środa, 12 kwietnia 2017

Kim Dzong-Un podjął decyzję o tym, aby 25 procent mieszkańców Pjongjang opuściło miasto w trybie natychmiastowym

Świat na krawędzi wojny. Ewakuacja ponad pół miliona osób. Szykuje się wspólne uderzenie dwóch mocarstw

Zgodnie z postanowieniem należy pilnie ewakuować 600 tys. osób. Powodem takiej decyzji mają być napięte stosunki ze Stanami Zjednoczonymi.Jedna z interpretacji mówi o tym, że schrony bombowe Pjongjang nie są w stanie pomieścić całej populacji stolicy Korei Północnej, dlatego też część osób będzie musiała opuścić miasto. W pierwszej transzy ma być to 25 procent mieszkańców.

Według drugiej wersji działania Kim Dzong-Una to efekt „kontroli populacji”.

Podano również informację o tym, że wykryto okręt rakietowy przewożący na pokładzie 154 rakiet typu Tomahawk, należący do US Navy, w pobliżu wybrzeża półwyspu koreańskiego.

Według relacji południowokoreańskich mediów sytuacja w sąsiednim kraju jest bardzo napięta, a naród przygotowywany jest na „dużą wojnę”. Wiele osób ma żegnać się z bliskimi, miejscami pracy itd.

Zgodnie z innymi informacjami kilka dni temu widziano w Chinach wojska pomocnicze i załogi lekarzy, które zmierzały do granicy z Koreą Północną. Media podały także informacje, że Chińczycy rozmieścili na granicy z Pjongjangiem 150 tys. żołnierzy.

Z kolei amerykański generał H. R. McMaster powiedział, że Stany Zjednoczone rozmieszczają okręty rakietowe w regionie, a konkretnie w okolicach Japonii. Taką decyzję nazwał rozsądną ze względu na prowokacyjne zachowanie Korei Północnej.

Sytuacja jest szczególnie napięta od kilku dni. Wczoraj Donald Trump napisał na Twitterze, że Korea Płn szuka kłopotów. Jeśli Chiny nie pomogą, rozwiążemy je sami. USA.

Wydaje się jednak, że samodzielne działanie nie będzie konieczne.

Chiny ostrzegły bowiem, że zbombardują instalacje militarne Korei Północnej, jeśli tyran Kim Dzong Un przekroczy dopuszczalne granice.

Państwowy dziennik będący tubą propagandową rządzącej Komunistycznej Partii Chin napisał, że zdaniem władz w Pekinie są granice, poza które nie wolno się posunąć. Jeśli je przekroczy (Kim Dzong Un – Red.) będziemy ich bronić za wszelką cenę, aby chronić bezpieczeństwo i stabilność północno-wschodnich Chin, włącznie z uderzeniem militarnym.

Źródła: dailystar/koreajoongangdaily/pravda/mengnews/wolnosc24