc swoim ciałem wewnątrz zimnego, twardego metalu byli nie do odratowania. Części ich ciał dosłownie stopiły się z metalem. Nielicznym skrócono męczarnie.

Cytat obserwatora: ”załoga, która zmieniła swoje początkowe pozycje, znalazła się w niebezpieczeństwie po wyłączeniu pola. Pole zdolne dosłownie zagiąć światło, wystarczająco silnie by uczynić niewidzialnym cały okręt, może być postrzegane w inny sposób, ponieważ równie dobrze mogło ono być dość silne, by wysłać obiekt do innej przestrzeni, “nie będącej w fazie” z naszą. Jeśli ktoś poruszył się podczas powrotu do naszej rzeczywistości, został faktycznie stopiony z przegrodą okrętu“.

Ponoć marynarze z innych okrętów widzieli go w jednym przypadku potem kilkanaście mil dalej, dryfujący swobodnie na pełnym morzu. Jednak po około dwudziestu minutach statek ”uwidocznił się oczom innych”, lecz uszkodzenie jego było przerażające. Po “powrocie USS Eldridge”, większość marynarzy nie była zdrowa na umyśle. Zapadli oni na nieuleczalną i ciężką schizofrenię, podobnie w wypadku kolejnych powtórzeń eksperymentu.

John von Neumann powrócił do badań fazy projektowania by zrozumieć dlaczego eksperyment zakończył się tak nieoczekiwanym sukcesem, a zarazem tak wielką porażką, pomimo wielkiego nakładu energii i pracy ludzi.

Cytat kapitana X: ”Czterej członkowie załogi, którzy zmienili swoje wcześniejsze pozycje, utkwili w stalowym pokładzie. Dopóki pole działało, wszystko było w porządku. Kiedy pole zanikło, ich wcześniejsze ”więzienia czasowe przepadły, kiedy mężczyźni zmienili pozycje i ponownie zmaterializowali się w naszym wymiarze {…} w nieco innym miejscu lub pechowo zmaterializowali się dokładnie tam, gdzie był pokład więc molekuły stali dosłownie wymieszały się z molekułami ich ciał[..}.
Teoriom tym stanowczo zaprzeczono, tak większość członków załogi oraz przedstawiciele rządu. Według tych relacji, Eldridge brał udział w badaniach naukowych, ponoć nie miały one wcale charakteru w jaki opisywano eksperyment “Filadelfijski”. Przyznano natomiast, że badano możliwości wykorzystania pól magnetycznych do stworzenia osłony przeciwtorpedowej wokół okrętu. Amerykańska Marynarka Wojenna oficjalnie nigdy nie przyznała się do przeprowadzenia takiego eksperymentu. Wszelkie wieści zostały pochłonięte przez cenzurę. Zachowała się jedynie krótka notka w jednej z gazet filadelfijskich i zeznania pojedynczych świadków.

Teorie jednolitego pola Einstein ukończył on w 1925-1927 roku, ale potem ją odwołał, prawdopodobnie nie kierował się względami matematycznymi lecz humanitarnymi. Dziś tłumaczy się to w ten sposób, że teoria ta jest niekompletna.Dr Bertrand Russell prywatnie przyznał, że została ona ukończona, jednak człowiek jeszcze do niej nie dorósł.

Pozostaje pytanie na ile ów eksperyment czy ich seria jest fikcją a na ile prawdą? Poza tym jeśli miał w nim również uczestniczyć Nikola Tesla (ur. 10 lipca 1856 roku w Smiljanie, zm. 7 stycznia 1943 r. w Nowym Jorku) to jakimś cudem nie zgadzają się daty eksperymentu z datą jego śmierci, chociaż to daty z przecieków mogą być niedokładne z uwagi na wiele powtórzeń eksperymentu. Sytuacja wyżej przedstawiona jeśli w ogóle miała miejsce to z punktu widzenia fizyki wskazywane relacje zaistniały w przestrzeni magnetycznej i materialnej. Pole magnetyczne, które w efekcie zakłóciło charakter fizyczny przestrzeni materialnej musiało rozwiązać i ponownie związać molekuły, chociaż możliwe są inne, relatywistyczne wyjaśnienia.

Kwestię straszliwego wpływu ubocznego "Eksperymentu" na zdrowie i psychikę ludzi w nim uczestniczących tłumaczą dość dobrze badania psychofizjologów. Badacze są zdania, że działanie pola elektromagnetycznego wpływa na pracę ludzkiego mózgu, zachowanie się oraz stan psychiczny i fizyczny, co może doprowadzić do stanów epileptycznych i imaginacyjnych. Dr Michael Persinger z laboratorium psychofizjologii kanadyjskiego uniwersytetu Laurentian uważa, że dłuższa obecność w silnym polu magnetycznym o bardzo niskiej częstotliwości może powodować amnezję, stan szoku, okresową ślepotę, ślady na powierzchni skóry przypominające oparzenia, a także kłopoty ze snem, koszmary senne oraz zaburzenia hormonalne. Psycholog Susan Korbel z Harper College w stanie Illinois podejrzewa, że długotrwałe działanie pola elektromagnetycznego na organizm ludzki może spowodować nawet zmianę struktury genetycznej.