wtorek, 28 lipca 2015

Niemcy masowo występują z Kościoła. A to już jest wielki problem

Źle się dzieje w Niemczech , a będzie jeszcze gorzej !  

... zwróćcie szanowni państwo uwagę  co dzieje się z owymi krajami , gdzie następuje masowe odstępstwo od wiary???  To nie jest przypadek , a zamierzone koleje losu państw poddane eksterminacji duchowej. Sam nie jestem zagorzałym zwolennikiem kościoła i tych pseudo cudoków w kostiumach z matrixa lecz jestem osobą związaną w wierze chrześcijańskiej i to się nie zmieni.  Wracając do sprawy -  kraje pozbawione wiary są to kraje wyuzdane . Tam gdzie kościoły są zamykane , a ludzie tracą wiarę na rzecz sodomitów  - tam zajmują nasze miejsce innowiercy , a w tym wypadku talmudyści i islamiści . Podam kraje już skażone tak dla przypomnienia bo każdy je zna: Francja, W.Brytania, Niemcy, Włochy, Hiszpania itd.  Więcej nie potrzeba . W tych krajach przewodzi już islam. Czy my Polacy też tego chcemy?  Warto się zastanowić nad tym....  Budzą się z letargu niektóre państwa takie jak : Austria, Węgry, Czechy - tam dostrzeżono już mylne dążenia UE do holokaustu europy w wierze.  (ahd)

Gdybym miał w dwóch słowach określić, co różni Polaków od Niemców, odpowiedziałbym: śmiech i płacz. Pod względem wyrażania radości i smutku Niemcy są bardziej powściągliwi. Gdybym miał wskazać, z którym regionem Niemiec łączy nas największe podobieństwo, wybrałbym Bawarię. Wprawdzie my nie biegamy w skórzanych porciętach i w naszych ludowych tańcach nie klepiemy się po tyłkach, inny jest też, niestety, nasz stosunek do porządku, ale tak samo np. lubimy golonkę, mamy takie samo przywiązanie do tradycji, a przede wszystkim Bawaria to najbardziej katolicki kraj związkowy Niemiec. Stamtąd też pochodzi papież-emeryt Joseph Ratzinger. Tyle, że w Bawarii żyje zaledwie jedna siódma ludności Niemiec. Z resztą obywateli RFN, przynajmniej w kwestii wiary różnimy się diametralnie.

Gdy bawarski kardynał zasiadł na tronie Piotrowym, wśród niemieckich księży ożyła nadzieja, że ich kościoły znów wypełnią tłumy. Ale cudu między Odrą a Renem nie było. Po chwilowym entuzjazmie, który bulwarowy „Bild” rozniecił hasłem: „Wszyscy jesteśmy papieżem!”, wszystko wróciło do normy; pokrótce rzeczniczka Konferencji Biskupów Stefanie Uphues musiała komentować, dlaczego episkopat oddał pod młotek 750 świątyń.


To nawet dobrze, bo wiele kościołów nie wykorzystuje się w pełni i wiernych można obsłużyć bez utrzymywania tylu obiektów sakralnych

— nadrabiała dobrą miną.

Prawda była i jest taka, że w wielu spośród 22 tys. katolickich kościołów w RFNszurają po posadzkach już tylko myszy. Nie lepiej jest w kościołach ewangelickich, którym nie pomogło „zbliżanie się do obywateli”, m.in. poprzez wyświęcanie kobiet na kapłanów, czy pomysły udzielania sakramentów małżeńskich jednopłciowym parom. Nawiasem mówiąc, była wschodząca gwiazda Ewangelickiego Kościoła w Niemczech (EKD), do nie tak dawna zwierzchniczka Ewangelicko-Luterańskiego Kościoła Krajowego Hanoweru, biskupka Margot Käßmann straciła posadę i nadzieję na najwyższe urzędy w ogólnoniemieckiej hierarchii po tym, jak przyłapano ją na jeździe samochodem po pijanemu. Pani biskup miała we krwi ponad 1,5 promila alkoholu. Mniejsza z tym. Sprzedane domy boże znajdują inne, zgoła przyziemne zastosowanie. Nad portalem kościoła w Willingen zawisł napis: Restauracja „Don Camillo”. W miejscu, gdzie grzesznicy otrzymywali pokutę, zaczęto serwować piwo. Kościołowi św. Marcina w Bielefeld nowy właściciel nadal nazwę „Święta błogość” i dla uzyskania tej błogości oferował Martini z oliwką. Na knajpy przerobiono też m.in Kościół św. Immanuela w Magdeburgu czy świątynię w Andreasbergu. Po wyniesieniu tabernakulum z Kościoła św. Józefa w Waldfischbach urządzono tam magazyn mebli. Gdy sprzedawca splajtował, nowy właściciel zaaranżował w nim salon masażu i solarium. Kościół w Ottersbach zamienił się w muzeum motocykli, w Kościele w Moringer zaczęto produkować świece, Kościół św. Maksymiliana w Trewirze posłużył po wyniesieniu ławek jako hala do gry w kosza, zaś w brandenburskim Milow na fasadzie dawnej świątyni zamiast krzyża zawisł neon Sparkasse - Kasy Oszczędności.

Przykładami przerabiania domów bożych na knajpy, sklepy, biblioteki, czy magazyny, można sypać jak z rękawa. W niektórych regionach likwidacja kościołów przybrała szczególnie drastyczne rozmiary. Z braku wiernych i kasy podobny los spotkał nawet świątynie z rodzinnych stron papieża Benedykta XVI, w na wskroś katolickiej Bawarii oraz Badenii-Wirtembergii. Jak np. jeden z kościołów we Fryburgu, który po wystawieniu na przetarg nie znalazł nabywcy i ostatecznie postanowiono go zburzyć.

Według bezdusznej statystyki, tylko połowa z połowy Niemców deklaruje przynależność do Kościoła Katolickiego, i nieco mniej do Kościoła Ewangelickiego. Dla przeciętnych zjadaczy chleba w RFN Watykan ma dziś takie znaczenie jak dla nas, Polaków, brytyjska Izba Lordów. Co więcej, ich dystans do Stolicy Apostolskiej i kościoła wciąż się powiększa. „Niemiecki papież” jeszcze podczas urzędowania cieszył się większą popularnością w Polsce, niż wśród jego rodaków. W rankingach najbardziej wpływowych postaci i popularności zwyciężała w RFN kanclerz Angela Merkel, zaś Benedykt XVI plasował się na dalszych pozycjach.


Przyczyny odwracania się Niemców od Kościoła wykazał pośrednio sondaż renomowanego Forsa-Institut: 
94 proc. ankietowanych obywateli żąda zaakceptowania przez Watykan antykoncepcji, 86 proc. chce wspólnej komunii z ewangelikami, 85 proc. opowiada się za zniesieniem celibatu, 84 proc. postuluje święcenia kapłańskie kobiet, a 81 proc. sprzeciwia się odrzucaniu przez Kościół przerywania ciąży. Jednak wyciąganie tylko na tej podstawie jakichś wniosków byłoby zwodnicze, gdyż Niemcy odchodzą także od bliższego tym postulatom Kościoła Ewangelickiego: w ubiegłym roku liczba wiernych stopniała w nim o 410 tys. osób. Wyznawcy tej konfesji stanowią dziś już tylko 27,9 proc. z 81 mln ludności RFN. Kościół Katolicki opuściło w 2014r. aż 218 tys. Niemców. To rekordowa liczba, odkąd zbierane są te dane. Dla porównania, w 2006r., czyli tuż po wyborze Benedykta XVI na papieża (w 2005r.), na apostazję zdecydowało się 84 389 obywateli republiki.

Mamy bolesną świadomość, że nie docieramy do ludzi z naszym przesłaniem. Są to osobiste, życiowe, wolne decyzje, nad którymi w każdym przypadku z osobna bardzo ubolewamy, ale też je szanujemy

—- skomentował te najnowsze dane nowy (od marca 2014r.), przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec kardynał Reinhard Marx.

W ciągu minionej dekady Kościół Katolicki stracił łącznie ponad 1,2 mln wiernych. Obecnie przynależy do niego tylko 29,5 proc. społeczeństwa RFN. Marne to pocieszenie, że o ponowne przyjęcie obiegało się w ubiegłym roku dokładnie 6314 osób.

Ewangelię można głosić nawet w chlewie

— stwierdził kościelny rebeliant Marcin Luter. Pewnie można i w chlewie, skoro kolejne kościoły idą pod młotek, pod tym wszakże warunkiem, że znajdą się chętni, aby tę ewangelie poznawać, z czym w Niemczech także coraz gorzej. W położonym blisko naszej granicy Berlinie, czy np. w Akwizgranie (Aachen), tuż pod granicą RFN z Belgią i Holandią, uczestniczy w niedzielnych mszach już tylko 8,5 proc. katolików. Czy rzeczywiście Niemcy wolą zamiast Kościoła św. Marcina drinkbar „świętej Martini”? Pytanie retoryczne…


http://wpolityce.pl/swiat/260620-martini-z-konfesjonalu-niemcy-masowo-wystepuja-z-kosciola-w-ubieglym-roku-padl-kolejny-rekord?strona=2



Ratzinger

Benedykt XVI musiał odejść w pewnego rodzaju niesławie, bo mówił prawdę, 
która krzyżowała szyki tym, którzy chcieli żyć, jakby Boga nie było. 
Krytykował nazizm, marksizm i ich współczesne popłuczyny. 
To wystarczy na wyrok śmierci cywilnej i dożywotni ostracyzm.
PM: Przez dziesięć lat pracował ksiądz nad trylogią poświęconą teologii Josepha Ratzingera, późniejszego papieża, zatytułowaną „Theologia benedicta". Benedicta, czyli jaka?