piątek, 28 sierpnia 2015

Watykan swoje brudy pierze sam ... ?



Były nuncjusz Józef Wesołowski nie żyje. Zmarł w wieku 67 lat w Watykanie. 



Duchowny oskarżony był o posiadanie pornografii dziecięcej i pedofilię. Nigdy nie poniósł kary za swoje czyny.


Jeszcze nie wiadomo, gdzie zostanie pochowany.

Józef Wesołowski miał 67 lat i był najwyższym byłym dostojnikiem Kościoła sądzonym za pedofilię. W Watykanie czekał na proces. Oskarżony był m.in. o posiadanie pornografii dziecięcej i wymuszanie aktów seksualnych na dzieciach. Miał to robić zarówno w Watykanie, jak i na Dominikanie, gdzie był nuncjuszem. Został wydalony ze stanu duchownego.


Skandal, związany z zarzutami pedofilii wybuchł w Watykanie na początku września 2013 roku. Decyzję o jego natychmiastowym zdymisjonowaniu podjął papież Franciszek, gdy do Watykanu dotarły informacje od przedstawicieli Kościoła na Dominikanie. Wcześniej wiadomości te podała dominikańska telewizja, która zebrała materiały na temat jego przestępczego życia.



Na jaw wyszło, że Wesołowski zmuszał nieletnich do czynów seksualnych, a jego komputer zawierał ogromne ilości materiałów z pornografią dziecięcą. Jedną z jego ofiar był 13-letni epileptyk, który w zamian za usługi seksualne otrzymywał leki. Za popełnione czyny byłemu duchownemu groziło od 7 do 9 lat więzienia.
Biorąc pod uwagę rangę czynu karalnego człowiek jego pokroju musiał zdawać sobie z tego sprawę co może mu grozić jeżeli sprawa ujrzy światło dzienne i ujrzała. Nie możliwe jest , aby nawet ktoś taki jak biskup parał się tym procederem w pojedynkę… ? Jest to przykład , oczywiście jeden z wielu tzw. Kozła ofiarnego. Nie od dziś wiadomo ,że kościół jest pod obstrzałem całego świata od prawa do lewa i końca nie widać. Uważam ,że to dobrze iż tak się stało w tym wypadku , ale jak to powiadają „jedna jaskółka nie czyni wiosny „ tak i jeden przykład poddany karze nie czyni kościoła wolnego od pederastów, pedofilii i innej maści brudnego kurewstwa.

Jego śmierć jest bardzo podejrzana ..? Zwłaszcza teraz kiedy miał się odbyć proces w przedmiotowej sprawie – jegomość nie został poddany karze w sposób spełniony wobec poszkodowanych, a kościół tym samym nie nosi żadnych znamion jako forma sprawcza . W tym wszystkim chyba to jest najważniejsze. Czy ktoś się przyczynił w sposób bezpośredni czy też pośredni do śmierci Wesołowskiego???

- możemy tylko pogdybać choć wielu z nas wie ,że taki scenariusz jest wielce możliwy.  Watykan swoje brudy pierze sam .

W lipcu odbyła się pierwsza rozprawa Józefa Wesołowskiego przed Trybunałem Państwa Watykańskiego. Dzień wcześniej ze względu na złe samopoczucie trafił do szpitala. Powodem były – jak nieoficjalnie podawano – kłopoty z ciśnieniem. Ze względu na nieobecność byłego duchownego podczas procesu, rozprawę bezterminowo odroczono.


Ostatnie miesiące życia przebywał w Watykanie. Zmarł w piątek nad ranem w wieku 67 lat. Na razie nie są znane przyczyny jego śmierci.