czwartek, 4 grudnia 2014

Bild: Pierwsze meldunki z Zaporoża przypominają to, co mówiono, gdy w elektrowni w Czarnobylu

Premier kraju Arsenij Jaceniuk mówi o wielkiej katastrofie atomowej o niemożliwych do przewidzenia skutkach.

Sprzeczne doniesienia na temat awarii w Zaporożu. Premier Ukrainy mówi jedno, jego minister energetyki i rzeczniczka elektrowni – co innego. Kto mówi prawdę, kto ją ukrywa. Coś za bardzo pachnie to dezinformacją z czasów Czarnobyla, gdy komuniści przez trzy dni w 1986 r. ukrywali wielką katastrofę, do jakiej doszło w tamtejszej elektrowni atomowej
Co się dzieje w elektrowni atomowej Zaporoże na Ukrainie? Premier kraju Arsenij Jaceniuk mówi o wielkiej katastrofie atomowej o niemożliwych do przewidzenia skutkach. Ale jego minister energetyki Wołodymir Demczyszyn zapewnia na konferencji prasowej: – Nie ma niebezpieczeństwa. Nie ma żadnych problemów z reaktorami, tylko z generatorem. Do piątku zostaną usunięte problemy związane z przesyłaniem prądu.


Nie wiem, o czym mówi premier Jaceniuk – dziwi się rzeczniczka elektrowni w Zaporożu w rozmowie z dziennikiem niemieckim "Die Welt". – 28 listopada reaktor numer trzy został wyłączony, bo trzeba przeprowadzić prace naprawcze. Powodem były zakłócenia w elektronice.