piątek, 8 listopada 2019

W przypadku e-papierosa nie ma procesu spalania, nie można więc mówić o paleniu.

Rozmowa z prof. Andrzejem Sobczakiem, kierownikiem Zakładu Szkodliwości Chemicznych i Toksykologii Genetycznej w Instytucie Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu oraz Zakładu Chemii Ogólnej i Nieorganicznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Czy e-papierosy są bezpieczne dla układu oddechowego?



Szacuje się, że w Europie jest już około 30 mln użytkowników e-papierosów (w tej liczbie są osoby, które używają bądź używały e-papierosów), z których część używa ich przez co najmniej pięć lat. Nie zauważono u nich niepokojących objawów ze strony układu oddechowego. Dyrektywa tytoniowa traktuje e-papierosy jako wyroby tytoniowe. Wyłamała się z tego Wielka Brytania, w której będą one traktowane jako wyroby medyczne – inna forma inhalatora nikotyny. Najprawdopodobniej będzie je można kupić tylko w aptekach.

E-papierosy to w zasadzie nie są papierosy, ta nazwa de facto stygmatyzuje ten wyrób, bo jeśli w nazwie jest „papieros”, to znaczy, że wyrób jest tak szkodliwy jak papieros. To nie jest papieros, raczej urządzenie dostarczające nikotynę, bardziej przypomina pod względem działania inhalator nikotyny niż zwykły papieros. W przypadku e-papierosa nie ma procesu spalania, nie można więc mówić o paleniu.

Nikotyna nie jest rakotwórcza, tak więc na pewno pozytywne jest przejście z papierosów na elektroniczne. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko zachorowania na raka, m.in. płuc, krtani. Jednak chociaż nikotyna nie jest inicjatorem procesu nowotworzenia, to jest jego promotorem. Oznacza to, że jeśli ktoś palił papierosy, ma już nowotwór i przechodzi na e-papierosy, to proces nowotworzenia będzie wspomagany przez nikotynę.

Patrząc na skład, który dostaje się do płuc użytkownika, można powiedzieć, że na pewno wdycha on większe ilości „nośników” – gliceryny i glikolu propylowego – niż w przypadku zwykłych papierosów.

Czy wdychanie gliceryny i glikolu propylowego może mieć negatywny wpływ na zdrowie?

Znalezione obrazy dla zapytania e papierosy
Gliceryna jest popularnym składnikiem wielu kremów i maści kosmetycznych. Glikol propylenowy znajduje się w składzie niektórych leków wziewnych, np. stosowanych w astmie. Sztuczna mgła podczas przedstawień teatralnych – to jest glikol propylenowy. Na lotniskach spryskuje się glikolem samoloty zimą, strażacy przeprowadzają ćwiczenia w stanie zadymienia właśnie glikolem propylenowym. Problem polega na tym, że w takich przypadkach narażenie na glikol jest sporadyczne. Obecnie na świecie toczą się badania nad tym, jak chroniczne wdychanie glikolu propylowego i gliceryny może po kilku latach wpłynąć na stan płuc. Dziś tego jeszcze nie wiadomo. Nie ma badań, jaka dawka wdychanego glikolu mogłaby być toksyczna.

Czy wdychanie gliceryny i glikolu propylowego może mieć wpływ na rozwój przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP)?



Nie jestem pulmonologiem, jednak wydaje się, że przewlekłe, wieloletnie wdychanie tych substancji potencjalnie może być szkodliwe. Powinno się zalecać maksymalne kilkumiesięczne używanie tych urządzeń. Są jednak dowody na to, że roczne używanie e-papierosów nie zmienia stanu płuc. Przeprowadzano takie badania we Włoszech.

Oprócz gliceryny i glikolu propylowego w składzie są jeszcze substancje smakowe, zwykle używane w przemyśle spożywczym. Bez nich nikt po e-papierosy by nie sięgał, bo to nie byłaby żadna przyjemność. Żeby wytworzyć aerozol, płyny nikotynowe zawierające substancje smakowe muszą być podgrzane do temperatury około 250-300°C. W tych warunkach zachodzą reakcje chemiczne.

Jakie substancje są dodawane jako aerozole?



Np. smak wiśniowy, waniliowy, czekoladowy, orzechowy, cukierka, czekolady, tytoniu, coca coli – jest ich wiele. Trzeba pamiętać, że nie są to naturalne substancje i nie jest to jeden związek, tylko szereg różnych związków chemicznych. Gdy zostaną podgrzane do temperatury 250-300°C, zachodzą w nich przemiany chemiczne.

W wyniku przemian w wysokiej temperaturze glikolu propylenowego i gliceryny powstają tzw. związki karbonylowe, głównie aldehydy: formaldehyd, acetaldehyd, czyli aldehyd octowy – te związki mają właściwości drażniące i rakotwórcze. Substancje zapachowo-smakowe mogą ich ilość jeszcze zwiększać. Na pewno nie są obojętne dla płuc, chociaż z pewnością dawka, jaką pochłania użytkownik e-papierosa, jest wielokrotnie mniejsza niż dawka tych samych związków wydobywająca się z papierosa konwencjonalnego.

Są substancje smakowe, dodawane do liquidów, które zawierają więcej tych szkodliwych związków. W bieżącym roku przedstawialiśmy na konferencji w USA pracę, w której wykazaliśmy, że smak wiśniowy charakteryzuje się znaczną ilością benzaldehydu. To związek stosowany w wielu środkach spożywczych, jednak w formie wziewnej wywołuje podrażnienia, a więc także uszkodzenia tkanki płucnej.

Płuca mogą odczuć negatywne skutki po użyciu e-papierosów, natomiast są one zdecydowanie mniejsze niż w przypadku zwykłych papierosów. Przebadaliśmy – w formie ankietowej – kilkaset osób, które przestawiły się z palenia papierosów na e-papierosy. Mówiły, że zdecydowanie lepiej im się oddycha, mają większą wydolność płuc, odczuwają poprawę ze strony układu oddechowego.

Temperatura podgrzania ma znaczenie?

Tak, ważne jest, żeby producenci uniemożliwili manipulowanie przy tych urządzeniach: wymiany baterii na silniejszą, zmiany na silniejsze napięcie. Jeśli wzmocni się moc grzałki, to ilość związków szkodliwych gwałtownie wzrasta i przekracza tę, która jest w zwykłych papierosach. W papierosach nie ma możliwości zwiększenia mocy, w e-papierosach niestety jest. Młodzi ludzie lubią eksperymentować. Jednak firmy idą w kierunku ograniczenia możliwości regulacji napięcia.

Instytut Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego oraz Śląski Uniwersytet Medyczny przeprowadzał badania nad e-papierosami. Jakie są z nich wnioski?



Przeprowadzając badania, współpracowaliśmy m.in. z Uniwersytetem Kalifornijskim, Roswell Park Cancer Institute w Buffalo, a wcześniej z Queen Mary University of London. Nasze prace dotyczyły elementów szkodliwych zawartych w aerozolu z e-papierosów. Posługiwaliśmy się tzw. automatycznym symulatorem palenia. Jako pierwszy ośrodek wykazaliśmy, że zmiana napięcia baterii prowadząca do zwiększenia temperatury drastycznie zwiększa ilość drażniących związków karbonylowych. Następnie badaliśmy narażenie bierne – zawartość nikotyny, jaką wdycha osoba stojąca obok użytkownika e-papierosa oraz zawartość tzw. cząstek respirabilnych PM 2,5. Są to niewielkie cząstki występujące w dymie tytoniowym, na których osadzają się różne związki toksyczne. Są groźne, gdyż nie ma dla nich bariery błony komórkowej – ze względu na małe rozmiary mogą bardzo łatwo wniknąć do komórek, wyrządzając tam szkody.

Stwierdziliśmy, że w porównaniu do papierosa konwencjonalnego, narażenie na nikotynę osoby, która biernie wdycha aerozol z e-papierosa, jest 10 razy mniejsze, a jeśli chodzi o cząstki respirabilne – 2,5-7 razy mniejsze. Nasza ostatnia praca, jeszcze nieopublikowana, sygnalizowana w tym roku na zjeździe Society for Research on Nicotine and Tobacco w Filadelfii dotyczyła liquidów o smaku wiśniowym. Zawierają one kilkadziesiąt razy więcej benzaldehydu niż liquidy o innych smakach. Nasza praca została przyjęta do druku w czasopiśmie „Thorax” (Impact factor 8,29) – jednym z wiodących czasopism dla pulmonologów.

Czyli można powiedzieć, że są e-papierosy bezpieczniejsze i mniej bezpieczne?


Ja bym raczej powiedział: mniej szkodliwe i bardziej szkodliwe. Jeśli ktoś będzie używał tych urządzeń przez kilka tygodni czy miesięcy, nic mu się raczej nie stanie. Gdyby wszyscy palacze przestawili się na e-papierosy, skorzystałoby na tym 99,99 proc. z nich (oczywiście może dojść do reakcji alergicznych u osób uczulonych). Zawsze powtarzam, żeby porównywać e-papierosy do zwykłych papierosów, a nie do czystego powietrza. Bo w porównaniu z czystym powietrzem, na pewno są szkodliwe. Nie mówmy więc o bezpieczeństwie, tylko o szkodliwości.

E-papierosy wprowadził na rynek chiński aptekarz, pomysł podchwyciły małe, domowe firmy. Są one teraz wykupowane przez przemysł tytoniowy, ponieważ przewiduje się, że rynek papierosów elektronicznych będzie coraz większy kosztem spadku sprzedaży zwykłych papierosów. Nasze wyniki potwierdzają, że e-papierosy są zdecydowanie mniej szkodliwe niż papierosy konwencjonalne. Niechęć do tych urządzeń wynika jednak z tego, że mogą one stanowić dla młodzieży drogę do uzależnienia się od nikotyny i sięgnięcia po zwykłe papierosy.


http://swiatlekarza.pl/czy-e-papierosy-sa-szkodliwe/